Polska: Obrona Puszczy Białowieskiej

16 czerwca 2017 12:25

Aktywiści polskiego oddziału Greenpeace od kilku dni protestują na wschodzie kraju przeciwko wycinaniu drzew w lesie pierwotnym Puszczy Białowieskiej. Do działaczy Greenpeace, fundacji Dzika Polska i przedstawicieli lokalnej społeczności przyłączyli się obrońcy przyrody z Czech i Rumunii. Protestujący blokują ciężki sprzęt w Puszczy Białowieskiej. Otoczono go taśmą z napisem „Stop wycince”, a aktywiści usiedli na kołach maszyn, aby nie mogły rozpocząć wyrębu.

Puszcza Białowieska to ostatni nizinny las naturalny Europy — dziedzictwo nas wszystkich. Nie mogę uwierzyć, że trwa jego wycinka. Mam dużo przyjaciół w Polsce i niejednokrotnie byłem w puszczy, która oczarowała mnie swoich pięknem. — mówi Jaromir Blaha, uczestnik protestu z Czech.

„Mamy prawo do lasu”, „Stop wycince”, „Cała puszcza parkiem narodowym”, „Jeszcze puszcza nie zginęła”, „Nie tnijcie w okresie lęgowym” — głoszą napisane w różnych językach transparenty demonstrantów, którzy swoimi ciałami zasłaniają las przed ciężkim sprzętem. Łącznie w demonstracjach bierze udział około 30 osób. Na miejsce przybyli przedstawiciele policji. Wcześniej organy porządkowe interweniowały, aby usunąć ludzi, którzy przypięli się łańcuchami do maszyn.

Skandal wokół wycinki Puszczy Białowieskiej trwa od kilku miesięcy. Władze zapewniają, że zezwoliły na wyrąb tylko martwych i zaatakowanych przez kornika drzew. Ekolodzy protestują i żądają, by zostawić w spokoju las, który samodzielnie poradzi sobie z naturalnymi procesami.

Źródło: Sputnik Polska

Komentarz Redakcji: Kiedy nieliczni bronią rodzimej przyrody i krajobrazu, gdzie są nacjonaliści? Walczą z niewidzialną „komuną” czy może przebierają się za „żołnierzy wyklętych”? (A.D.)

źródło: http://xportal.pl/?p=29604

Reklamy

Komentarzy 6 to “Polska: Obrona Puszczy Białowieskiej”

  1. mgrabas Says:

    PiS kontynuuje politykę leśną PO … rabunek polskich lasów na niebywałą skalę.

    Skok na lasy, które są warte 300 mld zł.

    Pod   hasłem  „Brońmy Lasów Państwowych” — w styczniu 2014 ruszyła akcja zbierania podpisów w obronie polskich lasów i ziemi. PiS domagało się również sejmowej debaty na temat przyszłości lasów i polskiej ziemi.


    Lasy to obecnie jedne z niewielu naszych bogactw naturalnych, które nie zostały sprzedane. Długo ten stan nie trwał. Po grabieży i zniszczeniu polskiego przemysłu, i odpowiednim odczekaniu, wzięto się za polskie lasy. To było do przewidzenia.

    […] Niszczenie Polski odbywa się według tego samego scenariusza (co „latynoski”): — najpierw  niszczy się narodowy przemysł, potem wchodzą obce koncerny, następnie odbywa się grabież lasów, przejmuje się surowce naturalne, a na końcu zasoby wodne.

    W 2012 r. na polski rynek weszła spółka  — Wark   — z izraelskiej grupy Tahal, która otworzyła swoją siedzibę w Warszawie.   — Prezes spółki Michael Reiss wyraził następująca opinię:

    — „Prywatyzacja miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych jest w Polsce nieuchronna.   — Samorządy mają dzięki temu dodatkowe środki na innego rodzaju inwestycje”.

    Lasy są jednym z najważniejszych naszych bogactw naturalnych. Leśnictwo zajmuje się problemami zarządzania lasami i ich eksploatacji. Powinny być właściwie pielęgnowane, by móc czerpać z ich bogactwa teraz i w przyszłości.

    Sekret polega na tym, by wycinać jedynie tyle drzew rocznie, ile w tym samym czasie osiągnie wiek wyciętych.   — Trzeba więc wycinkę starannie planować.

    Jedną z metod planowej wycinki jest wycięcie wszystkich drzew w określonych odstępach czasu, np. co 50 albo 100 lat.   — W czasie między wyrębami las powinien wrócić do stanu pierwotnego.

    Inną metodą jest tzw. wycinka selektywna polegająca na tym, że przeznacza się   do   wycięcia   drzewa   w   określonym   wieku i określonych rozmiarów. — Młodsze   i   mniejsze drzewa maja wówczas czas dorosnąć, a w miejscach, w których rosły ścięte drzewa sadzi się nowe.

    Lasy dostarczają nam żywności, drewna, zapewniają retencję, oczyszczają powietrze, produkują tlen, a wszystko to za darmo.   — Wycinane lasy, przestają świadczyć nam te usługi.

    Lasy to obecnie jedne z niewielu naszych bogactw naturalnych, które nie zostały sprzedane.

    Długo ten stan nie trwał.

    Po grabieży i zniszczeniu polskiego przemysłu, i odpowiednim odczekaniu, wzięto się za polskie lasy. To było do przewidzenia.


    Puszcza Kozienicka. Foto: Inter.

    Od 2014 r. w Polsce temat Lasów Państwowych wraca co kilka miesięcy.

    Za każdym razem z przekazem, że   —   oto   rząd  ma niecne zamiary i realizuje je w tajemnicy przed opinią publiczną.

    Za rządów PO i PSL ta retoryka otarła się o granicę absurdu – tygodnik „wSieci”  odgrzał plotkę sprzed kilku lat,  według której rząd PO chce sprzedać zarządzającą 7,6 mln hektarów polskich lasów jednostkę, by pieniądze przeznaczyć na odszkodowania dla Żydów za utracone w naszym kraju mienie.

    Według znowelizowanej 24 stycznia 2014 r. ustawy, Lasy Państwowe mają przekazać do budżetu po 800 mln zł. Od 2016 r. — Lasy rocznie będą przekazywać do państwowej kasy 2 proc. wartości sprzedanego drewna.

    Z wpłaty Lasów Państwowych 650 mln zł trafić miało na Narodowy Program Przebudowy Dróg Lokalnych, a pozostałe 150 mln zł przeznaczone jest na zmniejszenie deficytu budżetu państwa.

    PiS rozpętało istną burzę.

    Pod   hasłem  „Brońmy Lasów Państwowych” — w styczniu 2014 ruszyła akcja   zbierania  podpisów w obronie polskich lasów i ziemi.

    PiS domagało się również sejmowej debaty na temat przyszłości lasów i polskiej ziemi.

    Poseł PiS Jan Szyszko ocenił podczas konferencji prasowej w sejmie, że działania koalicji PO-PSL przyczyniają się do „destabilizacji Lasów Państwowych”.

    Minister środowiska Jan Szyszko podczas konferencji pt. „Puszcza Białowieska – mity, fakty i przyszłość”. Warszawa, 12.03.2016. Foto: PAP/Jakub Kamiński. Za: PolskieRadio.pl

    PiS,  które było przeciwne nowelizacji ustawy o lasach twierdziło, że ta zmiana to pierwszy krok do prywatyzacji Lasów Państwowych.

    Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS przekonywał:

    —  „Plan wygląda w następujący sposób:   — doprowadzić Lasy Państwowe   do   bankructwa,   później   będzie   restrukturyzacja,   (…)  —  po restrukturyzacji okaże się, że trzeba sprywatyzować, bo nie ma innego wyjścia, bo Lasy Państwowe są deficytowe.

    A   co   robi   PiS?  Po dojściu do władzy w 2015 r. PiS kontynuuje politykę leśną PO.

    Te dwie najbardziej wpływowe partie uprawiają politykę pozorów i sztucznych   konfliktów,   a   w  najistotniejszych sprawach dla Polski w niczym się nie różnią.   Kiedy trzeba to uderzają razem.

    Te  dwa ugrupowania są antyrosyjskie, proukraińskie, probanderowskie, są za   aborcją, uprawami w Polsce GMO, gender, LGBT.

    Deklarują  nowoczesność i postęp technologiczny, a ich działania i zaniechania degradują cywilizacyjnie, moralnie i materialnie nasz kraj, podporządkowując go jednocześnie interesom USA i Niemiec.

    PiS kupił sobie wyborców programem „500 plus”.

