Wstrzykiwanie Aluminium – Jak toksyczne są „szczepionki”?

„utworzone przez admin | Sie 21, 2017

Wstrzykiwanie Aluminium

Wstrzykiwanie Aluminium

Aluminium w szczepionkach
Odporność niemowląt – część 2 – Ciąża, aluminium, szczepionki, płodowy rozwój mózgu
Jak sprawdzane są szczepionki pod kątem bezpieczeństwa?

Osoby występujące w filmie:

Dr Yehuda Shoenfeld, dr Christopher Exley, Didier Lambert, Laurent Lehrer. Marie – Christine Lehrer, Laurence Cohen, Nathalie Etienne, Patrice Niçoise, dr Romain Gherardi, prof. Jérôme Authier, dr Nicole Donat – alergolog, dr Michel Thibaudon, Florence Hachez – Leroy, Michéle Rivasi, Stéphane Foucart

Wstrzykiwanie Aluminium, prof. Jérôme Authier, dr Romain Gherardi, dr Yehuda Shoenfeld, dr Christopher Exley

Wstrzykiwanie Aluminium, prof. Jérôme Authier, dr Romain Gherardi, dr Yehuda Shoenfeld, dr Christopher Exley

Szczepienia nie mogą być poddawane żadnej dyskusji.
Potrzebna nam jest debata na ten temat.
Już najwyższy czas na debatę publiczną na temat szczepień.
Szczepienia nie mogą być poddawane żadnej dyskusji.
Potrzebna nam jest debata na ten temat.
Już najwyższy czas na debatę publiczną na temat szczepień.
Szczepienia nie podlegają żadnej dyskusji.
Potrzebna nam jest debata na ten temat.
Szczepienia nie podlegają żadnej dyskusji.
Potrzebna nam jest debata na ten temat.
Już najwyższy czas na debatę publiczną na temat szczepień.
Szczepienia nie podlegają żadnej dyskusji.

dr Yehuda Shoenfeld: Ona może sobie mówić, co chce. Każdy ma prawo mówić, co chce. Każdy ma prawo wierzyć w Boga, ale to nie jest nauka. Tylko wiara i religia.

Stéphane Foucart: Oczywiście, że można dyskutować na temat szczepionek. Wrogość części społeczności naukowej wobec badań wykonanych przez Gherardiego i Authiera wynika ze strachu, że zaczną się formować ruchy antyszczepionkowe. Ale bądźmy rozsądni – adjuwant nie jest szczepionką. Poddawanie pod dyskusję szczepionki nie oznacza,  że podważamy szczepienia jako takie. To istotny szczegół w całej tej sprawie. Wydaje mi się również, że niektóre osoby zinstrumentalizowały tę debatę, używając strategii opartej na „sofizmacie rozszerzenia”. Jeśli utworzysz karykaturę argumentów swojego przeciwnika, łatwo jest je później obalać.

 

Wstrzykiwanie Aluminium

Nathalie Etienne: Zaczęło się od bólu w lewej nodze. Było to coś w rodzaju przewlekłej rwy kulszowej. Głównie dotyczyło to mojej dolnej części ciała, odcinka lędźwiowego. Ból był tak duży, że nie mogłam znieść dotyku. Ta część była tak wrażliwa, że każdy najmniejszy  nacisk powodował ból nie do wytrzymania. Miałam spory problem z czuciem. Następnie ból rozszerzył się na górną część pleców, czułam się tak, jakby ktoś rozrywał mi mięśnie, jakby ktoś mnie bił po całych plecach.

Kolejno ból objął moją prawą nogę, później górną część ciała i ramiona. To był palący ból, moje stawy jakby płonęły. Ból rozszerzył się na moje ręce, aż po same palce, to było jak porażenie prądem. Mięśnie mojej szyi były naprawdę obolałe, musiałam często nosić… kołnierz ortopedyczny, tak. Niekiedy trudność sprawiało mi samo chodzenie, kulałam. Miałam tak przez dosyć długi czas. Radziłam się wielu lekarzy – ogólnych, terapeutów fizycznych, nawet osteopatów. Nie wiedziałam, do kogo się zgłosić o pomoc.

Badano mnie na różne sposoby – CT (tomografia komputerowa),  MRI (rezonans magnetyczny), badania krwi – nie znaleziono nic.

Laurent Lehrer: W końcu zaczyna to być wielkim problemem. Udajesz się od lekarza do lekarza, badają Cię, robią badania  krwi i nikt nie jest w stanie stwierdzić, co Ci dolega. Ciągle coś Cię boli.  Co gorsza, ból się tylko potęguje. Jak to powiedzieć… ból zaczyna ogarniać całe Twoje ciało.

Na początku to był tylko ból pleców, później zaczęły boleć mnie kolana. Kiedy chodzę, czuję mrowienie w kolanach… tego typu rzeczy. Z dnia na dzień jest coraz gorzej, ale nie ma żadnego  lekarza, który potrafiłby określić, co mi dolega. A w końcu… odsyłają Cię do psychologa. Był nawet jeden lekarz, który powiedział mi, że rozwiązaniem wszystkich jego kłopotów był rozwód. Tyle w kwestii ustaleń lekarzy.

Nathalie Etienne: Kiedy udawałam się do lekarzy po diagnozę, czy to reumatologów, lekarzy ogólnych, neurologów, itd. mówili mi, że moja przypadłość musi mieć podłoże psychosomatyczne. Prawie zaczęłam wierzyć, że ból ten to tylko moje urojenie.

Wielu pacjentów, którzy do nas się zgłaszają mówią nam o tym, że mają wrażenie, że to tak naprawdę przykład zaniedbania ze strony lekarzy. Jeśli nie potrafią zidentyfikować tej przypadłości, to zrzucają to na chorobę psychiczną. Powiedziałam moim przyjaciołom z pracy o tym, jak wygląda moja sytuacja. Moi współpracownicy bardzo mi współczuli. Bardzo pomogło mi, gdy pewna osoba pomogła mi skontaktować się z jednym z pacjentów, przyjaciółką współpracownika. Poleciła mi ona zgłosić się do szpitala Henri-Mondor. Umówiłam się na wizytę i lekarz zalecił mi wykonać biopsję.

Biopsja mięśnia naramiennego wykazała, że cierpię na makrofagowe zapalenie mięśniowo-powięziowe (MMF). Pierwszą osobą, która otrzymała wyniki biopsji, była moja lekarka pierwszego kontaktu i to ona powiedziała mi, że choruję na makrofagowe zapalenie mięśniowo-powięziowe – MMF. Cieszyła się, bo w końcu postawiono diagnozę. Tak długo czekałam i tyle musiałam wycierpieć. Rozpłakałam się kiedy okazało się,  że moja przypadłość ma nazwę. Mówienie o tym teraz przywołuje wszystkie te przykre wspomnienia.

Laurent Lehrer: Nathalie była pierwszą osobą, która wspomniała o chorobie, która mogła być… wtedy… spowodowana szczepionkami.

Nathalie Etienne: Ostatnimi szczepionkami podanymi mi były szczepionka przeciwko zapaleniu wątroby typu B (WZW typu B) oraz szczepionka przeciw tężcowi, błonicy i polio. Były to GeneVac-B i Revaxis, które jak się podejrzewa spowodowały moją chorobę.

Laurent Lehrer: Kiedy zdiagnozowano u mnie MMF i okazało się, że przyczyną moich problemów było szczepienie,  byłem już chory przez 7 lat. Siedem lat chodzenia od lekarza do lekarza.

dr Romain Gherardi: To jest totem i temat taboo. Szczepionki są jak totem. Francja to przecież ojczyzna F. L. Pasteura. Osobiście jestem przekonany, że historia szczepionek dostarcza dostatecznej ilości dowodów na to, że szczepienia w dużej mierze przyczyniły się do poprawy zdrowia publicznego na świecie. Zgadzam się z większością moich kolegów po fachu, że dostęp do szczepionek to skarb. Więc wszystko, co może zaszkodzić szczepionkom, staje się problemem. Ale z drugiej strony prawdą jest również to, że jako lekarz, który miał od czynienia z grupą pacjentów z tymi syndromami, nie mogę, ot tak, o sprawie zapomnieć. To balansowanie na cienkiej granicy, pomiędzy chęcią zachowania korzyści zdrowotnych oferowanych przez szczepionki, a niezgodą na bycie winnym niesprawiedliwości i niewybaczalnej nieuczciwości wobec pacjentów, u których wystąpiły niepożądane skutki uboczne.

prof. Jérôme Authier: Ci pacjenci są w złym stanie. Są bardzo chorzy. Nie mogą normalnie żyć. Fakt ten jest zawsze pobłażliwie traktowany. Pacjenci ci mają poważne symptomy chorobowe. Ból, wycieńczenie, zaburzenia procesów poznawczych, a mimo to – dla lekarzy przynajmniej – nie są oni wcale chorzy. Lekarze nie rozumieją, a gdy lekarz nie rozumie, ma tendencję do szukania przyczyn o podłożu psychosomatycznym, by uprościć sprawę.

Ta choroba jest prawdziwa. Ci pacjenci naprawdę cierpią i ciężko znaleźć przyczynę. Kiedy uda się postawić diagnozę, lekarze, którzy ją postawili, powiedzą, że mają za mało informacji o chorobie, by ją wyleczyć.

„Idź do Szpitala Henri-Mandor w Creteil.”

