oznaczenia: „made in Poland”, „produkt polski”, „wyprodukowano w Polsce” to skuteczny chwyt marketingowy wrogich Polsce korporacyjnych graczy…

Obce sieci dostały fundusze na zapewnienie tanich cen w Polsce i robią tak:

Published on Jul 28, 2017

od mg: jak się przed nimi bronić?

NIE KUPOWAĆ W HIPERMARKETACH!

– kupować bezpośrednio od polskich rolników – tych, którzy nie stosują toksycznej chemii, ani półproduktów zawierających GMO

– kupować w polskich sklepikach rodzinnych, zaopatrujących się od polskich rzemieślników

samemu wytwarzać żywność bez chemii,
np.w permakulturach itd.

o permakulturach można przeczytać w tym wątku: https://7777777blog.wordpress.com/2016/06/03/back-to-eden-czyli-malo-pracy-duze-plony-bez-opryskow-bez-nawozow/

Reklamy

Jedna odpowiedź to “oznaczenia: „made in Poland”, „produkt polski”, „wyprodukowano w Polsce” to skuteczny chwyt marketingowy wrogich Polsce korporacyjnych graczy…”

  1. mgrabas Says:

    „Marcin Zasada 3 maja 2016 Aktualizacja: 4 maja 2016 11:00

    Dziennik ZachodniDziennik Zachodni

    Dobre, bo polskie czy dobre i polskie? Pola zaprasza na zakupy patriotyczne

    Popularność aplikacji pokazuje jak silnym trendem jest dziś patriotyzm gospodarczy

    Popularność aplikacji pokazuje jak  silnym trendem jest dziś patriotyzm gospodarczy

    Dobre, bo polskie czy dobre i polskie? Pola zaprasza na zakupy patriotyczne

    Zaskakujący sukces aplikacji Pola, która pomaga w wyszukiwaniu i kupowaniu całkowicie polskich produktów. Patriotyzm gospodarczy to w Europie zjawisko znane i zupełnie naturalne. Patrzmy na Francję czy Włochy.

    Coś, co od lat jest powszechnością w innych krajach, dzięki technologicznym możliwościom, zaczyna kiełkować również w Polsce. Chodzi o patriotyzm konsumencki, którego najnowszym symbolem nad Wisłą jest sukces aplikacji mobilnej Pola, pozwalającej przy pomocy telefonu komórkowego sprawdzić, czy kupowane przez nas produkty są dziełem rodzimej, czy zagranicznej gospodarki. Dobre, bo polskie? A może: „polskie jest dobre, bo jest polskie”?

    100 punktów za produkt w 100 procentach polski

    Pola, darmowy program stworzony przez Klub Jagielloński, przy współpracy społeczności Koduj dla Polski oraz Instytutu Logistyki i Magazynowania, nie ma jeszcze sześciu miesięcy, a już pobrało go ponad 100 tysięcy osób.

    Liczba kodów zeskanowanych przy użyciu aplikacji przekroczyła 1,5 miliona. To wszystko o tyle zaskakujące, że całe przedsięwzięcie zostało przygotowane bez żadnej większej promocji i kampanii reklamowej.

    -Naszą intencją było pokazanie przy okazji zeszłorocznego Święta Niepodległości, że można być patriotą nie tylko od święta, ale w codziennych, nawet najbardziej prozaicznych sytuacjach, takich jak zakupy w osiedlowym sklepiku – mówi Piotr Trudnowski, członek zarządu Klubu Jagiellońskiego. – Z różnych badań zachowań zakupowych Polaków dowiadujemy się, że konsumenci w coraz większym stopniu są gotowi zapłacić nieco więcej wybierając polski produkt. Chcą wspierać polską gospodarkę i tworzyć miejsca pracy w kraju, ale też uważają, że krajowe produkty są po prostu lepsze: zdrowsze i bardziej naturalne – dodaje.

    Jak to działa, czyli aplikacja i co dalej?

    Tłumacząc w skrócie działanie Poli: za pomocą aparatu fotograficznego w telefonie można skanować kody kreskowe umieszczone na opakowaniach. Zapisane w nich informacje o marce (nie tylko żywności, ale i np. odzieży, chemii gospodarczej czy kosmetyków) służą do porównania ich z danymi zgromadzonymi w bazie.

    Aplikacją zarządza algorytm, który sprawdzanemu producentowi i produktowi przyznaje punkty w pięciu kategoriach. Komplet 100 punktów oznacza, że mamy do czynienia z towarem w stu procentach polskim. Składowe to: 35 pkt za udział krajowego kapitału, 10 pkt za firmę zarejestrowaną w Polsce, 30 pkt za produkcję w polskich fabrykach, 15 pkt za prowadzenie w kraju badań i 10 pkt za to, że dana marka nie jest własnością zagranicznego koncernu.

    Baza producentów cały czas jest rozszerzana, twórcy aplikacji podkreślają, że jej rozwój w dużej części opiera się jest również na zaangażowaniu użytkowników. Ci wysyłają sugestie dotyczące polskich produktów i promują Polę w mediach społecznościowych.

    „Tylko u nas są prawdziwe pomidory!”