    Za poetą rzymskim Wergiliuszem można powtórzyć:   Timeo Danaos et Dona ferentes”   (boję się Danaów, nawet gdy niosą dary).

    16 grudnia 2016 r.   tuż przed godziną 23.00, 236 posłów Prawa i Sprawiedliwości i Kukiz’15, zagłosowało za przyjęciem skandalicznego projektu nowelizacji ustawy o ochronie przyrody i ustawy o lasach.

    Twórcą skandalicznych ustaw jest minister środowiska Jan Szyszko, o których istnieniu rzekomo nic nie wie.

    Przyjęty projekt ustawy o ochronie przyrody znosi dotychczasową ochronę drzew   i  krzewów, co spowoduje niekontrolowaną, masową wycinkę drzew na terenie całego kraju (http://bialczynski.pl/2016/12/21/wolne-media-pierwszy-krok-demontazu-przyrody-zrobiony-przez-ministra-szyszke/).

    Leśnicy z błogosławieństwem Ojca Dyrektora

    13 maja 2017 r. pod hasłem „Jeszcze Polska nie zginęła – wieś”   w Arenie Toruń     przedstawiciele środowiska naukowego wraz z m.in. politykami i leśnikami   dyskutowali nad wkładem Kościoła, łowiectwa i leśnictwa w rozwój polskiej wsi.

    Wnioski płynące z konferencji trafią do Ministerstwa Środowiska, stając się podstawą polityki rządu w tym zakresie.

    Obecnych na wiecu poparcia dla ministra środowiska było ponad 8 tys. osób.

    Tadeusz Rydzyk na konferencji w Toruniu. W tle przemawia Jan Szyszko. Foto: Grzegorz Łakomski / WP.pl.

    Jan Szyszko, minister środowiska, w swoim wystąpieniu tłumaczył:

    —  „Obrona   polskiej wsi to także odkłamanie utopijnej koncepcji, w myśl której człowiek jest największym wrogiem zasobów przyrodniczych,  a najwyższą formą ich ochrony jest niewycinanie drzew i niezabijanie zwierząt”.

    Minister właśnie odkłamał „utopijną koncepcję”:   wycinaj drzewa i zabijaj zwierzęta.

    Dalej minister środowiska przedstawił swój punkt widzenia:

    —  „Tu   chcemy   pokazać,   że   Polska   musi   pokazać,  że ma swoją misję do spełnienia w Europie, aby z Polski brano przykład: — użytkuj właśnie   zasoby   przyrodnicze,   a   w   ten   sposób   będziesz   je   chronił i będą one służyć człowiekowi”.

    Tematyka dotycząca Lasów Państwowych, które były głównym sponsorem, była poruszona tylko w trwającym 20 minut wystąpieniu ich szefa.

    Inne dotyczyły Kościoła, wsi i łowiectwa (https://wiadomosci.wp.pl/ujawniamy-kulisy-glosnej-konferencji-w-toruniu-zrzutka-dla-o-rydzyka-i- wzmocnienie-szyszki-6122707561351297a).

    „Użytkuj”,   czyli wycinaj,    tak można zinterpretować słowa ministra.

    Skok na lasy, które są warte 300 mld zł.

    Według danych Głównego Urzędu Statystycznego,   powierzchnia lasów w Polsce wynosi nieco ponad 9 mln ha.

    W strukturze własnościowej dominują lasy pozostające w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe (PGL LP) i stanowią one 77,8 proc. leśnej powierzchni kraju.   Jest to ponad 7 mln ha. Pozostałe lasy to głównie własność prywatna kilkuset tysięcy właścicieli.

    Zasoby drzewne Lasów Państwowych wynoszą ponad 1,8 mld m sześciennych.

    W Polsce jest 17 Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych, a każdej z nich podlega po kilkadziesiąt nadleśnictw.

    Lasy Państwowe zarządzają potężnym majątkiem narodowym, szacowanym jedynie nagromadzonymi zasobami drzewnymi   na   poziomie prawie 300 mld zł.

    Lasy Państwowe są jednostką organizacyjną Skarbu Państwa.  W tej formie funkcjonują   od   lat,   co powoduje, że w zasadzie nie ma możliwości przejęcia   polskich lasów przez podmioty prywatne, bo przecież zasadniczo nie można sprywatyzować państwa, ale tak naprawdę to tylko zapis w Konstytucji mógłby je ochronić.

    Mapa: lokalizacja ośmiu bieszczadzkich nadleśnictw objętych raportem. Za: CrazyNauka.pl.

    Jak podaje portal Drewno.pl,   w 2017 r. Lasy Państwowe zamierzają sprzedać   ponad 40,5 mln m sześc. drewna,     czyli o 2 mln więcej niż w 2016 r.

    Prawdopodobnie z roku na rok ilość sprzedanego drewna będzie wzrastać.

    Główny przychód przedsiębiorstwa to sprzedaż drewna z wycinanych lasów, w 2016 przyniosło to aż 7 mld 432 mln zł, 88,6 proc. wszystkich przychodów.

    W Europie ostatnią wielką puszczą (lasem), zbliżoną swą strukturą do lasów pierwotnych   są   pozostałe fragmenty Puszczy Białowieskiej, która po polskiej   stronie  zajmuje 62 tys. hektarów.

    Puszcza Białowieska nie jest lasem szpilkowym, ale mieszanym.

    Świerk stanowi tam tylko 30 proc. drzew, i to on jest atakowany przez korniki.  — Korniki w Puszczy Białowieskiej to tylko pretekst, bo wycinką objęto wszystkie lasy w Polsce.

    Jest to rabunek polskich lasów na niebywałą skalę.

    Poniżej niektóre przykłady znalezione w Internecie dotyczące wycinania lasów w Polsce.

    Ponad sto dębów, w większości zdrowych, wycięto w ostatnim czasie w Puszczy Białowieskiej – alarmuje fundacja Dzika Polska. — I dodaje:  – To kolejny element barbarzyńskiej polityki.

    Nadleśnictwo Hajnówka tłumaczy jednak,   że   była to — „zaplanowana wycinka sanitarno-selekcyjna”,   — a drzewa znajdowały się w wyłączonym drzewostanie nasiennym.

    Opinia   publiczna  zajęta jest w ostatnich miesiącach planami wycinki Puszczy Białowieskiej,   a  tu coraz częściej, nadchodzą niepokojące informacje o nasileniu wycinki w Puszczy Kampinoskiej. — Szczególnie intensywnie rąbią w okolicach Sierakowa i Izabelina.

    Setki tysięcy drzew znikną z lasów Lubelszczyzny. — Wycinane są nawet te drzewa, które mają ponad sto lat.  — Mimo protestów części zaniepokojonych mieszkańców, akcja będzie kontynuowana.

    Nadleśnictwa z województwa lubelskiego prowadzą wycinkę, bo taki obowiązek nakłada na nie plan, zatwierdzony przez Ministerstwo Środowiska.  

    Leśnicy, którzy znaleźli się pod ostrzałem zapewniają, że więcej drzew przybywa niż znika.

    W   Bieszczadach  i na Pogórzu Przemyskim również trwa intensywna wycinka drzew.

    Aby dostać się do trudno dostępnych fragmentów starego lasu, drwale zbudowali w kilku tylko nadleśnictwach aż 300 km leśnych „autostrad” – szerokich, zamkniętych dla zwyczajnych ludzi dróg, które pozwalają na jeszcze szybszy transport drewna.

    Znikają cenne drzewostany naszych polskich gór, pod piłami giną lasy turnickie.

    W Bieszczadach z budową nowych lub ulepszonych dróg związana jest intensyfikacja pozyskania drewna, obejmująca dzięki nowym drogom także rejony dotychczas niedostępne/trudno dostępne — (http://www.crazynauka.pl/tracimy-bieszczadzkie-lasy-trwa-cicha-wycinka-puszczy-karpackiej/).

    Jest to najbardziej szkodliwe dla śpiących zimą ciężarnych/rodzących danej zimy samic niedźwiedzi, ale też wilków i rysi z młodymi wiosną (kwiecień-czerwiec).

    W tej chwili nie jest rzadkością ścinka i zrywka drewna prowadzona w wyższych położeniach, ponieważ nowe drogi leśne są zimą odśnieżane.

    Dawniej wyższe położenia stanowiły zimą strefę spokoju.   — Obecny, oparty na   modernizowanych   drogach   system  wywozu drewna zakłada organizację składów drewna w głębi lasu, co generuje całodzienny, niekiedy trwający aż do późnego wieczora ruch pojazdów wywozowych.

    W 2015 r. powstał Raport WWF Polska i Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, „Rozbudowa dróg leśnych i pozyskanie drewna w nadleśnictwach bieszczadzkich”.

