„Narodowe” święto – 3 maja

BY | 3 MAJA 2017 · 12:52

 

Kolejne „wielkie, narodowe” święto, które upamiętnia nie sukces naszego narodu, a jego klęskę.

Tak oto od 966r. skutecznie czuwa nad nami „Opaczność”, a my oddajemy jej i jej kapłanom cześć i chwałę w kolejnych świątyniach „Opaczności”. Oddajemy tej „Opaczności” cześć i chwałę za „wielki dar wolności”, jaki nasza ojczyzna otrzymała po 1990r.

Czy jednak jesteśmy jeszcze narodem, choć nie znamy prawdziwej, własnej, historii i historii naszej państwowości?

Czy możemy być narodem, gdy kapłani „Opaczności” uczą nas, że „nacjonalizm jest herezją”, „antysemityzm jest grzechem” a szczęściem naszym ma być otwarty, powszechny, kosmopolityczny, „patriotyzm europejski”?

Czy długo jeszcze pozostaniemy narodem, jeśli kolejne żydowskie reżimowe rządy dewastują, rozkradają, nasz narodowy majątek, a powszechne żydowskie media z wielkim triumfalizmem obwieszczają, że jeszcze nigdy w dziejach Polski nie było tak dynamicznego rozwoju?

Dariusz Kosiur

___________________________

za: https://piotrbein.wordpress.com/2014/05/05/wroga-postawa-kosciola-wobec-konstytucji-3-maja-i-reform-sejmu-czteroletniego/

05/05/2014r.

Wroga postawa Kościoła
wobec Konstytucji 3 Maja
i Reform Sejmu Czteroletniego

Andrzej Szubert – komentarz wstępny

Tekst o konstytucji 3 maja jest kompletnie ahistoryczny. Zero zrozumienia do tamtego okresu i motywów działań choćby Targowiczan. To byli Litwini i Rusini, którzy nie chcieli likwidacji wielonarodowej Rzeczypospolitej i przerobienia jej w Królestwo Polskie. Nie chcieli być obywatelami polskimi. Byli Litwinami, Rusinami i mieli prawo protestować. Tym bardziej, że konstytucję uchwalono nielegalnie.

Przede wszystkim była ona fatalna, oddawała tron po śmierci Poniatowskiego w dziedziczne władanie Niemcom.

Dla chłopów nie zrobiła nic. Odsunęła od wpływów polską, litewską i ruską drobnicę szlachecką, za to umożliwiła bogatemu niemieckiemu i żydowskiemu mieszczaństwu awans społeczny i wpływy polityczne.

https://opolczykpl.wordpress.com/2013/05/03/3-maja-swieto-dla-katolikow-niemcow-i-zydow/

https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/03/co-nam-dala-konstytucja-3-maja/

KK krytykował ją przede wszystkim dlatego, że nałożono na niego podatek – 20 %. To przez zwykłe skąpstwo i chciwość kleru była ta krytyka. A w sumie należało klechom odebrać wszystkie majątki i przeznaczyć je na budżet państwa i wojsko.

Jeszcze wtedy Rzeczypospolita była do uratowania. Miała jednak zapewnić równouprawnienie narodowe Rusinom i Litwinom (zrobiono odwrotnie), równouprawnienie religijne (zrobiono odwrotnie) i maksymalną poprawę sytuacji prawnej i majątkowej chłopstwa – a w tym kierunku nie zrobiono nic!

………………………………..