    Zainteresowanie użytkowników jest zupełnie oddolne. Ono pokazuje, jak silnym i budzącym emocje trendem jest dziś patriotyzm gospodarczy. Spodziewaliśmy się, że Pola odniesie sukces, ale nie tak szybki i nie tak spektakularny – podkreśla Trudnowski. Ten patriotyzm, określany czasem przez ekonomistów mianem etnocentryzmu konsumenckiego nie jest w Europie niczym nowym. Wystarczy krótka przejażdżka do Paryża, by przekonać się, jak silnie w świadomości przeciętnego Francuza zakorzenione jest poczucie wyższości własnej kultury nad innymi. Tak samo jak Francuzi bronią swojego języka przed obcymi zapożyczeniami, tak samo są w stanie każdemu wyłożyć wyższość aut Citroen nad niemieckim Audi, win Bordeaux nad hiszpańską Rioją czy francuskiej kuchni nad każdą inną na świecie. Podobnie jest w Hiszpanii, nie inaczej we Włoszech; mówi znajomy Sycylijczyk: „Tylko u nas rosną prawdziwe pomidory. Niby uprawiają je na całym świecie, ale tylko u nas pomidory smakują jak powinny smakować pomidory. Tylko my mamy prawdziwe pomidory, rozumiesz?”. Tak samo mówi o bakłażanach, o włoskim piwie, nawet o doradach i miecznikach poławianych u wybrzeży Sycylii.

    Patriotyzm w skali regionalnej też się liczy

    W Polsce, zachłyśniętej zachodnią konsumpcją, przez ostatnie lata bywało dokładnie odwrotnie. To znaczy, istniało przekonanie, że jeśli coś pochodzi z zagranicy, to musi być dobre albo przynajmniej – lepsze od naszego krajowego odpowiednika. Inna sprawa, że w wielu segmentach rynku nie tyle utraciliśmy polskie marki, co one po prostu przestały istnieć (motoryzacja i elektronika są najlepszym przykładem).

    Osobnym problemem jest globalny biznes, w którym duża część tzw. narodowych marek często skupiona jest w rękach międzynarodowych koncernów. Kilka lat temu po internecie krążyła popularna grafika pokazującą układ sił w branży spożywczej – wynikało z niej, że zdecydowana większość towarów w naszych lodówkach i to na całym świecie pochodzi od jedenastu (!) gigantów, kontrolujących setki mniejszych podmiotów na rynku.

    Jak podkreślają twórcy aplikacji Pola, ich celem wcale nie jest degradowanie znaczenia kapitału zagranicznego, czy pobudzanie konsumenckiego nacjonalizmu w ekstremalnej formie. To raczej próba zwrócenia uwagi na to, że nawet w supermarkecie (drobna uwaga – te też nie są polskie) można kupić stuprocentowo polski produkt, co przy okazji może być patriotycznym aktem wspomagania rodzimej gospodarki.

    Co ciekawe, ów konsumencki patriotyzm rozwija się również w skali regionalnej. Na Śląsku od kilku lat z powodzeniem działają małe marki spożywcze sięgające po tradycyjne produkty spożywcze, produkowane zgodnie z oryginalnymi recepturami. Podobne procesy można zaobserwować w innych częściach kraju, a lokalne towary, wspierane i chronione na przykład unijnymi przepisami, mogą być dla regionów atutem marketingowym. Co oczywiste, produkty prawdziwie regionalne również figurują w bazie Poli jako polskie, więc to po prostu jedna z odmian opisywanego zjawiska.

    -Zainteresowanie naszą aplikacją jest tak duże, że w Klubie Jagiellońskim podjęliśmy decyzję, by wszystkie pieniądze, które w 2016 roku otrzymamy ze wsparcia 1 proc. PIT zainwestujemy w rozwój Poli i naszych działań promujących patriotyzm gospodarczy. Marzy nam się wielka kampania społeczna zachęcająca do kupowania dobrych, polskich produktów – zapowiada Trudnowski. Czy w soku z polskich malin są jakieś maliny?

    „Do kupowania dobrych, polskich produktów”? No właśnie. Hasło „Dobre, bo polskie” nigdy nie będzie kluczem do stuprocentowej konsumenckiej satysfakcji, tak samo jak narodowy kapitał nie zagwarantuje, że masło, kiełbasa czy czekolada staną się automatycznie delikatesami nieporównywalnymi z konkurencją z zagranicy.

    Dlatego oprócz zapisów w KRS warto równie uważnie studiować składy kupowanych produktów i to jeszcze wyzwanie na przyszłość dla twórców takich aplikacji jak Pola. Bo konsumenci, oprócz możliwości okazywania sklepowego patriotyzmu powinni mieć również szansę, by dowiedzieć się, dlaczego w soku z polskich malin nie ma w ogóle żadnych malin. Może dobrze byłoby sprawdzić, czy jest taki „made in Poland”, w którym jakieś maliny występują.

    Najlepiej, gdyby w haśle „dobre, bo polskie”, zawierało się jeszcze: „dobre, bo dobre”. Wtedy konsumencki patriotyzm będzie w pełni uzasadniony.

    źródło: http://www.dziennikzachodni.pl/polska-i-swiat/a/dobre-bo-polskie-czy-dobre-i-polskie-pola-zaprasza-na-zakupy-patriotyczne,9943206/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s