    Raport   podaje,   że   —   w  latach 2005 — 2014 w analizowanych nadleśnictwach – przypominamy,   że  obejmują one m.in. cenne bieszczadzkie   lasy   –   wybudowano   niemal  23 km nowych dróg, w tym 9 km dróg asfaltowych.

    Ponadto   nieoficjalnie   zamieniono   aż   271   km  wąskich dróg gruntowych —  w szerokie drogi z mijankami pozwalającymi na przejazd dwóch samochodów ciężarowych do transportu drewna.   — Z tego co najmniej 100 km wyasfaltowano!

    Odbyło się to półoficjalnie, pod nazwą „przebudowy” leśnych dróg.

    W najbliższych latach zanosi się na całkowitą likwidację lasów w Bieszczadach.

    Trwa też wycinka starych, kilkusetletnich i kilkudziesięcioletnich dębów w Książańskim Parku Krajobrazowym w Wałbrzychu.

    Wycinka została zatwierdzone przez konserwatora zabytków i koordynowane przez Biuro Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego.

    Wcześniej   za   rządów PO-PSL wycięto duży świerkowy las w trójkącie Kozice-Krakus-Poniatów w Wałbrzychu.

    Obecnie w wałbrzyskich lasach w różnych miejscach trwa wycinka drzew.

    Lasy w największej skali wycinane są w województwach północnych i zachodnich,   w   pasie od Ziemi Lubuskiej przez Pomorze po Warmię i Mazury.

    Nie wszędzie zasada zastępowania każdego metra kwadratowego wyciętego lasu młodnikami jest praktykowana — (http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/113026,zobacz-jak-znikaja-lasy-w-polsce).

    Nawet   jeśli   zastępuje się wycięty las młodnikami,  —  to las rośnie b. długo, —   w szczególności dąb.   —  Na   odtworzenie   zasobów   leśnych  będzie trzeba czekać kilkadziesiąt lat.

    A co ze zwierzętami?   — Wycinając lasy podcinamy gałąź, na której siedzimy.

    Brońmy więc nasze lasy!

    „W szczególnych przypadkach”

    16 grudnia 2016 r.   w   resorcie  Jana Szyszki przygotowany został zabójczy dla  polskiej przyrody pakiet nowelizacji kluczowych ustaw.

    Po wejściu w życie proponowanych przepisów   — środowisku naturalnemu w Polsce grozi katastrofa,   — a dodatkowo nasz kraj może stracić miliardy euro z funduszy europejskich.

    Najważniejsze zmiany dotyczą likwidacji Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska wraz z Regionalnymi Dyrekcjami,  —  instytucji, która od 2008 była kluczowym elementem systemu ochrony przyrody.

    Robert Cyglicki, — dyrektor Greenpeace Polska, — komentował proponowane zmiany:

    —   „Ten   projekt to zamach na polską przyrodę.   — To także prosta droga do załamania inwestycji współfinansowanych przez Unię Europejską”

    — (http://www.greenpeace.org/poland/pl/wydarzenia/polska/Koniec-ochrony-polskiej-przyrody/).

    W nowelizacji ustawy o ochronie przyrody wprowadzono istotną zmianę.

    Daje ona Lasom Państwowym możliwość wykonywania cięć w lasach – również w Puszczy Białowieskiej – pomimo sezonu lęgowego ptaków.

    Unijnym dokumentem, które reguluje ochronę gatunkową ptaków na obszarze Unii Europejskiej (UE) jest tzw. Dyrektywa Ptasia.

    Nowe polskie prawo jest niezgodne z art. 5 tej dyrektywy UE, która jasno wymaga   od   państw członkowskich UE, by chroniły wszystkie gatunki ptaków, a w szczególności zabraniały m.in.:

    – umyślnego zabijania i chwytania ptaków;

    – niszczenia i uszkadzania ptasich gniazd;

    – zabierania jaj i płoszenia ptaków (zwłaszcza w okresie lęgowym)

    (https://oko.press/masakra-ptakow-czyli-ukryte-zlo-lex-szyszko-oko-press-tlumaczy-pis-umozliwil-wycinke-okresie-legowym/).

    Minister   Jan   Szyszko   chce również pozwolić w „szczególnych przypadkach”   —   na   odstąpienie od ochrony gatunków lub siedlisk w ramach unijnej sieci Natura 2000.

    —  Zajmują one 20 proc. terytorium Polski (849 obszarów siedliskowych oraz 145   obszarów   ptasich).   —   Wśród   nich   są  np. Puszcza Białowieska, Tatry,  — a jako tzw. gatunki priorytetowe wymienia się m.in. żubra, kozicę czy wilka, nadmorskie wydmy i wrzosowiska.

    W grudniu 2014 r. koalicja PO-PSL zaproponowała projekt ustawy o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej dotyczący Lasów Państwowych, w którym między innymi proponowano:   — 2. Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie.

    Sejm – głosami Prawa i Sprawiedliwości – nie przyjął projektu ustawy o zmianie Konstytucji RP dotyczących Lasów Państwowych.

    —  Za   zmianami   głosowało   291 posłów, przeciwko było 150, 2 wstrzymało się od głosu. Bezwzględna większość wynosiła 296 głosów.

    Tak jak w proponowanej ustawie w zapisie: — „z wyjątkiem przypadków określonych  w ustawie”   — zostawiono sobie furtkę do prywatyzacji lasów, —   tak   samo   minister   Szyszko  w zapisie   — „w szczególnych przypadkach”   — zostawił sobie furtkę na odstąpienie od ochrony gatunków lub siedlisk w ramach unijnej sieci Natura 2000.

    Polskie lasy na pokrycie wątpliwych roszczeń żydowskich

    W   2015 r.  prawicowe media donosiły o nocnej próbie zmiany prawa, podjętej w Sejmie, która miała umożliwić sprzedanie polskich lasów państwowych celem przeznaczenia pozyskanych w ten sposób środków na pokrycie bardzo wątpliwych roszczeń żydowskich.

    Informację potwierdził WikiLeaks.

    Strona WikiLeaks opublikowała tajny dokument – notatkę rozmowy ambasadora Victora Ashe z Bronisławem Komorowskim – ówczesnym Marszałkiem Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej – przeprowadzonej w 2009 roku.

    Oto notatka:

    —  „Z perspektywy uchwalenia przepisów w sprawie odszkodowań za mienie prywatne skonfiskowane w II wojnie światowej i okresu komunistycznego, Komorowski wyraził obawę, że kryzys finansowy przedstawił „nowe okoliczności”.

    Niemniej jednak, Komorowski powiedział, że Premier Tusk jest zdeterminowany, aby zmusić nieprzejednanych ministrów, — zwłaszcza ministerstwa rolnictwa i środowiska, — aby przyczynić się do funduszu kompensacyjnego   poprzez   sprzedaż   nieruchomości będących w posiadaniu rządu, w tym lasów.

    „Musimy szukać dodatkowych środków” — z powodu spadku wartości nieruchomości.

    Komorowski   powtórzył,   że   Tusk był zdeterminowany, aby ruszyć do przodu z legislacją.

    Komorowski   zasugerował,   że    — dziesięcioletni   plan   spłaty przewidywany w obecnym projekcie ustawy będzie — „mechanizmem bezpieczeństwa”.

    Powiedział,   że to absolutnie konieczne, aby rozpocząć proces, ale nie określił, kiedy przepisy zostaną wprowadzone w parlamencie.

    Prezes Światowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder i przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydów Moshe Kantor (po prawej) Foto: tvn24.pl.

    Żydzi   domagają   się od Polski 65 miliardów dolarów za majątek pozostawiony przez zamordowanych przez Niemców Żydów polskich.

    17 marca 2011 r. Radosław Sikorski w odpowiedzi Stuartowi Eizenstatowi, specjalnemu doradcy sekretarza stanu USA ds. Holocaustu, powiedział:

    „Polska już raz zapłaciła Stanom Zjednoczonym za majątki jej obywateli żydowskiego pochodzenia”.

    Nie krył tez poirytowania nagłą interwencją amerykańskich władz. W radiowej Trójce powiedział:

    —  „Jeśli   Stany   Zjednoczone   chciały   coś   zrobić dla polskich Żydów, to   dobrym   momentem  były lata 1943-44, kiedy większość z nich jeszcze żyła.

    Można było np. zbombardować tory wiodące do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

    Jego zdaniem Stany nie powinny się wtrącać, bo już raz przyjęły od nas pieniądze za majątki Żydów”

    (http://www.se.pl/wiadomosci/polska/radosaw-sikorski-juz-raz-zapacilismy-za-zydowskie-majatki_176334.html).

