Świniopas o: Kodeks Nag Hammadi – prawdziwe nauczanie Jezusa (i o innych apokryfach)

Wysłany: 19:27, 19 Sty ’16 Świniopas

Najstarszymi opisami porządku świata są pisma religijne. Jeśli tam się to wszystko zaczęło, to tam tkwi korzeń kłamstwa i prawdy. Tam trzeba się zwrócić. Uchwycić początek nici której kontynuacją jest to, co dziś dzieje się na świecie. No tak, tyle że religii jest wiele. W której z nich znaleźć tą jedyną prawdę? W judaizmie, chrześcijaństwie, islamie, buddyzmie?

Według mnie w żadnej z nich! Mówię to jako człowiek wychowany w religii chrześcijańskiej, który przez wiele lat przesiąkł jej dogmatami. W swej naiwności i upojeniu (!) światem obywałem się tym, co wtłoczono mi do głowy. Nie analizowałem czym jest to w co wierzę. Po prostu wierzyłem, bo wiara miała mi zapewnić zbawienie. Nie doceniłem jednak mocy zła. Mogę powiedzieć że to życie zmusiło mnie wręcz do poszukiwań, obudziło we mnie wątpliwości. Tak się stało, że jako dorosły już człowiek zacząłem szukać od początku świadomości tego kim jestem i czemu świat jest taki jaki jest.

Kierowany wewnętrzną potrzebą, zacząłem czytać Biblię.

Oto, co z niej pojąłem:

*Doskonały Stwórca tworzy człowieka. Adam mieszka w raju, miejscu najdoskonalszym, w bezpośrednim kontakcie z absolutem. Jest jakby kopią stwórcy. Mimo to ten stan go nie cieszy (!) Powinien piać z zachwytu, tarzać się w dobrodziejstwach. Ale tak nie jest (!).

*Stwórca widzi, że coś spartolił, robi korektę (!) Adaś dostaje Ewcię, teraz ma już full wypas. Ale tak nie jest (!)

*Pierwsi pragną czegoś więcej, chcą być jak najbardziej podobni do doskonałego. Chcą samo-udoskonalenia, szukając poznania. Chcą mu się przypodobać stając się bardziej podobnymi do stwórcy – będzie nagroda? Ale tak nie jest (!)

*Stwórca mówi: won mi z raju! Mało tego, przeklina ich, kładzie na nich klątwę! Skazuje ich na nieznane dotąd trudy i przeciwności. Ich i wszystkich z nich powstałych, których jeszcze nie ma. Zapłacą wszyscy, nawet ci, którzy nie zgrzeszyli przeciw niemu, bo ich jeszcze nie było.

*Pierwsi zaczynają się mnożyć – powstają z nich ich kopie. Kopie ludzi, a zatem kopie doskonałego? Ale tak nie jest (!) Kain zabija Abla! Po kim w Kainie taki morderczy instynkt? Po kim go dziedziczy?

*Za swój czyn Kain będzie pewnie srogo ukarany! Ale tak nie jest (!) Dostanie nadzwyczajną opiekę od tego, który mieni się sprawiedliwym. To bardziej przypomina mi nagrodę!

*Ludzie mnożą się, zepsucie się pogłębia. Stwórca ma tego dość – potopię ich jak niechciane kocięta. Zapłacą swym życiem za to, co spartoliłem ja – stwórca (!)

*Stwórca pozostawia pokolenie jedynego, którego uznał za doskonałego – pokolenie Noego. Kolejna korekta! Teraz już będzie dobrze? Ale tak nie jest (!)

*Z wyselekcjonowanego pokolenia powstaje kolejne, psujące się społeczeństwo. Zło replikuje się jak wirus w sieci, stwórca nie ogarnia swego dzieła, nie panuje nad nim. Znów się pomylił? Moc zła jest potężniejsza od mocy dobra?

—————————————————————————————————————————–

Itd. , itd. Do czasu nadejścia Zbawcy nie wydarza się nic, co by przełamało złą passę stwórcy.

Tak opisuje to Biblia w znanej mi wersji KK. Sęk w tym, że właściwie to wszystko jest prawdą. Czemu zatem uznaję ich nauczanie za fundament wszelkiego kłamstwa?
Bo zbyt wiele mi się tu nie trzyma kupy. Skoro doskonały nie panuje nad swym dziełem, to kto nad nim panuje? Ktoś potężniejszy od niego? Jest takie powiedzenie „Tam gdzie nie ma logiki – doszukuj się podstępu”. Bóg nie może być nielogiczny, jedynym co kłóci się u niego z logiką to nadmiar Miłosierdzia, które mimo wszystko nam okazuje. LOGIKA. Czy nie widać w tym słowie podobieństwa do słowa LOGOS? Logos to znaczy rozum świata, słowo, myśl, prawo. (źródło Wikipedia)

Tych podobieństw jest z resztą o wiele więcej. SZATAN – SZATA. Brzmi podobnie? Szatan, twórca szaty. Szatą nazywa Jezus ciało, które więzi duszę. Szatę, którą należy zdjąć, podeptać. Ale o tym później.

Moje poszukiwania doprowadziły mnie w końcu do Nag Hammadi Codex (NHC) – tak w skrócie będę dalej go nazywał. To jedyne znane mi źródło, które nie wpadło w łapy naszych pasterzy. Znaleziony w 1945 r. zbiór nieznanych dotąd pism, w tym ewangelii. Odnaleziony i przetłumaczony bez żadnych przekonaniowych naleciałości, korekt. Tekst niełatwy do zrozumienia, odkrywający powoli i stopniowo swój przekaz. Jeśli podoba Ci się ten świat, nie widzisz w nim sprzeczności, powierzasz ślepo swe zbawienie tym, którzy wszystko wiedzą lepiej – daruj sobie dalszą lekturę. Mam tylko jedną prośbę – spytaj, jak postąpiłby kościół, gdyby odnalazła się któraś z nieznanych dotąd ewangelii? Lub spytaj, jak to możliwe że 12 apostołów pozostawiło po sobie jedynie 4 ewangelie? Gdzie reszta?

Przejdę do meritum – do Ewangelii Tomasza. 114 logionów (wypowiedzi Zbawcy). Żadnych żłóbków, stajenek, cudów itd. Czyste nauczanie, nic ponad to. WIEDZA. GNOZA. O czym? O tym, co jest równie przeciwstawne Prawdzie jak kłamstwo. O NIEWIEDZY! O ciemności, w jakiej żyjemy.

Nikt nie podważa autentyczności tego znaleziska. Jedyna reakcja to udawanie, że nic się nie stało. Milczenie! Ciemność! Tak ma być! Kto tego pragnie?
Nikt tego co w kodeksie (NHC) nie szuka, bo niemal nikt o tym nie mówi. Cisza przeciw Słowu. Może czas z tym skończyć?

NAG HAMMADI CODEX

Jeśli temat wejdzie na forum, obiecuję kolejno, logion po logionie napisać jak zrozumiałem jego przekaz. Ponieważ siedzę nad tym od kilku lat, pewne przesłania dotarły we mnie tam, gdzie powinny. Proces uzdrawiania z duchowej ślepoty łatwy dla mnie nie jest. Ale widzę postęp.

Co ogólnie jawi się z tych pism? Ano tyle, że biblia opisuje jedynie cząstkę tego, co się zadziało. Brakuje początku, tego co było przed stworzeniem „wszystkiego” co było.

Istniejący, ten którego Jezus nazywa Ojcem, korzeń drzewa Pełni rozrastającej się zgodnie z Jego wolą. On, Niewidzialny, z którego czerpie to drzewo. To o nim mówi Zbawca w słowach „szukajcie a znajdziecie”. Bo – jeśli nauczanie biblii było by kompletne – to czego mamy szukać? Istniejący Ojciec, wyrosła z niego Pełnia i …oderwana z drzewa, wsadzona w ziemię gałąź – wszechświat skrywany przed Pełnią zasłoną mroku. Niby ta gałąź podobna do drzewa, ale nie ma korzenia. Jeszcze się zieleni siłą rozpędu, ale jej dni są policzone. Doskonała podobieństwem do tego, z którego powstała. Pyszniąca się swą niezależnością. Jak długo? Dla wiecznej Pełni pytanie: jak długo? – to dziwne pytanie. Pełnia nie mierzy czasu, bo go nie zna. Czas istnieje jedynie dla tego, co nie ma korzenia, co nietrwałe. No i my – nieborzątka – na tej gałęzi, kurczowo trzymający się jej. Wierzący, że stwórca tego wszystkiego co się nieustannie mieli, co nie ma trwałości – ten konstruktor/partacz, władca wiecznego chaosu da nam wieczność.

Nie tak wyobrażam sobie doskonałość. Jezus mówi przez Tomasza, jak się uwolnić z tego miejsca przed czasem nadchodzącej zagłady. Jak odrzucić niedoskonałe dla przyjęcia doskonałego? Obu na raz się nie da – trzeba wybierać. Nie można służyć dwóm panom – dla ciała to przykra wiadomość. Dla zakochanych w świecie, czerpiących z niego garściami to zła wiadomość. Ale – nie do takich przyszedł Jezus. Zaryzykuj i przeczytaj.

Dam na początek mój ulubiony logion, nie jest to pierwszy ze zbioru. Jeśli wejdę na forum, następne wpisy będą już chronologiczne – od deski do deski.

Log 28
Rzekł Jezus: „Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści. Teraz jednak są pijani. Gdy odrzucą swoje wino, wtedy będą pokutować”.

Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.

Mój ulubiony logion. Pijany świat. Świat upojony pozorną wolnością wyboru. Piję, bo tak chcę, bo mnie na to stać. Jedna wielka knajpa. Kto tu pragnie wody żywej? Polej, Kaziu, bo się ściemnia! Ślepe serca, poganiane pragnieniami ciała. Czy jest w nich to jedno warte starań pragnienie – powrotu do Ojca? Serca puste, bo to czego pragną – jakby już nie istniało. Przepadnie razem z momentem śmierci – to pewne, i stanie się niebawem. Wszystko, za czym gonimy. Wszystko, co daje nam spida do życia. W tym religioholizm, więzi rodzinne itp. Powiem inaczej – jeśli w dobrej nawet wierze naprawiam świat, to staję się konserwatorem dzieł stwórcy, gram w jego drużynie.

Myślę, że potrzeba odrzucenie wszystkiego co światowe jest tym, z czym najciężej jest się pogodzić. Nosimy w sobie wizję udanego dostatniego życia ziemskiego zakończonego przyjęciem do Królestwa Ojca. Trudno jest zrozumieć, że nasza dusza znajduje się we wrogim sobie miejscu. Utaplać się w błocie tego świata, zapuścić w nim korzenie. A potem zamieszkać w doskonałości. Tak byśmy chcieli. Ale tak się nie da!

źródło: http://prawda2.info/viewtopic.php?t=24710&postdays=0&postorder=asc&start=0

Reklamy

Komentarzy 16 to “Świniopas o: Kodeks Nag Hammadi – prawdziwe nauczanie Jezusa (i o innych apokryfach)”

  1. mgrabas Says:

    „Wysłany: 18:20, 20 Sty ’16 Świniopas

    Zanim przejdę do ew. Tomasza – parę słów.

    — Piszę to, choć wielu opisanych tam spraw nie zrozumiałem do końca. Pewnie ich do końca nigdy nie pojmę. Wciąż szukam, a Wasze uwagi mogą przyspieszyć proces zrozumienia ich przesłania. W końcu co dwie głowy… .

    — Będę się starał, by moje wpisy były jak najkrótsze. W końcu to 114 logionów, dłużyzny zniechęcają.

    — Używane przeze mnie analogie będą niedoskonałe, bo i to o czym mówi Zbawca (wieczność, nieskończoność itp.) nie mają swych odpowiedników w znanym nam świecie. Nie czepiajcie się więc literalnych szczegółów.

    — To, co zrozumiałem do tej pory i opisałem jest wersją roboczą. Czytam kolejne teksty i odnajduję nowe znaczenia treści logionów. Efekt kuli śniegowej. Wersji finalnej mogę się nie doczekać. Ale i tak co pojąłem zmieniło moje postrzeganie świata na tyle radykalnie, że poświęcony kodeksowi czas uważam za spożytkowany najsensowniej jak można. Znalazłem wiele odpowiedzi na moje wątpliwości.

    — Nauki z kodeksu są równie niewygodne dla wierzących (co zrozumiałe) jak też dla ateistów. Czemu dla tych drugich? Łatwo obalić niespójną wersję KK. KK na wiele pytań odpowiada: niezbadane są wyroki… . ŚLEPA WIARA TO WIARA ŚLEPCÓW. Kodeks zaś jest nieprawdopodobnie spójny. Mówię tu głównie o tekstach odwołujących się do przekazów Jezusa. Są w nim także dzieła czysto interpretacyjne, ale nimi puki co się nie zajmuję. TYLKO JEZUS.

    — Długo poszukiwałem. Był De Mello, Castanede itp. Itd. Na kodeks trafiłem sam. To ważne! Nie jestem członkiem żadnej sekty. Wierzę tylko Jezusowi – to do mnie nie podobne, bo z regóły jestem sceptyczny do tego, co słyszę.

    — Dziś dla mnie Biblia jest zbitką dwóch odmiennych tekstów. ST to w rzeczywistości Tanach – świat i jego historia opisane przez Żydów. NT zaś to okrojona wersja nauczania Zbawcy. Nie podważam żadnego z nich. Ich niedoskonałość polega dla mnie na usunięciu z nich tego, czego człowiek miał nie wiedzieć. By pozostać w stanie zniewolenia.

    — Rozważania o reptilianach, o tym jak wyglądają archonci, co jedzą itp. nie interesują mnie. Powiem tak: napiszcie na kartce, co jest dla Was najważniejsze? Krótko. A potem sprawdźcie, czy znalazło się tam Zbawienie. Mnie interesuje jedynie to, co ma wpływ na moje Zbawienie. Inne kwestie, choć ciekawe – nie przybliżą mi Zbawienia.

    — Wiarygodności i autentyczności kodeksu puki co nikt nie kwestionuje. Część logionów ew. Tomasza odnaleziono również w Oxyryncos. KK też wydał o tym parę publikacji, zajmował się tym głównie ks. W. Myszor. Korzystam z Jego opracowania. Jego komentarze do tekstów są jednak pełne jedynie odnośników do nieznanych mi, niedostępnych źródeł, niezrozumiałych terminów teologicznych itp. Zrozumienia przesłania jednak nie przybliżają. Ale i za to chwała mu.

    ABY możliwie pełnie pojąć znaczenie nauk Jezusa z kodeksu, dobrze by poznać najpierw Apokryf Jana, lub choćby jego streszczenie.

    Pokuszę się o streszczenie.


    *ISTNIEJĄCY, żyjący Ojciec. Bez początku i końca, nienazwany, niepoznawalny, doskonały.

    *EMANUJĄCE Z NIEGO pierwsze moce: Myśl, Nieśmiertelność, Pierwsza Gnoza (wiedza) Życie Wieczne, Prawda. One są jakby pniem tego, co objawiło się z Ojca.

    *Kolejne moce – jak gałęzie wyrastające na drzewie. Każda z nich puszcza kolejne pędy. Wszystko to nazwane jest Pełnią. Są rodzaju męsko – żeńskiego, są parami. Pełnia się rozrasta.

    *Ostatnia z powstałych mocy – Sophia Mądrość. Też chce coś z siebie wydać. Ale czyni to bez zgody Ojca, bez jego zastanowienia . Oraz bez zgody swego męskiego partnera (przemądrzała?) Chce dobrze, robi to z gorliwości.

    *Z Sophii powstaje twór niedoskonały – Archont. Ma też inne imiona, ale zostanę przy tym.

    *Sophia widzi jego niedoskonałość, poznaje, że popełniła błąd. Odrzuca go z daleka od nieśmiertelnych, okrywa go obłokiem mroku (A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje… – czy nie o niej mówi Mateusz opisując moment śmierci ciała Jezusa?).

    *Archont poza Pełnią, samiuśki jak palec. Po matce dziedziczy zdolność tworzenia tego, czego zapragnie. Dziedziczy jej moc, moc pochodzi z Pełni.

    *Archont – jak oderwany od drzewa zdziczały pęd – tworzy własne odrośla, swe moce. Sądzi, że powstał sam z siebie, tworzy co mu przyjdzie do głowy. Tworzy znany nam wszechświat.

    *Następuje moment pouczenia Archonta z Pełni. Głos mówiący mu, że jest ktoś ponad nim. Ale on to ignoruje, czuje się władcą wszechrzeczy. Po kim to on taki zarozumiały?

    *Archont widzi odbicie Tego, który go poucza. On i jego moce zakochują się w tym obrazie. Chcą mieć u siebie, w swym świecie coś równie doskonałego.

    *Archont i jego moce robią podróbę tego, co zobaczyli. Tak powstaje Adam (Nazwijmy go Adam aby jego imię mogło stać się mocą światła dla nas). Adam jednak nie działał! Był niezdolny do dłuższej aktywności. Bez solidnej baterii.

    *Sophia widzi szansę odzyskania mocy, jaką przekazała Archontowi. Prosi Pełnię o pomoc, a ta przez jedynego mającego wgląd w świat Archonta Ducha Świętego – podpowiada mu, by Archont tchnął coś z siebie w Adama. Moc przechodzi na Adama. Adam ożywa, jest bytem świetlistym, myśli lepiej od archontów, jest im nieposłuszny. Choć pod ich mocą.

    *Moce stają się zazdrosne o Adama. Adam jest bytem pneumatycznym, może energią? – ale tego z pewnością nie wiem.

    *Archonci starają go sobie podporządkować. Stapiają Adama z materią doprowadzając go wcześniej do cienia śmierci. Jak to rozumiem? Porównam do uwięzienia magnetyzmu w metalu. Materia stapia się z duchem. Adam staje się niewolnikiem archontów, pneuma zamknięta w hyle. Precyzyjniej – Adam staje się jednocześnie duchowy, psychiczny i materialny. Jezus nazywa to otchłanią ponownego formowania.

    *Archonci odrzucają Adama w dolną część całej materii, zamykają go w swym raju. Na „stalowej ziemi świętej” (największy udział masy ziemi ma stal – 32 %. Skąd 33 letni syn cieśli miał taką wiedzę?)

    *Adam usidlony nie zostaje jednak rzucony na ich pastwę – z Pełni otrzymuje moc zwaną Epinoią Światłości. To ona ma go chronić i obudzić w nim świadomość kim jest faktycznie, skąd pochodzi i gdzie ma szukać wyzwolenia.