Wroga postawa Kościoła wobec Konstytucji 3 Maja i Reform Sejmu Czteroletniego

Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce – praca zbiorowa

Kościół rzymsko katolicki wrogo odniósł się do reform przeprowadzanych przez Sejm Czteroletni i uchwalonej w 1791 Konstytucji 3 Maja zmierzającej do ratowania I RP.
W każdą rocznicę jej obchodów warto, a nawet koniecznie trzeba w imię uczciwości
i prawdy to powtarzać. Dlatego w przeszłości myślący, troszczący się o dalsze losy kraju patriocie powtarzali często – Polsko Twa zguba w Rzymie (w Watykanie przyp. L.S).
Jest wiele rzetelnych opracowań i dokumentów potwierdzających te fakty, które warto przypominać, powtarzać, utrwalać w pamięci kolejnych pokoleń. Niestety współczesny Kościół , także w Polsce milczy na ten temat. Także b. min. w II RP Józef Beck uważał, że za klęskę Polski w 1939 roku w dużym stopniu odpowiedzialny był Watykan i jego polityka. I pisał:

“Do najbardziej odpowiedzialnych za tragedię mego kraju należy Watykan. Zbyt późno pojąłem, że nasza polityka zagraniczna służyła interesom Kościoła katolickiego.”Józef Beck

A oto cytowane jedno z takich obywatelskich, rzetelnych opracowań opartych na podstawie faktów, o których Kościół od dziesięcioleci uparcie milczy i owo milczenie do dziś ze skutkiem nakazuje wiernym.

KONSTYTUCJA 3 MAJA A KOŚCIÓŁ KATOLICKI

“Religią narodową panującą jest i będzie wiara święta rzymska katolicka ze wszystkimi jej prawami; przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania jest zabronione pod karami apostazji.(…)” (Konstytucja 3 maja, art. 1)

Pomimo takiego wstępu stanowisko Kościoła katolickiego było do konstytucji bardzo delikatnie mówiąc – nieprzychylne i to od samego początku.

Autor książki “Papiestwo wobec sprawy polskiej(…)” Otton Beiersdorf – pisze:

“Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji.”

Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też Hugona Kołłątaja, Stanisława Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) “jakobinami i złymi duchami króla. Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej – wzorem rewolucji francuskiej – zlikwidują przywileje kleru, pozbawią ich wszelkich funkcji państwowych, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje. Co już częściowo miało miejsce kiedy to w roku 1789 Sejm Wielki uchwalił ustawę przeznaczającą dochody z jednej z najbogatszych europejskich diecezji na wojsko polskie – diecezji krakowskiej. Zaborcy zaś gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr. Watykan obawiał się też pomysłów uniezależniania od Rzymu i utworzenia polskiego Kościoła narodowego. Polscy reformatorzy zaczęli kontestować fakt, że zasiadający w senacie Rzeczpospolitej biskupi wybierani są po za granicami kraju. Papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski (i go poprał przyp. L.S.)

Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (!) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce. W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na Ukrainie. Notyfikację o istnieniu konfederacji wysłano do państw europejskich
i papieża, ale zdrajcom odpowiedział tylko papież Pius VI, błogosławiąc targowicę
i jej prace.

Głównymi działaczami spisku byli: Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki
i Seweryn Rzewuski oraz biskupi: Józef Kossakowski, Ignacy Massalski, Wojciech Skarszewski i Michał Roman Sierakowski, który pełnił funkcję naczelnego kapelana konfederacji.

Aleksander Świętochowski pisał: “Nigdy i nigdzie nie było tylu przedajnych biskupów” – mając na myśli hierarchów polskiego Kościoła, znajdujących się na służbie obcych dworów u schyłku I Rzeczpospolitej. Ocenę tę potwierdzają “teczki”, odkryte w zdobytej przez powstańców podczas insurekcji w ambasadzie rosyjskiej. Szwedzki poseł
w Warszawie Johann Christopher Toll donosił 3 maja 1794 r.:

“Mówi się powszechnie, że w papierach rosyjskiej ambasady znajduje się dużo danych, które w obecnej sytuacji mogą skompromitować wiele osób i dać powód do nowych aresztowań.”

W zdobytej ambasadzie rosyjskiej znaleziono list biskupa Sierakowskiego, w którym skarżył się do ambasadora rosyjskiego Osipa Igelströma, że chociaż jest pierwszym aktywistą konfederacji targowickiej, pomija się go w awansach.