W naszym szpitalu (Henri-Mandor) z łatwością możemy odwołać się do informacji w bazie danych naszych pacjentów, których leczymy – jest to 335 osób obecnie. Liczba pacjentów, którym postawiono diagnozę odkąd odnotowaliśmy pierwszy przypadek, jest większa. Jest to zapewne ok. 500 czy 600 osób. Oczywiście dotyczy to tylko działalności jednego ośrodka. O ile mi wiadomo, nie istnieje żaden aktualny spis krajowy czy program monitorowania tej choroby, który byłby w stanie podać nam dokładne liczby. Jeśli za podstawę przyjmiemy fakt, że kiedy spojrzy się na liczbę szczepionych pacjentów, u których obserwujemy przewlekłe zmęczenie, bóle mięśni i stawów, możemy w prosty sposób oszacować, że jedna trzecia z nich cierpi na MMF i możemy dojść do wniosku, że osób cierpiących na tę chorobę jest kilka tysięcy. Przyjmijmy, że 10 000 osób we Francji może cierpieć na MMF. To spora liczba osób, a ten szacunek jest i tak ostrożny.

Didier Lambert: Jestem chory od roku 1994. Zdiagnozowano mnie w 1999 roku. Przyłączyłem się do E3M – grupy działającej na rzecz pacjentów chorych na MMF w roku 2002. Przyłączyłem się do E3M, ponieważ ich działania zmierzają we właściwym kierunku. Patricia Basley wraz z mężem, Georgem, kierowali wtedy grupą. Skoncentrowali oni działania organizacji na badaniach naukowych kierując się dewizą, że wiedza była kluczem do wykazania, że sole aluminium w szczepionkach były przyczyną tej choroby.

W roku 2011, gdy mieliśmy mocne oparcie w dowodach naukowych, skontaktowaliśmy się z prawodawcami w rządzie francuskim – to w sumie było 260 osób – którzy w naszym imieniu zainterweniowali w Ministerstwie Zdrowia w sprawie aluminium w szczepionkach. Podczas kampanii prezydenckiej w 2012 roku kontaktowaliśmy się  z każdym kandydatem, bez względu na opcję polityczną. Niektórzy z nich złożyli obietnice.

Francois Hollande i jego doradca Marcel Torquen obiecali fundusze na badania oraz powszechny dostęp do szczepionek bez aluminium. W 2013 roku, kiedy już Hollande wygrał wybory, uświadomiliśmy sobie, że obietnic tych nie spełnią. Dlatego wtedy, jako przewodniczący E3M, wraz z moją grupą domagaliśmy się dotrzymania słowa danego przez polityków, więc zorganizowaliśmy protest pod Ministerstwem Zdrowia.

dr Romain Gherardi: Historia ta ma swój początek w 1993 roku podczas corocznego posiedzenia Francuskiego Stowarzyszenia Neuropatologów. Moja koleżanka z Bordeaux  Michele Coquetprzedstawiła pewien przypadek kliniczny. Każdego roku neuropatolodzy prezentują dziwne przypadki by sprawdzić, czy ktoś inny również spotkał się z podobnym przypadkiem. Michele przedstawiła przypadek pielęgniarki z Jonzac. Jej symptomy były następujące: ból mięśni, tajemniczy brak sił, podwyższony poziom enzymów mięśniowych we krwi. Biopsja mięśni wykazała obecność niezwykłej rany wypełnionej makrofagami.

Doktor Coquet jest specjalistką w dziedzinie spektroskopii elektronowej, więc przyjrzała się uszkodzeniu pod potężnym mikroskopem. Wewnątrz komórek makrofagów znalazła pewne cząsteczki. Nikt z uczestników nie miał wcześniej do czynienia z podobnymi ranami. Odkrycie dokonane przez dr Coquet zostało w większości zignorowane. Literatura zna pełno takich tajemniczych przypadków. Kilka tygodni później, tutaj, w szpitalu Henri-Mondor, przeprowadziłem biopsję u pewnego pacjenta,  który również narzekał na bóle mięśni i ogólne zmęczenie. Odnotowano u niego także wysoki poziom enzymów mięśniowych we krwi, więc przeprowadzono u niego biopsję mięśni. Patrząc na wyniki tej biopsji, zauważyłem ranę identyczną do tej, którą pokazała nam Michele Coquet.

prof. Jérôme Authier: Był to pacjent, u którego wystąpił szereg symptomów, które później zidentyfikowaliśmy jako charakterystyczne dla MMF. Była to pierwsza taka biopsja w Henri-Mondor. Zbadaliśmy skrupulatnie te uszkodzenia, gdyż była to dla nas nowość.

dr Romain Gherardi: Michele Coquet to osoba, która naprawdę wie, jak przejść od pomysłu do działania. Przesłała fragment mięśnia do laboratorium fizycznego w Bordeaux. Prawie wszyscy z nas już zapomnieli o tych cząsteczkach w ranie. Poszukiwaliśmy jakiejś bakterii, która byłaby przyczyną tej nowej choroby.

Laboratorium przysłało nam wyniki i tkanka zawierała aluminium. Na bazie tego odkrycia, które było ogromnie zaskakujące, sprawdziliśmy historie medyczne pacjentów. Ale nie udało nam się znaleźć niczego, co mogło ich narazić na kontakt z aluminium. Na szczęście u pacjentów, u których dokonaliśmy biopsji, wystąpiły pomniejsze anomalia   autoimmunologiczne.

Zamówiłem czterotomową encyklopedię immunologii. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju światowa biblia immunologii. Kilka dni po tym, jak otrzymaliśmy wyniki z laboratorium, wykazujące ślady aluminium w próbkach, miałem już tę czterotomową encyklopedię u siebie.

Postanowiłem sprawdzić wpływ aluminium na układ immunologiczny, choć nie znałem źródła pochodzenia tego aluminium w organizmie. Być może aluminium odegrało jakąś rolę w pojawieniu się chorób autoimmunologicznych. W indeksie znalazłem odnośnik do tematu aluminium jako adjuwantu w szczepionkach.

Wstrzykiwanie Aluminium - encyklopedia immunologii

Na szczęście we Francji przechowuje się historię szczepień pacjentów. Była to żmudna praca detektywistyczna. W przypadku niektórych pacjentów musieliśmy skontaktować się z lekarzem ogólnym, by sprawdził te dane w swoich dokumentach. Trafiliśmy w dziesiątkę.  100% naszych pacjentów chorych na MMF było szczepionych.

Wstrzykiwanie Aluminium - karta szczepień

Zazwyczaj szczepienia otrzymali oni na miesiące czy lata przed wystąpieniem symptomów. W taki właśnie sposób, krok po kroku, połączyliśmy fakty. W końcu przyjrzeliśmy się ranom dotkniętymi MMF pod mikroskopem w celu wykazania, że są one wynikiem odkładania się przez długi czas adjuwantu w postaci wodorotlenku aluminium, który już od dłuższego czasu stosowany jest w procesie produkcji szczepionek.

prof. Jérôme Authier: MMF musi zostać precyzyjnie zdefiniowane. Mówimy o pacjentach, u których występują histologiczne uszkodzenia spowodowane MMF przez niezwykle długi okres czasu. To bardzo ważna informacja. Te uszkodzenia, obserwowane po wykonaniu biopsji, odpowiadają temu, co nazywamy ziarniniakiem poszczepiennym.

Ziarniniak ten pojawia się u każdego, kto otrzymał szczepionkę zawierającą aluminium. To zjawisko fizjologiczne. Jednakże okres, przez który ten ziarniniak jest obecny, w przypadku ludzi nie jest dokładnie znany. Jednak wiemy na podstawie badań – nad szczurami zwłaszcza – że ziarniniak z czasem zanika. Znika do roku po wykonaniu szczepienia. Rana utrzymująca się u pacjenta przez 4, 5, 6 lat od szczepienia nie jest zjawiskiem normalnym.

dr Romain Gherardi: Musieliśmy sprawdzić, czy wszyscy pacjenci mieli tożsame, równoległe symptomy. Aby tego dokonać, musieliśmy zorganizować klinikę, by ich monitorować.

Mój asystent, dr Jerome Authier, który jest teraz profesorem, zorganizował taką klinikę w szpitalu Henri-Mondor. Podobna klinika została zorganizowana w Paryżu, w szpitalu Pitie-Salpetriere. Kierował nią dr Charon. Te dwie kliniki pozwoliły nam zaobserwować, że u wszystkich pacjentów, u których biopsja wykazała makrofagowe zapalenie mięśniowo-powięziowe (MMF), rany zawierały sole aluminium. Wykazywali oni te same objawy kliniczne: 90% z nich narzekało na bóle mięśni, około 50% narzekało na bóle stawów, a także wykazywali zmęczenie, które zidentyfikowaliśmy jako jeden z głównych elementów ze spektrum symptomów. Dotyczyło to 80-90% pacjentów. Narzekali także na zaburzenia procesów poznawczych. Mówili nam: „Nie jestem tak bystry, jak dawniej.”

Laurent Lehrer: Jakoś udawało mi się z tym żyć. Mniej lub bardziej… Jednak gdy byłem w pracy, zdałem sobie sprawę, że coś jest bardzo nie tak. Jako inżynier-elektronik… Potrzebowałem mieć dobrą pamięć. Musiałem pamiętać wiele szczegółów, jakim modyfikacjom poddane zostały urządzenia. Gdy zabrałem do ręki śrubokręt, aby otworzyć urządzenie, zabolał mnie nadgarstek. Musiałem wypuścić śrubokręt z dłoni, gdyż moja dłoń była za słaba, by go utrzymać. Koledzy z pracy nie mogli w to uwierzyć, mówili:

„Przecież zawsze wszystko wiedziałeś, a teraz wszystko musisz sprawdzać w dokumentacji technicznej.”

I tyle. Poszedłem do pracy i po 2 godzinach wróciłem do domu. Nie byłem w stanie pracować, bolała mnie głowa. Jasnym stało się, że byłem w złym stanie.

dr Romain Gherardi: Mamy szczęście, że w Creteil w ogóle jest takie centrum, które specjalizuje się w badaniu wyższych funkcji neurologicznych. Ci pacjenci zostali tam przebadani. Dosyć szybko dostrzegliśmy prawidłowość dotyczącą tych anomalii. Zwłaszcza pewne rodzaje pamięci zostały dotknięte przez chorobę. Bardziej złożone testy pokazały, że prawdopodobnie doszło do uszkodzenia tkanki nerwowej mózgu.

prof. Jérôme Authier: Wtedy zaczęliśmy mieć pełen obraz stanu pacjenta. Możemy zaproponować jakieś strategie dotyczące terapii. Nie wiemy, jak są skuteczne. Ta choroba jest bardzo trudna do leczenia.