    *Archonci próbują wydobyć z niego tę moc, ale jest ona dla nich nie do pochwycenia. Wynikiem ich grzebania w Adamie staje się utworzenie z Adama nowego bytu – kobiety. Adam staje się podzielony, ziemski. Uwikłany w materię, zależny od niej.


    To prawie koniec tego streszczenia. Kto szuka – znajdzie w necie cały tekst. Apokryf kończy się wypędzeniem pierwszych z raju za to, że poznali coś czego nie powinni (za poznanie). Stają się śmiertelni. Co ciekawe – pierwsi mogli najpierw wybrać owoc z drzewa życia wiecznego, jednak wybrali owoc poznania. Coś (Epinoja) mówiło im, że to właśnie poznanie jest dla nich jedyną drogą ratunku. POZNANIE. Gnoza. Napojono ich wodą zapomnienia, by pozostali w mocy Archonta.

    I to właśnie poznanie przyniósł nam w swych naukach Zbawca. Ono podcina fundamenty świata archontów. Dopóki tu jesteśmy – jesteśmy jego zakładnikami, żywymi tarczami. Chowa się za nami licząc, że puki tu jesteśmy Ojciec nie pozwoli na unicestwienie dzieł archontów. Z powodu swego niepojętego miłosierdzia.

    I to właśnie tej wiedzy pozbawiono nas w NT. Nie powiedzą nam o tym ani słudzy KK, ani innych wyznań. Czemu – bo oni już wybrali, kim jest ich pan. Przykleili do malucha podróbkę emblematu Ferrari i cieszą się jak dzieci. Są kontynuacją dzieła tych, których Jezus nazywa żmijowym plemieniem. Połączyli żydowski Tanach ze spreparowanym NT. Spytasz ich o brakujące ewangelie – powiedzą TO HEREZJA. Ale czy nie za bluźnierstwo (herezję) ukrzyżowano Jezusa?

    Tę wiedzę najostrzej tępiono, najstaranniej ukrywano. Może już czas, by skończyć z tym bezprawiem, z niewiedzą nazywaną ciemnością, ślepotą. Sama jednak wiedza nas nie wyzwoli. To instrukcja do zbawienia. Puki nie zastosujemy się ściśle do jej zaleceń, pozostanie jedynie instrukcją. Będziemy się tu tłukli w kolejnych wcieleniach. Tyle, że czas dany nam na wyjście jest ograniczony. Kto odejdzie zostanie uratowany. Jezus przetarł dla nas ten szlak. Mógł korzystać z niepojętej mocy Ojca, ale zrobił to bez tego, na czysto ludzki sposób. To jest możliwe – mówi. Ja będąc jednym z Was, cielesnym – dokonałem tego. Pójdźcie za mną. Idziemy? A nie trzymamy się kurczowo krat naszego więzienia? Chcesz wiedzieć jak z Tobą jest – odpowiedz sobie, czemu poświęcasz głównie swój czas, swą energię, wolę? Czego pożądasz, pragniesz? Jezus do końca wiedział czego. Jego ostatnie słowa: PRAGNĘ.

    Kolejne wpisy będą już o ewangelii Tomasza. O przepisie na Zbawienie. Tylko ono prowadzi nas do tego co trwałe. Reszta jest taka jak widać. Taka jak wszystkie dzieła niedoskonałego Archonta.”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309177

  2. mgrabas Says:

    „Wysłany: 10:50, 21 Sty ’16 Świniopas

    Wstęp

    To są tajemne słowa, które wypowiedział Jezus żywy, a zapisał je
    Didymus Juda Tomasz.


    Tekst na początku jasno określa, kto jest jego autorem i czyje słowa zostały w nim spisane. Spisał je będący uczniem Jezusa Tomasz. Spisał to, czego był świadkiem. Spisał to, co uznał za najważniejsze. Nie spisał niczego, co zasłyszał o Zbawcy od innych. Wierzył jedynie w to, co działo się na jego oczach, tylko temu wierzył. Dla mnie Tomasz był NIE-łatwo-WIERNY. Wątpił, bo bał się powierzyć sprawę zbawienia komuś, komu do końca nie wierzył.
    Nie chciał być ślepcem prowadzonym przez innego ślepca.
    Jezus nauczał w przypowieściach używając przenośni, nauczał także jawnie nie używając analogii.To jawne jest nauczaniem wprost. Było ono kierowane jedynie do wybranych uczniów.
    W ew. Marka 4,10-12 jest zapis: „Kiedy był na osobności, ci, którzy z Nim byli, razem z Dwunastoma, pytali Go o sens tych przypowieści. Odpowiedział im: „Wam powierzono tajemnicę królestwa Bożego, tamtym zaś, z zewnątrz, wszystko podaje się w przypowieściach, dlatego że patrząc, widzą, ale nie dostrzegają, słuchając, słyszą, ale nie rozumieją, żeby się nie nawrócić i nie otrzymać przebaczenia”.
    Wiedza tajemna… Czemu? Bo to wiedza dla tych, którzy źle się mają. Zdrowym, zadowolonym ze świata – nie trzeba lekarstwa. Nauki Zbawcy dla uważających się za niebłądzących to bardzo zła nowina.
    ……………………..

    Log 1

    I rzekł: „Kto odnajdzie znaczenie tych słów, nie zakosztuje śmierci”.


    Zaprawdę, zaprawdę, powiadam Wam: Jeśli kto zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki. [J 8, 51]
    Znaleźć znaczenie to zrozumieć, pojąć. To gorzki lek, szczególnie dla miłośników świata. Czy wszyscy mogą pojąć wagę słów Zbawcy? Poproś swoich znajomych, by zrobili listę najważniejszych dla nich spraw. A potem zapytaj, czy jest na tej liście ZBAWIENIE? No tak, pewnie jakoś umknęło. Nauki Jezusa są skierowane do tych, którym to nie umyka. Jezus nigdy nie czyni niczego wbrew naszej woli. Żyj jak Jezus, a poznasz prawdę o prawdziwej naturze siebie samego, o naturze tego świata. Był czas gdy myślałem, że wiem o sobie i świecie wystarczająco dużo. Tylko ta moja „wiedza” doprowadziła mnie do upadku. Postanowiłem szukać czegoś bliższego Prawdy.
    Pewnie wszyscy nie chcemy zakosztować śmierci. Co umrze, a co nie? Ciało umrze – to pewne. Czemu więc przykładam tak dużą wagę do tego, co cielesne? Czemu żyję tak, jakbym nigdy nie miał umrzeć? Czemu inwestuję swój cały kapitał czasu, woli, energii w bank, który i tak splajtuje – w ciało?
    ………………..

    Log 2

    Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”.


    Proście, a będzie Wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą Wam.” [Mt 7, 7], [Łk 11, 9]
    W Nim bowiem, w Jego ciele mieszka cała Pełnia Bóstwa. A Wy, dzięki łączności z Nim, uczestniczycie w tej Pełni. [Kol 2, 9-10]
    Szukać aż się znajdzie. Nie ustawać. Do samego końca. Czy da się osiągnąć stan gdy powiem – ok, mam to zaliczone? Nie szukałem, to co wcześniej uważałem za dobrą wiarę znalazło mnie samo. Wprost zostałem zmuszony do takiego pojmowania wiary. Wszystko jasne, proste, podane na tacy. Ciężko pozbyć się tego jadu fałszu, który tyle lat mi podawano. Czytałem te teksty i próbowałem dopasować je do wiedzy utrwalonej we mnie od małego. Nie dało się.
    Jezus mówi o zdziwieniu. Tak naprawdę nie do końca wiem o jakim. Ale pewne jest, że poznając te teksty nie mogłem się nadziwić samemu sobie. Swojej naiwności i beztrosce, z jaką powierzyłem sprawę mojego zbawienia ludziom mającym się za nadludzi. Ludziom decydującym o tym, które słowa Jezusa są dobre, a które są herezją. Ludziom przez wieki władającym tym, czym pogardził Jezus – światem.
    …………….

    Log 3

    Rzekł Jezus: „Gdy Wasi przywódcy powiedzą Wam: <>. Gdy powiedzą Wam, że ono jest w morzu, wtedy ryby będą pierwsze przed Wami. Ale królestwo jest tym, co jest w Was i tym, co jest poza Wami. Skoro poznacie samych siebie, wtedy będziecie poznani i będziecie wiedzieć, że jesteście synami Ojca żywego. Jeśli zaś nie poznacie siebie, wtedy istniejecie w nędzy i sami jesteście nędzą”.


    Łk 17,20-21 Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: „Oto tu jest” albo: „Tam”. Oto bowiem królestwo Boże pośród Was jest
    Nasi przywódcy nic nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć. Jezus mówi wprost nie wierz im, pokazują zły kierunek. Prowadzą złą drogą. Królestwo jest w Tobie to jest to COŚ, co upadło z wysokości na ten świat i jest na nim więzione bezprawnie. To COŚ jest częścią całości, od której zostało oddzielone. Ty i Królestwo to jedno. Mam szukać ponownego przyłączenia. Z kim chcę się połączyć, gdzie lokuję moją nadzieję, pragnienie mego serca?
    Łatwo to matematycznie obliczyć. Minęło kolejne 24 godziny. Ile w tym czasie sekund, minut lub godzin myślałem o zbawieniu? Ile to procent z 24 godzin? Moje cielesne życie jest jak czek dany mi przez stwórcę. Jaka to różnica na jaką kwotę opiewa, jeśli i tak zostanie on zniszczony? Nowe, dopisane zera tego nie zmienią. Nie ożywią mojej duszy, a wręcz ją uśpią błogim poczuciem ukojenia. To rodzaj nędzy, która objawi się wtedy, gdy będzie już za późno na jakiekolwiek zmiany, zwrot. Nieożywiona dusza jest jak nie wylęgnięte jajko. Co się zadzieje, gdy zniszczona zostanie skorupka mego ciała? A stanie się to na pewno.
    …………………….

    Log 4

    Rzekł Jezus: „Starzec w swych dniach nie będzie się wahał pytać małego, siedmiodniowego chłopca o miejsce życia i będzie żył. Wielu pierwszych będzie ostatnimi i staną się jednością”.


    Mt 19,30 Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.
    Mk 10,31 Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.
    Łk 13,30 Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi.
    Starzec w swych dniach. Żeby to zrozumieć trzeba wiedzieć, że dusza idzie przez świat etapami. Pierwsi wyznawcy Jezusa wiedzieli o tym, ale kolejni pasterze tą prawdę ukryli. Wiary w ponowne wstępowanie duszy w nowe ciało zakazano na soborze w roku 553. Przelano wiele krwi niewinnych ludzi, by o tym zapomnieć. By następne pokolenia mogły błądzić do woli, w kółko powielając puste życiowe cykle. Nośnikiem duszy są kolejne ciała. Ciało umiera dusza idzie w nowe ciało. Starzec to taka dusza po przejściach. Błądząca w mroku niewiedzy, śpiąca, nieożywiona, nie odnajdująca drogi wyjścia. Siedmiodniowy chłopiec – kim jest; mogę się jedynie domyślać. To stan przebudzenia się świadomości duszy. I stan ten pozwoli jej znaleźć dobrą drogę wyjścia. Ciało boi się śmierci, dusza wręcz jej pragnie. Nauka Jezusa jest złą wiadomością dla ciała. Dusza nieożywiona jest bezwolna, jest jak hibernująca roślina – niby żywa, ale nie wzrastająca, nie dojrzewająca. I ciało ten stan wykorzystuje, dany nam czas wykorzystując jedynie dla zaspokojenia własnych materialnych pragnień.
    ……………………

    Log 5

    Rzekł Jezus: „Poznaj to, co jest przed Twoim obliczem, a to, co ukryte przed Tobą, wyjawi się Tobie. Nie ma bowiem niczego ukrytego, co nie zostanie odkryte”.


    Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw.[Mk 4, 22]
    Łk 8,16-17 Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.
    Łk 12,2 Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome.
    Co jest przed moim obliczem? Moja przyszłosć. A co na jej końcu? W każdym przypadku śmierć ciała. I co dalej? Nowa otchłań ponownego formowania ciała, nowa skorupka ciała dla duszy. Kim będę? Kolejnym błądzącym wcieleniem, starzejącą się, nieożywioną duszą? Może bogaczem, może nędzarzem? Wciąż w oddaleniu od Ojca, wciąż pod władzą kapryśnego, ślepego stwórcy? Mogę wyjść lub zostać. To co nieożywione i bezwolne pozostanie uwięzione, bo tylko to co aktywne może dokonać wyboru i zmiany.
    ………………….

    Log 6

    Zapytali Go uczniowie Jego: „Czy chcesz, abyśmy pościli? W jaki sposób mamy modlić się, dawać jałmużnę i przestrzegać przepisów odnośnie do jedzenia?” Rzekł Jezus: „Nie kłamcie, nie czyńcie tego, czego nienawidzicie – wszystko jest jawne w obecności nieba. Nie ma bowiem niczego ukrytego, co nie zostanie odkryte i niczego tajnego, co nie może być ujawnione”.


    Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. [Łk 8, 17], [Łk 12, 2]
    Mt 10,26 Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć
    Pytanie o wypełnianie zaleceń religijnych. Jezus mówi jasno – dajcie temu spokój. To nic Wam nie da. Służy jedynie ogłupianiu, usypianiu potrzeb wyższego rzędu. Czasowe powstrzymywanie się od czegokolwiek czego w głębi serca pragniemy wzmaga jedynie apetyt. To z czego zrezygnowałeś w czasie postu nadrobisz po jego zakończeniu. Dopóki Twe pragnienia, Twoje serce związane są z tym światem będziesz przez nie spętany. Nawet jeśli te pragnienia zostaną tylko w sferze marzeń. Wyzbądź się swych ludzkich pragnień, oczyść z nich swe serce. Bądź nieludzki, wtedy może staniesz się człowiekiem. To co ożywia do działania Twoje ciało niesie śmierć duszy. Nienawidzisz nędzy, cierpienia, głodu, niezaspokojenia – znaczy tyle, że nienawidzisz duszy. Jakieś czasowe wyrzeczenia, rezygnacja z cząstki tego co posiadasz — to próba oszukania duszy. Udajesz, że troszczysz się o nią. Jezus naucza, by nie czerpać korzeniami ze świata, z tego zatrutego źródła ani na chwilę. Mam wrażenie stałego wglądu Ojca w moje serce, a próba oszukania Go przez kogoś tak niedoskonałego jak ja jest niemożliwa.
    …………………….

    Log 7

    Rzekł Jezus: „Szczęśliwy lew, którego zje człowiek. I lew stanie się człowiekiem. Przeklęty człowiek, którego zje lew. I człowiek stanie się lwem”.


    Tej przypowieści nie ma w żadnej księdze kanonicznej.
    Lew to ludzka natura. Z właściwymi sobie pragnieniami, pożądaniami, lękami. Wciąż nienasycony, wciąż czujnie szukający czegoś do upolowania. To nie moja wina, że tak zachowuje się moje ciało. Tak zaprogramował je stwórca. Zrobił to po to, bym własnymi rękami wzmacniał mury więzienia mojej duszy. Bym stał się najgorliwszym strażnikiem tego, co jest we mnie. Bym był tyranem dla swojej duszy, bym trzymał ją skrytą i bezwolną. Sprytnie pomyślane.
    Bez wiedzy, którą przyniósł Jezus nie było by żadnych szans na to, że sami odkryjemy ten podstęp. I po to przyszedł Jezus – by zadać cios temu kłamstwu. Po to, by nasze ciało przestało czuć się jedynym właścicielem danego nam czasu, dbając jedynie o siebie kosztem duszy. Tylko po to.
    ……………………..

    Log 8

    I rzekł: „Człowiek jest podobny do rozumnego rybaka. Ten, gdy wrzucił swą sieć do morza, wyciągnął ją z morza pełną małych ryb. Wśród nich rozumny rybak znalazł dużą, ładną rybę. Wyrzucił wszystkie małe ryby do morza, a bez trudu wybrał dużą rybę. Kto ma uszy do słuchania, niech słucha”.


    Tej przypowieści o rybaku nie ma w żadnej księdze kanonicznej.
    Jest jednak inna, całkiem odmienna w wymowie i dotycząca innej kwestii:
    Mt 13,47-48 Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili.
    Rozumny rybak? Z punktu widzenia świata raczej głupi. Mógł wziąć wszystkie ryby, po co wyrzucił te małe pozostawiając jedynie największą? Logika świata jest odwrotnością tej wyższej. To, co dla jednej jest stratą – dla drugiej jest zyskiem. Największa ryba to nieśmiertelność. Jeśli się ją posiadło to po co mi reszta? To co istnieje jedynie czasowo, jakby nigdy nie istniało. To co posiadło wieczność – czego jeszcze mogło by pragnąć?
    Wszystko czego pragniemy ponad Zbawienie jest tym, czym balast dla balonu. Czy dusza może pragnąć czegokolwiek z tego świata? Czy dusza może pragnąć czegokolwiek od świata?
    Telefonu, paczki papierosów, konta bankowego? Sam widzisz jaki to absurd.
    Wybór jest jasny: zbawienie – albo reszta. ”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309234

  3. mgrabas Says:

    „Wysłany: 17:53, 21 Sty ’16 Świniopas

    ———————— NA POCZĄTKU —————

    Chciałbym napisać, że mam jedynie 2 posty dziennie. Nie chciałbym, by kolejne części ew. Tomasza rozmyły się w ewentualnych wpisach innych osób. A chciałbym podzielić się z Wami tym co napisałem jak najszybciej. Dlatego nie odpisuję a wstawiam ew. Tomasza.
    To, co napisałem wymaga weryfikacji. Cały czas znajduję jakieś nowe dno. Teksty kodeksu uzupełniają się wzajemnie. Dlatego nie wrzucam wszystkiego naraz. Czasu mi brak na zrobienie tego w jednej całości, skubię po kawałku. Wasze posty czytam jednak z uwagą, dziękuję za nie.
    …………………….

    Log 9

    Rzekł Jezus: Oto wyszedł siewca, napełnił swą rękę i rzucił. Kilka (ziaren) padło na drogę, Przyleciały ptaki i zebrały je. Inne padły na skałę i nie wypuściły korzenia w głąb ziemi, nie wydały kłosów ku niebu. Inne padły między ciernie, a te przydusiły je i robak je zjadł. A inne padły na ziemię dobrą. I wydała ona piękny owoc ku niebu, przyniosła sześćdziesiąt miar i sto dwadzieścia miar.