    16 lipca 1960 roku, Polska pod rządami Władysława Gomułki podpisała ze Stanami Zjednoczonymi układ,   — na mocy którego wypłaciła amerykańskiemu rządowi 40 mln dolarów.

    W zamian za to,   —  amerykański   rząd   zobowiązał   się   do rozdysponowania tych pieniędzy wśród swoich obywateli o pochodzeniu żydowskim, których majątek został pozostawiony lub znacjonalizowany w Polsce po II wojnie światowej.

    W ten sposób całkowicie uregulowano i zaspokojono roszczenia amerykańskich obywateli pochodzenia żydowskiego.

    — W  układzie   tym   rząd   USA   zobowiązał   się nie popierać roszczeń obywateli   USA   do rządu polskiego   z   powyższych   tytułów,   a gdyby takowe były wobec Polski składane, — będą przekazane rządowi USA (Interpelacja prof. Macieja Giertycha, 17 stycznia 2002 r.).

    W 1997 r.   Sejm RP   przyjął   ustawę,    na   mocy   której   Polska  zwraca od lat mienie gmin żydowskich.  — Na tej drodze te organizacje odzyskały już wiele budynków publicznych.

    Uregulowanie spraw mienia gmin nie spowodowało, że nacisk na zwrot majątków osób fizycznych zelżał.   — Temat ciągle wraca.

    Światowy   Kongres   Żydów cyklicznie wzywa nasz kraj do pełnego załatwienia sprawy.

    Mimo wspomnianej umowy z USA   —  kolejne   rządy z reguły nie odpowiadają ostro na te żądania i prezentują postawę, która obu stronom daje nadzieje na jej ostateczne rozwiązanie

    (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/amerykanscy-zydzi-chca-od-polski-zwrotu-230,198,0,1851078.html).

    Przy oddawaniu mienia Żydom czy gminom żydowskim, trzeba brać pod uwagę  fakt,   że   —    przed   wojną    spora   część   Żydów   żyła   w   kompletnej biedzie,

    oraz   to, że  —  w czasie wojny duża część budynków została zniszczona, jak np. w Warszawie.

    Warszawę odbudowywał cały Naród.

    Żydzi   mieszkali   też  na naszych Kresach (około milion), które Polska po 1945 r. utraciła.

    Zachodzi   więc   pytanie:   —  na   jakiej podstawie Żydzi wyliczyli swój majątek utracony na kwotę 65 mld. dolarów?

    Duża przesada.

    W   dniach   10-12   września    2006 r.  Prezydent RP Lech Kaczyński przebywał z oficjalną wizytą w Izraelu,   —  a   w  dniach 17-19 z oficjalną wizytą w USA.

    Wizyty te poprzedziło brzemienne w swych skutkach dla Narodu Polskiego wydarzenie   jakie   miało   miejsce   w   Sejmie   RP w dniu 8 września 2006 r. — (tuż przed wyjazdem Lecha Kaczyńskiego do Izraela),

    — ale to zostało skutecznie przesłonięte przez zagraniczne wizyty Prezydenta.

    18 września 2006 roku,   — w drugim dniu wizyty w Nowym Jorku,   — Prezydent   Rzeczypospolitej  Polskiej Lech Kaczyński wziął udział w śniadaniu z przedstawicielami diaspory żydowskiej.

    Głównymi   tematami   spotkania   były:   —  niedawna wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Izraelu oraz kwestia zwrotu mienia.

    Prezydent RP zapewnił, że w Polsce nie ma najmniejszego zagrożenia antysemityzmem.   —  Powiedział,   że   w   przypadku zwrotu mienia występuje problem trudnej reprywatyzacji — (http://zaprasza.net/a_y.php?article_id=11742).

    W latach 2005-2006 Sejm RP pracował nad projektem ustawy o zwrocie prywatnego mienia żydowskiego, ale prace utknęły w sejmowej komisji nadzwyczajnej.

    W marcu 2008 r. podczas spotkania z przedstawicielami organizacji żydowskich w Nowym Jorku   — premier Donald Tusk powiedział:

    —  „Problem zwrotu prywatnego mienia żydowskiego w Polsce zostanie rozwiązany jeszcze w tym roku”.

    W   lipcu   2015 r.,   przed   wyborami   parlamentarnymi, —   w programie Ring TV — spotkali się panowie Szewach Weiss i Grzegorz Braun.

    Szewach Weiss nazwał polityków PiS swoimi przyjaciółmi.

    To bardzo źle wróży Polsce i Polakom po najbliższych wyborach, gdy prawdopodobnie wygra PiS.  

    — To znaczy, że roszczenia żydowskie zaczną byś zaspakajane (https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/07/14/szewach-weiss-majatek-pozydowski-a-dlugi-pozydowskie/).

    I tak się dzieje.

    Za nasze lasy Żydzi otrzymają odszkodowanie, a my się obudzimy z ręką w nocniku.

    Nie potrafiliśmy obronić naszego przemysłu przed kradzieżą i zniszczeniem, — nie potrafimy też obronić polskich lasów.

    A co będzie z polskimi zasobami wodnymi?

    Kolejno   zmieniające   się   rządy w Polsce tak bardzo martwią się o wypłacenie odszkodowań za prywatne mienie żydowskie,   — ale żaden rząd nie potrafił się upomnieć o odszkodowania od Niemiec za szkody i straty poniesione przez Polskę w czasie II wojny światowej.

    Polska w czasie wojny utraciła aż 38 proc. majątku narodowego.

    Łączna wartość szkód i strat poniesionych przez Skarb Państwa naszego kraju w latach wojny, — w przeliczeniu na dzisiejszy kurs dolara — wynosiłby gigantyczną kwotę 634 mld dolarów USA.

    Żydzi więc żądają 10 proc. tej kwoty.

    Prawo   i Sprawiedliwość będzie się spieszyło z grabieżą naszych lasów, bo wie,  że zbliżająca się wojna NATO-Rosja je zniszczy.

    […]

    , 2017.06.10.

    Za; http://www.polishclub.org/2017/06/10/przemysl-zostal-zniszczony-rozgrabiony-teraz-przyszedl-czas-lasy/

    ZOBACZ:

       — Żołnierz Polski  i Polska Ludność w polskich lasach mieli pomoc i opiekę podczas powstań, wojen i prześladowań — teraz to schronienie i źródło utrzymania traci!  —   emjot:

    źródło: http://forumemjot.wordpress.com/2017/06/15/pis-kontynuuje-polityke-lesna-po-rabunek-polskich-lasow-na-niebywala-skale/#more-58464

    • mgrabas Says:

      http://marucha.wordpress.com/2017/06/16/kto-zawinil-ws-puszczy-bialowieskiej-lesnik-wskazuje-odpowiedzialnych-hampel-przedstawia-geneze-ekologicznej-katastrofy/

      • mgrabas Says:

        „19 czerwca 2017 12:12 Autor: Admin6

        Polska: Szyszko, Biblia i obłęd

        17 czerwca w Spale odbył się Zjazd Klubów „Gazety Polskiej”, który swoją obecnością uświetnił m.in. urzędujący minister środowiska Jan Szyszko. Występując przed tym powszechnie znanym z emocjonalnego i psychicznego zrównoważenia segmentem PiS-owskiego elektoratu, minister odniósł się do krytyki, jaka spada na niego z powodu uporczywego forsowania przezeń polityki masowego wycinania drzew (zarówno stanowiących formalnie własność publiczną, jak i prywatną). Wycinka prowadzona przez Szyszkę spotkała się ostatnio z kontrakcją obrońców środowiska naturalnego w Puszczy Białowieskiej.

        Minister zaczął niezbyt oryginalnie: winni są „lewacy”, oni mnie prześladują.

        Puszcza Białowieska to jest swego rodzaju okręt flagowy tego nurtu lewicowo-libertyńskiego całej Europy Zachodniej, gdzie ten nurt (…) uważa, że człowiek jest największym wrogiem zasobów przyrodniczych, a najwyższą formą ochrony jest „nie wycinaj drzew” i to jest zupełne odwrócenie całej sytuacji. – zapewniał Szyszko. Ciekawiej zrobiło się zaraz potem, gdy minister dał do zrozumienia, że pozwolenie na jego kampanię wycinania drzew znajduje się w biblijnej Księdze Rodzaju.

        – To nie „Czyńcie sobie ziemi poddaną” (…), tylko trzeba chronić przed człowiekiem, bo człowiek jest największym wrogiem tego całego układu, a najwyższą formą ochrony „nie wycinać drzew” i jeszcze u tego, który sobie sam posadził? – perorował minister, po czym spuentował swoją polemikę uwagę dobrze podsumowującą jej treść: To jest jakiś totalny obłęd.