Historia aluminium

 

Florence Hachez – Leroy: W 1854 roku, kiedy Henri Sainte-Claire Deville wytworzył po raz pierwszy metaliczne aluminium, zaczął badać jego właściwości chemiczne. Używając dostępnych wtedy metod naukowych, narzędzi, itd. doszedł do wniosku, że metal ten jest nieszkodliwy. Porównał go z innymi metalami, takimi jak używane wtedy cyna, miedź czy ołów. Aluminium wydawało się metalem przyszłości, przynajmniej jako materiał do produkcji przyborów kuchennych.

Do 1886 roku, rynek przyborów kuchennych bardzo mocno się rozwinął, więc pojawiły się pewne kontrowersje. Pierwsza poważna praca omawiająca  ten problem pojawiła się w 1891 roku. Dwóch niemieckich naukowców twierdziło w niej, że aluminium jest niebezpieczne. Pisali o tym, że może korodować i rozpuszczać się w pożywieniu.

Inna kontrowersja to temat jak najbardziej aktualny. Zaskakujące jest to, że w Stanach Zjednoczonych wciąż trwa debata na temat bezpieczeństwa proszku do pieczenia. Mamy do czynienia z dwoma ścierającymi się procesami: używamy drożdże piekarskie, które są w 100% naturalne, oparte na grzybach, albo używamy chemicznych środków spulchniających. Jeden z takich spulchniaczy posiada w składzie substancję taką jak wodorowęglanu sodu. Drugi natomiast opiera się na aluminium lub solach aluminium. Wojna pomiędzy producentami przeniosła się do sądu i cała ta kontrowersyjna sprawa ujrzała światło dzienne. Stając przed sądem, producenci zlecają naukowcom przeprowadzenie badań, więc jedni naukowcy starają się wykazać, że aluminium jest nieszkodliwe, natomiast drudzy, że jest toksyczne.

W tę sprawę zaangażowanych było kilkaset naukowców. W to pierwsze, wielkie badanie toksyczności aluminium. Jedną ze specyficznych cech całej tej debaty jest to, że komisja badająca tę sprawę powołana została przez Roosevelta w 1908 roku. Wyznaczono chemików i fizyków, by ocenili ten metal. Stawka była rzeczywiście wysoka. Proszek do pieczenia to był kluczowy składnik dla  całego przemysłu piekarskiego w tamtych czasach. Już w latach 70-tych XIX wieku, kiedy utworzył się przemysł przetwórstwa spożywczego, gra toczyła się o wielkie pieniądze.

Sprawa stała się bardzo kontrowersyjna i przeciwstawiła sobie producentów i naukowców państwowych z Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych oraz z Uniwersytetu Columbia. Gra toczyła się o dużą stawkę, zarówno ekonomiczną, jak i naukową. Niektórzy naukowcy zaczęli publikować materiały z obciążającymi dowodami.

Wstrzykiwanie Aluminium - historia aluminium w żywności

Ta przepastna książka została wydana przez autora, który cieszył się przez długi czas popularnością. Był nim Ernest Ellsworth Smith, znany naukowiec. Wydał tę książkę w roku 1928, prawie 30 lat po pojawieniu się tej kontrowersyjnej sprawy. Książka miała z założenia ocenić wszystkie „za” i „przeciw”, ale jest ekstremalnie nieobiektywna. Autor wybiera ze źródeł to, co mu się podoba, pomija wszystkie dane traktujące o szkodliwości aluminium a w konkluzji używa argumentów, które w ogóle nie zasługują na miano naukowych.

Strona przeciwna aluminium – przeciwnicy Smitha, nie mieli dostępu do takich funduszy jak on i nie mogli sobie pozwolić na wydanie podobnego rodzaju książki. Już wtedy cały ten pojedynek był niesprawiedliwy. Obie strony miały naukowców wykonujących solidną pracę,  ale grupa wspierająca aluminium miała sponsorów. Takie wsparcie od producentów to nic nowego, czego przykładów w dzisiejszych czasach mamy pod dostatkiem.

Stéphane Foucart: Bardzo często w historii relacji nauka-przemysł, nauka zawsze dbała o trzymanie wysokich standardów względem dowodów, które muszą być spełnione, zanim podejmie się jakąś decyzję. Ilość wymaganych dowodów naukowych jest większa, niż w przypadku testów produktów przed wypuszczaniem na rynek. To bardzo interesujące, ponieważ  w przypadku wszelkich spraw związanych z biologią, bardzo ciężko jest otrzymać dowody, kiedy substancja czy produkt wypuszczony jest na rynek na dużą skalę. Mogą pojawić się jakieś incydenty, ale ich występowanie może być bardzo rzadkie. Niezwykle ciężko ustalić jest relację przyczynowo skutkową. Niemniej by otrzymać to, co określamy jako dowód naukowy, niekiedy trzeba poczekać,  aż zbierze się dane o liczbie zgonów i zachorowań. To jest wypaczenie nauki. Nie ma nic takiego w nauce, co mówi, że dowód naukowy jest ważniejszy od zdrowia publicznego. To jest wybór stricte polityczny. Uważam za rzecz interesującą to, że w przypadkach, gdy istnieje duże podejrzenie, czy wręcz umiarkowane podejrzenie, że dany produkt może negatywnie wpłynąć na zdrowie publiczne jeśli trafi na rynek, rzetelna nauka może domagać się, by poczekać na ostateczne dowody.

Często zwyczajnie nie jest to możliwe. Nie jest to możliwe i jeszcze raz to powiem, od nauki nie wymaga się przedkładania  dowodów naukowych nad obawy o zdrowie ludzi.

Florence Hachez – Leroy: To jest podobna sprawa, jak w przypadku przemysłu tytoniowego.

Wątpliwości stały się argumentem do wywierania nacisku. Celem tych publikacji jest powiedzenie sędziom:

„Widzicie, nie są w 100% pewni. Istnieją pewne wątpliwości. Nie możecie zatem zakazać używania aluminium w tym konkretnym przypadku.”

Stéphane Foucart: Dowód naukowy jest silny i znaczący. Otrzymany jest tylko po części metodami toksykologicznymi. Tylko po części na podstawie mechanizmu, w jaki produkt działa. Epidemiologia również się liczy. Innymi słowy dowód na to, że ludzie są naprawdę chorzy. To jest niezwykle ciekawe, gdyż aby otrzymać dowód epidemiologiczny, potrzeba badań epidemiologicznych, a te badania wymagają funduszy na laboratoria i naukowców. Nie ma funduszy – nie ma dowodów.  A funduszy nie dostaniesz.

Florence Hachez – Leroy: Taka sama sytuacja miała miejsce w Wielkiej Brytanii, w okresie międzywojennym. Pewien lekarz ogólny opublikował tę broszurę w 1928 roku.

Wstrzykiwanie Aluminium - niebezpieczeństwo aluminium w żywności

Rozwścieczyło to producentów, którzy w odpowiedzi przeprowadzili dobrze zorganizowany odwet. Posypały się publikacje zadające kłam tej publikacji, napisane przez renomowanych naukowców i toksykologów. Działali oni na tej samej zasadzie i posługując się tymi samymi mechanizmami, co Ellswoth Smith. Obok standardowych argumentów naukowych mnóstwo jest twierdzeń graniczących ze zwykłymi przekonaniami. Praca tego lekarza została zdyskredytowana głównie dlatego, że jego kwalifikacje miały się nijak do kwalifikacji profesora medycyny.

dr Romain Gherardi: Warto zaznaczyć, że wodorotlenek aluminium stał się dostępny w 1927 roku, ten sam związek, którego używamy w 2016 roku. Nic się nie zmieniło. To tak jakby wciąż w lotnictwie używać tego samego samolotu, co w roku 1928, kiedy narodziło się lotnictwo cywilne. To tak jakby w 2015 roku wciąż używano tych samych samolotów Fokker. Takich samych, jak w roku 1928.

Gdyby pokazano wam zdjęcia tego samolotu, chcielibyście znaleźć się na jego pokładzie? To w pełni uzasadnione porównanie. Tu mamy do czynienia z ta samą sytuacją. Nikt nie ma zamiaru zrezygnować z latania. Transport powietrzny jest bardzo istotny w naszym świecie. Ale wszyscy ludzie wymagają, aby samoloty bezustannie przechodziły wszystkie najnowsze testy bezpieczeństwa. To samo jest z adjuwantem.

Nikt nie chce zrezygnować ze szczepień. Szczepionki są niezbędne, ale ludzie domagają się, aby wymogi bezpieczeństwa dla szczepionek były tak rygorystyczne, jak w przypadku lotnictwa. Z najwyższą uwagą studiowałem całą dostępną literaturę, jeszcze przed wyodrębnieniem makrofagowego zapalenia mięśniowo-powięziowego (MMF) jako jednostki chorobowej, wszystko, co wiedziano – bądź sądzono, że wiedziano – o adjuwantach na bazie aluminium. Wszystko to jest błędne. Absolutnie błędne! Wszystko to jest błędne,  gdyż jest fragmentaryczne i niekompletne.

Badanie cytowane jako źródło, na temat tego, w jaki sposób organizm wchłania adjuwant w postaci aluminium w szczepionce pochodzi z 1997 roku. Wykonał je amerykański naukowiec o nazwisku R.E. Flarend, współautorem był Stanley Hem, „papież adjuwantów”.

In vivo absorption of aluminium-containing vaccine adjuvants using 26Al. 