Papież Pius VI pobłogosławił targowicę i wyraził życzenie:

“aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej” (ups!).

Gdy w nocy z 18 na 19 maja wojska rosyjskie wkroczyły do Polski, stutysięcznej armii carskiej Polska mogła przeciwstawić tylko 50 tys. żołnierzy. Rzym uznał wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski za dobrą nowinę, gdyż targowica gwarantowała utrzymanie przywilejów kleru, a nawet powierzała mu cenzurowanie książek. Dlatego nuncjusz Saluzzo otrzymał papieskie polecenie nakłonienie króla, aby jak najrychlej do targowicy przystąpił.

Pomimo dwukrotnej przewagi liczebnej najeźdźcy, w pierwszej potyczce do jakiej doszło pod Zieleńcami, wojska księcia Józefa Poniatowskiego odniosły zwycięstwo. Jednakże przewaga liczebna Rosjan i niedofinansowanie polskiej armii przyniosły z góry przewidziany efekt. Wojsko rosyjskie parło w stronę Warszawy. Obiecywana przez Johana Christophera Tolla pomoc szwedzka nie przybywała, lecz sytuacja wcale nie była taka beznadziejna. (…)

Król wezwał 13 osób, a wśród nich: prymasa Michała Poniatowskiego (brata króla), marszałka wielkiego koronnego Michała Mniszcha, marszałka Rady Nieustającej Ignacego Potockiego, Hugona Kołłątaja, a także marszałka Sejmu Wielkiego, Stanisława Małachowskiego oraz Kazimierza Nestora Sapiechę. Król odczytał zebranym list od imperatorowej, która żądała (!) przerwania oporu zbrojnego i przystąpienia do targowicy. Caryca pisała też, że króla polskiego obowiązują pacta conventa i “wszelkie ich naruszenie, a takim jest Konstytucja 3 maja, uwalnia poddanych od przysięgi wobec monarchy.” Król zareagował na to stwierdzeniem, że Katarzyna II może go w tej sytuacji nie uznać królem, jeśli nie przystąpi do targowicy i nie unieważni Konstytucji. (…)

Prymas ( Michał Jerzy Poniatowski – brat Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, przyp. L.S) uzasadnił swe stanowisko w następujący sposób:

Należy przystąpić do konfederacji, ponieważ, gdy już nie ma konstytucji, trzeba kraj ratować.

Prawdopodobnie to właśnie prymas Poniatowski zadecydował o śmierci Konstytucji 3 maja, bo król znajdował się pod jego przemożnym wpływem i także głosował za targowicą. Głosów za przystąpieniem do targowicy było 7, przeciwnych 5.

W kościołach warszawskich czytano list pasterski biskupa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, “ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.” Biskup Okęcki – po tryumfie targowicy – został cenzorem wydawnictw.

9 maja 1794 r. wokół ratusza warszawskiego zebrał się kilkutysięczny tłum (ryc.1) do którego przemawiał sekretarz Hugona Kołłątaja Kazimierz Konopka, nawołując do powieszenia zdrajców. Istnieją przypuszczenia, że była to akcja zorganizowana przez samego Kołłątaja, skądinąd księdza i jednego z najwybitniejszych umysłów tej doby. Spośród dużej grupy aresztowanych wyselekcjonowano cztery osoby, wśród nich biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego, który – jak wspomina Jan Kiliński – sfajdał się przy aresztowaniu. Następnie przewieziono go z wieży prochowni do ratusza. Więźniowie przejść musieli przez szpaler uzbrojonego w kosy, piki i szable tłumu. “Biskup Kossakowski ze spuszczonymi oczami przechodził szeregi ludu.”