        (Na podstawie PAP opracował A.D.)

        źródło: http://xportal.pl/?p=29626

  2. mgrabas Says:

    „21 czerwca 2017 18:07

    Polska: Puszcza „bezprawnie” wpisana na listę UNESCO

    Odpowiadając na sali sejmowej na pytanie posłów Platformy Obywatelskiej, minister środowiska Jan Szyszko oskarżył rząd PO o „bezprawne” wprowadzenie Puszczy Białowieskiej na jedną z list dziedzictwa prowadzonych przez UNESCO.

    –Jest rok 2014, łamiąc prawo, ten obiekt wpisano na listę dziedzictwa przyrodniczego UNESCO, nie dziedzictwa kulturowo-przyrodniczego, tylko przyrodniczego, jako nietknięty ręką człowieka w przeszłości. – mówił Szyszko. Stwierdził też, że ta sprawa została już skierowana do prokuratury.

    Oskarżając poprzedni rząd o „bezprawne” działania, minister pominął fakt, że wniosek o wciągnięcie Puszczy Białowieskiej na listę, przyjęty ostatecznie przez Światowy Komitet Dziedzictwa w 2014 r., to nie pomysł samej PO, tylko inicjatywa międzynarodowa. Wniosek złożyły wspólnie Polska i Białoruś, ponieważ obszar Puszczy rozciąga się po obu stronach granicy polsko-białoruskiej. Nie był to również nieprzemyślany pospieszny wyskok: starania o taką decyzję UNESCO zajęły kilka lat – trwały od 2008 r.

    (Na podstawie PAP opracował A.D.)

    źródło: http://xportal.pl/?p=29631

  3. mgrabas Says:

    „29 czerwca 2017 20:22

    Ronald Lasecki: PiS-owska masakra piłą mechaniczną

    Minister Środowiska w wyłonionym przez PiS rządzie Beaty Szydło, prof. Jan Szyszko, który swoją funkcję objął 16 listopada 2015 roku, stał się symbolem neokonserwatywnej patologii w polskim życiu publicznym. O ile generalny bilans rządów PiS, wyjąwszy może politykę historyczną i tradycyjnie już bezmyślną i zaślepioną ideologicznie politykę zagraniczną (co do kierunków i charakteru której panuje jednak konsens wśród obsadzającego kolejne kadencje Sejmu i kolejne Rady Ministrów kartelu partyjnego McRzeczpospolitej), nie wypada najgorzej, to dokonania tego akurat ministra są wystarczającym powodem, by dążyć do odsunięcia tej partii od władzy.

    „Kontrowersyjny” minister środowiska

    Jan Szyszko już wcześniej dał się poznać z nie najlepszej strony i w pełni zasługuje na miano postaci „kontrowersyjnej”. W latach 1997-1999 był ministrem ochrony środowiska w rządzie Jerzego Buzka. W latach 2005-2007 pełnił urząd ministra środowiska w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Z tego drugiego okresu został zapamiętany jako autor decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach budowy obwodnicy Augustowa przecinającej Dolinę Rospudy, która otworzyła drogę do przeprowadzenia tej inwestycji – choć w mniej szkodliwym dla środowiska naturalnego wariancie, niż zakładał pierwotny projekt.

    Jako członek i później przewodniczący konwencji klimatycznej ONZ dał się poznać jako negacjonista globalnego ocieplenia klimatu. To po kłótni z J. Szyszką dotyczącej emisji CO do rządu Beaty Szydło nie zgodził się wejść typowany wcześniej na ministra energetyki Piotr Naimski. Swoją bliskość zwolennikom spiskowej teorii dziejów J. Szyszko ujawnił też w 2013 r., interpelując w sprawie tzw. „chemitrails” (rzekomo celowo rozpylanych z samolotów pasażerskich i wojskowych szkodliwych substancji chemicznych).

    „Lex Szyszko” i jego konsekwencje

    Największą popularność przyniosła jednak obecnemu ministrowi środowiska nazywana popularnie „lex Szyszko” Ustawa o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz ustawy o lasach przyjęta 16 grudnia 2016 r. przez grupę posłów zgromadzoną w Sali Kolumnowej budynku Sejmu, która zniosła wcześniejszy wymóg ubiegania się o zgodę na wycinkę drzew na działkach prywatnych. Wedle brzmienia ustawy sprzed nowelizacji, właściciele mogli usuwać bez zgody stosownego organu (wójta, burmistrza, prezydenta miasta lub wojewódzkiego konserwatora zabytków) jedynie drzewa młodsze niż 10 lat i o pniu na wysokości 5 cm nad ziemią cieńszym niż 25 cm (w przypadku platanów, robinii i wierzb – o pniu cieńszym niż 35 cm), a także krzewy młodsze niż 10 lat. Należało też udowodnić, że drzewo zagraża bezpieczeństwu, jest martwe, poważnie chore lub koliduje z inwestycją. Niekiedy należało wnieść okolicznościową opłatę lub zorganizować zastępcze nasadzenia. Organy samorządu w praktyce odmawiały jednak zgody na wycinkę jedynie w 2% przypadków i od 2007 r. w Polsce wycięto 240 tys. drzew, w tym w samej Warszawie w rekordowym dla niej 2010 r. aż 40 tys.

    Konsekwencje przyjęcia przygotowanego na kolanie „lex Szyszko” okazały się tragiczne i społecznie bulwersujące; nowela stwarzała dziurę w przepisach skłaniającą do nadużyć; nie stworzono w niej bowiem zabezpieczeń przed sytuacją, gdy prywatny właściciel ogałaca swą posesję z drzew, by następnie sprzedać ją deweloperowi, który stawia tam np. supermarket. Prywatni właściciele wycinający drzewa nie musieli już informować o tym samorządów, które z kolei nie mogły zamieszczać stosownych informacji na ministerialnym Ekoportalu ani kształtować lokalnej polityki równowagi krajobrazowej – choćby przez zlecanie nasadzeń zastępczych. Ustawa pozbawiła zatem państwo i samorządy podmiotowości w zakresie prowadzenia polityki ekologicznej i krajobrazu, środowiska eksperckie zaś – dostępu do informacji na temat prowadzonych wycinek. Państwo w zakresie polityki kształtowania krajobrazu stało się niesterowne.

    „Lex Szyszko” stworzyła w ten sposób decyzyjną anarchię, której najbardziej drastyczne przykłady znamy z prasy. I tak, korzystając z przepchniętego przez PiS prawnego bubla, władze małopolskiej gminy Chełmiec przyjęły uchwałę zezwalającą na wycinkę na swoim terenie wszystkich drzew młodszych niż 200 lat, a także całej drzewnej i krzewiastej roślinności porastającej cmentarze, działki przeznaczone pod sklepy, magazyny, deweloperkę, prywatne domy i obiekty użyteczności publicznej. W Warszawie wykarczowano 11 drzew (wśród nich 60-letnie lipy) i kilkadziesiąt krzewów na skwerze pod siedzibą Urzędu Dzielnicy Śródmieście, przy ul. Nowogrodzkiej. Również w Stolicy ogołocono z drzew skwer przy ul. Stalowej, który był jedynym zielonym miejscem w okolicy; na Mydlarskiej w Wawrze wycięto zdrowy dwustuletni, piękny rozłożysty dąb; na ul. Frascati pod topór poszła część zabytkowej zielonej alei widocznej jeszcze na planach Lindleya. Do masowego wyrębu doszło też na poznańskim osiedlu Tysiąclecia, przy skrzyżowaniu ulic Inflanckiej i Baraniaka, gdzie wycięto lasek z akacjami, olchami, czeremchami oraz wielkim dębem i klonem. W Krakowie przy Parku Lotników wycięto 30 drzew na terenie oznaczonym na miejskim planie zagospodarowania jako zielony, na nowym planie przeznaczonym już jednak pod budynek usługowy.

    Polskie lasy folwarkiem ministra i jego sitwy?

    Pod presją społeczną Jarosław Kaczyński zrzucił winę za przygotowanie prawnego bubla na bliżej niesprecyzowany „układ” lobbingowy i PiS zdecydował się zmienić „lex Szyszko”, poprawiona wersja nowelizacji weszła zaś obecnie w życie. Wydaje się jednak, że mieliśmy tu do czynienia z zastosowaniem opanowanej perfekcyjnie przez przywódcę PiS strategii „zarządzania przez kryzys”. „Lex Szyszko” było zasłoną dymną odwracającą uwagę potencjalnych krytyków od przegłosowanej równocześnie nowelizacji Ustawy o lasach, za którą stał faktyczny układ lobbingowy – powiązane z samym ministrem środowisko leśników. Nowela znosi w zasadzie ograniczenia wiążące leśników w zakresie wycinki na terenach, na których rosną chronione gatunki drzew. Głównym beneficjentem finansowym tych uregulowań stały się Lasy Państwowe – i bez tego jedna z najbogatszych instytucji w Polsce.

