Odbijamy handel. Polska firma już dogoniła Lidla i rusza w pogoń za Biedronką

Napisał: Bartłomiej Orzeł | środa, 24 maja 2017 19:41

Polska sieć supermarketów Dino rośnie jak na drożdżach. Rodzimy konkurent Lidla i Biedronki planuje otwierać kolejne placówki, a jego wyniki finansowe napawają optymizmem.

W I kwartale 2017 roku grupa Dino miała 30,5 miliona złotych zysku netto. To wynik lepszy o 7,1 miliona złotych (aż 30 procent!) niż rok wcześniej. Jak poinformowała spółka, jest to wynik nie tylko powiększania sieci, ale również wzrostu zysków w dotychczasowych marketach – przychód wzrósł z 707 do 910 miliona złotych.

Oznacza to, że coraz częściej, kosztem zagranicznych konkurentów, wybieramy rodzime markety. Polacy chętnie deklarują chęć wyboru polskich produktów i kupowania w polskich sklepach, jednak do tej pory nie mieli wiedzy, co jest w rodzimych rękach (duża część Polaków jest przekonana, że Biedronka jest polską siecią). Świadomość wyborów konsumenckich wzrasta, czego beneficjentem jest nie tylko Dino, lecz także Piotr i Paweł, Eko czy Polo Market.

Oferta Dino nie jest dyskontowa (jest w niej dostępnych kilka tysięcy produktów – to znacznie więcej niż w niemieckiej, portugalskiej czy duńskiej konkurencji), jednak to właśnie im rzuca wyzwanie przedsiębiorstwo kierowane przez Szymona Piducha.

Obecnie sieć Dino ma około 650 placówek na terenie całej Polski, głównie w gminach wiejskich – oznaczałoby to, że firma prześcignęła już pod względem liczby sklepów Lidla (około 620 placówek). Daleko w przodzie pozostaje Biedronka z liczbą około 2750 placówek.

Polską firmę czeka w najbliższym czasie dynamiczny rozwój – 121 działek pod nowe markety zostało już kupionych (z czego na 58 trwa już budowa), a na 268 podpisano umowy przedwstępne (dla porównania – Lidl planuje otworzyć w tym roku zaledwie 70 sklepów). Jak dodaje Szymon Piduch, prezes spółki, potencjał polskiego rynku jest oceniany na 2700 placówek Dino, a do 2020 roku ma być ich już 1200.

W kwietniu spółka zadebiutowała na warszawskim parkiecie, a wartość oferty przekroczyła 1,6 miliarda złotych. Był to największy debiut na GPW od roku 2013.

Z optymizmem w przyszłość mogą patrzeć nie tylko akcjonariusze czy prezesi. Informacje, które opublikowało Dino cieszą również osoby promujące patriotyzm gospodarczy. W końcu to właśnie handel jest tą dziedziną gospodarki, w której neokolonializm jest najbardziej widoczny – liderami handlu detalicznego w Polsce są: Biedronka, Lidl i Tesco, dalej sieć ABC (należąca do Eurocash, ale zrzeszająca sklepy prowadzone w większości przez polskich przedsiębiorców), Kaufland, Carrefour oraz Auchan.

Rozwój Dino, a także Piotra i Pawła, Top Marketu, Eko czy Polo Marketu to powolny i mozolny proces „odkolonizowywania” polskiego handlu detalicznego, jednego z kluczowych dla rozwoju gospodarki sektorów. To decyzje dużych marketów mają wpływ (poprzez politykę zakupową i cenową) zarówno na polską produkcję przemysłową, jak i na polskie rolnictwo.

A tu przeczytasz o sukcesie innej firmy, która przejęła swojego niemieckiego konkurenta.

Bartłomiej Orzeł

Fot. grupadino.pl

źródło: http://www.wsensie.pl/polska/23452-odbijamy-handel-polski-konkurent-bierdonki-i-lidla-rosnie-jak-na-drozdzach

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Odbijamy handel. Polska firma już dogoniła Lidla i rusza w pogoń za Biedronką”

  1. mgrabas Says:

    „Napisał: Bartłomiej Orzeł | czwartek, 25 maja 2017 14:53

    Podobno niemożliwe! Polski gigant przejmuje niemieckiego konkurenta i zdobywa Afrykę

    Największy polski producent naczep do samochodów ciężarowych – Wielton S.A. – podpisał umowę dotyczącą przejęcia 80 procent akcji swojego niemieckiego konkurenta – Grupy Langendorf.