    …………………….
    Rzucone ziarno to Słowa Zbawcy. To na co mogą paść – droga, skała, ciernie. Lub żyzna, uprawiana gleba. Droga to religia, światopogląd, utarty sposób myślenia. Udeptany przez pokolenia. Pewna, sprawdzona, utwardzona droga dla owieczek podążających do … rzeźni.
    Skała to być może samolubstwo, wiara jedynie w siebie samego. Nie potrzebuję by mi ktokolwiek cokolwiek narzucał. Robię co chcę, bo tak rozumiem wolność. Na skale ziarno ani nie niszczeje, ani też nie wzrasta.
    Ciernie to być może przeszkody zewnętrzne, niezawinione. Może choroby umysłu lub coś podobnego. Coś, co jest przeszkodą w podjęciu szukania.
    W końcu żyzna gleba. To miejsce we mnie, w którym zaczynam traktować nauki Zbawcy śmiertelnie poważnie. Czuję moc słowa. Poznaję stan swego zniewolenia, nie godzę się na niewolę, zbawienie staje się wręcz moją obsesją. Poświęcam temu wzrostowi cały dostępny czas, pielęgnuję to co zaczyna wyrastać, ożywać.

    !!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane po czasie , po przeczytaniu 2 apokalipsy Jakuba. Jezus nazwał Piotra skałą. To także można dwojako rozumieć .

    Log 10

    Rzekł Jezus: Przyniosłem ogień na świat i oto podtrzymuję go, aż zapłonie.

    …………………….
    Ten świat spłonie, zostanie zniszczony. Myślę że będzie to coś na kształt samounicestwienia. Dlaczego? Istniejący, tak jak i Jego Syn nie używają przemocy. Gdyby używali to użyli by jej już dawno. Bezprawne istnienie świata nie będzie trwać wiecznie. Płomień daje światło w mroku. Pomaga rozpoznać prawdziwą naturę siebie i świata. W ciemności wszystko jest podobne. Światło daje odwagę w mroku, ujawnia miejsca zagrożeń.
    Ile trudu zadali sobie nasi drodzy pasterze, by ten ogień zdusić? Nie upilnowali jednak, zgubiła ich pożądliwość i poczucie panowania nad całością. Pycha, bogactwo i lenistwo. Zło obróciło swoją moc przeciw sobie samemu. To co czasowe nie pokona tego co wieczne. Ocaleje jedynie to, co oddzieli się całkowicie od tego świata. Zepsucie świata wpuszczone do doskonałości było by czymś jak wirus w sieci.

    Log 11

    Rzekł Jezus: Oto niebo przeminie i tamto, które jest nad nim przeminie i zmarli nie ożyją, a żywi nie będą umierać. W dniach, w których zjedliście coś śmiertelnego, uczynicie to żywym. Jeśli będziecie istnieć w światłości, co uczynicie? W dniu, w którym jesteście jednym, staliście się dwoma. Jeśli zaś staliście się dwoma, co uczynicie?

    …………………….
    Przemijające nieba – czymkolwiek by nie były – są tym, co istnieje po tej stronie zasłony ciemności. To wszystko, co jest pod mocą archonta. Stwórcy. Ale prawdopodobnie także to, co odeszło z pełni lecz pragnie do nie powrócić, gdy uleczy swój brak.
    Ci którzy przeżyli swe życia i nie ożywili swej duszy nie wejdą do wieczności. Jak nieożywione może czegokolwiek dokonać? Dusze ożywione nie dadzą się zwieźć. W dalszej części jest mowa o ożywieniu tego, co się zjadło. Myślę że zamiast „zjedliście” bardziej pasowało by tu „spróbowaliście”. Zakosztowałem alkoholu i uczyniłem żywą potrzebę sięgania po niego. Ożywiłem chorobę alkoholową, ciąg zdarzeń. Świat ma całą paletę mamideł, które przydają naszemu życiu kolorów, czyniąc je bardziej znośnym. Najgorsze są te, które z natury swojej wydają się wręcz pożyteczne. Wszystko, co wiąże nas ze światem – wpędza duszę w stan martwoty. Nawet chęć naprawienia niesprawiedliwości jest zła. Chcesz być konserwatorem, serwisantem dzieł stwórcy – stajesz się jego sługą. Dalej mowa o staniu się jednym. Zjednoczonym cieleśnie i duchowo w celu osiągnięcia zbawienia. Po odkryciu swej dwoistej, sprzecznej natury. Lecz pod dominującą ten związek duszą. A jeśli poznam tą dwoistość co wybiorę?

    Log 12

    Spytali uczniowie Jezusa: Wiemy, że odejdziesz od nas; kto będzie naszym przełożonym? Rzekł im Jezus: Dokąd poszliście, pójdziecie do Jakuba Sprawiedliwego; niebo i ziemia powstały z jego powodu.

    …………………….
    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Tego logionu nie rozumiem . Znaczenie słowa „Jakub” nie musi oznaczać konkretnej osoby. Imię Jakub pochodzi od wyrażenia (ja-aqob-el) które oznacza: NIECH BÓG OCHRANIA.
    Znaczyło by to więc: Dokąd poszliście, pójdziecie tam gdzie Bóg ochrania sprawiedliwego.
    Dostanę to, co wybrałem. Na tym polega sprawiedliwość. Nie dostanę tego, czym pogardzam, do czego nie przywiązuję żadnej wagi, czego nie chcę.
    !!!!!!!! Tak rozumiałem ten logion wcześniej. Ale ostatnio czytałem drugą apokalipsę Jakuba NHC. Rozumienie się pogłębiło. W apokalipsie tej Jezus przekazuje Jakubowi pewien rodzaj wiedzy, której nie dał innym. Idzie mi jednak o sposób, w jaki Jakub ma podać ją dalej.
    Zalecenie jest takie:
    Jakub sam ma tych nauk nie głosić.
    Ma je przekazać Addaiowi.
    Addai po 10 latach ma to spisać i przekazać Lewiemu.
    Lewi ma wziąć żonę spoza Jerozolimy i spłodzić 2 synów.
    Młodszy syn Lewiego ma w wieku 17 lat zacząć głosić nauki Jakuba.
    Jakub zaś ma nie wywoływać gniewu archontów, nie nauczać tego.
    Policzmy:
    33 rok / ukrzyżowanie Jezusa i pouczenie zawarte w tej apokalipsie,
    43 rok / po 10 latach Addai spisuje to i wręcza Lewiemu,
    44 rok / rodzi się pierwszy syn,
    45 rok/ rodzi się drugi syn,
    62 rok / drugi syn kończy 17 lat, zaczyna nauczanie.
    Dziwnie zbiega się to z rokiem zabicia Jakuba. Jakub do tego czasu nikomu specjalnie nie przeszkadzał. Był koszernym, ortodoksyjnym żydem (grał taką rolę?). Aż tu nagle w 62 roku żądają, by wyparł się Jezusa.
    A MOŻE Jakub miał ściągać na siebie swą uwagę archontowej ubecji? Może czekali aż zacznie mówić to, czego nauczał go Zbawca? Chcieli wiedzieć, co wie?
    Zorientowali się, że Jakub wywiódł ich w pole. Nauczanie poszło innym torem. Mogli zażądać, by wyparł się jakoby usłyszał od Jezusa te nauki. Podważanie wiarygodności źródła. Ale on się nie wyparł i zginął.
    KK poszedł zaś za Pawłem, a nie za rekomendowanym Jakubem. To też wiele mówi.

    Log 13

    Rzekł Jezus uczniom swoim: „Porównajcie i powiedzcie mi, kogo przypominam?” Powiedział Mu Szymon Piotr: „Jesteś podobny do sprawiedliwego anioła”. Powiedział Mu Mateusz: „Jesteś podobny do człowieka, który miłuje wiedzę i jest rozumny”. Powiedział Mu Tomasz: „Nauczycielu, moje usta nie ujmą zupełnie tego, aby powiedzieć, do kogo jesteś podobny”. Rzekł Jezus: „Ja nie jestem Twoim nauczycielem, ponieważ wypiłeś i napoiłeś się ze źródła kipiącego, które ja odmierzyłem”. I wziął go i odwrócił się, i powiedział mu trzy słowa. Gdy zaś Tomasz przyszedł do swych przyjaciół, zapytali go: „Co Ci Jezus powiedział?” Rzekł im Tomasz: „Jeśli Wam powiem jedno ze słów, które mi powiedział, podniesiecie kamienie, aby rzucić we mnie, a ogień wyjdzie z kamieni, aby Was spalić”.

    …………………….
    Aniołowie, mędrcy – to wszystko należy do tego świata. Jezus jest spoza niego, choć przyjął ludzką postać. Jedyne co może powiedzieć o Nim niedoskonały człowiek to tyle, że przekracza to ludzką możliwość.Tomasz to zrozumiał. A Jezus wiedzę tą docenił, bo nazwał go napojonym ze źródła. Nie wszystkim nauki Zbawcy zapadły w serca z taką samą mocą.
    Jakie trzy słowa powiedział Jezus Tomaszowi – nie wiem. Skierował je jedynie do niego. Musiały być one druzgocące dla pozostałych.

    Log 14

    Rzekł im Jezus: „Jeśli pościcie, tworzycie sobie grzechy, a jeśli się modlicie, będziecie skazani. Jeśli dajecie jałmużnę, wyrządzicie krzywdę swoim duchom. Jeśli wychodzicie do jakiejkolwiek prowincji, i jeśli wędrujecie po wioskach, i jeśli Was przyjmują, to jedzcie, co przed Wami położą, uzdrawiajcie chorych, którzy są wśród nich. Bowiem to, co wejdzie do Waszych ust, nie zanieczyści Was, ale to, co wychodzi z Waszych ust, jest tym, co Was zanieczyści”.

    …………………….
    Jakby powtórzenie log. 6. Jeśli Jezus coś powtarza, to musi być to coś ważnego. Krytyka pozornej religijności. Jak można składać doskonałemu Ojcu ofiarę z czegokolwiek niedoskonałego? Pasterz wymyślili różne czary, byśmy żyli w przekonaniu że pełnimy wolę Najwyższego. Ustawili na naszej drodze masę fałszywych, bezsensownych znaków drogowych. Po co? By spowolnić nas, byśmy nie zdążyli dotrzeć do celu. Żydzi do dziś sumiennie wypełniają zalecenia stwórcy. Skoro tak jest do dziś – to do jakiego nawrócenia nawoływał by ich Zbawca? Co robili nie tak?
    Nieczysta świnia, święta krowa – a może na odwrót? – jakie to ma znaczenie? Wszystko zanieczyszcza tak samo, bo pochodzi ze świata. Jedz byś żył. Żyj byś myślał. Myśl byś odnalazł prawdę. Odkryj prawdę by odejść. Co prawdziwie nas zanieczyszcza to to, co wychodzi z nas samych. Tego do końca nie rozumiem, może to mieć związek z wypowiadaną nieprawdą, z nauczaniem niezgodnym z duchem nauk Jezusa.

    Log 15

    Rzekł Jezus: „Jeśli ujrzycie takiego, którego nie zrodziła kobieta, padnijcie na Wasze twarze, uczcijcie go – ten jest Waszym ojcem”.

    …………………….
    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Kim jest ten, kogo nie zrodziła kobieta? Myślę że Jezus mówi tu o sobie zmartwychwstałym. Ożył nie na sposób ludzki – z kobiety, przez narodzenie z niej. Ożył z woli Ojca, to On dał mu zmartwychwstanie. Jak świeca która została zapalona i zgaszona ludzką ręką. I która zapłonęła na powrót zapalona ręką Ojca.

    Log 16

    Rzekł Jezus: „Ludzie może myślą, że przyszedłem, aby przynieść pokój na świat, a nie wiedzą, że przyszedłem, aby przynieść rozdarcia, ogień, miecz, walkę. Gdy bowiem pięciu będzie w domu, trzech powstanie przeciw dwom, a dwu przeciwko trzem, ojciec przeciw synowi, a syn przeciwko ojcu. I staną się wobec siebie samotni”.

    …………………….
    Kościół nazywa Zbawcę Barankiem Pokoju. Kościół mordujący, grabiący, walczący – pod przywództwem Baranka Pokoju? Ten świat istnieje bezprawnie, bez zgody Ojca. To miejsce ostatecznego wyboru, oddzielenia, rozdarcia. To co tęskni do Ojca dostąpi Jego miłosierdzia. To co pokochało świat odejdzie razem ze światem. Ci którzy pójdą za Jezusem staną się wrogami tych, którzy chcą pozostać. Nie będzie między nimi pokoju. Będą ginąć, będą wyszydzani, izolowani. Ich osamotnienie będzie jednym z dowodów na to, że w pełni oddzielili się od tego, co światowe. Poczucie osamotnienia jest jedną z najcięższych prób dla człowieka o stadnej naturze.

    Log 17

    Rzekł Jezus: „Dam Wam to, czego oko nie widziało i czego ucho nie słyszało, i czego ręka nie dotknęła, i co nie weszło do serca człowieka”.

    …………………….
    Czym jest to, co da nam Jezus? Na dziś nie wiem. Coś całkiem spoza tego świata, coś nie należącego do świata. Coś trwałego, niezniszczalnego. Coś, co wprowadzi nas do królestwa. Pragnienie powrotu do nie poznanej na świecie doskonałości? I sposób, w jaki wyzwolimy się z mocy archonta.

    Log 18

    Rzekli uczniowie do Jezusa: „Powiedz nam, w jaki sposób nastanie nasz koniec?” Odrzekł Jezus: „Odkryliście już początek, aby poszukać końca; tam bowiem, gdzie jest początek, tam będzie i koniec. Błogosławiony, kto stanie na początku – pozna koniec i nie zakosztuje śmierci”.

    …………………….
    Uczniowie chcą znać koniec. Swój koniec. Myślą jeszcze po ludzku. Nie rozumieją że mają w sobie coś z wysokości, z wieczności. Coś co nie miało początku ani nie będzie mieć końca. Bo kto pozna swą prawdziwą naturę, skąd pochodzi – nie da się zwieść i zamienić czasowość na wieczność. Nikt normalny nie zgodzi się na taką wymianę. Stanąć na początku to poznać swą prawdziwą, duchową naturę.

    Log 19

    Rzekł Jezus: „Błogosławiony ten, który istniał zanim się stał. Gdy będziecie moimi uczniami i będziecie słuchać słów moich, te kamienie będą Wam służyły. Pięć drzew bowiem macie w raju. Nie poruszają się latem ani zimą, a liście ich nie spadają. Kto je pozna, ten nie zakosztuje śmierci”.

    …………………….
    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Zrozumieć, że istniałem w Ojcu zanim upadłem na ten świat. To może tylko zrozumieć ożywiona słowem Zbawcy dusza. Być Jego uczniem to żyć jak On. Samo powtarzanie Jego wypowiedzi nic nie polepszy. Czytanie instrukcji, wyuczenie się jej na pamięć to nie to samo, co postępowanie zgodnie z nią. Trzeba stać się Nim.
    Czym są drzewa o których mówi Jezus? Odpowiedź może być zawarta w Apokryfie Jana. To mogą być pierwsze moce – emanacje Ojca. Pierwsza Myśl, Życie Wieczne, Niezniszczalność, Pierwsza Gnoza, Prawda.

    Log 20

    Rzekli uczniowie do Jezusa: „Powiedz nam, do czego podobne jest królestwo niebieskie?” Rzekł im: „Podobne jest do ziarna gorczycy, najmniejszego ze wszystkich nasion. Jeśli padnie na ziemię, którą się uprawia, wydaje w górę ogromną gałąź, aby stać się osłoną dla ptaków niebieskich”.

    …………………….
    Uczniowie chcą opisu królestwa. To tak jakby prosili Jezusa, by na zabawkowym bębenku zagrał jakąś uwerturę. Jezus nigdzie nie opisuje Królestwa. Do czego światowego miałby je przyrównać? To zupełnie inna sfera – tam nie ma więcej i w lepszym gatunku tego, co ziemskie. Jest całkiem nieopisywalnie, nieporównywalnie. Droga do Królestwa już jest jakby jego częścią. I tak odpowiada Zbawca.
    Tą drogą jest wzrost. Mamy tyle ważniejszych spraw, że istnienie czegoś tak niepraktycznego jak dusza umyka nam. Ten kawałeczek nadające się pod zasiew Jego słowa ziemi. „Jeśli zaś spadnie na ziemię, którą się uprawia…” Uprawiam? Jak często? Z czego rezygnuję by doglądać uprawy, by jej nie zaniedbać?

    Log 21 a

    Rzekła Mariham do Jezusa: „Do kogo podobni są Twoi uczniowie?” Odrzekł: „Podobni są do małych dzieci przebywających na polu, które do nich nie należy. Jeśli przyjdą właściciele tego pola, powiedzą: <> Oni staną nadzy przed nimi, aby im je zostawili, aby dali swe pole”.

    …………………….
    Logion rozbity na dwa. Zbawca mówi, jak na obecną chwilę postrzega swoich uczniów. Mówi także o mnie, o Tobie …
    Kim jestem? Naiwnym niedojrzałym dzieckiem, które znalazło się z dala od domu. Bawię się w dorosłość, układam sobie życie. Cieszę się pozorną wolnością wyboru – mogę sięgać po co chcę. Napełniam swe serce pragnieniami i marzeniami. Cokolwiek na tym polu zbuduję – pójdzie to w rozsypkę. Bo buduję na nieswoim polu. Piszę na piasku. Bawi mnie to. Daje poczucie realizacji jakiegoś celu, nadaje sens mej zabawie. Jest tyle narzędzi do tej zabawy, a wciąż wymyślamy sobie nowe. Zbudowałbyś dom na placu, do którego nie masz prawa własności? A jednak to robimy!

    Log 21 b

    „Dlatego mówię: „Jeśli pan domu wie, że przychodzi złodziej, będzie czuwał aż on przyjdzie i nie pozwoli mu, aby podkopał się do wnętrza jego domu, jego królestwa, aby zabrać jego rzeczy. Wy zaś czuwajcie od początku świata. Opaszcie się razem, silnie w biodrach, aby rozbójnicy nie znaleźli drogi, aby wejść do Was, gdyż znajdą oni korzyść, której Wy oczekujecie. Niech wśród Was zjawi się rozumny człowiek, aby, gdy owoc dojrzeje, przyszedł szybko i mając sierp w ręku ściął go. Kto ma uszy do słuchania, niech słucha”.