Badanie to polegało na wstrzyknięciu izotopu aluminium, radioaktywnego aluminium, dwóm królikom. Tylko dwóm królikom. Te dwa króliki otrzymały domięśniowy zastrzyk. Naukowcy monitorowali proces  wydalania radioaktywnego aluminium z organizmów tych królików poprzez pomiar zawartości aluminium w ich moczu. Wyniki tych badań już same w sobie były dosyć alarmujące. Skuteczność eliminacji aluminium z organizmu wynosiła 6% po 28 dniach. Innymi słowy, 94% aluminium pozostało w organizmie zwierzęcia.

Pomimo powszechnej znajomości wyników tych badań, naukowcy wciąż twierdzą, że potrzeba zaledwie kilka tygodni, by aluminium wstrzyknięte do organizmu człowieka zostało w pełni wydalone. Co gorsza, badacze „zagubili” kości tych zwierząt. Kości to jedno ze znanych miejsc,  w którym wiemy, że organizm odkłada aluminium.

Poza faktem użycia przez naukowców tylko 2 królików, zgubili obydwie kości udowe, obydwu królików. Niestety zostały zniszczone… och, cóż za niedopatrzenie. Mięsień, w który podano zastrzyk, nie został przebadany. Innymi słowy, nie potrafili oni wykazać, czy aluminium pozostało w organizmie, czy nie. Co więcej, badanie to trwało tylko 28 dni. Choć już dziś wiemy z całą pewnością, że adjuwant pozostaje w organizmie na lata. Wyniki pokazują, że wszystko jest w porządku, bardzo mało odkłada się w mózgu. Po 28 dniach być może tak, ale jak sytuacja wygląda  w przypadku 6 miesięcy, roku, 18 miesięcy od wstrzyknięcia?

To jest właśnie to badanie, na które powołuje się cała światowa wakcynologia. Dwa króliki, których organy zaginęły, badane przez 28 dni. Takie badania muszą być zrobione ponownie i tym razem porządnie.

Didier Lambert: Dr Chris Exley, który pracuje na Keele University w Wielkiej Brytanii, jest jednym z największych światowych ekspertów od aluminium. Jego koledzy po fachu mówią na niego „Pan Aluminium”. Co 2 lata organizuje on światową konferencję dla specjalistów od toksyczności aluminium z Europy i Ameryki Północnej. Spotykam się z nim regularnie, zwłaszcza przez ostatnie 5 lat. Spotykamy się we Francji bądź w Wielkiej Brytanii. Jest jednym z największych światowych ekspertów od aluminium, ale jest przy tym osobą otwartą. Pragnie, aby opinia publiczna na całym świecie była świadoma, że wkroczyliśmy w „epokę aluminium”.

Chris, chciałem się z tobą spotkać i porozmawiać o twoich badaniach na temat toksyczności aluminium, o problemie choroby Alzheimera, związku ze szczepionkami, jak i w odniesieniu do innych obszarów, którymi się zajmujesz. Na jakim etapie badań jesteś, jakie wyniki udało Ci się uzyskać, co udało Ci się zrobić?

dr Christopher Exley: Cóż… Jak zapewne już wiesz, ja i moja grupa zajmujemy się tematem aluminium już od ponad 30 lat. Nasze badania dotyczą szerokiego spektrum spraw, od chemii samego aluminium do sposobów interakcji aluminium z wszelakimi organizmami żywymi. To był nasz cel przez te 30 lat, by zrozumieć, dlaczego aluminium nie ma żadnej funkcji biologicznej. To było to, co moja grupa obrała za cel. Ostatnio, przez ostatnie 10 lat, skupiliśmy się na tym, co nazywamy „wpływem aluminium na organizm ludzki”.

Jedną z rzeczy, którą moja grupa zawsze powtarzała, to że nie jesteśmy przeciwnikami aluminium, w pełni doceniamy wszelkie sposoby z wykorzystaniem aluminium, które miały pozytywny wpływ na życie wszystkich ludzi. To nie jest u nas problem. Nie jesteśmy wrogami aluminium. Ale… zawsze, kiedy wprowadzasz do życia ludzi coś, zwłaszcza, jeśli to coś będzie w jakiś sposób oddziaływać z organizmem ludzkim, normalnym jest to, że powinieneś upewnić się, że to coś jest bezpieczne. To byłaby pierwsza rzecz, którą powinieneś zrobić. W rzeczy samej, jest to coś, co powinieneś zrobić w każdym przypadku. Musisz zawsze najpierw pokazać, że to coś jest bezpieczne. Taka procedura w przypadku aluminium nigdy nie była potrzebna.

Nigdy nie wykazano, że aluminium jest bezpieczne. Nigdy nie istniał żaden nakaz prawny, by to robić.  Jest to rzecz historyczna! Moja wiedza na temat aluminium oraz na temat aluminium w organizmach żywych, czyli także w organizmach ludzkich, jest taka, że chociaż aluminium jest najpowszechniej występującym pierwiastkiem na Ziemi i w skorupie ziemskiej, przez prawie cały okres trwania procesu ewolucji biochemicznej aluminium zostało z tego procesu wykluczone.

Z powodu wchodzenia w reakcje głównie z krzemem. Połączenie krzemu i aluminium jest związkiem nietoksycznym. Ewolucja życia na Ziemi, na skorupie ziemskiej złożonej z aluminium, krzemu i tlenu była tak dużym sukcesem, ponieważ te trzy pierwiastki występowały razem. Człowiek, zaledwie jakieś 120-130 lat temu nauczył się oddzielić aluminium od krzemu oraz tlenu i zamienił je w tworzywo metaliczne, w sole aluminium i ogłosił „epokę aluminium”.

Tak więc nasza Ziemia, organizmy żywe, ludzie bo to o nich głównie mówimy teraz, doświadczają obecności aluminium, biologicznie  reaktywnego aluminium, przez niecałe 120-150 lat. Jesteśmy na takim stadium ewolucji, w którym aluminium jest dla nas toksyczne. Nie mieliśmy wcześniej szansy, by aluminium zostało skutecznie włączone do organizmów żywych i wykorzystane z pożytkiem dla nich. To nastąpi, ale oczywiście do tego czasu ludzkość może zdążyć wyginać. Musimy to zaakceptować. Obecnie musimy się pogodzić z konsekwencjami tego, że ten bardzo reaktywny biologicznie metal będzie nam już współtowarzyszyć. Musimy zaakceptować konsekwencje obecności aluminium w naszym życiu. Przy czym nie robimy nic, by się ochronić przed nimi. Właściwie, to jest wręcz odwrotnie.

Ukrywamy te wszelkie szkody, co do których istnienia nie mamy zapewne już żadnych wątpliwości. Dla przykładu, ostatnia opinia na temat szczepionki przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego, wydana przez Europejską Agencję Leków (EMA). Z iloma ekspertami od aluminium się skonsultowali?

Z żadnym. Jak więc mogą ocenić ten aspekt szczepionki, jeśli z nikim tego nie skonsultowali? Takie sytuacje mają miejsce nagminnie.  Cały czas. Mamy ludzi, którzy nie mają żadnej wiedzy, są niepoinformowani i zasiadają w takich instytucjach jak Światowa Organizacja  Zdrowia (WHO), Agencja Żywności i Leków (FDA), itd. Wszystkie te instytucje, które mówią o aluminium, popełniają pewien błąd.

Jeśli się nie mylę, dotyczy akurat WHO. Podając „bezpieczną dawkę” aluminium mówią, że dopóki jest to 1mg/kg masy ciała/dzień – jesteś bezpieczny. Więc pytam:

„Skąd to wiecie, skoro nawet ja tego nie wiem?”

Zajmuję się aluminium od ponad 30 lat, staram się wszystko o nim dowiedzieć, wiecie o tym.

Więc pytam dalej:

„Jak doszliście do takiego wniosku?”

„I kto tego dokonał?”

Didier Lambert:  Jaka jest odpowiedź?

dr Christopher Exley: Oparli się na 2 czy 3 badaniach przeprowadzonych na zwierzętach, zabranych z literatury. Taką dawkę rekomendują dla ludzi.

Ludzie, którzy przygotowali tę recenzję nie mają żadnej wiedzy z zakresu aluminium. Taka dawka stała się powszechnie przyjętą normą na całym świecie. Mówią: „WHO powiedziała…”

Mam nadzieję i bardzo chcę, jak zapewne wszyscy, polegać na organizacji takiej jak WHO. Mam nadzieje, że we wszystkich innych sprawach poza aluminium konsultują się z ekspertami i mają słuszność. Gdy mówią nam o powiedzmy, poziomach polichlorowanych bifenyli (PCB) czy czymś podobnym w środowisku, mam nadzieję, że nie mylą się tak bardzo, jak w przypadku aluminium. Bo jeśli jest inaczej, to ta organizacja jest absolutnie zepsuta i bezużyteczna. Jeśli chodzi o aluminium – to taka niestety jest. I będzie, dopóki… zdecydują, by konsultować się z ludźmi, którzy mają wiedzę w tym temacie.

dr Romain Gherardi: WHO przewiduje, że przychód ze sprzedaży szczepionek w roku 2025 wyniesie 100 miliardów USD. 100 miliardów USD rocznie ze sprzedaży szczepionek. To poważna sprawa, zarówno w sensie przemysłowym, jak i ekonomicznym. Oczywiście, że eksperci naukowi są zaangażowani w te sprawy. Oprócz sprawy zdrowia publicznego, pod uwagę trzeba brać także produkcję i geostrategię. To złożone zagadnienia. Najwidoczniej producenci mają dużo do powiedzenia w tych kwestiach.

Stéphane Foucart: Na przebieg badań naukowych można wpływać na wiele różnych sposobów. Pierwszym jest testowanie tylko części produktu kierowanego na rynek, np. testowanie szczepionki bez adjuwantów. To pierwsza z możliwości.