Na parterze ratusza odbył się sąd w towarzystwie podnieconego ludu, który zaglądał do sali przez okna. Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni “zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się”, a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej dwukrotnie pieniądze. Kolejne oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej, trzecie, że był współtwórcą sejmu grodzieńskiego – inaczej zwanego “sejmem hańby” – ratyfikującego przez Polskę II rozbiór Polski. Po zakończeniu sejmu hańby w Grodnie, uczczono II rozbiór Polski mszą świętą o godz.9:00 i podziękowano Panu Bogu uroczystym Te Deum. Czy czczenie dzisiaj mszami rocznic Konstytucji nie jest szczytem bezczelności ze strony Kościoła?

(Biskup przyp. L.S) Kossakowski wziął od Rosjan 4 tys. dukatów w złocie za skaptowanie 60 posłów. Tłumaczył, że uznanie II rozbioru jest zgodne z… przysięgą złożoną przez konfederację, że nie odstąpi “ani cząsteczki ziemi polskiej”. (ups!). Zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów w Rzeczpospolitej. W czasie procesu – pewien bezkarności – przyznał się do wszystkiego. Na pytanie dlaczego podpisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie: “Dlategom podpisał abym pieniądze wziął”. Pytany co ma na swoją obronę, oznajmił: “Osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna.”

Na koniec ogłoszono wyrok skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok ogłoszono ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami. Zawieziono Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie ale biskup na to nie reagował. Krzyczał za to przez całą drogę że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspomniał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą, że domagał się powieszenia króla. Prowadzony na szubienicę miał okazję oglądać wiszących już innych targowickich zdrajców. Źródła zgodnie twierdzą, że pod szubienicą rozebrany został do samej bielizny. Kitowicz twierdzi, że brudnej – czyżby szewc Kiliński nie zmyślał? Reakcją tłumu po wykonaniu wyroku były śmiechy, wystrzały, brawa, okrzyki “Vivat!” i “niech żyje rewolucja!”

Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa:

“My Krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa.”

Kolejny dzień akcji rozpoczęto w nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. kiedy to przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok – mówi jedna z wersji – miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna opowiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:

“książę prymas zwąchał linę,

wolał proszek niż drabinę.”

I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk: tyczący prymasa brzmiał :

“Najpierwsze w Polsce posiadał honory,

zdzierał kościoły, przedawał klasztory.

Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,

by uszedł szubienicy, zginął od trucizny.

Mówi się też, że król dał zażyć bratu tabaki od której ten umarł w kilka dni, albo, że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył. Dowodami tymi były listy przejęte przez powstańców jakie słał prymas do wojsk pruskich atakujących Warszawę wskazując im słabe punkty w obronie stolicy.

Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc obawiając się rozruchów wystawiono zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była już bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zielona chustą, jednak mógł ją podnieść każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: “Mogła to zrobić każda ku.rwa zza Żelaznej bramy.”

W 1789 roku kiedy to Sejm Wielki przeznaczył olbrzymie dochody z diecezji krakowskiej na dofinansowanie wojska, ks. prymas wyjechał demonstracyjnie z kraju. Wrócił po uchwaleniu Konstytucji – niepotrzebnie.

Rankiem tego samego dnia w innym miejscu Warszawy, pod pałacem Brühla w którym był więziony biskup wileński Ignacy Massalski, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset osób do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Massalski się opierał więc go bito pięściami po głowie i poganiano. Że nie było pod ręką sznura powieszono go bez sądu na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu. Na pierwszym sejmie rozbiorowym w 1773 roku poparł organizatorów, biskupa Ostrowskiego i biskupa Młodziejowskiego, wygłaszając wówczas płomienną mowę po której zyskał miano “czwartej potencji rozbiorowej”. Targowiczanin zwalczający reformy i Konstytucję 3 maja. Człowiek rosyjskiego ambasadora Sieviersa, któremu pomagał w doborze posłów, a nawet nakłaniał do ich terroryzowania podczas rozbiorowego “sejmu hańby” w Grodnie, którego był organizatorem i gdzie wygłosił mowę “o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”

Massalski był namiętnym karciarzem i w ostatnich dwóch latach swego życia przegrał
w karty ok. 100 tys. dukatów, równowartość 350 kg złota!