    …………………….
    Przegonią mnie na inne, nowe pole, bym zaczął zabawę od nowa. Kim jest ten, co mnie tak przegania? Złodziej. Stwórca. Robi to z miłości do mnie? Kpina! Używa mej duszy jako zakładnika, jako żywej tarczy. Chroni się za nią utrzymując trwanie tego, co stworzył. Sądzi że Ojciec nie chcąc zniszczenia swych dzieci będzie musiał się godzić na istnienie tego bezprawia.
    To jego korzyść, którą ma z posiadania władzy nad nami. Podkopuje się do naszego wnętrza przez niedoskonałość naszych ciał. Ciał będących więzieniami naszych dusz. Tak nas niedoskonale zaprojektował, byśmy dali się w to wciągnąć. Żongluje naszymi duszami. Wciąż ma władzę nad czymś, co nie należy do niego. Nie daje dojrzeć naszej świadomości, rozprasza ją na światowe mamidła.”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309310

  4. mgrabas Says:

    „Wysłany: 03:24, 22 Sty ’16 Świniopas

    (…)

    Log 22

    Jezus zobaczył malców pijących mleko. Rzekł do swych uczniów: „Te maleństwa pijące mleko podobne są do tych, którzy weszli do królestwa”. Spytali Go: „Jeśli staniemy się małymi, wejdziemy do królestwa?” Odrzekł im Jezus: „Wejdziecie, jeśli macie zwyczaj czynić dwa jednością i stronę wewnętrzną czynić tak, jak stronę zewnętrzną, a stronę zewnętrzną tak, jak wewnętrzną, stronę górną jak stronę dolną, i jeśli macie zwyczaj czynić to, co męskie i żeńskie jednością, aby to, co jest męskie nie było męskim, a to, co jest żeńskie nie było żeńskim; jeśli będziecie mieli zwyczaj czynić oczy jednym okiem, a jedną rękę dacie w miejsce ręki i nogę w miejsce nogi, i obraz w miejsce obrazu – wtedy wejdziecie do królestwa”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Malcy pijący mleko – to ważne. Jezus mówi o oseskach! Niemowlę nie potrzebuje niczego poza tym, co dla niego niezbędne. Jego potrzeby są najbardziej zbliżone do potrzeby naszej duszy. Potrzeby bliskości i opieki rodzica. Niczego więcej. Być małym by wejść do królestwa – to ograniczenie swych pragnień do tego jednego pragnienia. Reszta nie tyle jest zbędna, ile jest wręcz balastem. Kratą której trzymamy się kurczowo by nie zaznać wolności.
    „Czynienie jednym…” na dziś nie znam sensu dalszej części tego logionu.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Dwoistość natury człowieka.
    Ciało i duch stopione w jedno. Przypomina mi to związek odmiennych od siebie > mężczyzny i kobiety. Razem stanowią jedno. Ciało, mężczyzna. Dominujący, władczy. Przypomina męża/alkoholika. Ma żonę za nic. Przepija jej posag. Traktuje ją, jakby nie istniała. Dusza, jak jego żona. Uległa, nie ma fizycznie żadnej mocy. Naiwna. Może jeszcze mu się odmieni, przestanie pić, widzi jego upadek, chorobę. Nie zostawi go samego w takim stanie, bo zginie. Czy nie tak myślą żony alkoholików? Trzeba by je spytać.
    Idzie tu o odwrócenie tych ról. Ale najpierw mąż musi wytrzeźwieć. Zdać sobie sprawę z tego, co wyczynia. Z dobroci jaka jest w jego żonie. Zaufać jej. Zmienić się z butnego maczo w pantoflarza. Dać jej szansę kierować ich związkiem. To wielka odmiana, ilu się na nią zdobędzie?

    Log 23

    Rzekł Jezus: „Wybiorę Was jednego z tysiąca i dwu z dziesięciu tysięcy; pozostaną jedną jednością”.


    Tego loginu na dziś całkiem nie rozumiem.

    Log 24

    Rzekli Mu uczniowie Jego: „Poucz nas o miejscu, w którym Ty jesteś, ponieważ trzeba nam, abyśmy go szukali”. Rzekł im: „Kto ma uszy, niech słucha. Istnieje światłość w człowieku światłości – on oświetla cały świat. Gdy nie oświetla, jest ciemność”.


    Dziwne pytanie – przecież jest wśród nich! Któryś z nich w końcu pojął, że jest jedynie ciałem. Że w duch połączony jest z Ojcem. Że w swej prawdziwej naturze jest w innym miejscu. Odpowiedź Jezusa po raz kolejny nie jest prosta. Jezus jest światłością dla tych, którzy szukają drogi wyjścia z mroku tego świata. Przyniósł wiedzę której nikt inny dać nam nie mógł, nie chciał dać. Przyniósł wiedzę, która pozwoli uwolnić się od świata. Gdy tej wiedzy nie ma – jest mrok. W mroku nie odnajdziemy drogi. Tam, gdzie nie ma zachowanych w prawdzie słów Jezusa tam nie odnajdzie się drogi. Nieprawda i niewiedza zniewala, czyni więźniem. Tylko prawda może wyzwolić. Zadano sobie wiele trudu, byśmy tych nauk nie poznali. Głównie przez zatajenie przed nami tego, co naprawdę powiedział Jezus. Potem trochę manipulacji – i gotowe. Droga na pastwiska staje się drogą do rzeźni. Jezus w tym logionie jakby to przewidział. I po to tak często zachęca do szukania.

    Log 25

    Rzekł Jezus: „Kochaj swego brata jak swą duszę, strzeż go, jak źrenicę swego oka”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Czy każdy jest mi bratem? Nawet ten, co uznał świat za najdoskonalsze miejsce, w jakim można się znaleźć? Nie jestem tego pewien. Kto może być dla mnie równie ważny jak moja dusza, jak źrenica oka? Sądzę, że idzie tu o braterstwo duchowe. O wspieranie tych, którzy starają się iść drogą Zbawcy, żyć jak on. To trudna droga, świat nie pomoże takim, świat takich będzie prześladował. Nie zostawi ich w spokoju, nie powie – skoro taki Wasz wybór, to Wasza sprawa. Jedynie podobni sobie mogą liczyć na wzajemną pomoc.

    Log 26

    Rzekł Jezus: „Widzisz drzazgę, która jest w oku Twego brata, zaś belki, która jest w Twoim oku nie dostrzegasz. Jeśli wyrzucisz belkę z Twego oka, wtedy przejrzysz, aby wyciągnąć drzazgę z oka Twego brata”.


    Rozumienie tego logionu podobne do interpretacji pasterzy. Wytykam innym ich słabości. Czym jest zaślepiająca mnie belka? Prawdą o mnie, której nie chcę poznać. Choćby to, że moim życiem rządzi strach. Że nie jestem inny od reszty, noszę w sobie tę samą mieszankę niedoskonałości. Moje ciało pochodzi przecież od tego samego konstruktora. To że wyznaczono mi trochę inną, łatwiejszą trasę – nie jest moją zasługą. Poznać tą prawdę by przejrzeć. Nie trwać w błędnym przekonaniu o swojej doskonałości. Stwórca nie stworzył niczego doskonałego. Mam tym wadliwym produktem – ciałem – dowieźć moją duszę do zbawienia? Czy to możliwe? Jezus mówi że tak, ale trzeba zrozumieć istotę swej własnej niedoskonałości.

    Log 27

    Rzekł Jezus: „Jeśli nie będziecie pościć na świecie, nie znajdziecie się przed królestwem. Jeśli nie uczynicie szabatu szabatem, nie zobaczycie Ojca.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Pościć na świecie – wielu pewnie powie: przecież pościmy! Myślę, że idzie tu o max. powtrzymanie się od świata. Ma to przypominać głodówkę protestacyjną kogoś, kto wie, że został uwięziony bezprawnie. Nie wchodzę w układy ze strażnikami, nie przymilam się do nich w nadziei lepszego traktowania. Robię jedynie minimum tego, co utrzyma moje ciało przy życiu. Pragnę jedynie wolności a nie lepszego traktowania. Szabat to powstrzymanie się od wszelkich czynności, które są ponad minimum potrzebne do przeżycia. Jezus tak właśnie żył. Jeśli i ja tak żyję – to mam zadatki na bycie Jego uczniem.

    Log 28

    Rzekł Jezus: „Stanąłem w środku świata i objawiłem się im w ciele. Znalazłem ich wszystkich pijanych. Nie znalazłem nikogo wśród nich spragnionego, a dusza moja bolała nad synami ludzkimi, gdyż są ślepi w swych sercach i nie przejrzą, że puści przyszli na świat i starają się wyjść z tego świata puści. Teraz jednak są pijani. Gdy odrzucą swoje wino, wtedy będą pokutować”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Mój ulubiony logion. Pijany świat. Świat upojony pozorną wolnością wyboru. Piję, bo tak chcę, bo mnie na to stać. Jedna wielka knajpa. Biedne rybki wrzucone do słonej wody. Sól kłamstw i zatajeń wmieszana w wodę odebrała nam rozumki. Pływamy w zasolonym morzu martwym. Im większa rybka, tym więcej gromadzi w sobie tej soli, trucizny tego świata. Kto pragnie wody żywej? Ślepe serca, poganiane pragnieniami ciała. Czy jest w nich to jedno warte starań pragnienie – powrotu do Ojca? Serca puste, bo to czego pragną jakby już nie istniało. Przepadnie razem z momentem śmierci – to pewne, stanie się niebawem. Wszystko, za czym gonimy.
    Myślę, że potrzeba odrzucenie wszystkiego co światowe jest tym, z czym najciężej jest się pogodzić. Nosimy w sobie wizję udanego dostatniego życia ziemskiego zakończonego przyjęciem do Królestwa Ojca. Trudno jest zrozumieć, że nasza dusza znajduje się we wrogim sobie miejscu. Utaplać się w błocie tego świata, zapuścić w nim korzenie. A potem zamieszkać w doskonałości. Tak byśmy chcieli. Ale tak się nie da!
    !!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Czy pijak wie, że jest alkoholikiem? W życiu! Łajza pijacka, menel, żul, opuj, moczymorda. Ale żeby od razu alkoholik! Tylko prawda o sobie samym może pozwolić wyjść mu z tego stanu. Autodiagnoza! Inaczej będzie tylko kolejny o jeden kieliszek za dużo. Ale jak będę chciał. to przestanę. Tylko jakoś nie chce mi się takiego chcenia.

    Log 29

    Rzekł Jezus: „Jeśli ciało powstało z powodu ducha, to cud; jeśli duch dla ciała, to jest cud cudów. Ale dziwię się temu: jak tak wielkie bogactwo zamieszkało w tej nędzy”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Ciało z powodu ducha – to cud który udał się stwórcy. Stworzył szczelną klatkę dla duszy. Dusza obrosła materią, stała się więźniem ciała. Dusza staje się jakby baterią dla przeznaczonego na śmierć ciała. Znaczenia słów o powstaniu ducha dla ciała nie rozumiem.
    Wyobrażam sobie siebie jako jajko. Coś tam w środku może i jest, może ożyć. Ale ja o tym nie wiem. Widzę jedynie skorupkę i to o nią się głównie martwię. Umacniam ją, koloruję, otaczam z każdej strony wygodną wyściółką. Prawdziwe życie jest w środku, ale strach przed rozbiciem nie pozwala mi na zastanowienie się nad tym. A jajko, z którego nie wylęgnie się życie staje się zbukiem. Zamiast życia – smród.

    Log 30

    Rzekł Jezus: „W miejscu, w którym jest trzech bogów, tam są bogowie. Miejsce, gdzie dwu lub jeden jest, ja jestem z nim”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Trzej bogowie nie istnieją. Istnieje jedynie Ojciec i współistniejący w nim Syn. Czyli dwóch lub jeden.Tak jak nie istnieją dwa życia – doczesne i wieczne. Doczesne, nietrwałe – jakby już nie istniało. Pozostaje więc życie wieczne i jego dawca – Ojciec. Stwórca nie jest bogiem. Jest jedynie błędem, który wyszedł z jednej z emanacji Niewidzialnego Ducha – Ojca. Stwórca jedynie uważa się za boga i trwa w tym błędzie. Gdyby był bogiem doskonałym, to i jego dzieła były by doskonałe, trwałe. A są? Żaba pożera komara, galaktyka pochłania galaktykę, wszystko się miele. Aby żyć, trzeba pozbawiać życia. Dziękuję za taką doskonałość. Jeśli tak ona wygląda, to jak wygląda niedoskonałość?
    Powiem inaczej – w jednym zdaniu w modlitwie prosiłem o długie, wygodne życie, o Zbawienie i Życie Wieczne. Prosiłem więc naraz trzech bogów – stwórcę o światowe, Zbawcę o Zbawienie i Ojca o dar życia wiecznego. Wszystko w jednym zdaniu – jakby wszyscy oni byli sobie równi. Z niewiedzy wyznawałem trzech bogów! Próbowałem napinać dwa łuki. W którymś z tekstów kodeksu Jezus nazywa uczniów obłudnikami wobec wiary każącymi Mu czekać. Nie mogącymi się zdecydować co wybrać. Szukającymi opieki tego który więzi i Tego, który wyzwala.”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309387

  5. mgrabas Says:

    „Wysłany: 00:59, 23 Sty ’16 Świniopas

    (…)

    Log 31

    Rzekł Jezus: „Nie bywa prorok uznany w swej własnej wiosce, lekarz zwykle nie leczy tych, którzy go znają”.


    Nie podejmę się napisania o tym logionie niczego pewnego. Jest dla mnie niezrozumiały. Pozostają przypuszczenia.
    Tym, co daje mi do myślenia jest fragment o lekarzu. Ludzie chorzy fizycznie leczą się przeważnie u takich lekarzy którym ufają, bo ich znają. Każe mi to domyślać się, że jest tu więc mowa o uzdrawianiu duchowym a nie fizycznym.
    To lekceważenie, brak uznania – mogą pochodzić z myślenia: „przecież go znamy, pracowaliśmy z nim, jedliśmy z nim, znamy jego rodzinę (itd.) – to jaki to z niego Syn Boga?”.

    Log 32

    Rzekł Jezus: „Miasto zbudowane na wysokiej górze jest umocnione. Nie może upaść, ani nie będzie się mogło ukryć”.


    Miasto na skale to Królestwo Ojca. Ono jest ponad światem. Prawda o nim nie może być ukryta. Wciąż znajdują się tacy, którzy wyraźnie widzą niedoskonałość tego świata. Najczęściej popełniają oni jednak ten sam błąd – chcą uleczyć świat. Chcą ożywić trupa. Wynika to głównie z niewiedzy o stanie faktycznym, z nieznajomości Prawdy.
    Można kłamliwie mówić – oto jesteśmy z woli boga na świecie, który doprowadzi nas do Ojca. Wbrew naukom Zbawcy mówić – nie szukaj, bo znalazłeś już to miejsce z którego jesteś już tylko krok od zbawienia.
    Zastanawiam się – czym jeszcze może popisać się świat, by prawda o nim stała się dla nas poznana? Wszelkie dewiacje, niegodziwości stają się normą, nic już nie jest w stanie nas zadziwić. Jakie zło ma się jeszcze zadziać, byśmy zapragnęli wyjścia z tego świata? Czuję, jak pogrążamy się w mroku nie widząc tego.

    Log 33

    Rzekł Jezus: „To, co słyszysz jednym uchem i drugim uchem, głoś na Waszych dachach. Nikt bowiem nie zapala lampy i nie stawia jej pod korcem, ani nie stawia jej w miejscu ukrytym, lecz zwykle stawia ją na świeczniku, aby każdy wchodzący i wychodzący widział jej światło”.


    Jezus nawołuje, by ci którzy dotarli do prawdy głośno o niej mówili. Bez poznania prawdy zostaniemy tu, gdzie tkwimy. Odnalezienie prawdy nie jest łatwe. Skoro więc już się do niej dotarło, to trzeba tę prawdę podać innym. Bo gdy inni błądzą – dzieła stwórcy trwają w najlepsze, przeciąga się czas bezprawia. Powiem inaczej: jeśli znajdę sklep z rewelacyjnie atrakcyjnymi towarami za bardzo korzystną cenę, to czy powiem o tym innym? Czy będę chciał, by i oni cieszyli się z udanych zakupów? A jeśli nie – to czy mam chociaż odwagę nazwać wtedy siebie egoistycznym snobem?

    Log 34

    Rzekł Jezus: „Jeśli ślepiec prowadzi ślepego, zazwyczaj obaj wpadają do dołu”.


    Ślepiec prowadzący ślepca. Kogo wybrałem na przewodnika? Wybrałem, czy też został mi on narzucony? Czego dokonał ten, którego wybrałem? Czy żyje on tak jak Jezus? Czy widzę, że ten mój przewodnik cały czas się potyka? Wierzę mu na tyle, by dać mu pod opiekę wszystkie swoje oszczędności? Ale zbawienie powierzam!
    Tomasz zdał sobie sprawę ze ślepoty swych duchowych przywódców. Był bardzo ostrożny w wyborze tego, komu powierzy swoje Zbawienie. Świat dał mu za to przydomek „niewierny”. Bo świat gardzi i poniża tych, którzy gardzą światem.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Na czym polega moja ślepota? Przypuszczam, że jest nią stan braku poznania swej duchowej natury. Zbytnio zaufałem ciału i przynależnym mu zmysłom. Czego nie sięgam zmysłami, tego nie ma .Czym zatem doświadczyć istnienia duszy? To jedynie domysł, ale stawiam na serce. Widziałem kiedyś eksperyment. Wyświetlano ludziom zdjęcia budzące skrajne emocje. Biorący udział w eksperymencie byli podpięci do aparatury. Stwierdzono rzecz dziwną – przed ukazaniem się kolejnego zdjęcia serce aktywowało wzbudzenie przynależne reakcji zgodnej z wywoływanym przez zdjęcie odczuciem. Jakaś zdolność przewidywania tego, co na chwilę nastąpi. Serce wiedzące wcześniej! Drugą dziwną sprawą, o której słyszałem jest to, że jedynie komórki aktywujące serce (rozruchowe) nie odnawiają się w czasie całego życia. Inne obumierają, są zastępowane innymi. Ale jedynie te – nie.
    Jak się nauczyć patrzenia sercem, czy w ogóle można się tego nauczyć – nie potrafię powiedzieć.

    Log 35

    Rzekł Jezus: „Niemożliwe, aby ktoś wszedł do domu siłacza, pochwycił go przemocą, jeśli wpierw nie zwiąże jego rąk. Wtedy wywróci jego dom”.