Drugim sposobem jest po prostu przekupienie naukowców. Można sobie dobrać komisję, która dokona ostatecznej oceny czy dany produkt jest bezpieczny. Jest to powszechna praktyka wśród producentów z różnych obszarów: farmaceutyka, chemia, agrochemia. Dla przykładu, spójrzmy na Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Jeśli przyjrzeć się panelom naukowym odpowiedzialnym za publikowanie opinii na temat bezpieczeństwa i walorów odżywczych żywności, można dojść do wniosku, że średnio ponad 60% z tych ekspertów znajduje się w sytuacji konfliktu interesów. Są na liście płac jakiejś korporacji, jako konsultanci, naukowcy czy pełnią jeszcze jakąś inną funkcję. Jeśli nie są niezależni i obiektywni, opinia publiczna nie może ufać ich ocenie.

dr Romain Gherardi: Żaden z ekspertów, którzy przestudiowali zebrane przez nas materiały na temat MMF, a mówię tu o ekspertach w swoich dziedzinach, a nie o ekspertach z urzędów publicznych. Mam na myśli naprawdę niezależnych ekspertów, których poprosiliśmy o ocenę naszych badań i wydanie opinii. Żadna z tych osób nie jest wolna od silnych koneksji z przemysłem szczepionkowym. Tylko tyle mogę powiedzieć. Naprawdę wielu ekspertów tym badaniom się przyjrzało.

dr Christopher Exley: Mają pewnych ludzi, których ja nazywam „ambasadorami aluminium”. Ci ambasadorzy to autentyczni naukowcy, zazwyczaj dobrzy naukowcy, z całego świata. Są oni opłacani przez przemysł aluminiowy by opowiadać, że aluminium nie jest wcale problemem. To nie są osoby, które zajmują się aluminium jako takim. Większość z nich nie ma jakichkolwiek podstaw w temacie aluminium. Są to osoby, które np. zajmują się chorobą Alzheimera. Wtedy, oni… kiedy tylko ktoś, Alzheimer Society (Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera), wiodąca fundacja, prosi o radę, zwracają się o nią  do znanego specjalisty od choroby Alzheimera:

„Jaka jest rola aluminium?” – pytają.

„O, nie ma się o co martwić” – odpowiada. Ale mnie już nie zapytają.

Didier Lambert:  Wyniki badań naukowych o aluminiowych adjuwantach w szczepionkach są obszerne i powszechnie znane na świecie. My, pacjenci i grupy wspierające pacjentów nie rozumiemy, dlaczego rząd nic z tym nie robi. Aby dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje, postanowiliśmy przyjrzeć się przemysłowi farmaceutycznemu. Sanofi, międzynarodowa firma,  ma duże udziały w rynku szczepionek. Jest to jeden z największych na świecie producentów szczepionek. Głównym udziałowcem jest L’Oreal. L’Oreal to największa na świecie firma kosmetyczna. Głównymi udziałowcami L’Oreal są rodzina Bettencourt i Nestle. Nestle to największa na świecie korporacja z branży spożywczej. Te 3 korporacje są szczególnie zainteresowane aluminium.

Sanofi używa aluminium w szczepionkach. L’Oreal używa do produkcji kosmetyków, a Nestle do produkcji opakowań do żywności, preparatów dla niemowląt, itd. Zauważcie, że ludzie, którzy oponują przeciwko badaniom wykonanym przez Gherardiego i Authiera, są sponsorowani głównie przez Sanofi lub Fundację Bettencourt. Czy to zbieg okoliczności?

dr Christopher Exley: Otóż beztroski stosunek ludzi do aluminium spowodowany jest tym, że rzadko wywołuje ono ostre skutki dla organizmu i nie spotykamy ich za często. Aluminium nie jest takie jak cyjanek czy ołów, czy kadm. Człowiek nie choruje nagle, po czym umiera  z powodu jednokrotnej ekspozycji na jego działanie. Jest to możliwe, ale dawka musiałaby być ogromna. Aluminium jest inne. To taki „cichy gość”. Teraz, z pewnym jednak zastrzeżeniem.  Jest jeden wyjątek. Według mnie wyjątkiem tym może być szczepienie. Oczywiście wyjątek ten nie dotyczy większości osób, gdyż znaczna większość osób otrzymuje aluminiowe adjuwanty i nie występują u nich ciężkie zdarzenia niepożądane. Ale… jeśli, dajmy na to, wyjątek ten dotyczy 1% populacji? 1% z miliona osób– młodych kobiet szczepionych szczepionką  przeciw HPV (wirus brodawczaka ludzkiego), to mamy już sporą liczbę osób,  u których odnotowano ciężkie zdarzenie niepożądane. Te ciężkie zdarzenia niepożądane bezdyskusyjnie spowodowane są obecnością tego związku aluminium. Aluminium cechuję się tą niesamowitą zdolnością do zwrócenia się organizmu przeciwko temu, co organizm w normalnej sytuacji uznałby za „swoje”. To dlatego właśnie, dla przykładu, nie jestem zaskoczony tym, że aluminium może mieć jakiś związek ze stwardnieniem rozsianym. Stwardnienie rozsiane polega na tym, że organizm zaczyna zwalczać własną mielinę i produkuje przeciwciała skierowane przeciwko własnej mielinie. Dlaczego?

dr Romain Gherardi: Naukowcy przyjrzeli się relacji pomiędzy stwardnieniem rozsianym i szczepionką przeciwko WZW typu B. W wyniku tych badań znaleziono związek pomiędzy nimi. W trakcie tych badań przyjrzano się długoterminowym skutkom szczepień i zaobserwowano ciekawe zjawisko. Mam tu na myśli badania Miguela A. Hernána i prace M. Tardieu na temat stwardnienia rozsianego u dzieci. Zajęło 3 lata, aby zwiększone ryzyko stało się widzialne. Przez pierwsze kilka lat nie było możliwości zaobserwowania. Żadnego ostrego zatrucia. Kiedy mówicie, że bezpieczeństwo tych adjuwantów  zostało dowiedzione, miejcie na uwadze użyte sformułowania. Stop! Są niegroźne, ale w krótkim okresie czasu. Nie możecie powiedzieć, że są niegroźne w dłuższej perspektywie, ponieważ tego nie wiecie. Nie wykonaliście badań w tym kierunku.

dr Christopher Exley: Adjuwant w ogóle nie wymaga spełnienia  warunków procedury dotyczącej badań klinicznych. Spełnienia takowych procedur wymaga wyłącznie sposób przygotowania szczepionki. Więc można do szczepionki dodać dowolny ajduwant, szczepionka ta przejdzie odpowiednią procedurę kliniczną i jeśli zostanie zatwierdzona, wraz z tym adjuwantem, bez względu na to, czy jest to aluminium, czy coś innego, to szczepionka zostanie klinicznie zatwierdzona, a nie adjuwant.

To była dla mnie nie lada niespodzianka. Skontaktowałem się więc z firmą Brenntag, producentem tych adjuwantów, skontaktowałem się z FDA w Stanach Zjednoczonych i skontaktowałem się z EMA. Zadałem im pytanie dotyczące testów klinicznych adjuwantów na bazie aluminium. Na co oni wszyscy odpowiedzieli w ten sam sposób:

„Żadne adjuwanty na bazie aluminium nie muszą przechodzić testów klinicznych”.

Stéphane Foucart: Fakt, że testy toksykologiczne dotyczą szczepionki bez uwzględnienia adjuwantu budzi poważne wątpliwości. Dotyczy to nie tylko firm farmaceutycznych, ale całego przemysłu chemicznego. Przychodzi mi na myśl pewne proste, ale trafne porównanie. Spójrzmy na to, jak testuje się środki do spryskiwania roślin. Pestycydy, fungicydy, insektycydy, herbicydy, itd. są testowane przez producentów tych środków, których celem jest wprowadzenie owych środków na rynek. Co więcej, z punktu widzenia stricte normatywnego, badania toksyczności przewlekłej przeprowadzane są wyłącznie na składniku aktywnym. Do produktu końcowego dodaje się wiele adjuwantów, aby wzmocnić wydajność tych środków. Wiele z tych adjuwantów nigdy nie zostało poddane jakimkolwiek badaniom. To wprowadza szereg wypaczeń do protokołu testowego danego produktu. Substancja, na której działanie wszyscy jesteśmy narażeni, nie jest w ogóle poddana testom. Według mnie jest to zasadniczy błąd w systemie normatywnym. Jeśli się go nie rozwiąże, ludzie przestaną się szczepić. Ich zaufanie do systemu regulacyjnego zostanie po prostu podważone. I to już się dzieje.

Ostatnie dyskusje w ramach Unii Europejskiej na temat herbicydu Glifosat pokazują, że obywatele masowo domagają się  odpowiedzialności od polityków. Sprawy, które wydają się być czysto techniczne, jak regulacje dotyczące produktów i ich certyfikacji,  stały się sprawami politycznymi. W związku z tym obywatele domagają się działania w sprawie szczepionek oraz wielu innych produktów. Testy produktu na który ludzie są wystawiani powinny dotyczyć produktu jako całości, a nie tylko jego składników aktywnych.

Didier Lambert:  W roku 2011 Virginie Belle napisała książkę „When aluminium poisons us„.

Wstrzykiwanie Aluminium - gdy aluminium nas truje

To bardzo wartościowa książka, która wiele nas nauczyła. Na przykład to, że już w roku 1974 Instytut Pasteura  opracował adjuwanty w postaci fosforanu wapnia, mające na celu zastąpienie soli aluminium we wszystkich firmowanych przez Instytut produktach. Dr Edgar H. Relyveld jest wynalazcą tego procesu. Spotkałem się z nim kilka razy, dzięki Virginie Belle. Nasze stowarzyszenie, E3M, jest od czasu jego śmierci w posiadaniu archiwów doktora. Z tych materiałów dowiedziałem się, że współpracował on blisko z dr Michelem Thibaudon, który był farmaceutą w Instytucie Pasteura. Michel Thibaudon jest jedną z tych osób, z którymi spotykanie się, sprawia mi ogromną przyjemność.