    Kolejne projekty przygotowane przez resort kierowany przez ministra Szyszkę zmieniają sposób obsadzania stanowisk kierowniczych w Wojewódzkich Funduszach Ochrony Środowiska w ten sposób, że stają się one jednostronnie zależne od resortu. Inna proponowana zmiana dotyczy likwidacji Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i jej oddziałów terenowych oraz wyłączenia środowisk eksperckich z udziału w postępowaniach administracyjnych mających negatywny wpływ na środowisko naturalne. Po wydaniu przez Państwową Radę Ochrony Przyrody negatywnej opinii w sprawie planowanych przez J. Szyszkę wycinek w Puszczy Białowieskiej i komercyjnych odstrzałów żubra w Puszczy Boreckiej i Puszczy Knyszyńskiej, minister zniósł kadencyjność tego organu i obsadził go swoimi ludźmi. Na czele Rady stanęła będąca zwolennikiem wycinki i komercyjnego odstrzału żubrów prof. Wanda Olech-Piasecka. Zwolennikiem komercjalizacji w tym obszarze jest również mianowany przez J. Szyszkę generalnym dyrektorem ochrony środowiska Krzysztof Lissowski.

    „Ekologia” po PiS-owsku

    Brudne układy narastające wokół ministra środowiska obejmują również powołanie własnej organizacji „ekologicznej”. Ministerstwo Środowiska zatwierdziło 7 marca 2017 r. przyznanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej 6 mln zł dotacji dla założonej przez Tomasza Sakiewicza – redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” – Fundacji Niezależne Media, której celem ma być powołanie portalu o Puszczy Kampinoskiej. Wśród wskazanych we wniosku przez Fundację „ekspertów merytorycznych” znalazła się córka ministra, Katarzyna Szyszko-Podgórska, zaprzyjaźniony z ministrem myśliwy i duszpasterz leśników, ks. Tomasz Duszkiewicz, oraz brat pracującego dla „GP Codziennie” dziennikarza, Mateusz Liziniewicz. Koordynatorem projektu zostanie wicenaczelna „Gazety Polskiej” i „GP Codziennie” oraz członkini rady nadzorczej Fundacji Niezależne Media, Katarzyna Gójska-Hejke. Jej asystentem ds. społecznych i promocji zostanie Rafał Dzięciołowski, działacz prometejskiej fundacji „Wolność i Demokracja”, odpowiedzialny wcześniej za projekty demokratyzacyjne realizowane z funduszy MSZ i Senatu RP wobec Białorusi i Ukrainy. Z przyznanego funduszu 1 400 tys. zł ma być przeznaczone na promocję portalu puszcza.tv, między innymi na portalu niezależna.pl, której właścicielem jest spółka Słowo Niezależne, której udziałowcami są z kolei T. Sakiewicz i spółka Srebrna. 119 tys. ma zostać przeznaczone na „integrację” puszcza.tv z „konserwatywnymi i niepodległościowymi” Klubami Gazety Polskiej i kołami Rodziny Radia Maryja.

    Pierwotnie zaplecze polityczne dla polityki wyrębu drzew w Puszczy Białowieskiej stanowić miała „ekologiczna” organizacja Santa z siedzibą w Hajnówce, znana między innymi z urządzenia w 2013 r. pikiety w obronie wycinki drzew (i przy okazji poparcia dla Telewizji Trwam). W latach 2012-2015 otrzymała ona od leśnictw z regionu 103 tys. zł. dotacji, po objęciu ministerstwa środowiska przez J. Szyszkę jej przedstawiciele są zaś stale zapraszani do sejmu i na zagraniczne wyjazdy. Prezesem Santy jest Walenty Wasiluk, właściciel firmy Wasbel Wasiluk&Wasiluk zajmującej się sprzedażą i przetwórstwem drewna z Puszczy Białowieskiej. Firma największe obroty i zyski notowała w latach rządów PiS. Wiceprezes Santy, Leon Chlabicz stwierdza z kolei: „przyroda nie potrzebuje ochrony. Nie po to została stworzona, żeby ją chronić. Drzewo jest przygotowane na to, że zostanie ścięte i użyte z korzyścią dla człowieka. Pozbawienie tego celu żywej rośliny, myślącej, o określonej inteligencji jest pozbawieniem jej celu życia”.

    Minister dba o swoich

    Jan Szyszko znany jest również z wcześniejszych przejawów nepotyzmu; kariera naukowa jego córki rozwijała się równocześnie z jego własną. Gdy J. Szyszko był wykładowcą SGGW, jego córka była tam najpierw studentką, następnie zaś doktorantką. Pracę doktorską obroniła na podstawie badań prowadzonych w prywatnej stacji badawczej swego ojca w Tucznie. We wrześniu 2016 roku, z inicjatywy J. Szyszki, NFOŚiGW przyznał Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej o. Tadeusza Rydzyka 300 tys. zł na otwarcie studiów podyplomowych w dziedzinie ekologii, gdzie wykładowcami zostali sam minister i jego córka. W marcu 2017 r. K. Szyszko-Podgórska wygrała konkurs na stanowisko adiunkta w warszawskim Instytucie Ochrony Środowiska, który jest nadzorowany przez jej ojca.

    Lasy jako interes

    W 2016 r. premier Beata Szydło powołała Radę Naukową Leśnictwa mającą doradzać rządowi w sytuacji „klęski żywiołowej w lasach” i „zagrożenia dla ekosystemów leśnych”. Jej przewodniczącym został prof. Jan Sowa, specjalista od pilarek spalinowych, ekspertem zaś Chris Ciszewski – obywatel USA, który zasłynął tym, że w przedstawionym przez siebie na „II Konferencji Smoleńskiej” raporcie pomylił brzozę, o którą zahaczył samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie z leżącą kilka metrów dalej stertą starych desek. Ch. Ciszewski jest autorem dwóch przygotowanych przez Radę ekspertyz, za które otrzymał równowartość 12 tys. złotych – obydwie dotyczą inwazji kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej i obydwie rekomendują jako środek zaradczy zwiększenie wyrębu drzew. Ch. Ciszewski te same metody, które próbował bez powodzenia stosować do lokalizacji smoleńskiej brzozy na podstawie zdjęć satelitarnych, zastosował do analizy najstarszej części Puszczy Białowieskiej. Jego zdaniem jest ona dziełem nasadzeń dokonanych przez człowieka, a drzewa stoją tam w równych rzędach. Jest on stanowczo przeciwny poszerzaniu obszaru ochronnego, w którym obowiązywałby zakaz wycinki i uważa, że najpierw należałoby wskazać podmioty „gotowe za taki eksperyment zapłacić”. PiS-owski ekspert przenosi zatem amerykańskie metody myślenia o przyrodzie w kategoriach ekonomicznego zysku na najstarszy zachowany w Europie naturalny kompleks leśny.

    Motywy finansowe stały również za podjętą w marcu 2016 r. przez ministra J. Szyszkę decyzją o unieważnieniu ograniczenia wycinki Puszczy Białowieskiej i trzykrotnym zwiększeniu wyrębu z 63 tys. m3 do 188 tys. m3. W związku z tą decyzją, 27 kwietnia 2017 r. Komisja Europejska rozpoczęła ostatni etap procedury prawnej przeciwko Polsce w związku z bezprawną wycinką Puszczy Białowieskiej. Pod presją Komisji i ekologów J. Szyszko wyłączył 24 maja spod wyrębu 1/3 planowanego obszaru leśnego (tereny rezerwatu). Zwiększenie wyrębu uzasadniane było „gradacją kornika drukarza”, jednak na prawdziwe powody mimowolnie wskazał w swojej interpelacji poselskiej z 7 grudnia 2015 r. Jarosław Zieliński z PiS, zauważając, że straty z powodu „zaniechań w pozyskiwaniu i sprzedaży drewna, które znajduje się we wstępnej fazie inwazji kornika, wynoszą ok. 500-700 mln złotych rocznie”. Chodziło zatem o zwiększenie dochodów z tytułu wycinki drzew i sprzedaży drewna, które trafiłyby do zaprzyjaźnionych z J. Szyszko leśników z leśnictw regionu.