    Siłacz to dusza. Lub też dusza i ciało – ale pod dominującym wpływem duszy. Apokryf Jana opisuje, jak związano duszy ręce uzależniając ją od ciała. Czy zwróciłeś uwagę na powiedzenia: więzy rodzinne, kulturowe, religijne? WIĘZY!!! Tak do nich przywykliśmy, że uważamy je za coś normalnego. Sami te więzy umacniamy.
    Więzy z tym co śmiertelne prowadzą do śmierci. Jajko orła podłożone kurom – jak nazwał to Antony DeMello. Mówią mi że jestem nielotem i ja w to wierzę. Przyjmuję prawa, jakie przyjęli inni wpół więźniowie? By nie odstawać, nie być odmieńcem. Dusza ożywiona, nieskrępowana – to siłacz, który nie pozwoli sobą pomiatać. Dusza rozświetlona daną nam na obronę Epinoią Światłości. W więzach chcę odnaleźć wolność? Tak widzę swoją drogę do uwolnienia?
    Wywrócony dom to dusza zniewolona przez ciało podlegające stwórcy. Dusza nieożywiona, nieświadoma siebie samej, bezwolna. To wywrócenie ról ciała i duszy. Ciało staje się postacią pierwszoplanową. Sensem istnienia jajka staje się w takim stanie jedynie dobrostan skorupki.

    Log 36

    Rzekł Jezus: „Nie troszczcie się od rana do wieczora i od wieczora do rana, co włożycie na siebie”.


    Nie idzie tu o fizyczne ubranie lecz o szatę jako postać, jaką przybiorą uczniowie po opuszczeniu ciała. Oni rozumują jeszcze na sposób światowy, interesują ich szczegóły, detale. Więcej uwagi poświęcają właśnie temu wyglądowi niż sposobowi w jaki mogą tam dojść. Są małostkowi, pytają: kiedy i w co się przemienimy? Nie rozumieją że jeszcze długa droga przed nimi. Jakby sądzili, że Zbawienie już zostało im dane. Faktycznie – to dar. Ale trzeba mocno o niego zabiegać. Zabieganie o dary stwórcy jest jakby odrzuceniem daru Zbawienia.

    Log 37

    Spytali uczniowie Jego: „Którego dnia objawisz się nam i którego dnia ujrzymy ciebie?” Odrzekł Jezus: „Jeśli będziecie mieli zwyczaj ukazywać nie wstydząc się te części ciała, które godzi się zakrywać, i będziecie brać szaty wasze i rzucać je pod wasze stopy, jak małe dzieci, i będziecie je deptać, wówczas ujrzycie Syna żywego i nie będziecie się bać”.


    Jakby w 36 Jezus uprzedził ich kolejne pytanie. Chcą wiedzieć jaką postać przyjmie Jezus w królestwie Ojca. Szaty, dom – to forma fizyczna, jaką przybiera człowiek. Człowiek ziemski przybiera formę nam znaną. Jest jak dzban z zawartą wewnątrz duszą. Kształt dzbana poznali – to ciało. W jej skład wchodzą także właściwości ciała, jego ciągoty i lęki. Ukazywanie części które godzi się zakrywać to poznanie i obnażenie tych cielesnych pragnień i niedoskonałości, tych więzów wynikających z cielesności. Aby się z nich uwolnić trzeba najpierw uczynić je jawnymi. Trzeba poznać ich naturę i uznać ich niedoskonałość, trzeba nimi pogardzić. Jezus kończy – i nie będziecie się bać. Strach to właściwość przynależna światu, to jeden z najsilniejszych więzów. Ciało jest świadome swej nędzy, kapryśności losu, swej własnej słabości. Tak zostało zaprojektowane, by odczuwany strach skutecznie odwracał jego uwagę, wypalał, odbierał zdrowy rozsądek. Czy można być uleczonym jeśli ukrywa się bądź uważa za normę stan choroby? ( np. piję, bo wszyscy piją – więc co w tym złego?).

    Log 38

    Rzekł Jezus: „Wielekroć pragnęliście usłyszeć te słowa, które Wam mówię i nie macie nikogo, od kogo byście je słuchali. Nadejdą dni, kiedy szukać mnie będziecie, a nie znajdziecie mnie”.


    Wielokroć pragnęliście usłyszeć – myślę, że Jezus mówi tu o wielokrotnym poszukiwaniu drogi wyjścia we wcześniejszych wcieleniach. W życiu może przyjść taki czas, że nie będę już mieli siły bać się, przegram tak wiele, że nie będzie co tracić. To wtedy może w końcu paść to pytanie – czemu służyło to moje życie, za czym tak goniłem, czy to miało sens. Uczniowie szukali pewnie wcześniej, ale nikt oprócz Zbawcy nie mógł prawdziwie wskazać im drogi. Już nie wierzę w serwowane mi kłamstwo o jakimś grzech pierworodnym. Celem przyjścia Zbawcy było przyniesienie światła, wiedzy. Co więcej mógł dla nas zrobić? Wziąć nas siłą wbrew naszej woli? Z tego co wiem NIKT nie nauczał czegoś podobnego do Jezusa. Skąd zaczerpną wiedzę, gdy źródło wyschnie, Jezus odejdzie? Gdy słudzy fałszywej wiary zaczną manipulować wypowiedziami Zbawcy . Wykorzystując naszą krótką pamięć, naiwność i inne sprzyjające kłamstwu nasze słabości. Uczniowie nie doceniają wagi Jego słów.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    To właśnie stan upadku, jakiego doświadczyłem w życiu, pchnął mnie do poszukiwań. Gdyby nie on byłbym standardowym katolikiem lub kimś podobnym. Nie znalazłbym czasu na jakieś rozważania o niepraktycznej duchowości. Upadek. Zło. Warto poznać szczegóły odnalezienia kodeksu. To jedynie domysł, ale gdyby znalazca dzbana nie był posądzony o zabójstwo, którego pewnie się dopuścił – kodeks wylądował by w piecu, lub skończył by w podobny sposób. Czumu o tym mówię? Jezus mówi w innym tekście kodeksu, że zło nie jest złem, a dobro dobrem. Zło odwracające swe ostrze przeciw sobie – jeśli służy poznaniu – staje się pożyteczne. Destrukcyjna moc zła niszczącego samą siebie.

    Log 39

    Rzekł Jezus: „Faryzeusze i uczeni w Piśmie wzięli klucze poznania i ukryli je; nie weszli do środka i nie pozwolili wejść tym, którzy chcieli. Wy zaś stańcie się przebiegłymi, jak węże i czystymi, jak gołębie”.


    Moi ulubieńcy – pasterze. Wzięli klucze – a więc prawda była im znana. Jednak pogardzili nią, zignorowali ją. Czy jedynie faryzeusze? Czy to robota faryzeuszy, że nie zachowały się, nie weszły do kanonu kościoła ewangelie pozostałych uczniów? Brak co najmniej 8 – to aż 2/3!!! Zaginęły? Warto poczytać o ustalaniu kanonu kościoła, o tępieniu i karaniu śmiercią za korzystanie ze źródeł innych niż przyjęte. Na koniec samo źródło poznania – biblia – wylądowała na rejestrze ksiąg zakazanych.Czemu tego dokonali? Pokochali ten świat bardziej niż to, do czego zaprasza Jezus. Pokochali moc władzy, dobrobytu, rządzenia. Jezus nigdzie nie powiedział ani jednego dobrego słowa o panach pasterzach. Faryzeusze i obecni niczym się nie różnią. Zazdrośnie strzegą wiedzy, która mogła by nas uwolnić. Upaja ich ta władza.
    Przebiegłość węża to zdolność do przewidywania, to bezszelestność i cierpliwość… Koncentracja, zdolność przewidywania sposobu postępowania drugiej strony.
    Dziś władza pasterzy wymyka im się z rąk . Zmieniają więc taktykę. Dlatego tak nagle zaczęli nadawać o miłości. Szkoda, że w czasach gdy nakazywali mordować i grabić całe cywilizacje nie przyszła im ta miłość bliźniego do głowy.
    Czystość gołębia to wolność od doczesnych pożądań.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Nie jestem wrogiem kościoła. Nie podejmę się też jego oceny. Przestały mnie interesować ich zabiegi mające oddalić narastające wśród ludzi wątpliwości. Jezus rekomendował na swego następcę Jakuba. Jednak poszli za Piotrem. Piotr (Petrus, Petros – to tle co ,,kamień” ,,fragnent skały”. Kłania się tu przypowieść o siewcy. Ziarno padające na skałę ani nie ginie, ani też nie przynosi plonu.Nie jest zatem ani dobre, ani złe.

    Log 40

    Rzekł Jezus: „Krzew winny zasadzono poza Ojcem, a ponieważ nie jest mocny, wyrwą go z korzeniami i zniszczeje”.


    Krzew winny – z jego owocu upajające wino. To pijany świat stwórcy. Istnieje poza Pełnią, zakryty przed nią zasłoną ciemności (patrz Apokryf Jana). Jego czas jest policzony, bo istnieje bezprawnie. Będzie zniszczony i wszystko co się z nim zwiąże pójdzie na dno razem z nim. Moc jaką daje nam to czym świat nas upaja jest złudna. Napędza nas, nadaje sens i koloryt naszym dniom. I jak każde upojenie skończy się upadkiem.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Cały czas to pytanie – czemu Istniejący dopuścił do powstania czegoś, co nie jest doskonałe?
    Istniejący jako praźródło wszystkiego – a zatem i tego, co niewłaściwe, uważane za zło. Gdyby tak nie było, musiałby istnieć ktoś inny, równoległy Mu, od kogo wyszło zło.
    Proces rozwoju Pełni widzę tu jako część Jego planu, mającego udoskonalić Pełnię. Nazwę to inaczej – skanowanie plików w celu oczyszczenia systemu ze śmiec . Podkleję się do tych śmieci – czeka mnie DELETE.”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309509

  6. mgrabas Says:

    „Wysłany: 00:47, 24 Sty ’16 Świniopas

    Log 41

    Rzekł Jezus: „Temu, który coś ma w ręku, dodadzą, a temu, który nic nie posiada, i tę drobnostkę, którą ma, zabiorą”.


    Mieć coś w ręku – myślę, że jest to mowa o czymś, co dusza zgromadziła we wcześniejszych wcieleniach. Jeśli była to nawet wątpliwość o porządek tego świata – to jest już coś. Jakieś niewielkie ożywienie duszy, jej pobudzenie – może zaowocować w kolejnym życiu. Ziarno rozpoczyna wzrost, zaczyna kiełkować. Ale do kłosa droga daleka. Bez światła nie wyrośnie. Jest coś, co nas w tym wzroście wesprze z góry. Co zostanie po tych, w których ziarno nie wzeszło? Jeśli nic go nie zeżarło – pozostanie tym, czym było. Martwym ziarnem.

    Log 42

    Rzekł Jezus: „Bądźcie tymi, którzy przechodzą mimo!”


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Przejść mimo – to nie jest łatwe gdy jest się ludzkim. Przesiąkam od czasu durnej młodości różnymi rzeczami. Bezmyślnie kosztuję różnych doznań, czyniąc je żywymi, rozbudzając je, ożywiając. To efekt hormonów, emocji. Mądrość wzrasta dopiero z wiekiem. Wzrasta na polu rozbudzonych, ożywionych pożądań. To pole, które zostało bezmyślnie zachwaszczone. Nadejście mądrości to późne nadejście, mogę pozostać pod wpływem tego, co w sobie już rozbudziłem. W zasadzie najczęściej nadchodzi nie tyle mądrość ile spryt, zaradność, cwaniactwo zdolność przystosowania się. Myślenie zaczyna pracować na rzecz rozbudzonych pożądań. To nie mądrość. Mądrość szuka prawdy. Prawda wyzwala duszę. Zaradność wprost nie cierpi prawdy, nagina fakty, posługuje się kłamstwem by ciało żyło sobie w dobrostanie. Przejść pomimo to przechytrzyć tak powielany schemat.

    Log 43

    Rzekli Mu uczniowie Jego: „Kim jesteś, który nam to mówisz?” „W tym, co Wam mówię, nie znajdujecie, kim jestem? Lecz staliście się jak Żydzi: lubią drzewo i nienawidzą jego owocu, i lubią owoc, a nienawidzą drzewa”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Nauczanie Zbawcy jest dla uczniów tak rewolucyjne, że sami w końcu nie wiedzą za kogo mają uważać Jezusa. Chcą Zbawienia, ale boją się śmierci. Owocem drzewa świata jest śmierć. Materia jest śmiertelna. Zbawienie wymaga wyrzeczenia się świata. Kto się ucieszy na drogę usłaną ubóstwem, osamotnieniem, prześladowaniem? Trudno pokochać takie drzewo. Życie Jezusa było w kryteriach świata nieudane, przegrane. Nie lubię przegrywać, tracić . Ale Jezus naucza, że nie da się zyskać bez tej straty.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Wielu twierdzi, że wszystkie głoszone poglądy religijne służą jedynie tuczeniu się ludzi, którzy je głoszą. Obiecują cuda które nastąpią KIEDYŚ za niewielką prowizją przelaną na ich konto TERAZ.
    Z punktu widzenia czysto ludzkiego życie Jezusa było przegrane. Jego nauczanie nie przyniosło mu fortuny, lecz krzyż. Gdyby chciał podkraść judaizmowi jakichś wyznawców, by robić na tym geszefty – wymyślił by bardziej konkurencyjną ofertę niż judaizm. Obiecał by może więcej hurys w niebie lub coś podobnego. Nie obiecywał takich spraw, wymagał za to wiele. Mało, że hurys w niebie nie będzie! Już tu macie trzymać z daleka od cielesnych uciech! Tak się nie robi biznesu!
    A mimo to wielu poszło za nim.

    Log 44

    Rzekł Jezus: „Temu, kto bluźni przeciw Ojcu, będzie wybaczone, i temu, kto bluźni przeciw Synowi, będzie wybaczone. Temu zaś, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie wybaczone ani na ziemi, ani w niebie”.


    Bluźnierstwo to w czasach Jezusa to mówienie czegoś wbrew obowiązującym zasadom religijnym, przeciw wierze, przeciw prawdzie najwyższej. Ojciec i Syn przebaczą nam to, bo to nie z naszej winy prawda o Nich została przed nami ukryta. Nie z naszej winy błądzimy. Trudno mieć pretensję do prostego, niepiśmiennego człowieka, że przez oszustwo doprowadzono go do fałszywych wypowiedzi na temat Najwyższego.
    Czym innym jest mówienie nieprawdy przeciw Duchowi Świętemu?
    Duch Święty jako jedyny pochodzący z wysokości przenika poza zasłonę ciemności. Działa w ukryciu wpierając tych, którzy przyzywają jego pomocy w szukaniu drogi odejścia.
    Czym jest więc bluźnienie przeciw niemu? Może wiarą w płaczące figurki, w cudowne zjawiska na szybach ? Albo może zaprzeczanie oczywistym faktom. Widzenie kary boskiej w nieszczęściu, które dotknęło nas obnażając niedoskonałość bądź to świata, bądź naszą.
    Lub też brak wiary we wsparcie Ducha Świętego, czucie się niegodnym Jego działania.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Chyba największym dobrodziejstwem jakie mnie w życiu spotkało było moje …cierpienie. A było go wiele. Za durnej młodości dopuściłem do wzrostu tak trujących chwastów, że ledwo uciekłem grabarzowi spod łopaty. Szukałem winnych tego faktu gdzie się tylko dało. Aż zrozumiałem, że czasem aby przywrócić komuś przytomność trzeba mu dać solidnie w pysk. Dławiłem się mym głupim sposobem, w jaki żyłem. I dostałem solidny strzał w plecy, bym to wypluł. Bolało, ale dzięki temu żyję i (mam nadzieję) żyć będę życiem wiecznym.

    Log 45

    Rzekł Jezus: „Nie zbiera się winogron z cierni ani nie zbiera się fig z ostu. Nie dają one bowiem owocu. Dobry człowiek zwykle przynosi dobro ze swego skarbca, zły człowiek zwykle przynosi zło ze swego skarbca, który jest w jego sercu, i mówi zło, bowiem z obfitości serca przynosi zło”.


    Jakby nawiązanie do log 43. Jeśli dobrym owocem jest zbawienne, to samolubne, dostatnie życie nie da takiego owocu. Zbawienie wzrasta na drzewie cierpienia, samotności i poniżenia od świata.
    Oset to właśnie życie światowe, jego owocem zaś jest w każdym wypadku śmierć ciała. To zaś wiąże się z brakiem możliwości wzrostu tego, co zawarte w ciele. Czas minął – wychodzę pusty, nie napełniony, bez ziarna.
    Skarbiec człowieka w sercu – to nasze pragnienia, pożądania. To one są pierwsze, uruchamiają nasze myśli, za nimi idą zaś czyny, realizacja. Gdy serce pożąda jedynie tego co światowe – jest złym skarbcem, fatalnym rozrusznikiem moich myśli. Bo wszystko co światowe jest zepsute, bezprawne. Czy można jednocześnie nosić w sercu tak skrajne pragnienia jak pragnienie świata i tego co ponad nim? Niestety – można. Ale czy jest to jednoznaczna postawa?
    Serce jest czymś więcej niż wydajną pompką, ale wciąż wiem za mało by powiedzieć coś pewnego.

    Log 46

    Rzekł Jezus: „Od Adama aż do Jana Chrzciciela wśród zrodzonych z kobiet nie powstał wywyższony nad Jana Chrzciciela tak, aby jego oczy się nie łamały. Powiedziałem jednak: ten z Was, który stanie się maluczkim, pozna królestwo i zostanie wywyższony nad Jana Chrzciciela”.


    Jan największym z ludzi – czemu? Z własnego wyboru odrzucił świat, pogardził nim. Żył pragnieniem zbawienia. Jego wielkość była wynikiem małości jego pragnień. Ale mimo tego nie osiągnął doskonałości, jaką może dać jedynie pójście drogą Zbawcy. Czemu? Może był zbyt wielki, był człowiekiem znanym, ciągnęły do niego tłumy. Czy czuł się z tego powodu dumny? Tego nie wiem. Był mały w pragnieniach, ale przez to czuł się wielkim? To poczucie go „rozdęło”?
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Jan doszedł do pewnych spraw intuicyjnie. Zaufał swemu sercu?
    Jednak ziarno – Słowo nie wzrosło w nim, bo nie zostało jeszcze przez Jezusa wysiane. Urodził się o chwilę za wcześnie. Tak sądzę.

    Log 47

    Rzekł Jezus: „Niemożliwe, aby człowiek dosiadał dwu koni, aby napinał dwa łuki i niemożliwe, żeby sługa służył dwom panom: jednego będzie szanował, a drugiego będzie krzywdził. Człowiek zwykle nie pije starego wina i natychmiast nie pragnie pić wina młodego; zazwyczaj nie wlewa się młodego wina do starego bukłaka, by go nie zniszczyć. Nie przyszywa się starej łaty do nowej szaty, ponieważ powstanie rozdarcie”.