Znał pan dr Relyvelda z Instytutu Pasteura?

dr Michel Thibaudon: Kto nie znał dr. Relyvelda z Instytutu Pasteura?! Pracował on głównie nad szczepionkami  i w tamtym czasie zajmował się również już od kilku lat studiowaniem raportów o problemach prawdopodobnie związanych z aluminium. Dlatego też opracował on szczepionkę z fosforanem wapnia w oparciu o patent, który również w Instytucie opracował. To było w latach 70-tych, jeśli się nie mylę.

Didier Lambert: Czy używano tych szczepionek w Instytucie Pasteura i innych agencjach?

dr Michel Thibaudon: To były szczepionki z Instytutu Pasteura, szczepionki dziecięce reklamowane przez Instytut.

Didier Lambert: Używano ich we Francji, albo innych krajach?

dr Michel Thibaudon: Używano ich wszędzie tam, gdzie Instytut sprzedawał szczepionki. Na całym świecie. W połowie lat 80-tych Instytut Pasteura połączył się z Instytutem Merieux by utworzyć Pasteur-Merieux Serums & Vaccines. Według Marca Girarda, który z pozycji dyrektora naukowego w Instytucie Pasteura stał się dyrektorem naukowym Pasteur-Merieux, wtedy właśnie zysk przedłożony został nad zdrowie publiczne.

Didier Lambert: Aluminium zyskało preferencyjny status względem fosforanu wapnia.

dr Michel Thibaudon: Niestety tak właśnie się stało.

Didier Lambert: Dr Daniel Floret, przewodniczący Vaccination Technical Committee (Komisja Ekspercka ds. Szczepionek) przyznał, że adjuwant w postaci fosforanu wapnia nie był mniej skuteczny, niż wodorotlenek aluminium czy sole aluminium. Stosowanie wspomnianego adjuwantu można przywrócić.  Wszystko czego potrzeba, to wola polityczna,  wtedy nasze szczepionki byłby bezpieczniejsze. Decyzja Instytutu Merieux by skreślić fosforan wapnia zwróciła oczywiście uwagę Instytutu Pasteura. Wielu wyraziło swój brak zgody na takie działanie. Lekarze również zareagowali – zwłaszcza alergolodzy. Dr Nicole Donat skierowała w 1987 roku prośbę do Ministra Zdrowia Michele’a Barzacha o anulowanie tej decyzji.

dr Nicole Donat: Tak, mam swój list. Najstarszym adjuwantem stosowanym w szczepionkach jest wodorotlenek aluminium. Nadal jest używany przez Merieux do produkcji szczepionek, pomimo, że wiemy już od kilku lat – ten list jest z 1987 roku, ale wątpliwości pojawiły się już w latach 60-tych, jak już mówiłam – że adjuwant ten wywołuje niepożądane skutki uboczne, powoduje podwyższenie poziomu immunoglobulin w organizmie – poziom immunoglobuliny E i tak już jest za wysoki u pacjentów z alergiami, więc nie ma powodu, aby jeszcze go podwyższać – powoduje podwyższenie ryzyka chorób neurologicznych po wstrzyknięciu do organizmu produktu zawierającego aluminium lub w wyniku długotrwałego kontaktu z pyłem aluminiowym.

Jeśli dojdzie do wypadku u osób z alergiami, odpowiedzialność za ten wypadek spoczywać będzie – lub już spoczywa – na Ministerstwie Zdrowia. Ludzie z Ministerstwa nie mogą twierdzić, że nie zostali ostrzeżeni. Zostali ostrzeżeni, bez wątpienia, przez Henicka czy Edgara Relyvelda. Zespół z Instytutu Pasteura oczywiście zareagował na tę decyzję, ale nie było absolutnie żadnej odpowiedzi. W tamtym czasie byłam konsultantką w szpitalu, pochwaliłam się nawet moimi tytułami: „Słuchajcie, byłam członkiem renomowanego oddziału pulmonologicznego!” Niestety nie byłam profesorem i to był cały problem. We Francji, jeśli nie masz wymyślnego stanowiska pracy to nie możesz wiele zdziałać. Potrzeba ogromnej ilości energii i nieustępliwości, by działania zamienić w sukces.

Didier Lambert: Więc w roku 1986 Instytut Merieux zdecydował zakończyć produkcję szczepionek z fosforanem wapnia. Ale Instytut Merieux produkował także szczepionki bez żadnych adjuwantów. Sanofi, które wykupiło Instytut Merieux, zdecydowało w 2008 roku o zakończeniu produkcji szczepionek bez adjuwantów. Szczególnie dotyczyło to szczepionki DTP (błonica-tężec-polio), która dobrze się sprawdzała przez ostatnie 40 lat. Lekarze i rodzice ją chwalili, sprzedawano ponad milion sztuk rocznie.

Revaxis - krztusiec, błonica, polio

Laurence Cohen: Argumentowali to faktem, że jakieś reakcje alergiczne  zostały rzekomo odnotowane. Z powodu poważnego charakteru tych reakcji, szczepionka ta została wycofana z rynku. Przyjrzałam się dokładnie informacjom na temat tych reakcji alergicznych i nie znalazłam żadnego związku pomiędzy reakcjami  alergicznym, a nieobecnością adjuwantów w postaci soli aluminium. Widzę tu podwójne standardy. Jak tylko odnotowano przypadki reakcji alergicznych, oficjele natychmiast zareagowali. Koniec ze szczepionką DTP bez aluminium. Ale dzisiaj, kiedy jasnym jest, że adjuwanty w postaci aluminium powodują poważną chorobę, prowadzącą do paraliżu, nikt już nie stosuje takich samych działań zapobiegawczych. Dlaczego tak jest?

Didier Lambert: Historia ze szczepionką DTP  nie jest w żadnym wypadku odosobniona. Jest to bardzo poważna sprawa. Dla pacjentów i grup działających na rzecz pacjentów jest to rzecz nie do zniesienia.

Po pierwsze – Sanofi postanowiło sfałszować dane. Spreparowali przypadki wystąpienia efektów ubocznych, które nigdy nie zostały odnotowane.

Po drugie – Agencja ds. Leków, która odpowiada za bezpieczeństwo leków oraz raportowanie o zagrożeniach dla zdrowia publicznego, nie zrobiła nic w tej sprawie. Nawet pomimo tego, że DTP to jedyna szczepionka, która jest obowiązkowa dla dzieci w przedszkolu i w podstawówce.

Trzeci aspekt tej historii jest być może najpoważniejszy i z tym nie możemy się najbardziej pogodzić. Kiedy udało nam się dotrzeć do fałszywych danych, zebrać dowody na ich fałszywość i zgłosić sprawę władzom w Agencji ds. Leków i Ministerstwie Zdrowia, nie podjęto żadnych działań. Nikt nie zareagował na ten problem. Absolutnie nikt.

Laurence Cohen: Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że producenci leków wywierają presję na urzędników Francuskiego Ministerstwa Zdrowia. Szczepionka DTP wolna od aluminium jest tańsza niż ta, która znajduje się obecnie na rynku. Jest jeszcze inna rzecz, która pozwala mi snuć podejrzenia. Wątpię, że jest to zbieg okoliczności, kiedy twierdzi się, że zapasy szczepionki wyczerpały się. Obowiązkowe trójwalentne szczepionki, przeciw błonicy, tężcowi i polio, które kosztują mniej, niż dziesięciowalentne szczepionki, są zwyczajnie niedochodowe. Więc dziwnym trafem zapasy się skończyły. To powoduje, że pacjenci zmuszeni są nabywać szczepionki, które wykraczają poza obowiązkowe szczepienie przeciw trzem chorobom. Są znacznie droższe i przynoszą Sanofi większe zyski.

dr Nicole Donat: Myślę, że walczymy z potężnym gigantem. Wyjaśniamy, że coś jest nie tak, a oni udają, że nic nie wiedzą, że nikt nic im nie powiedział? To przerażające.

dr Romain Gherardi: Najbardziej karygodne jest to, że kiedy tylko zostało wykazane, że aluminium utrzymuje się w organizmie o wiele dłużej niż miesiąc, że pozostaje w układzie immunologicznym przez wiele lat, żadna z agencji monitorujących nie zadziałała i nie powiedziała „stop!’. „Panowie, z powrotem do laboratoriów!”

To powinno być zrobione już na początku XXI wieku. Ale nie zrobiono tego. Więc jesteśmy 15 lat do tyłu w kwestii naturalnych reakcji  na aluminium. Z powodu braku stosowania zwykłej dyscypliny naukowej.

Michéle Rivasi: Zanim Marisol Touraine została Ministrem Zdrowia, poinformowaliśmy ją o tej sprawie. Podpisała nawet list, w który zapewniła, że zakupi szczepionki bez adjuwantów na bazie aluminium. Ale nic się nie zmieniło!

Wstrzykiwanie Aluminium - Michéle Rivasi

Drogi Panie Lambert, dziękuję za skontaktowanie się ze mną w sprawie stosowania adjuwantów na bazie aluminium w niektórych szczepionkach.

Wstrzykiwanie Aluminium

Obywatele muszą mieć dostęp do szczepionek bez aluminiowych adjuwantów, zwłaszcza w świetle tego, że przed rokiem 2008 takie szczepionki były dostępne.