    Podejrzenia te potwierdza wydany 1 kwietnia bezterminowy zakaz wstępu do lasów Nadleśnictwa Białowieża, stanowiących ok. 1/5 polskiej części Puszczy. Oficjalnie podanym powodem jest „zagrożenie” rzekomo stwarzane dla ludzi przez „martwe drzewa”. Rzeczywista przyczyną wydania zakazu jest najprawdopodobniej wydana 17 lutego przez Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, Konrada Tomaszewskiego, decyzja nr 51 zezwalająca na wycinkę drzew „we wszystkich klasach wieku drzewostanów”, tak więc również w starodrzewach. Decyzja dotyczy Nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka, na terenie których znajduje się Puszcza Białowieska. 31 marca, podczas wizyty ministra J. Szyszki w Hajnówce, jego zastępca Andrzej Konieczny zapowiedział zwiększenie wyrębu drzew. W poprzednich latach, społeczne patrole obrońców lasu ujawniały kilkakrotnie wyrąb drzew w strefie objętej ochroną UNESCO, wydany obecnie zakaz ma zatem na celu umożliwienie służbom leśnym karania osób chcących monitorować prowadzony wyrąb drzew.

    Manipulacja definicjami

    Próba ukrycia wycinek jest zrozumiała, gdyż odbywają się one między innymi w drzewostanach stuletnich oraz tzw. III strefie chronionej UNESCO. Puszcza Białowieska to jedyny w Polsce obiekt przyrodniczy wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jej status reguluje Konwencja UNESCO z 1972 r. ratyfikowana przez Polskę w 1976 r. Oznacza to, że wycinki drzew nie można prowadzić na terenie Puszczy Białowieskiej w strefach I-III, a jedynie w strefie czwartej. Podpisany przez J. Szyszkę w marcu br. aneks do Planu Urządzenia Lasu Nadleśnictwa Białowieża, zwiększający trzykrotnie dopuszczoną wycinkę, zezwala na wyrąb wszędzie poza rezerwatami, tak więc również w III strefie chronionej. W 2016 r. w strefie formalnie wyłączonej z wycinek pozyskano 25 tys.mdrzewa. W lutym 2017 r. hajnowski leśniczy Grzegorz Bielecki przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że wycinki są prowadzone również w strefie ochronnej i że „Zapisy związane ze światowym dziedzictwem UNESCO nie funkcjonują w polskim prawie”.

    Wyrąb prowadzony w Puszczy Białowieskiej uzasadniany jest przez Ministerstwo Środowiska – między innymi ustami jego rzecznika Pawła Muchy wypowiadającego się na antenie Radio Maryja – tym, że Puszcza Białowieska nie jest rzekomo lasem naturalnym, gdyż nie należy do kompleksów leśnych nietkniętych ręką ludzką. Uzasadnienie to jednak jest całkowicie fałszywe i wynika bądź to z ignorancji P. Muchy, bądź jest świadomie popełnionym kłamstwem. Las nietknięty ręką człowieka to bowiem nie las naturalny, lecz las pierwotny. Takim lasem Puszcza rzeczywiście nie jest gdyż szczególnie w wiekach XIX-XX dochodziło do znacznych ingerencji człowieka w jej biotop. Jest ona mimo tego lasem naturalnym, gdyż las naturalny to taki las, który powstał w wyniku spontanicznego odnowienia przez siły natury, bez ingerencji człowieka, na przykład na porzuconych pastwiskach lub polach. Puszcza Białowieska, na znacznej części swojego obszaru, szczególnie na terenie parku narodowego, lasem naturalnym jest, zaś odpowiedzialna polityka ekologiczna powinna zmierzać do nadania podobnego charakteru również jej pozostałym częściom.

    Nie tylko Puszcza Białowieska

    Puszcza Białowieska to niestety nie jedyna ofiara neokonserwatywnego rządu. Minister J. Szyszko podejmuje też działania mające na celu rozluźnienie ochrony przyrody na terenie obszarów Natura 2000 oraz stara się zwiększyć dostępność odstrzału żubra. W odstrzałach przodują nadleśnictwa właściwe dla Puszczy Boreckiej i Puszczy Knyszyńskiej. Rocznie dewizowi myśliwi odstrzeliwują tam ok. 10% stad, co uzasadnia się „lichym zdrowiem” zwierząt. Nie istnieje jednak mechanizm weryfikacji takich klasyfikacji, stąd np. w Puszczy Knyszyńskiej w 2016 r. odstrzelono miedzy innymi ciężarną samicę i zdrowego byka. Komercyjny odstrzał popiera wspomniana wyżej prof. W. Olech-Piasecka, która stwierdziła, że skoro Lasy Państwowe wydają pieniądze na zimowe dokarmianie żubrów, „to niech żubry się dołożą”. Polityka Lasów Państwowych przypomina jednak tucz na cele komercyjne. W Puszczy Boreckiej dla stada liczącego 110 sztuk przeznacza się rocznie 900 ton karmy. Na terenie Puszczy Białowieskiej, gdzie decydują władze parku narodowego, a nie Lasy Państwowe, na stado liczące 600 sztuk przypada rocznie 300 ton karmy. Problem z rzekomym przegęszczeniem ma jednak nadleśnictwo Borki i to właśnie ono, a nie władze parku narodowego Puszczy Białowieskiej, zezwala na zwiększony odstrzał żubra.

    Resort ministra J. Szyszko próbował również wprowadzić komercyjny odstrzał jeleniowatych w rezerwacie Las Warmiński im. Prof. Benona Polakowskiego. 11 stycznia 2017 r. min. J. Szyszko zażądał zezwolenia na takie odstrzały od władz rezerwatu. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (pod kierownictwem sprzed roszady kadrowej przeprowadzonej przez ministra) zorganizowała w dniach 1-22 marca konsultacje społeczne i w gronie eksperckim, w konkluzji zaś uznała, że nie ma powodu wprowadzać postulowanych przez resort środowiska zmian w zarządzeniu z 23 sierpnia 2016 r. dotyczącym planu ochrony dla rezerwatu. Tym razem zatem pazerne zakusy ministra J. Szyszki spełzły na niczym. Swoim zapędom łowieckim minister daje za to wyraz prywatnie. 11 lutego 2017 r. wziął w Grodnie udział w odstrzale 400 bażantów wyrzucanych na tę okazję z klatek wprost pod lufy „myśliwych”. „Polowanie” odbyło się niezgodnie z prawem, ponieważ zabite zwierzęta nie żyły w stanie dzikim i nie mogły przez to być obiektem polowania, ani też nie ogłuszono ich przed zabiciem jak wymagane jest to w przypadku uboju, ministra jednak nie można pociągnąć do odpowiedzialności ze względu na przysługujący mu immunitet.

    Metapolityka J. Szyszki: antropocentryzm, utylitaryzm, ekonomizm

    Za polityką ministerstwa środowiska (w 1999 r. utraciło ze swej nazwy słowo „ochrona”), które pod kierownictwem J. Szyszki trafniej byłoby nazwać „Ministerstwem Eksploatacji Środowiska”, stoją zatem nepotyzm i mętne, quasi-korupcyjne układy. Uzasadniana jest ona ideologią stanowiącą konglomerat poglądów typowych dla amerykańskiej neokonserwatywnej prawicy. Nieprzypadkowo „ekspertem” zaangażowanym przez ministerstwo jest Amerykanin, wspomniany wcześniej w tekście Ch. Ciszewski. Ideologia ta ma charakter skrajnie antropocentryczny i wychodzi z protestanckiej interpretacji biblijnego zapisu o „czynieniu sobie przez człowieka Ziemi poddaną”.

    Wedle tego poglądu, człowiek dostał Ziemię od Boga, by zostać jej panem. Przyjmuje się tu przy tym rzymską definicję własności jako „ius utendi et abutendi”, tak więc prawo do egoistycznej, bezwzględnej eksploatacji – aż do całkowitego wyjałowienia. Jedynym uzasadnieniem istnienia przyrody jest tu „służyć człowiekowi” i stać się dla niego zasobem do wykorzystania. Drzewa są w tej interpretacji „lewackie”, przeciwnicy wytrzebienia lasów to „ekoterroryści”, krytycy zaś współczesnej karykatury myślistwa – jak stwierdza wspomniany wyżej ks. T. Duszkiewicz – „nie są Polakami”. Tubą tej ideologii jest Radio Maryja, od lat już stanowiące podnóżek polityczny PiS. Pod jego patronatem 13 maja odbyła się zorganizowana przez Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu konferencja „ekologiczna”, która zamieniała się w apologię rządów PiS i samego ministra J. Szyszki, na której zaś organizację Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe wyłożyło z funduszu leśnego (sic!) 120 tys. zł.