    Dwa konie, dwa łuki, dwa cele, dwie drogi. I jedno życie. Świat i Królestwo to przeciwstawieństwa. Nie do pogodzenia jest kierowanie pragnień jednocześnie w dwa sprzeczne kierunki. Pragnący zbawienia pragnie odejścia. Pragnący świata boi się odejścia, trzyma się kurczowo krat swego więzienia. To, co miłe Ojcu jest niemiłe stwórcy. Nasza dusza/duch nie ma dwóch ojców.
    Część dalsza – bukłaki, wino – to jakby opowieść o losach duszy. To mowa o naczyniu i tym, czym się ono napełnia. O konsekwencji dojrzewania, ożywania duszy. Rozumiem to tak, że dusza częściowo już ożywiona nie pozwoli w nowym życiu napełnić się od nowa ciemnością niewiedzy, otarła się już o prawdę i będzie szukała czegoś bliższego prawdy.

    Log 48

    Rzekł Jezus: „Jeśli dwaj zawrą pokój między sobą w tym samym domu, to powiedzą górze: <>, i ona się posunie”.


    Dwaj w jednym domu to zespolona ze sobą natura ludzka (cielesna?) i człowiecza (duchowa). Dom to ciało, to ciało ostatecznie realizuje nasze pragnienia. Po jego zachowaniu widać, do czego nam bliżej. Zawarcie pokoju to obranie jednego, wspólnego celu. Cel doczesny jest jednym celem, czemu więc jest niewłaściwym?
    Dusza nieożywiona jest jakby w stanie snu. Czy śpiący może zawrzeć z kimś układ? Może być co najwyżej przez kogoś wykorzystany. Śpiący jest bezwolny. Ciało nigdy nie śpi. Czuwa. Póki żyje – pragnie. Nawet w czasie snu. A ma tyle pragnień, że pragnienie duszy staje się całkiem zagłuszone. Ciało jest w stanie realizować za życia swe pragnienia, widzi efekty swych starań. Pragnienie duszy może się zrealizować dopiero po jej śmierci, ciało tego nie doczeka. Bierze więc to co namacalne, co może mieć JUŻ, TERAZ.
    Myślę że z tego powodu tak trudno ożywić duszę, poznać jej pragnienie. Lecz jeśli już się tak stanie i dusza ożywi się, to nic nie będzie dla niej przeszkodą. Góry to przeszkody w rozwoju duchowym.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Od czasu szukania w naukach Zbawcy mądrej drogi wiele zmieniło się w moim życiu. Nie próbowałem przesunąć siłą woli nawet kamyka, nie było takiej potrzeby. Przesunąłem za to wielką górę własnych niedoskonałości. Mściwości, chciwości, egocentryzmu, kombinatorstwa, nieodpowiedzialności za swoje życie. Nie pozostaję na etapie teoretycznych rozważań. Szukam. Przesuwam. Rwę i palę chwasty. Czy to miłe? Każdy może spróbować.

    Log 49

    Rzekł Jezus: „Błogosławieni samotni i wybrani – Wy znajdziecie królestwo, ponieważ pochodząc z niego, ponownie tam wejdziecie”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Nie wiem po czym poznaje się wybranego. Ale samotnego rozpoznać potrafię. To ktoś trzymający się z dala od utartej drogi, którą podążają inni. To ktoś, w kim obudziło się pragnienie duszy, świat zaczyna go uwierać. Zaczyna polegać na tym, co sam widzi. Odrzuca nałożone mu przez społeczeństwo filtry. Ktoś taki już nie mówi „w końcu wszyscy tak robią, więc czemu ja miałbym inaczej”? Nie odrzuca działania Ducha Świętego. Wierzy w opiekę Ojca pragnącego jego powrotu. A więc odejścia. A więc śmierci. Ojciec i dusza ożywiona pragną tego samego. Ale nie stwórca – nasz drogi naczelnik więzienia. Samotność jest dla mnie – stadnego stworzenia – bolesna. Przymknę oko na zakorzenione w sobie zło, by nie zaznać samotności? Tej fizycznej i tej psychicznej. Czuć się samotnym w swoich poglądach w tłumie raczej miłe nie jest. Ale kto mówił, że ma być miło? Stwórca? No to ja już mu nie wierzę!

    Log 50

    Rzekł Jezus: „Jeśli pytają Was, skąd jesteście, odpowiedzcie im: <>. Jeśli będą Wam mówili, kim jesteście, odpowiedzcie: <>. Jeśli spytają Was, jaki jest mak Waszego Ojca w Was, odpowiedzcie im: <>”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Jezus mówi tu o pytaniach do duszy kierowanych do niej po śmierci ciała. Kapitalne znaczenie ma to, że będzie ona pytana, będzie mogła wyrazić swoją wolę. Kto będzie pytał? Ci, do których należy ten świat. Czemu to tak ważne??? Bo dowodzi, że nie można zrobić niczego wbrew temu, czego dusza pragnie. To co utrwali się we mnie za życia dokona się po śmierci. Chcę odejść – nie powstrzymają mnie. Prawo wolnej woli o którym kiedyś słyszałem. Jeśli zaś za Ojca uznam stwórcę, bo trwałem w tym przekonaniu całe cielesne życie – to wrócę pod jego rządy.
    „Synami Ojca Żywego…”. Stwórca nie jest żywy, jest jedynie czasowy. Tak jak jego dzieła. Błyśnie i zgaśnie, to tak jakby go już nie było. Jak sylwestrowe fajerwerki.
    „ruch i odpocznienie…” to jakby upadek, odejście i powrót do Jedynego mogącego dać duszy ukojenie.

    Log 51

    Spytali Go uczniowie Jego: „W którym dniu nastanie odpocznienie zmarłych i którego dnia nastanie nowy świat?” Odrzekł im: „To, czego wyczekujecie, nadeszło, ale Wy tego nie wiecie”.


    Odpocznienie zmarłych – znalezienie ukojenia w Ojcu. Odejście, wyrwanie się z pętli reinkernacyjnej, z jednego ślepego ciała w drugie. Jezus mówi, że się to już rozpoczęło. Ożywianie dusz zostało zapoczątkowane. Przyglądam się moim znajomym i widzę jedynie trzymających się kurczowo, rozkochanych w świecie ludzi. Jednak jeśli Jezus tak mówi, to znaczy że tak jest. Na świecie jest jakieś 8 mld ludzi. Ilu znam na tyle dobrze, by właściwie ich ocenić? Czy znam ich dobrze, skoro nawet siebie do końca nie poznałem? Nie powinienem się wypowiadać na temat stanu rozwoju duchowości innych ludzi.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Sam osobiście gram przed ludźmi kogoś, kim w rzeczywistości nie jestem. Lubię ich rozśmieszać, ale sam śmiać się nie umiem. Ponieważ nie jestem wyjątkowy – zakładam, że inni też mogą prowadzić taką grę pozorów. Dlatego STARAM SIĘ nie wchodzić w osądy innych.
    Po drugie zaś – czy naprostowanie kogoś innego niż ja uczyni mnie prostym?

    Log 52

    Spytali Go uczniowie Jego: „Dwudziestu czterech proroków nauczało w Izraelu i wszyscy mówili o Tobie”. Odrzekł im: „Pozostawiliście tego, który żyje wśród Was, a mówiliście o zmarłych”.


    Prorocy – czyj głos słyszeli ci ludzie? Ojca czy stwórcy? Mieli wizje ale sami nie potrafili ocenić: skąd on pochodził. Wiedzieli jedynie, że od kogoś potężniejszego niż oni. Archont – stwórca ze swoimi mocami jest od nas potężniejszy.
    Logion ten można by uwspółcześnić – Jezus mówi do uczniów: zostawcie to badziewie, które próbują Wam wcisnąć. Wejdźcie do mojego sklepu, kupcie zbawienie. A oni zamiast pytać o to, na jakich zasadach dokonać tego zakupu – zajmują się szatą graficzną reklamy tego wydarzenia. To pokazuje, jak niedoskonała jest nasza ludzka natura. Jezus musiał mieć naprawdę nieprzebraną cierpliwość. Ja bym nie wytrzymał i dał im popalić.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    W którymś z tekstów Jezus mówi o uczniach, że słuchali go bez zrozumienia, jak głusi.
    Przypomina mi to początki mojego ślęczenia nad NHC. Nie wiem czy uwierzycie, ale nie rozumiałem z tego nic. Jedno wydawało się przeczyć drugiemu. O co tu chodzi? Ależ to była orka! Cały fosfor poszedł mi się j…ać, a efektów żadnych. Jednak nie odpuściłem, chodź niewiele widzę w tym własnej zasługi.

    Log 53

    Spytali Go uczniowie Jego: „Obrzezanie jest pożyteczne czy nie?” Odrzekł im: „Gdyby było potrzebne, ojcowie płodziliby obrzezanych w ich matkach, ale obrzezanie w Duchu znalazło prawdziwie pełny pożytek”.


    Obrzezanie – kolejny zbędny rytuał religijny nie przybliżający do zbawienia. Ruch pozorujący religijną gorliwość i oddanie sile wyższej. O jakim obrzezaniu w Duchu Świętym może mówić Jezus? Obrzezanie to odcięcie czegoś od całości. Całością jestem jako ciało i duch. Ciało jest tu jedynie tą małą, nieistotną cząstką. I to od ciała mam się odciąć – od jego światowych planów.

    Log 54

    Rzekł Jezus: „Błogosławieni ubodzy, Wasze jest królestwo niebieskie”.


    Błogosławieni pozbawieni doczesnych „dobrodziejstw”. Błogosławieni nieomamieni pozorami świata. Gdyby stwórca był tym, którego Jezus nazywa „nasz Ojciec Niebieski” – to błogosławionymi byli by ci, których życie hojnie obdarza światowymi dobrami.
    Jeśli ktoś jest ubogim z wyboru – to wspaniale. Jeśli z wyroków losu – to też nieźle. Bo taki ma możliwość uczciwej oceny „dobroci” stwórcy.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Ubóstwo. Jestem biedny, okradają mnie banki, państwo, ZUS-y, śmusy. Hurra! – będę zbawiony. Hola, hola! Dobrze zrozumiałem znaczenie tego słowa?
    Nie idzie tu tyle o stan mego posiadania, ile o stan pragnień mego serca. Nie mam – ale pożądam. To zły stan. To w końcu moje pragnienia pociągną mnie ku Istniejącemu lub ku dziełom stwórcy. W momencie odchodzenia będę całkiem nagi. Ale moje pragnienia będą się za mną wlec jak smród za wojskiem.

    Log 55

    Rzekł Jezus: „Kto nie znienawidził swego ojca i swej matki, nie będzie moim uczniem; i kto nie znienawidził swych braci i swych sióstr, nie dźwiga swego krzyża tak, jak ja, nie będzie mnie godnym”.


    Jeśli zabiorą mnie od naturalnych rodziców i oddadzą takim, którzy będą mną poniewierać, wykorzystywać, igrać Twoim życiem – to jakim uczuciem będę darzył tych nowych? O takim właśnie uczuciu nienawiści mówi tu Jezus. Nie jest to jednak nienawiść mogąca mieć cokolwiek wspólnego z gniewem. Jezus przestrzega przed gniewem jako czymś wyjątkowo złym.
    Nie-nawidzieć to jakby pragnąć nie-widzieć tych ludzi, których wymienia Jezus. Odizolować się od ich sposób myślenia, od dawanego przez nich fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Moja dusza jest na tym świecie sierotą tęskniącą do Ojca. Moja prawdziwa rodzina jest poza tym światem.
    Jest jeden Ojciec na wysokości, a powrót do Niego wart jest wszelkich wyrzeczeń. Wszelkich cierpień.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Jezus Jej powiedział ,,Czyż to moja lub Twoja sprawa Niewiasto?”
    Powiedz tak swojej mamie, ale na własną odpowiedzialność. Do mnie pretensji za konsekwencje tego nie miej. Jeden z kolejnych logionów mówi o tym lepiej. Cierpliwości.
    Pewnie się czepiam dupereli, ale moja z małej, a Twoja i Niewiasto nie.

    Log 56

    Rzekł Jezus: „Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart”.


    Ten fragment nie ma swego odpowiednika w księgach kanonicznych.
    Świat trupem? Przecież żyje, odradza się, tętni. Ale tylko na chwilę, na czas w którym mamy prawo dokonać ostatecznego wyboru. Jak mówić o wyższości wieczności nad czasowym zaistnieniem? Istnieje tylko to co wieczne. Tylko w wieczności jest życie.
    Świat trupem. Aby utrzymać się przy życiu musimy zabijać. Jeszcze żyjący zjada już nie żyjącego. Przyszły trup zjada utrupionego.
    Świat trupem. Więc nic w tym dziwnego, że poucza nas głosem pobielanych grobów.

    Log 57

    Rzekł Jezus: „Królestwo Ojca podobne jest do człowieka, który ma dobre ziarno. Nieprzyjaciel jego przyszedł nocą i wrzucił kąkol do dobrego ziarna. Człowiek nie pozwolił wyrwać kąkolu i powiedział im: <>”.


    Pożyteczne, dające życie ziarno. To jest to co świat zawłaszczył sobie bezprawnie i uwięził w naszych ciałach. Jest ono dobre, bo wszystko co pochodzi od Ojca takie jest.
    Ziarno kąkolu jest trujące – wiedziałeś o tym ? Ono odbiera życie. Kąkol został wsiany przez ingerencję stwórcy.
    Wsianie trującego w pożyteczne to zmieszanie duszy z ciałem. Stopienie ciała z duszą. Ale może też chodzić o coś jeszcze innego.
    Apokryf Jana, ale także Stary Testament mówią o bezpośrednim zmieszaniu gatunku ludzkiego z mocami powołanymi przez archonta.
    „Synowie boga brali sobie ludzkie kobiety za żony i płodzili z nimi dzieci” – cytuję tu z pamięci ze Starego Testamentu. I to może być również takie rozumienie wsiania kąkolu.
    Człowiek pragnący zebrać plon to Ojciec. Czym jednak jest to, co pragnie On zebrać? Ożywiona dusza? Nasze pragnienie powrotu, przewyższające wszelkie pozostałe pragnienia? Pragnienia wydają owoc w postaci naszych czynów. I to po nich poznaje się, komu do czego tęskno.

    %%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%

    Dobrnąłem do połowy. Czy nawróciłem czyjeś myślenie? Czy ja, świniopas, mogę dokonać więcej niż Jezus?
    Jeśli kto znalazł czas, by prześledzić to, co tu wstawiam – to dzięki mu za cierpliwość i uwagę.
    Mam pytanie. Czy widzicie, co z tej ew. nie weszło do kanonu KK ani żadnej innej religii?
    Czy domyślacie się CZEMU nie weszło to, co nie weszło?

    Jeśli chcecie nadal korzystać z usług biura turystycznego DORAJU sp.oo – Wasz wybór. Róbcie przedpłatę, termin rezerwacji – bardzo późna starość. Szerokiej, utartej drogi. Ja mam na dzisiaj dość, idę spać!

    %%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309613


    od mg: jakoś wcale nie podzielam interpretacji Świniopasa jakoby istniała reinkarnacja
    wręcz przeciwnie! Jezus kładzie bardzo duży nacisk na to jedyne życie!!

  7. mgrabas Says:

    „Wysłany: 02:01, 26 Sty ’16 Świniopas

    (…)

    Log 58

    Rzekł Jezus: „Błogosławiony człowiek, który cierpiał – znalazł życie”.


    Bogacze także cierpią, szczególnie gdy zyski nie są takie, jak oczekiwali. Ale czy takie cierpienie ma tu na myśli Zbawca? Ma na myśli cierpienie dziecka, które nie dostało upragnionego cukierka?
    Cierpienie to bolesny policzek wymierzony omdlałej, nieprzytomnej duszy. By odzyskała świadomość. Cierpienie pozwala widzieć bezprawie tego świata. Ale także zaślepić, wzbudzając gniew, bunt.
    Wiele lat temu straciłem niemal wszystko. A mimo to żyłem. Cierpiałem niedostatek, a jednak żyłem. I pamiętając o tym trudno mi się samemu okłamywać, że nie da się żyć bez tego czy tamtego. Że wszystko o co dziś zabiegam jest mi niezbędne i konieczne.
    Moje cierpienie było czymś, co otworzyło mi oczy. Gdybym tyle nie wycierpiał, żyłbym sobie dziś tak jak reszta ludzi. Goniłbym za swymi pożądaniami i uciekał przed tym, co budzi mój strach. Żyłbym tak, jakbym nigdy nie miał umrzeć. I pewnie nie znalazłbym chwili czasu na myśli, wątpliwości i poszukiwania jakie dziś mi towarzyszą. 10 zł na tacę, K+M+B na drzwiach, kilka zdrowasiek, babcia przeprowadzona przez pasy… . I dałbym się pewnie zabić za przekonanie, że wypełniam wolę boga.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Chciałem puścić mój komentarz do tego logionu w tej postaci i jechać dalej, ale coś mówiło mi, że to nie tak. Że coś spłyciłem, zubożyłem zbyt mocno. Zaciąłem się na tym logionie, nie mogłem go przeskoczyć.
    Cierpienie. Czym jest? Skąd ono?
    Stwórca wypędza pierwszych z raju. Podpadli mu na maksa. Karze ich więc za złamanie zakazu. Proste.
    PROSTE?
    On ich nie karze!!! On używa najstraszniejszej broni, jaką ma przeciw nim. Wzbudza w nich lęk!!!
    Potężniejszej broni przeciw nim już nie ma. Urwali mu się ze smyczy, złamali zakaz. Musiał najszybciej jak to możliwe udupić ich do ziemi. Użył broni ostatecznej. LĘK. Po to obłożył ich swymi klątwami skutkującymi cierpieniem! By bali się cierpienia. By jako cieleśni padli przed nim na kolana. By ich hardość została złamana. By prosili go o litość, o deszcz, o żarcie na jutro itp., itd.
    Spraw, byśmy nie cierpieli. Nie cierpimy cierpieć. Daj nam swe błogosławieństwo. Postawimy Ci stellę, katedrę, meczet, klasztor. Tylko oddal od nas cierpienia! Będziemy Ci palić ofiary ze zwierząt (co za smród!), będziemy Ci śpiewać, będziemy… . Tylko nie zsyłaj na nas cierpienia!
    Błogosławiony człowiek, który cierpiał … .
    …bo pojął, w co gra z nim stwórca. Bo zerwał te ostatnie pęta archonta. Pęta strachu. Zrozumiał, że nie jest ciałem, lecz duchem. Duchem, przeciw któremu archont nic nie może. Chcesz archoncie, by ten ,,dar” , to ułomne ciało którym mnie obdarzyłeś cierpiał, – proszę bardzo.To Twoja własność. Masz takie prawo. Rób, co Ci się podoba. Boli mnie to, ale już nie lękam się cierpienia. Ja, duch pochodzący od Istniejącego nie padnę przed Tobą na kolana. Nie jestem Twoją własnością.
    Możesz mnie pocałować… . Biorę wszystko na klatę, ale się nie uginam. Nie Ty jesteś moim panem!
    Cierpię BO TY TEGO CHCESZ. Niech Ci będzie. Ja, duch pochodzący od Istniejącego jestem więcej wart niż Ty i Twoje dzieła. Bo Ty już do Ojca nie wrócisz. Nie ma tam dla Ciebie miejsca z powodu Twej buty. A przede mną droga do domu Ojca stoi otworem. Istniejący czeka na MNIE! Na Ciebie już nie. Sam wybrałeś. Jeszcze jesteś, ale jakbyś już nie istniał. Ja zaś będę istniał. Będę, gdy Ciebie już nie będzie. Ciebie, Twych dzieł, Twych cwanych forteli ze strachem włącznie.
    Żeby jednak zdobyć się na taką odwagę trzeba ożywić i umocnić swą duszę. Dusza musi być świadoma swej potęgi. I wtedy nic jej nie złamie. Żadne straszydła-mamidła. Na co więc czekasz Świniopasie? Do roboty. Czasu mało, a Ty masz jeszcze tyle do zrobienia.”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309796

  8. mgrabas Says:

    „Wysłany: 18:46, 26 Sty ’16 Świniopas

    Log 59

    Rzekł Jezus: „Przypatrzcie się temu, który żyje, dopóki żyjecie, abyście nie umarli, a nie starajcie się go widzieć nie mogąc się mu przypatrzeć”.