Michéle Rivasi: Oni nawet chcą, abyśmy uwierzyli, że jednogłośnie twierdzi się, że aluminium nie ma właściwości toksycznych. Minister Zdrowia kłamie. To nie jest jednogłośna opinia. Dowodem jest to, że badania przeprowadzone przez profesorów Gherardiego i Authiera zostały opublikowane, a ja osobiście przedstawiałam je przed Zgromadzeniem Narodowym we Francji. Jest to tylko jedno z wielu takich badań prowadzonych na całym świecie. Pokazują one, że aluminium jest neurotoksyną. Jak może ona nazywać to jednogłośną zgodą?

dr Yehuda Shoenfeld: Myślę, że prof. Gherardi jest uczciwym, precyzyjnym i nieskazitelnym neurologiem. Podobnie jak ja, miał do czynienia z pacjentami, u których pojawiły się efekty uboczne oraz makrofagowe zapalenie mięśniowo-powięziowe (MMF) w konsekwencji otrzymania szczepionki HBV, czyli przeciwko WZW (typu B). Wykonał on świetną pracę. Podobnie jak ci wszyscy ludzie, którzy zajmują się badaniami nad szczepionkami. Ale te badania nie są na rękę instytucjom. Na początku, nikt mu nie wierzył. Nawet twierdzono, że jest szarlatanem. Muszę przyznać, że na podstawie swojego doświadczenia, zdobytego zarówno w Izraelu, jak i Danii na przykład, w kraju gdzie mamy do czynienia z dużą liczbą pacjentów cierpiących z powodu poważnych efektów ubocznych, zwłaszcza spowodowanych szczepionką przeciw HPV,  lekarze obserwują przypadki, gdy bezpośrednio po podaniu szczepionki, bądź w niedługim  czasie po jej podaniu, że w przypadku zdrowych kobiet, które były wysportowane, nagle okazuje się, że poruszać się one muszą na wózku inwalidzkim lub są przykute do łózka.

Innym aspektem jest przedwczesna menopauza. Oznacza to, że te młode kobiety nagle stają się bezpłodne. Powodem jest to, że aluminium zniszczyło komórki jajowe lub miało wpływ na ich dojrzewanie w jajnikach. Odnotowano to w wielu przypadkach, ale nadal jest to problem niedoszacowany, ponieważ wiele z tych dziewcząt stosuje pigułki antykoncepcyjne, przez co opóźniają diagnozę, aż przestaną lub skończą stosować te środki. Ale dowiedziono, że jeśli wstrzyknie się aluminium do organizmu myszy, niszczy się lub wpływa na procesy dojrzewania komórek jajowych w jajnikach. Pokazaliśmy ostatnio dwa takie badania i zamierzamy w niedługim czasie opublikować wyniki tych badań na myszach. Jak więc widać, podsumowując, chciałbym podkreślić, że szczepionki są bardzo istotne, przyczyniły się one do eradykacji chorób, przyczyniły się do poprawy stanu zdrowia ludzi, poprzez eradykacje niektórych poważnych i potwornych wirusowych chorób. Najprawdopodobniej przyczyniły się one do spadku poważnych powikłań spowodowanych innymi infekcjami wirusowymi czy bakteryjnymi. Ale mimo to, musimy również zrozumieć, że istnieje grupa ludzi, którzy są nadpobudliwi i są oni bardziej „wrażliwi” na rozwinięcie chorób autoimmunologicznych.

dr Christopher Exley: Wydaje mi się relatywnie jasnym, że są pewne pytania w dziedzinie badań nad aluminium, których większość wolałaby pozostawić bez odpowiedzi. Wiesz, nie mogę siedzieć tu i opowiadać Tobie, na przykład, że aluminium jest przyczyną choroby Alzheimera, ale mogę Ci teraz powiedzieć, że aluminium powoduje pogorszenie się objawów choroby Alzheimera, że aluminium powoduje pojawianie się tej choroby w młodszym wieku. Wiem to, ponieważ… jeśli badania wykazują tak wysoki stopień aluminium w tkankach nerwowych ludzkiego mózgu, nieuchronnym jest to, że aluminium będzie miało wkład w tę chorobę. To jest nieuniknione.

prof. Jérôme Authier: Nie jestem w stanie powiedzieć, czy jest to absolutna prawda, gdyż uważam, że coś takiego jak prawda absolutna nie istnieje. Nie ma tu nic do rzeczy to w co wierzę, a w co nie. Wiara nie ma tu nic do rzeczy. To nie są żadne zabobony, nie jesteśmy w Średniowieczu. To, co się liczy, to fakty. Zbieramy fakty. Analizujemy i badamy je, modelujemy i wyciągamy wnioski. Publikujemy nasze badania.

Michéle Rivasi: Kogo oni chcą oszukać? Wyniki badań zostały opublikowane. Wskazują one na efekty uboczne, ale to przemysł jest u sterów. Wielkie korporacje farmaceutyczne teraz rządzą.

Politycy nie chcą wywrzeć presji na przemysł farmaceutyczny, by zmienił adjuwanty.

Producenci wiedzą, jak minimalizować koszty produkcji.

Mogą sobie pozwolić na sprzedaż szczepionki po niższej cenie, przecież i tak na tym zarobią.

Tym, co mnie rozwściecza, co powoduje, że stoję na czele ruchu mającego na celu zmuszenie Ministra Zdrowia do odpowiedzialności jest wątpliwość, czy w ogóle ktoś troszczy się o obywateli. Czy w ogóle ktoś troszczy się o zdrowie publiczne? Czy w ogóle ktoś słucha demaskatorów? A może dla nich tylko liczą się pieniądze?

dr Romain Gherardi: Powiadomiliśmy IDS, francuską agencję monitorującą choroby oraz amerykańskie CDC w sprawie tej nowej choroby. Poinformowaliśmy ich, że testujemy hipotezę, iż MMF może być powodowane przez adjuwanty w szczepionkach. Absolutna przejrzystość badań była naszym mottem. Zalecenia przedstawione przez ANSM (Państwowa Agencja Bezpieczeństwa Produktów Ochrony Zdrowia), dawniej zwaną AFSSAPS – (Francuska Agencja Bezpieczeństwa Produktów Ochrony Zdrowia), zostały przez nas przyjęte. Proponowali nam współpracę na zasadzie „sprzężenia zwrotnego”. Innymi słowy, my przekazywaliśmy im protokoły badań klinicznych i eksperymentalnych, a oni przyglądali się im krytycznym okiem. Następnie my sporządzaliśmy nowy, poprawiony protokół. Mieliśmy nadzieje, że po wszystkich dyskusjach na ten temat, które trwały latami te agencje pomogą nam w działaniach. Ale ta pomoc, niestety, nigdy nie nadeszła. Nie otrzymaliśmy żadnych funduszy przed rozwiązaniem AFSAAPS, które nastąpiło w wyniku skandalu ze środkiem Mediator. Wtedy też zmieniono nazwę agencji na ANSM. Nawet wtedy, gdy ANSM przejęło stery, naszą pierwszą pulę funduszy otrzymaliśmy dopiero w grudniu 2013 roku. Ogromne opóźnienie. Grant w ogóle mógł do nas nie dotrzeć gdyby nie interwencja grypy wsparcia E3M i działania wpływowych polityków. Kooperacja zaczęła nabierać trochę większego znaczenia w kwestii funduszy na badania.

Didier Lambert: Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Spotkaliśmy się z każdym, racjonalnie przekonywaliśmy każdego, powoływaliśmy się na dowody naukowe i fakty, ale i tak nic się nie zmieniło. Postanowiliśmy, że jedyną alternatywą będzie podjęcie działań fizycznych. Postanowiliśmy wszyscy udać się do Ministerstwa Zdrowie i powiedzieć im w twarz: „Oto jesteśmy. To my jesteśmy tymi chorującymi osobami. Cierpimy na tę chorobę.” Jestem taki zmęczony.

To bardzo trudna sprawa, gdyż w grę wchodzi los naszych dzieci i wnuków. To nie jest tylko jakaś abstrakcja. Dlatego też zdecydowaliśmy się na taką formę protestu. 20 pacjentów ogłosiło strajk głodowy, pomimo ich choroby wywarli ogromne wrażenie. Ostatecznie udało nam się osiągnąć ważne cele. Rząd obiecał kwotę 150.000 euro na sfinansowanie badań nad toksycznością aluminium.

dr Romain Gherardi: Byliśmy pewni, że dwulicowość – i muszę użyć tego mocnego słowa – jest cechą naszych agencji publicznych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo leków. ANSM i jej kierownik w tamtym czasie, prof. Dominique Marininchi, zdecydowali się powołać komisję nadzorującą badania nad bezpieczeństwem adjuwantów na bazie aluminium. To był prosty pomysł, ale bardzo szlachetny. Przyznano tym samym, że wiele jest pytań i wątpliwości, które wymagają badań klinicznych czy badań eksperymentalnych dotyczących adjuwantów na bazie aluminium. Zaprosiliśmy do współpracy najlepszych naukowców w kraju, tych, którzy pomogą nam w pracy nad planem badań. Komisja nadzorująca, znana jako ALU lub Cope l’ALU, została ustanowiona. Pierwszą trudnością, którą napotkała, był wybór przewodniczącego. Wyraziliśmy nasze stanowisko jasno.Nalegaliśmy, by przewodniczący nie był uwikłany w jakikolwiek konflikt interesów. Ale krótka lista nazwisk, którą otrzymaliśmy nie spełniła nawet tego jedynego kryterium.

Didier Lambert: Dwulicowość to dobre określenie z 3 powodów: po pierwsze, Ministerstwo Zdrowia chciało mieć własnego przewodniczącego w tej komisji, prof. Brigitte Autran. Brigitte Autran jest uwikłana w kilka konfliktów interesów. Szczególnie wyraźnym jest fakt otrzymywania przez nią funduszy od Fundacji Bettencourt. Drugim faktem świadczącym o dwulicowości jest to, że E3M miało mieć reprezentację w tej komisji, ale jakimś sposobem zostało wykluczone z członkostwa. Nigdy nie otrzymaliśmy zaproszenia. Po trzecie, te 150.000 euro, które otrzymaliśmy po długiej walce, planowano przekazać nie zespołom najbardziej kompetentnym w tej materii, tylko zespołom bez jakiegokolwiek doświadczenia na tym polu. To była dla nas potwarz. Na szczęście Laurence Cohen, która była senatorem oraz członkiem zarządu ANSM, interweniowała i dopilnowała, by te 150.000 euro dotarło tam, gdzie powinno, czyli do zespołu dr. Gherardiego i Authiera.