Kolejny targowiczanin biskup chełmski Wojciech Skarszewski, który zwolnił Polaków
z przysięgi złożonej Konstytucji 3 maja i współorganizator “sejmu hańby” został skazany za zdradę prawomocnym wyrokiem sądu, lecz szubienicy uniknął, bo Kościuszko szantażowany przez Kościół klątwą i błagany przez dwie kochanki biskupa (wg gen. Zajączka) – zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Ostatecznie do ułaskawienia przekonał Kościuszkę jego przyjaciel Julian Ursyn Niemcewicz, do którego drogę znalazł nuncjusz. Po zajęciu Warszawy przez Rosjan zdrajca wyszedł na wolność i wrócił do Chełma na swój stołek biskupi, mimo, że nie miał już święceń, bo mu je publicznie zdjęto przed planowaną egzekucją. Nie przeszkadzało to jednak potem papieżowi aby potem nadać mu arcybiskupstwo warszawskie i godność prymasa, uprzednio likwidując w roku 1796 nuncjaturę apostolską w Polsce. Nie była już potrzebna.

Sąd Najwyższy Kryminalny skazał targowickich zdrajców na karę śmierci przez powieszenie, wieczną infamię, konfiskatę majątków i utratę wszystkich urzędów. Wobec nieobecności skazanych, wyrok wykonano in effigie (na wizerunku) 29 września 1794. (ryc.2)

Polscy biskupi katoliccy wraz z watykańskimi nuncjuszami i rosyjskimi ambasadorami doprowadzili do rozbiorów Polski. A dziś bezczelnie uważają się za obrońców Polski. Pilnują aby “ich zasługi dla Polski” nie były nigdzie upubliczniane i co raz mniej na szczęście im się to udaje. Mocno wybielają historię wciskając ludziom o rzekomych swych zasługach dla kraju i zbawiennej wręcz roli dla przetrwania polskości podczas rozbiorów. Na domiar wszystkiego Kościół chcąc zamaskować swój rzeczywisty stosunek do konstytucji, bezczelnie w dniu 3 maja ustanowił święto Maryi królowej Polski.

Osobliwym szyderstwem historii był fakt, że najsilniejsze protesty przeciw rozbiorom Rzeczypospolitej wyszły nie ze strony “opiekuńczej” Stolicy Apostolskiej ale od pogańskiej Turcji. W walce z nią byliśmy nominowani na “przedmurze chrześcijaństwa”. Watykan przeszedł nad zagładą polskiej córy Kościoła do porządku dziennego. Nuncjusz papieski Garampi powiedział tylko Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, że “o ile wystąpiłby przeciwko rozbiorowi, obraziłby i rozgniewałby dwór wiedeński.”

Po upadku Polski biskupi złożyli zaborcom przysięgę na wierność i gorliwie się im wysługiwali. Kiedy powstało Księstwo Warszawskie w 1807 r., nie było komu zażądać od pobitych Prusaków zwrotu insygniów koronacyjnych królów polskich. A przecież to Kościół dzierżył katedrę na Wawelu i księża byli kustoszami insygniów. Prusacy dopiero w 1815 r. przetopili je na złoto. My, Polacy, nie mamy największej świętości każdego narodu – insygniów koronacyjnych naszych królów.

Sejm Wielki chcąc pomóc przełknąć tę bardzo gorzką dla Kościoła pigułkę jaką była dla nich niewątpliwie Konstytucja, podjął decyzję o ufundowaniu budowy Ś W kościołach warszawskich czytano list pasterski biskupa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, “ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.” Biskup Okęcki – po tryumfie targowicy – został cenzorem wydawnictw.