    Życie doczesne, życie wieczne… . Pochwycenie życia wiecznego przez czasowo trwające. Ta sztuka udała się archontowi, to dziedzictwo jakie przyjął od swej matki Sophii. Trzyma, nie odda. MOJE!!!
    Przypatrzcie się temu, który żyje, dopóki żyjecie… .
    Nie umiem lepiej opisać przesłania tej nauki niż zrobił to DeMello w opowieści o człowieku, który przyniósł ludziom ogień. Przyniósł i odszedł. Jego bliscy mu za życia uczniowie pobudowali gmach, w którym strzegą relikwi. Hubki, krzemienia którymi rozniecał ogień. U czynili z nich świętość. I tylko ognia nie było. Patrzę na Jezusa na krzyżu, widzę Go. NA PEWNO? Przypatrzyłem się Jego naukom, wiedzy za którą oddał życie?
    ….dopóki żyjecie … . To musi się zadziać za ziemskiego życia. Jezus podkreśla to w wieku miejscach kodeksu. Życie jak trampolina, na którą skaczemy. Albo się ugnie i wybije nas z powrotem w górę, albo załamie – i klops!
    Tej wiedzy najbardziej bali się archonci. Do tego stopnia, że nie mieli odwagi napisać na krzyżu prawdziwego zarzutu. Napisali, że to Jezus, król żydowski. Czy Jezus pretendował do tytułu króla? W którym momencie?
    Co mieli napisać? Jezus, ten który nas zdemaskował?

    Log 60

    O Samarytaninie, który niósł jagnię i szedł do Judei, rzekł do swych uczniów: „Ten z jagnięciem?” Odrzekli Mu: „Aby je zabić i zjeść”. Rzekł im: „Jak długo ono żyje, on nie zje go, lecz jeśli je zabije, stanie się trupem”. Powiedzieli Mu: „Inaczej tego nie może zrobić”. Rzekł im: „Wy sami szukajcie dla siebie miejsca spokojnego, abyście nie stali się trupami i nie zjedzono Was”.


    Owca w rękach oprawcy. To dusza pod mocą archonta – stwórcy.
    Dobry pasterz z tego stwórcy – trudzi się dla nas. Rozdaje nam swoje dary. Dokłada do żłobu, kiedy trzeba poniesie. Pewnie tak nas pokochał…
    Nie pokochał! Jest samolubny i pyszny. Cokolwiek robi w naszej sprawie – robi to dla spodziewanego zysku. Co jest tym zyskiem? Trwanie tego co stworzył. My jesteśmy mu jedynie za żywe tarcze, chroniącymi go przed tym, co wobec świata postanowił Ojciec. Czymś na kształt paliwa napędzającego jego zwariowaną karuzelę. Czuje się za nami bezkarny i sądzi, że Ojciec nie znajdzie sposobu na odzyskanie tego, co należy do Niego.
    Gdy słyszę z jaką wiarą ludzie oddają swe życie stwórcy przychodzi mi na myśl polski film „Szczurołap”. Tam pokazane jest, jak i w jakim celu buduje się takie zaufanie. Obyśmy nigdy nie zobaczyli raju stwórcy z napisem WITAJ W RZEŹNI.
    Bezwolna, bezradna wobec ciała dusza jest jakby trupem duszy. Jezus mówi w którymś z tekstów kodeksu, że ciało spala duszę. Duch zaś ją ustawia, kierunkuje w dobrą stronę.

    Log 61

    Rzekł Jezus: „Dwaj będą spoczywać na łożu: jeden umrze, drugi będzie żył”. Rzekła Salome: „Ktoś Ty, człowiecze? Czyjś? Wszedłeś na moje łoże i zjadłeś z mego stołu”. Rzekł jej Jezus: „Ja jestem tym, który powstał z równego sobie: Dano mi to, co należy do mego Ojca”. ,,Jestem twoją uczennicą”. ,,Dlatego mówię: jeśli ktoś jest równy, wypełni się światłością, gdy się oddzieli, napełni się ciemnością”.


    Z dwóch będących w tej samej sytuacji jeden zostanie przy życiu, a drugi umrze. Może zabierze nas do Ojca jakiś statek kosmiczny, może niebo wessie nasze ciała ocalając nas od śmierci?
    Pozostający przy życiu to zbawiony. Dusza ożywiona, która przejdzie do wieczności. Bo tylko w wieczności jest życie. I jedynie dusza może tam wejść.
    Pada pytanie ze strony Salome. Jezus po raz kolejny odpowiada, że jest równy Ojcu. Słowo równy nie pojmuję tak, jak utarło się na świecie. Tu nie idzie o stopień w hierarchii. Tu idzie o równość w doskonałości. Czym jest doskonałość? Łatwiej powiedzieć czym nie jest. Niedoskonałość jest tym wszystkim , co światowe. To co jest zyskiem dla świata – dla wysokości jest stratą. To co w świecie wywyższa – dla wysokości jest upadkiem. Itd., itp.
    Co jest tu jeszcze ważne: Adam za próbę stania się równym stwórcy został srogo ukarany. Adam i następujące po nim pokolenia.
    Tu zaś Jezus wprost namawia, by stać się taki jak On – a więc równym Ojcu.
    Tam kara – tu zachęta. Bo stwórca to stwórca, a Ojciec to Ojciec.

    Log 62

    Rzekł Jezus: „Tajemnice moje mówię godnym moich tajemnic. Co czyni Twoja prawica, niech nie wie Twoja lewica”.


    Kto jest godnym, a kto nie? Jak ktoś lubi się taplać w błotku tego świata, to czy potrzebuje zimnego prysznica dla oczyszczenia? Godny jest to ktoś taki, kto zapragną doskonałości i pogardził tym co niedoskonałe.
    Prawica – lewica. Tego znaczenia nie rozumiem, mam jedynie domysły. Ale przypuszczenia to za mało. Może kiedyś…

    Log 63

    Rzekł Jezus: „Był człowiek zamożny, który miał wiele majętności. Powiedział: <<Będę używał moich majętności: siał, żął, sadził, napełniał swój skarbiec owocami, abym nie cierpiał niedostatku>>. O tym właśnie myślał w swym sercu. I jednej nocy zmarł. Kto ma uszy, niech słucha”.


    Tu niewiele mam do dodania ponad to, co powiedziane. Jedno, co zwraca moją uwagę – myślał w swym sercu. Przecież za myślenie odpowiada mózg a nie serce!
    Myślę, że serce jest siedliskiem naszych pragnień. To stąd dopiero uruchamia się to, co potem dzieje się w głowie. Jest więc rozrusznikiem naszych myśli. Jeśli czegoś nie pragniemy lub się nie boimy to nie uruchamiamy myśli o tym czymś. A zatem – impuls wychodzi z serca. Serce nie kalkuluje – kalkuluje głowa. Jeśli Ojciec ma wgląd w nasze serca, w pragnienia – to nie mamy szans oszukać Go. Trzeba wyzbyć się pragnień. Czasem słyszę, że to niemożliwe. Tak mi powiesz? To zapytam: próbowałeś? Jak wyglądały te próby, po ilu próbach zrezygnowałeś?

    Log 64

    Rzekł Jezus: „Pewien człowiek miał gości i gdy przygotował wieczerzę, posłał swego sługę, aby sprosił gości. Ten poszedł do pierwszego i powiedział mu: <>. Odrzekł: <>. Poszedł do drugiego i powiedział mu: <>. Odrzekł mu: <<Kupiłem dom i proszą mnie na jeden dzień. Nie będę miał czasu>>. Poszedł do innego i powiedział mu: <>. Odrzekł mu: <<Mój przyjaciel będzie się żenił, a ja będę wydawał ucztę. Nie będę mógł przyjść. Usprawiedliwiam się od wieczerzy>>. Poszedł do innego i powiedział mu: <>. Odpowiedział mu: <<Kupiłem wieś, jestem w drodze, aby odebrać czynsz; nie będę mógł przyjść. Wymawiam się>>. Sługa przyszedł, powiedział swemu panu: <<Ci, których zaprosiłeś na ucztę, wymówili się>>. Rzekł pan do swego sługi: <<Wyjdź na drogi i tych, których znajdziesz, prowadź, aby wieczerzali; kupcy i handlarze nie wejdą do miejsca mego Ojca””.


    Tym człowiekiem jest Ojciec. Goście to ci, którzy odeszli od Pełni.
    Kim jest pierwszy zaproszony? Myślę, że mowa tu o archoncie – stwórcy. Zainwestował swój kapitał w stworzenie świata, poukładał go po swojemu. Samolubny, dumny z siebie stwórca. Ojciec poucza go o istnieniu czegoś ponad nim, ale on ignoruje to pouczenie (patrz Apokryf Jana).
    Drugim wydaje się być jeszcze nie podzielony Adam. Kupił dom. Dom to ciało, w które wplątana została dusza. Uwikłany w nie zajmuje się zaspokajaniem cielesnych potrzeb. Zapraszają go by zamieszkał w ciele na jeden dzień. Nie znajduje czasu na poszukiwanie drogi powrotu.
    Trzeci – ten od ożenku przyjaciela. To chyba Adam podzielony na dwie płcie. Dostaje towarzyszkę życia, jest nią oczarowany, jej obecność nadaje nowy sens jego obecności na świecie. Chce się nacieszyć tym szczęściem.
    Czwarty kupuje wieś. To Adam i Ewa wypędzeni z raju na świat. Chcą go zagospodarować, uporządkować, zapełnić, zorganizować po swojemu. To ich wieś.
    Wszyscy oni odmówili. Wszyscy, którzy odeszli z Pełni nie chcą powrotu do niej. Co ich tu uwięziło? Czemu tak głupio wybrali?
    Myślę, że główną przyczyną jest ich niewiedza o tym, jak doskonała jest Pełnia. Nie znają jej, nie pamiętają, choć z niej wyszli. Odeszli z powodu błędu Sophii. Nie chcą czegoś, czego nie znają. Wolą to, co poznane, czego doświadczyli. Wolą wróbla w ręku niż gołębia na dachu.
    Kogo postanawia zaprosić na ucztę Ojciec? Tych wszystkich, którzy nie będą kalkulować, czy warto, czy opłaci się im zostawić poznany świat. Tych, którzy uwierzą Jego Synowi. Tych o sercach nie obciążonych miłością do świata. Ich doskonałość dokona się przez pogardzenie tym, co niedoskonałe.

    Log 65

    Rzekł Jezus: „Pewien szlachetny człowiek miał winnicę i wynajął ją rolnikom, aby mu ją uprawiali i aby otrzymywał swój owoc od nich. Wysłał swego sługę, aby rolnicy dali mu owoc z winnicy. Oni pochwycili jego sługę, zbili go i o mało nie zabili. Sługa wrócił i powiedział to swemu panu. Rzekł pan: <<Może nie poznałeś ich>>. Wysłał innego sługę do rolników winnicy. Zbili również tego drugiego. Wtedy pan wysłał swego syna i rzekł: <<Może będą mieli respekt dla mego syna>>. Gdy rolnicy dowiedzieli się, że on jest dziedzicem winnicy, pochwycili go i zabili. Kto ma uszy, niech słucha”.


    Ten logion mówi wyraźniej niż wcześniejszy o tym, iż świat stwórcy to bezprawne używanie czegoś, co jest należne Ojcu. Szlachetnym człowiekiem jest Ojciec. Cokolwiek istnieje – powstało z Niego, nawet zło i błąd. Winnicą jest świat. Owocem pochodzącym z winnicy jest to, co upadło na świat z wysokości i zawarte jest w nas. Uprawiający świat – winnicę nie są posłuszni Jego woli. Czują się panami tego co nie jest ich. Czy Ojciec nie mógłby siłą odebrać tego, co Jego? Myślę że dobro nie używa siły w żadnym przypadku. Siłowe rozwiązania są przynależne złu. Nawet zniszczenie świata pewnie nie będzie siłowym jego zniszczeniem, lecz będzie wynikiem całkowitego zerwania więzi z Ojcem. Kim są słudzy wysłani dla odebrania tego, co należne Ojcu? Można się jedynie domyślać analizując Apokryf Jana.
    Ostatnim – trzecim – jest Syn. Jezus nawołujący nas do powrotu. Co więcej mógł zrobić dla naszego wyzwolenia Ojciec? Jezus wie, jaki będzie koniec Jego misji. Jego ciało zostanie zabite.
    To, co zostawił po sobie Jezus to wiedza, prawda o Ojcu, świecie. O prawie do wyboru jakie mamy żyjąc w ciele. Wiedza o przeszkodach stojących na drodze do zbawienia, o sposobie w jaki można opuścić to miejsce. To musi nam wystarczyć, nic więcej już nie dostaniemy.

    Log 66

    Rzekł Jezus: „Pokażcie mi kamień, który odrzucili budujący. To jest kamień węgielny”.


    Czym jest kamień węgielny, kamień węgła? To kamień – podwalina, kamień wytyczający zarys tego, co ma powstać, obrys planu. Planu zbawienia. Kto odrzucił ten kamień? Kto odważył się budować według własnego uznania? Archont – stwórca. Został pouczony, a mimo to zignorował głos z wysokości (patrz Apokryf Jana). I ci, którzy mu służą. Pasterze. Kamieniem jest prawda o istnieniu Jedynego Ojca. Niestety, nie jest nim stwórca. Jeśli cokolwiek nie oprze się na uznaniu Prawdy o Ojcu, odrzuci ją – nie będzie miało trwałości. Zawali się, ulegnie zniszczeniu.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Wydaje się pewne, że odrzuceniem kamienia węgielnego (wiedzy) jest opisane w poniższym cytacie z apokryfu Jana:
    … „I rozległ się głos z wysokości wyniosłych eonów: „Istnieje człowiek (15) i syn człowieczy”. A pierwszy archont, Jaltabaoth usłyszał to i sądził, że głos ten pochodzi od jego matki. A nie wiedział, skąd pochodzi. Pouczył ich zaś święty i doskonały Metropator55, (20) a także doskonała Pronoia, obraz Niewidzialnego, tego, który jest Ojcem wszystkiego, przez którego wszystko powstało, pierwszy człowiek, bo w postaci ludzkiej56 objawił się jego obraz.” …

    Log 67

    Rzekł Jezus: „Kto zna Pełnię będąc pozbawionym siebie, cierpi z braku Pełni”.