    W niektórych segmentach rynku motoryzacyjnego, czy szerzej transportu, Polska jest prawdziwą potęgą. Co prawda nie mamy już własnej marki samochodów osobowych, ale nikomu nie trzeba przedstawiać takich marek jak Solaris, PESA czy Newag. Mniej znany powszechnemu odbiorcy, ale równie ciekawy, jest Wielton – producent naczep dla samochodów ciężarowych.

    Wielton to numer jeden w Polsce, a jednocześnie jeden z wiodących producentów w Europie. Firma powstała w 1991 roku i początkowo zajmowała się sprowadzaniem używanych naczep z krajów zachodnich. Po modernizacji sprzedawała je dalej. Dopiero w 1996 roku podjęta została decyzja o zmianie profilu z handlowego na produkcyjny. W całej grupie pracuje obecnie około 2 tysięcy osób, a jej produkty sprzedają się na całym świecie.

    Nic więc dziwnego, że widoczny jest spory rozpęd w rozwoju całej Grupy. Doszło do tego, że przejmuje ona swoich zagranicznych konkurentów. Langendorf jest marką z aż 125. letnią tradycją, specjalizuje się w produkcji naczep specjalistycznych do przewozu szkła (lider niemieckiego rynku z 57-procentowym udziałem) i prefabrykatów. W ramach transakcji 80 procent akcji zostanie przejętych jednorazowo, a pozostałe 20 w 5-procentowych transzach na przestrzeni lat 2019-2022.

    – Dzięki tej akwizycji Grupa Wielton przede wszystkim poszerzy portfel produktowy. Zwiększy również swój udział w bardzo dojrzałym, największym w Europie rynku niemieckim. Rocznie sprzedawanych jest tu aż 54 tys. naczep i przyczep

    – podkreślił prezes zarządu Wielton SA Mariusz Golec i dodał, że dzięki transakcji przychody grupy wzrosną o 200 milionów złotych rocznie.

    Blisko dwa miesiące temu Wielton ogłosił, że wybuduje w Polsce nową fabrykę pojazdów, która będzie się specjalizować w produkcji chłodni. W tym segmencie Wielton do tej pory nie był obecny, a teraz chce zdobyć go szturmem.

    Pod koniec zeszłego roku powstała także spółka handlowa w Abidżanie w Wybrzeżu Kości Słoniowej, a w planach jest wybudowanie tam montowni, która wprowadzi na afrykański rynek 1000 naczep rocznie! Biorąc pod uwagę chłonność i rozwój Czarnego Lądu, a co za tym idzie – całego rynku, patrząc także na przykład Ursusa, Wielton ma spore szanse na sukces w ramach rynków Zachodnioafrykańskiej Unii Gospodarczo-Monetarnej (oprócz WKS wchodzą w jej skład: Benin, Burkina Faso, Gwinea Bissau, Mali, Niger, Senegal oraz Togo). Wielton Africa będzie przy tym zwolniony z podatków aż przez 7 lat. Potencjał rynku afrykańskiego zauważyli już Chińczycy, którzy szukają tam rynku zbytu dla swoich towarów.

    Prezes Mariusz Golec zapowiedział, że do 2020 roku firma chce umocnić pozycję numer 3 w Europie, a także uzyskać pozycję lidera w Polsce. Celem jest także utrzymanie pozycji lidera we Francji, wskoczenie na podium we Włoszech oraz do pierwszej piątki w Niemczech. Golec liczy na wzrost przychodów z 1,2 miliarda do 2,4 oraz wzrost produkcji z 12,9 tysiąca naczep do 25 tysięcy właśnie w roku 2020.

    Niewątpliwie cieszy, że polska marka rozwija się i przejmuje zagranicznych konkurentów, a także planuje inwestycje na dużą skalę. Bo te inwestycje, nawet w, wydawałoby się odległej, Afryce, tworzą lepiej płatne miejsca pracy w działach marketingu czy badawczo-rozwojowym. Procesy wiedzochłonne (a więc lepiej wynagradzane) pozostają na miejscu, w tym przypadku w Wieluniu, a czynności proste wykonuje się tam, gdzie jest taniej. I to właśnie jest klucz do rozwoju polskiej gospodarki – dokładnie w taki sam sposób działają Niemcy czy Francuzi, budując zakłady produkcyjne nad Wisłą, w Turcji czy Rumunii.

    Bartłomiej Orzeł

    Fot. YouTube ”

    źródło: http://www.wsensie.pl/polska/23476-podobno-niemozliwe-polski-gigant-przejmuje-niemieckiego-konkurenta-i-zdobywa-afryke

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s