Laurent Lehrer: Zdiagnozowano u mnie tę chorobę 11 lat temu i nadal dokuczają mi te same bóle. A choroba, objawy stają się coraz gorsze. Ból się pogarsza w moich mięśniach i stawach. Cierpię na szumy uszne, mam ciągłe bóle głowy oraz zaburzenia procesów poznawczych. Problemy z pamięcią, muszę jedno zdanie przeczytać kilka razy, aby je zapamiętać.

Nathalie Etienne: Z czasem objawy stają się coraz gorsze. Ostatnimi czasy miałam inne problemy ze zdrowiem, prawdopodobnie z powodu MMF. Bez medykamentów nie byłabym w stanie tutaj siedzieć. Muszę siedzieć na poduszce.

Laurent Lehrer: Moje plany na życie?

Nathalie Etienne: Dla mojego partnera ta choroba to było ciężkie wyzwanie. Kiedy się poznaliśmy, byłam zdrowa. Musiał zaakceptować moją chorobę, poradzić sobie z tym problemem, nauczyć się z tym żyć. Jak żyliśmy wtedy, a jak musimy żyć teraz.

Laurent Lehrer: Dobrze być razem.

Marie – Christine Lehrer: Od 37 roku życia prowadzimy życie jak starsze małżeństwo. Zawsze lubiliśmy aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu. Mieliśmy dużo wigoru, chodziliśmy na imprezy taneczne, na wędrówki piesze, organizowaliśmy sobie wycieczki rowerowe, a teraz wszystko, co możemy zrobić, tu wyjść na spokojny spacer.

Patrice Niçoise: Z powodu jej choroby, pragnę być jeszcze bardziej wobec niej lojalnym i troskliwym. To bardzo trudny dla nas czas, który odbił się na naszej sytuacji finansowej oraz tym co robimy. Zmienił sens naszego życia.

Nathalie Etienne: Nasze plany;

Patrice Niçoise: Tak, wszystkie nasze plany.

Didier Lambert: Ponieważ francuski system opieki zdrowotnej nie uznaje MMF za jednostkę chorobową, pacjenci muszą zadowolić się ograniczonymi dochodami w wysokości 800 euro na miesiąc, a znam osoby, które żyją za 500 euro miesięcznie. To niedopuszczalne.

Kiedy prosimy o to, do czego mamy prawo, przynajmniej w teorii, czyli zadośćuczynienie za uszkodzenia, które musieliśmy znosić, spotykamy się z obojętnością. Musimy podejmować odpowiednie kroki prawne, a te procedury mogą trwać aż do 7 lat. Pod koniec 2012 roku Rada Stanu przyznała, że istnieje relacja pomiędzy naszą chorobą, a aluminium w szczepionkach. Od 2012 roku Rada wydała 8 orzeczeń, mocny precedens prawny został ustanowiony. Ale nawet, gdy złożymy roszczenie o odszkodowanie, czy to do Ministerstwa Zdrowia, czy też do OINMM, która zajmuje się odszkodowaniami, nie przyznaje się nam odszkodowania. Polityka szczepionkowa nie może być ważniejsza od problemów zdrowotnych ofiar szczepionek. Nie może tak być, to nie do przyjęcia.

dr Romain Gherardi: Chcieliśmy zrozumieć, które czynniki genetyczne mogłyby wyjaśnić fakt, że organizmy naszych pacjentów mają problem z pozbywaniem się  adjuwantu w postaci aluminium, wychwyconego przez makrofagi. Po pierwsze, musieliśmy wyznaczyć właściwy przedmiot badań. Przebadaliśmy proces, w którym makrofag pochłania cząsteczkę. Makrofag zachowuje się w ten sam sposób bez względu na to, czy pochłania cząsteczkę zakaźną, bakterię czy cząsteczkę metalu o rozmiarach bakterii. Otacza intruza, wchłania do wewnątrz błony komórkowej, a następnie opracowuje strategię pozbycia się tej toksycznej cząsteczki. Techniczna nazwa tego procesu to Ksenofagia/ Autofagia.

Polega ona na wyizolowaniu toksyny wewnątrz worka o podwójnych ściankach. Worek z dwoma błonami. Dzięki temu intruz jest odizolowany. Następnie makrofag łączy się z lizosomem, organellum mającym na celu niszczenie komórek. Lizosom łączy się z workiem i niszczy wszystko w środku. Lizosom zawiera silne enzymy trawiące, które działają wyłącznie w środowisku kwaśnym, więc mają kwaśne pH. Enzymy te zabijają żywe organizmy takie jak bakterie, mogą również niszczyć białka czy stare mitochondria, dowolny odpadowy materiał komórkowy. Kwaśne środowisko powoduje korodowanie czy rozpuszczanie substancji mineralnych. Aby rozpuścić substancję mineralną należy zanurzyć ją w środowisku o kwaśnym odczynie. Następuje topnienie i substancja ta z ciała stałego staje się cieczą. Tak zazwyczaj sytuacja wygląda w odniesieniu do cząsteczek mineralnych. Dlatego też przypuszczamy, że problem może tkwić w procesie Ksenofagia/ Autofagia.

Wiemy, że istnieją 34 geny, które kodują tę wysoce skomplikowaną maszynerię. Więc mamy do czynienia ze 109 wariancjami, tzn. z genetycznymi wariancjami każdego z tych genów. Ale to normalne. Oznacza to, że mutacje same w sobie nie powodują choroby, ale mogą predysponować układ do różnych dysfunkcji. Z tych 109 wariancji, które sprawdziliśmy, odkryliśmy 7 wariancji zlokalizowanych na 6 różnych genach i które występują istotnie częściej u pacjentów cierpiących na MMF w porównaniu do ogólnej populacji. Dyrektywy dotyczące normalnych zakresów zostały opracowane przez naukowców z całego świata. Warto zaznaczyć, że te mutacje genetyczne są kumulatywne, tzn. nasi pacjenci cierpiący na MMF posiadają więcej niż jedną wariancję genów. Posiadają ich 3, 4, 5, a ich efekty najprawdopodobniej się nakładają. W rezultacie, w normalnej sytuacji, kiedy makrofag spełnia swoją standardową funkcję, wszystko jest w porządku. Jeśli zadanie wymaga dodatkowego wysiłku od makrofaga, organizmy większości osób mają pewne problemy, ale jakoś radzą sobie. Lecz organizmy niektórych osoby, których jest mniejszość, nie będą w stanie wydzielać enzymu i toksyna pozostanie w ich organizmach.

Jeśli poda się 10, 20 czy 25 szczepionek bez względu na geny, każdy organizm będzie pod dużym obciążenie toksycznym. Powodem załamania się systemu będzie zatrucie samo w sobie.Mogłem o tym wspomnieć we wcześniejszym wywiadzie. W Stanach Zjednoczonych niemowlaki przed ukończeniem 18-go miesiąca życia otrzymują 16 szczepionek zawierających aluminium. Źródła podają, że opracowuje się obecnie od 120 do 200 nowych szczepionek. Co się stanie w sytuacji, gdy testowane będą one tylko pojedynczo? Powiedzą, że są bezpieczne – tak, w odniesieniu do tej konkretnej, pojedynczej szczepionki. Ale nigdy nie przetestowali ich w przypadku, gdy podano uprzednio 6 czy 12 innych szczepionek.

Bezpieczeństwo szczepionki jest tylko oceniane w odniesieniu do niej samej, zamiast w kontekście całej serii szczepień. Wiele jeszcze nas czeka tragedii, zanim dotrzemy do źródła problemu.

Nasze badania wykazały, że istnieje pewien podstawowy mechanizm, który zaburza zdolność makrofagów do detoksykacji organizmów dotkniętych tym osób, a który bez wątpienia dotyczy również adjuwantów. Przestudiowaliśmy fenotypy 365 pacjentów, spora próbka, 93% z nich ma więcej niż 1 mutację w porównaniu do 14% ogólnej populacji. To duża różnica. Oczywiście, dodatkowe badania są konieczne. Musimy wykazać, że brak zdolności do detoksykacji potęguje, jak w przypadku zwierząt, efekty neurotoksyczne. Wydaje się to proste do udowodnienia, ale wymaga szeroko zakrojonych badań eksperymentalnych. Tak czy inaczej, jest to pierwsza wskazówka, na którą się natknąłem, która pozwala na sformułowanie racjonalnego wyjaśnienia różnicy pomiędzy pacjentami chorymi na MMF, a innymi osobami, które były szczepione, lecz u których nie wykryto MMF pomimo, że otrzymali oni tę samą szczepionkę.

Do tej pory nie było wezwania do badań, które mogły by mieć istotne znacznie w odniesieniu do tego typu eksperymentu. Obecnie nie ma miejsca na takie badania.  Żaden program badawczy agencji państwowych czy szpitali, żadne z oficjalnych źródeł pozyskania funduszy na badania nie przyjmuje wniosków na badania w tym temacie. Ten temat nie wszędzie uznawany jest za niedopuszczalny. To przerażające, ale prawdziwe. Oznacza to, że badaniom odebrano wolność poszukiwania. Wszystko jest już z góry zaplanowane. Czyni to niemożliwym wychodzenie poza zagadnienia, którym politycy czy przedsiębiorcy nadali priorytetowy status. Badania te nie mają prawa istnieć. To realny problem. Roczne granty INSCRM i CNRS oraz uniwersytetów skurczyły się do prawie zera. Tak więc potencjalne badania w interesującej tematyce, które bazują na kreatywności naukowców, innymi słowy, najbardziej wartościowe pomysły naukowe zostały pozbawione możliwości zdobycia minimalnych funduszy na przetrwanie. Albo je reanimujemy, albo czeka nas śmierć.

Wstrzykiwanie Aluminium – napisy PL

źródło: http://szczepienia.wybudzeni.com/2017/08/21/wstrzykiwanie-aluminium-toksyczne-sa-szczepionki/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s