    Być pozbawionym siebie. Nie poznać swej prawdziwej, duchowej natury. Tej doskonałej istoty w sobie. Nie widać jej, a to czego nie widać, tego nie ma – tak podchodzimy do sprawy. Dusza tęskni za Pełnią, z niej wyszła. Tęskni do doskonałości. Czy ktoś to słyszy? Myślę, że każdy! Całe swoje życie szukamy podświadomie czegoś doskonałego, nie jesteśmy zadowoleni z tego co mamy. Świat nie może nam dać doskonałości. Niby o tym wiemy, więc czemu wciąż jej szukamy? Próbujemy niedoskonałym osiągnąć doskonałość. To niewykonalne na tym świecie.
    !!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Żeby jednak zdobyć się na taką odwagę trzeba ożywić i umocnić swą duszę. Dusza musi być świadoma swej potęgi. I wtedy nic jej nie złamie. Tak pisałem pod 58 logionem, nic innego tu nie wymyślę.”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309836

  9. mgrabas Says:

    „Wysłany: 20:24, 27 Sty ’16 Świniopas

    ————- Jeszcze raz o cierpieniu & próbie dogłębnego zrozumienia ————-
    ——————————— Chwila luzu, coś od siebie ———————————–
    Obejrzałem coś, co dało mi wiele do myślenia, jakimś sposobem zwróciło na siebie swoją uwagę.
    Chodzi o wypowiedź Z. Stonogi. Nie linkuję, jest ona na str. Prawda 2 Polityka na wesoło – zakładka 37. Co Stonoga ma tu do sprawy?
    Idzie mi o słowa, jakie wypowiada na krzyżu Jezus: … oddal ode mnie ten kielich. „(w domyśle goryczy). KK wyjaśnia tę gorycz jako cierpienie, którego spodziewa się Zbawca. A zatem – nie chce cierpieć? Chce uniknąć tego? Lęka się na typowo ludzki sposób?
    To niezbyt dobry pomysł, ale zacytuję swój wcześniejszy wpis:
    … Biorę wszystko na klatę, ale się nie uginam. Nie Ty jesteś moim panem!
    Cierpię BO TY TEGO CHCESZ. Niech Ci będzie. …
    Jeśli jest tak jak powyżej piszę, to Jezus byłby tym który jednak wycofuje się, lub chce wycofać. Więzy lęku były by nawet dla niego zbyt silne, by sam mógł je zerwać? Nie chce umierać – a skoro tak, to nie chce przyjąć swej duchowej postaci w której może powrócić do Ojca. Mówiąc krótko – tchórzy!
    Tak mógłbym sobie myśleć idąc drogą kościelnych baców. Ale usłyszałem wypowiedź Stonogi. I nagle zrozumiałem.To o takim rodzaju goryczy mówi tam Jezus!!!
    O żalu, jaki przepełnia mu serce. Przychodzi, próbuje wyzwolić z mocy archonta ziemskich skazańców bez winy – a oni płacą Mu krzyżem, poniżeniem, szyderstwem. Nie jest możliwe, by mimo swej doskonałości nie rodził się w Jezusie ten rodzaj żalu, goryczy. Jego kolejne słowa są jakby potwierdzeniem spełnienia Jego prośby. …. przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią… . Istniejący wsparł Go swą mocą, pomógł uwolnić się od tej ludzkiej właściwości. Od żalu za karę wymierzoną bez winy! Więzy lęku pokonuje Zbawca sam. Wie od początku, czym zakończy się Jego misja, nie jest to dla niego tajemnicą. Uparcie idzie w stronę śmierci na krzyżu!
    Żal może być czymś innym, trudniejszym. Jego pokonanie nie jest już takie łatwe. Czemu?
    Żal to reakcja prawego na bezprawie. Niesłuszną karę, niezawinione szyderstwo.
    Stonoga też chciał coś tam dla nas zrobić. Tak zakładam. No to mu podziękowali takim a nie innym wynikiem wyborczym. Narażał się, a na koniec tchórzliwi ludzie zapłacili mu tym, czym płacą tchórze.
    Proszę, nie róbmy tu tematu ze Stonogi. Słuchając go wprost nie można nie zauważyć tego rozgoryczenia. Ten żal nie jest udawany, jest autentyczny, wprost jadowity. Nic nim nie wygra, więc nie musi grać.
    Jezus nie chce uciec od cierpienia, nie ugina się, zrywa ludzkie więzy lęku. On tego CHCE! Nie ucieka jak sugerują nasi pasterze. KK mierzy go swoją miarą. Poszli nie za Jakubem lecz za tchórzliwym Piotrem. I dziedziczą po nim tę tchórzliwość. I mierzą Zbawcę swoją miarą. BO JAKĄ INNĄ MOGLI BY MIERZYĆ?
    —————– to było o cierpieniu. Teraz o zrozumieniu.
    Wrócę do tego, co napisałem pod 59 logionem. Dopiero po puszczeniu tego na forum dotarło do mnie, że mogłem wyjaśnić to prościej. Zrobię to teraz.
    Było to dawno. Jestem z podobnymi sobie nieszczęśnikami na corocznym zjeździe w pewnym świętym mieście. Masa uratowanych, nawróconych owieczek. Rusza droga krzyżowa. Wokół klasztoru będzie niesiony przez wiernych wielki krzyż z zawieszoną na nim postacią – rzeźbą.
    Takiego dopychania się nie widziałem od czasów, gdy za tzw. komuny otwierano domy Centrum w W–wie. Rugby to przy tym niewinna igraszka. Masakra. Stoję i patrzę. Niektórych z nich znam całkiem dobrze, wiem o nich wiele. Znam ich słabości, którym ulegają. Mają żelazne zasady, o których czasem zapominają. Nie są święci, tak jak i ja. Ja różnię się od tych, o których mówię jedynie tym, że nie robię z siebie kozaka. Nie mówię, że mam żelazne zasady, by za chwilę na chwilę o nich zapomnieć. Zrobić jakieś świństewko, a potem znów mieć żelazne zasady. Ja nie taki kozak.
    Liczę, że intuicyjnie mnie zrozumiecie.
    Przypatrzcie się temu, który żyje, dopóki żyjecie, abyście nie umarli, a nie starajcie się go widzieć nie mogąc się mu przypatrzeć.
    Znaczy w podanej powyżej historii tyle, co nie starajcie się być mi bliscy przez obcowanie z przedmiotami symbolizującymi Moją osobę. Nie obkładajcie się relikwiami, pismami. To Was do mnie nie zbliży. Przyglądanie się malowidłom, rzeźbom, innym wytworom ludzkiego rękodzieła nic Wam nie da.
    Jeśli chcecie być mi bliscy – wsłuchajcie się w Moje nauczanie, pojmijcie je, analizujcie. Ta wiedza może Was ocalić. Zamiast nosić krzyż, dopychać się do niego – wczujcie się w moją osobę, spróbujcie przez chwilę być mną w tamtych chwilach. Co czułem? Czy postępowali byście tak jak ja, czy inaczej. Miałem prawo mieć do Was żal? A może spływało to po mnie jak woda po kaczce? Byłem jednym z Was! Czułem! Jeśli się we mnie nie wczujecie, to mnie nie pojmiecie. Znajdziecie czas na taką próbę, czy macie akurat coś ważniejszego do zrobienia?
    Ja staram się wczuć w postać Jezusa. Pragnę Go zrozumieć. Analizuję jego słowa, szukam pełnego zrozumienia. Są dla mnie ważne. Jezus jest dla mnie kimś ważnym. Opowieści o Nim nie traktuję jak legendy. Może dzięki temu inaczej (być może pełniej) pojmuję, czym w rzeczywistości był kielich goryczy. Życie i nauki Zbawcy stają się dla mnie tak przeraźliwie spójne, że nie potrafię znaleźć w nich ani jednej niekonsekwencji. Dlatego tak staram się dotrzeć do prawdziwej wymowy Jego nauk.
    (…)”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=309980

  10. mgrabas Says:

    „Wysłany: 00:41, 29 Sty ’16 Świniopas

    (…)

    Log 68

    Rzekł Jezus: „Błogosławieni jesteście, jeśli znienawidzą was i prześladują was, bo nie znajdą żadnego miejsca tam, gdzie was prześladowano”.


    Prześladowani, znienawidzeni, uciskani. Tacy mają szansę znienawidzić ten świat. Świat objawia wobec takich swoje prawdziwe oblicze. To oni pierwsi zwątpią w to, że kochający nas stwórca ogłaszający się bogiem wydał nas na tyle cierpień. To oni pierwsi odrzucą fałszywą wiarę i zaczną szukać prawdy. To w nich doznawane krzywdy najskuteczniej mogą przebudzić, ożywić duszę. Lub odbiorą wszelką nadzieją, także tą związaną z obietnicą Zbawcy.
    Dobrobyt usypia, rozleniwia. Utrzymanie raz zasmakowanego dobrostanu uruchamia pragnienie tkwienia w nim bez końca, za wszelką cenę. Nawet za cenę zbawienia. I uruchamia mechanizm lęku o utratę tego, co się już osiągnęło. To odbieranie swej zapłaty już tutaj, teraz. Tak zatrzaskuje się pułapka dobrobytu, fałszywego poczucia bezpieczeństwa.

    Log 69

    Rzekł Jezus: „Błogosławieni, którzy znienawidzili siebie w swych sercach. Oni są tymi, którzy poznali Ojca w prawdzie. Błogosławieni głodni, aby nasycili żołądek tego, który pragnie”.


    Poznać Ojca w prawdzie. Ojcem nie może być ktoś tak okrutny jak stwórca.
    Trzeba znienawidzić swych światowych pragnień. W sercu nie może być jednocześnie pragnień tego co doskonałe i tego co niedoskonałe. Trzeba coś wyrzucić, aby co innego mogło wzrosnąć. Głodni to właśnie tacy, którzy odrzucili ziemskie pragnienia. To, co w godnych pozostało to pragnienie doskonałości, a doskonałość to Ojciec. Jezus naucza, czym nie oszukiwać tego głodu. Wszelkie wymyślone religijne praktyki to takie zapychacze żołądka. Puste kalorie dające złudne poczucie sytości. Prawdziwie nakarmić można się jedynie tym, co prawdziwe.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    …żołądek tego, który pragnie… .
    To, czego jestem pewien na podstawie tego co doświadczam. Od czasu, gdy zacząłem łapać, o co idzie w tekstach kodeksu – zmieniłem metodę ich czytania. Biorę kajet, siadam, czytam zdanie lub dwa i PISZĘ co zrozumiałem. Znam więc różnicę między pomyśleniem sobie o czymś a wgryzaniem się w sens tekstu za pomocą pisma. To wielka różnica.
    Po zmianie tej metody zaczęły się jakieś dziwne sny, czasem całe serie. Podkreślam: DZIWNE, takich nigdy wcześniej nie miałem.
    Czy miało to związek z czytaniem kodeksu?
    Zrobiłem kiedyś eksperyment, bo chciałem to wiedzieć. Przez ok. miesiąc nie dotknąłem tych pism. Cisza. Zacząłem czytać – lawina.
    Może to z mojej strony nadinterpretacja, ale przyszła taka myśl. Czy Słowa Zbawcy nie są jakby pokarmem, który ożywia moją duszę? I to jej głos słyszę, gdy ciało śpi?
    Czy Słowa Zbawcy nie są jak światło, które mignęło nagle w mroku? Komuś, kto zagubił się dawno i już nie wołał o pomoc, stracił nadzieję. A tu nagle błysk nadziei, ożywia się więc, woła o ratunek. Pokarm dla żołądka tego, którego nie nasyci niestrawne światowe jedzonko. Pokarm dla ducha. Kto wie, może to nie jest nadinterpretacja.
    Faktem jest, że teraz też mam przerwę z kodeksem. Zająłem się puszczaniem na tym forum tego, co sam znalazłem w kodeksie. I … znów nic mi się nie śni. Moja strata, ale trudno.

    Log 70

    Rzekł Jezus: „Gdy pozwolicie powstać tamtemu, co jest w Was, wtedy to, co macie, uratuje Was. Jeśli nie istnieje tamto, co jest w Was, wtedy to, czego nie macie w sobie, uśmierci Was”.


    W ziarnie jest życie, o ile ono wzrośnie.Trzeba pozwolić powstać swej duszy, by ożyła. Ma stać się aktywna. Najczęściej całą aktywność i inicjatywę przejmuje w nas ciało.
    Porównanie człowieka do jajka wydaje mi się w miarę trafne. Jajko może albo wylęgnąć, albo zaśmiardnąć. To co mamy w sobie musi być siebie świadome, musi się rozwijać i stwarzać warunki do swego rozwoju. Mamy na to całe życie. Na co je spożytkuję? Na umacnianie ścianek, na malowanie w atrakcyjne wzorki, na wyściełanie sobie ścianek pojemnika w którym jajeczko zażywa błogostanu nieświadomości?

    Log 71

    Rzekł Jezus: „Zniszczę ten dom i nikt go nie odbuduje”.


    Jezus nie powiedział by tego, gdyby to stwórca był tym który Go posłał. Świat będzie zniszczony, bo jego bezprawie nie może trwać i urągać Ojcu wiecznie. I żadna siła tego nie zmieni. Być może po to powstał ten błędny świat, by już nigdy więcej błąd nie zaistniał, by Pełnia stała się jeszcze doskonalsza i wolna od wszelkich błędów.
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dopisane
    Sądzę, że nie tyle będzie to ogień z góry, karzący niewiernych. Stawiam na to, że archontowi cofnięty będzie debet, którym bezprawnie szasta na lewo i prawo. Tyle wystarczy do plajty jaśnie pana archonta.

    Log 72

    Rzekł jakiś człowiek do Niego: „Powiedz mym braciom, by podzielili się ze mną dobrami mego ojca”. Odrzekł mu: „O człowiecze, kto mnie uczynił tym, który dzieli?” Zwrócił się do swych uczniów mówiąc im: „Czy jestem tym, który dzieli?”


    Próbują zrobić z Jezusa kogoś w rodzaju windykatora. Oczekują, że przywróci On na świecie sprawiedliwość. Świat stałby się dzięki temu doskonały. Świat i sprawiedliwość!!!
    Jezus nie przyszedł naprawić świata. Przyszedł, by pouczyć nas o drodze uwolnienia się od niego. Jezus nie rozdziela sprawiedliwie czegoś, co nie jest Jego własnością.
    To stwórca jest zarządcą tego śmietniska, to on rozdaje i dzieli swoje „dary”. To on wspiera bezprawie tych, którzy mu służą. Gdyby Jezus zarządzał tym światem znaczyło by to, że stwórca jest Ojcem Zbawcy, że Syn zarządza własnością Ojca. Jezus nie dzieli światowych ani też żadnych innych dóbr. Jezus JEDYNIE łączy z Ojcem tych, którzy tego pragną.

    Log 73

    Rzekł Jezus: „Oto obfite żniwo, robotników zaś niewielu. Proście Pana, aby wysłał robotników do żniwa”.


    Żniwo wielkie – rozrośliśmy się do 8-9 mld. Jak z jednej duszy powstała taka masa?
    Wyobrażam to sobie jak historię powstawania gleby na skalistym podłożu. Trafia tam jedno ziarno, wyrasta, obumiera i coś po nim pozostaje. Na pozostałych szczątkach może wzrosnąć już kilka ziaren, ale one też obumierają. I tak powoli powstaje na skale gleba, coraz rozleglejsza, coraz grubsza. Czy podobnie jest w rzeczywistości? Tego nie wiem, to jedynie moje domysły.
    Kim są robotnicy do żniw – tego nie wiem. Skoro wysyła ich Ojciec, to być może są to jakieś Jego moce. Mają oni zabrać stąd pożyteczne ziarno, a to co trujące zostawić na zniszczenie.

    Log 74

    Rzekł: „Panie, wielu jest wokół studni, a w studni nie ma nikogo”.


    Po co wchodzić do studni? By zaczerpnąć! To nie jest zwykła studia. Została zasypana (uczeni w piśmie ukryli klucze poznania – jak nazywa to Jezus). Czy jedynie faryzeusze tego dokonali? Może studnia jest już odkopana, tryska żywą wodą? Może jest nią nauczający kościół któregoś z wyznań?
    Gdyby tak miało być, to Jezus nie określałby postawy oczekujących obok studni za daleką od zbawienia. Trzeba wejść by dotrzeć do źródła. Trzeba szukać, kopać. Zostawić dobytek, bliskich, wygody – i wejść.
    Myślę że wszyscy „duchowi pasterze” służą sprawie nieujawnienia prawdy. W końcu do tego powołał ich stwórca. Oni są tymi, którzy z tej studni mają prawo czerpać i sprzedawać nam to, co ma nas zbawić. Oni decydują komu, ile i za ile. Ja nie chcę już od nich niczego. Bo biedactwa niczego nie mają nawet dla siebie.

    Log 75

    Rzekł Jezus: „Wielu stoi przed drzwiami, ale nieliczni wejdą na gody”.


    Wydźwięk podobny do log. powyżej. Słudzy archonta masowo sprzedają nam podrobione zaproszenia do domu Ojca. Dowiemy się tego dopiero, gdy odprawią nas stamtąd z kwitkiem. Ale wtedy będzie już za późno na reklamację.
    Myślę, że Jezus mówi w tym logionie głównie o osamotnionych w poglądach. O szukających na własną rękę. Nie korzystających z biura podróży „www.Zbawienie dajkasę.com”. O samodzielnie myślących, szukających tak jak Zbawca nakazał. Ziarno trafia daleko od drogi na żyzną glebę. Na drodze nie wyrośnie, wyrasta w samotności. Trzeba odrzucić to co serwuje nam na tacy świat, jego przepis na zbawienie. Pan zamawiał zbawienie – proszę bardzo. Sprawdzony przepis. Należy się … zł. Płaci pan z góry, reklamacji nie uwzględniamy.

    Log 76

    Rzekł Jezus: „Królestwo mego Ojca podobne jest do kupca posiadającego towary, który znalazł perłę. Ów kupiec był mądry: sprzedał towary i kupił sobie za nie samą perłę. Wy sami szukajcie jego skarbca, który nie ustaje, który trwa; miejsca, do którego mól nie wpadnie ani robak go nie niszczy”.


    Kupiec z towarami – to każdy z nas. Z tym wszystkim, co stanowi dla mnie wartość. Rodzina, dom, praca, moje sposoby na poprawiania sobie samopoczucia … takie tam.
    Perła to symbol małego skarbu o wielkiej wartości. Skarbu niezniszczalnego, trwałego. To dusza mogąca dostąpić zbawienia. To skarb godny jedynie skarbca w królestwie Ojca. Trzeba ją znaleźć i kupić. Jak? Jezus mówi: szukaj, a gdy znajdziesz zapłać za nią wszystkim co posiadasz. Bez targowania. Czy to aby nie za bardzo wygórowana cena? Oddać nietrwałe za wieczne – to chyba korzystna transakcja.
    Jezus po raz kolejny pochwala tu mądrość. Umysł ma być tu prowadzącym nas kompasem.

    Log 77

    Rzekł Jezus: „Ja jestem światłością, która jest ponad wszystkimi. Ja jestem Pełnią, Pełnia wyszła ze mnie, Pełnia doszła do mnie. Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam”.


    Pełnia zatacza jakby krąg. Władzę nad nią ma Jezus. Pełnia rozrasta się, oczyszcza i jednoczy na powrót udoskonalona, wolna od błędu (apokryf Jana NHC – gorąco polecam, dostępny w necie).
    Jeśli Pełnia jest wszystkim co powstało, w niej zawiera się także to co niedoskonałe. Poza nią nic nie istnieje. Pełnia się oczyszcza, uwalnia, oddziela. A my chyba jesteśmy właśnie w punkcie oczyszczenia, punkcie ostatecznego oddzielenia. To w naszych wyborach dokonuje się ostateczny rozdział. Na tym polega nasze bogactwo. Lub nędza.

    Log 78

    Rzekł Jezus: „Dlaczego wyszliście na pole? Aby oglądać trzcinę kołyszącą się na wietrze i by oglądać człowieka ubranego w miękką szatę? Oto Wasi królowie i Wasi dostojnicy, ci są ubrani w miękkie szaty. A oni nie będą mogli poznać prawdy”.


    Miękkie szaty niedobre? Mam lecieć do sklepu po włosiennicę? Szata to nasza postawa życiowa. Wygodna, dająca poczucie dostojeństwa nie doprowadzi nas do prawdy. W niej nie zejdę do studni, będzie mi szkoda takiej szaty. Nie wypada w takiej szacie. To szata przyszłych trupów pozostałych u wylotu studni.
    Kołysząca się trzcina może posłużyć jedynie za budulec, nie wyda ona pożytecznego, pożywnego ziarna.
    Dobrze jest wiedzieć po co się żyje, po co wyszło się na pole. Wiedzieć by zdążyć dostąpić zbawienia, umknąć śmierci i ponownemu formowaniu ciała.”

    źródło: http://prawda2.info/viewpost.php?p=310119

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s