    Krytyka chrześcijańska i tożsamościowa

    Nie miejsce tu na szczegółowy rozbiór pseudochrześcijańskiej, antropocentrycznej i ekonomistycznej ideologii neokonserwatywnego i prawicowego antyekologizmu, wymagałoby to bowiem przygotowania odrębnego tekstu. Warto jednak, tytułem przyczynku, nadmienić, że, na szczęście, w chrześcijaństwie nie jest ona ani powszechna, ani bezdyskusyjna. Kościół rzymskokatolicki przoduje dziś w w prowadzonych w kręgu chrześcijańskim intelektualnych poszukiwaniach na gruncie ekologii, czego dowodem są między innymi encykliki „Caritas in veritate” (2009) papieża Benedykta XVI (2005-2013) oraz „Laudato si” (2015) obecnego papieża Franciszka. W Kościołach prawosławnych problem utylitarystycznego stosunku do przyrody występował w mniejszym stopniu, z uwagi na ograniczoną tam recepcję prawa rzymskiego oraz bardziej niż na Zachodzie mistyczny i panteistyczny charakter myśli prawosławnej, w której akcentuje się odnowienie i przemienienie całego stworzenia przez odkupieńcze dzieło Chrystusa.

    Współczesna myśl katolicka polemizuje z neokonserwatywnym rozumieniem „czynienia sobie Ziemi poddaną” przez „użycie i zużycie” jej dóbr i zasobów. Podkreśla się, że Bóg nie oddał człowiekowi ogrodu Eden na własność, lecz przekazał mu go w opiekę (Rdz 2, 15). Ziemia nie stanowi bowiem własności człowieka, lecz własność Boga – człowiek jest jedynie na niej gościem (Ps 24, 1; Kpł 25, 23). Człowiek nie powinien zatem niszczyć przyrody, lecz dbać o nią, doglądać jej i pielęgnować. Neokonserwatywna doktryna podzielana przez PiS jest również fałszywa dlatego, że stawia człowieka poza i ponad przyrodą. Człowiek tymczasem jest częścią przyrody, przyroda zaś nie powstała, by mu służyć, lecz ma charakter autoteliczny i niezależny od człowieka. Przyroda istnieje po to, by istnieć. Mogłaby istnieć również bez człowieka, zarazem jednak człowiek, będący jednym z jej elementów, bez niej istnieć by nie mógł.

    Gdybyśmy mieli przedstawić w formie graficznej podzielaną przez J. Szyszkę i Radio Maryja metafizykę neokonserwatyzmu, to Bóg byłby tam obrazowany przez okrąg, wektor oddziaływania od którego biegłby ku niżej położonemu okręgowi symbolizującemu człowieka, z kolei kolejny wektor oddziaływania od okręgu symbolizującego człowieka biegłby niżej, ku okręgowi symbolizującemu przyrodę. W wersji ekologicznej wektor oddziaływania biegnie od okręgu wyrażającego Boga ku okręgowi wyrażającemu przyrodę, w którym z kolei zawiera się mniejszy okrąg symbolizujący człowieka. Model neokonserwatywny ma więc charakter wyraźnie antropocentryczny, podczas gdy model ekologiczny ma charakter kosmocentryczny.

    Tożsamościowa rewolucja zakorzenionych

    Obecność J. Szyszki w ekipie PiS jest symptomem bardzo niepokojącym. PiS zmierza do zbudowania w Polsce nowej, prawicowej klasy średniej. Ma temu służyć polityka historyczna, nakręcanie kultu powstań narodowych i powojennej antykomunistycznej partyzantki, budowanie patriotyzmu wśród młodzieży, projekty gospodarcze wicepremiera Mateusza Morawieckiego, polityka rodzinna i pozyskiwanie Kościoła katolickiego, budowanie własnych środków masowego przekazu i zaplecza ekspercko-intelektualnego. Strategia ta ma duże szanse powodzenia w związku degrengoladą liberalnej opozycji i nieudolnością potencjalnych konkurentów PiS do odgrywania roli spadkobiercy i twórczego kontynuatora dziedzictwa polskiego patriotyzmu, czy wręcz samej polskości. Gdyby integralną częścią światopoglądu tej budowanej przez PiS nowej prawicowej klasy średniej stał się antropocentryczny, utylitarystyczny, ekonomistyczny i skrajnie eksploatatorski stosunek do przyrody, kojarzony w tej chwili głównie z wielkoprzemysłową oligarchią amerykańskiej Partii Republikańskiej, byłoby to dla naszego kraju prawdziwą tragedią, bowiem zostalibyśmy wykorzenieni z przyrodniczego dziedzictwa naszego kraju, ono samo zostałoby zaś materialnie zaprzepaszczone.

    W strategii PiS jest jednak luka, o którą w przyszłości może wywrócić się władza Jarosława Kaczyńskiego. PiS nie stworzył własnej masowej formacyjnej organizacji młodzieżowej, patriotyczna młodzież wyznaje zaś poglądy konserwatywno-liberalne lub neoendeckie i sympatyzuje ze współczesnymi eksponentami tych tradycji ideowych. Fakt, że nie doprowadziło to do zastąpienia PiS u władzy przez neoendeków lub konserwatywnych liberałów wynika wyłącznie ze słabego przywództwa i równie słabej organizacji obydwu tych nurtów. Świat ideowy prawicowej młodzieży nie jest jednak niewątpliwie światem ideowym żoliborskich inteligentów ani neopiłsudczykowskich bankowych technokratów, którzy są dziś politycznym środkiem ciężkości w PiS – świadczy o tym choćby odmienny stosunek do Józefa Piłsudskiego, czy do popierania rewolucji ukraińskiej z 2014 r. Ten brak ideowej i politycznej kontroli PiS nad polską młodzieżą jest największą słabością tej partii i to prawdopodobnie on okaże się furtką do przyszłej zmiany władzy. By jednak taka zmiana nastąpiła i rządy zdobyła „prawdziwa Prawica”, musi nastąpić konsolidacja ideowa i polityczna generacji lat 1980. i 1990.

    Obecne ogniskowe ideowej i politycznej tożsamości młodego pokolenia jak kult „żołnierzy wyklętych”, antykomunizm, czy antyislamizm, są fabrykowane i podsuwane młodym przez starsze pokolenia, jako całkowicie politycznie bezzębne, wykastrowane, niegroźne i pozbawione rewolucyjnego oraz kontestacyjnego potencjału. Kunktatorskie i mierne politycznie kierownictwa organizacji neoendeckich i konserwatywno-liberalnych powielają bezrefleksyjnie tę narrację, stając się narzędziem w rękach PiS i elit postsolidarnościowych do kontroli nad młodym pokoleniem. Uwaga całej generacji ludzi, spośród których mogłaby wyrosnąć prawdziwa tożsamościowa Prawica, kierowana jest na tematy zastępcze. Zamiast protestować przeciw TTIP/CETA, przeciw dewastacji przez rząd przyrodniczego dziedzictwa naszego kraju, przeciw zainstalowaniu w Polsce baz amerykańskich, zamiast domagać się dymisji ministra J. Szyszki i wystąpienia Polski z NATO, prawicowa młodzież angażowana jest w sprytnie podsuwane jej działania zastępcze, sprzyjające petryfikacji warunków umożliwiających geopolityczną i ekonomiczną eksploatację Polski.

    Obecność w polskiej polityce ludzi takich jak J. Szyszko jest dobrym barometrem moralnej i intelektualnej kondycji naszego narodu. To, czy sam minister oraz tworzony wokół niego i przez niego układ będą nadal akceptowane, czy też ostentacyjna interesowność i fałsz tej konstelacji politycznej wywoła w młodym pokoleniu odruch sprzeciwu i stanie się czynnikiem narodzin w Polsce nurtu tożsamościowej rewolucji, powie nam, czy jesteśmy godni powoływać się na duchowe dziedzictwo naszych przodków i nosić miano Polaków – niegdyś narodu mieniącego się sumieniem Europy, obrońcą sprawiedliwości i opiekunem uciśnionych.

    Ronald Lasecki

    źródło: http://xportal.pl/?p=29710

    • mgrabas Says:

      Wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej – relacja aktywistki „Obozu dla Puszczy”

      Opublikowany 16 paź 2017

      Bezpośrednia relacja z Puszczy Białowieskiej. Joanna aktywistka z Obozu dla Puszczy broniącego lasu przed nielegalnym wyrębem władz.

      od mg: taki Szyszko pokazuje Polakom, że jest bezkarny i może robić co chce

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s