Kościół ukatrupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji ówczesnej uchwały sejmu…

Świątyni Opatrzności Bożej. Kościół ukatrupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji ówczesnej uchwały sejmu…

W kościołach warszawskich czytano list pasterski biskupa Okęckiego z 2.09.1792 r.,
w którym wzywał do modłów, “ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.” Biskup Okęcki – po tryumfie targowicy – został cenzorem wydawnictw.

9 maja 1794 r. wokół ratusza warszawskiego zebrał się kilkutysięczny tłum (ryc.1) do którego przemawiał sekretarz Hugona Kołłątaja Kazimierz Konopka, nawołując do powieszenia zdrajców. Istnieją przypuszczenia, że była to akcja zorganizowana przez samego Kołłątaja, skądinąd księdza i jednego z najwybitniejszych umysłów tej doby. Spośród dużej grupy aresztowanych wyselekcjonowano cztery osoby, wśród nich biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego, który – jak wspomina Jan Kiliński – sfajdał się przy aresztowaniu. Następnie przewieziono go z wieży prochowni do ratusza. Więźniowie przejść musieli przez szpaler uzbrojonego w kosy, piki i szable tłumu. “Biskup Kossakowski ze spuszczonymi oczami przechodził szeregi ludu.”

Na parterze ratusza odbył się sąd w towarzystwie podnieconego ludu, który zaglądał do sali przez okna. Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni “zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się”, a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej dwukrotnie pieniądze. Kolejne oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej, trzecie, że był współtwórcą sejmu grodzieńskiego – inaczej zwanego “sejmem hańby” – ratyfikującego przez Polskę II rozbiór Polski. Po zakończeniu sejmu hańby w Grodnie, uczczono II rozbiór Polski mszą świętą o godz.9:00 i podziękowano Panu Bogu uroczystym Te Deum. Czy czczenie dzisiaj mszami rocznic Konstytucji nie jest szczytem bezczelności ze strony Kościoła?

Kossakowski wziął od Rosjan 4 tys. dukatów w złocie za skaptowanie 60 posłów. Tłumaczył, że uznanie II rozbioru jest zgodne z… przysięgą złożoną przez konfederację, że nie odstąpi “ani cząsteczki ziemi polskiej”. (ups!). Zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów
w Rzeczpospolitej. W czasie procesu – pewien bezkarności – przyznał się do wszystkiego. Na pytanie dlaczego podpisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie: “Dlategom podpisał abym pieniądze wziął”. Pytany co ma na swoją obronę, oznajmił: “Osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna.”

Wieszanie zdrajców, 9.05.1794

Wieszanie zdrajców na Rynku Starego Miasta w Warszawie, 9 maja 1794 roku – J.P.Norblin (1745-1830)

Na koniec ogłoszono wyrok skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok ogłoszono ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami. Zawieziono Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie ale biskup na to nie reagował. Krzyczał za to przez całą drogę że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspomniał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą, że domagał się powieszenia króla. Prowadzony na szubienicę miał okazję oglądać wiszących już innych targowickich zdrajców. Źródła zgodnie twierdzą, że pod szubienicą rozebrany został do samej bielizny. Kitowicz twierdzi, że brudnej – czyżby szewc Kiliński nie zmyślał? Reakcją tłumu po wykonaniu wyroku były śmiechy, wystrzały, brawa, okrzyki “Vivat!” i “niech żyje rewolucja!”

Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa:

“My Krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa.”

Kolejny dzień akcji rozpoczęto w nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. kiedy to przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok – mówi jedna z wersji – miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna opowiada, że rodzina królewska
w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:

“książę prymas zwąchał linę,

wolał proszek niż drabinę.”

I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk:

“Najpierwsze w Polsce posiadał honory,

zdzierał kościoły, przedawał klasztory.

Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,

by uszedł szubienicy, zginął od trucizny.

Mówi się też, że król dał zażyć bratu tabaki od której ten umarł w kilka dni, albo, że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył. Dowodami tymi były listy przejęte przez powstańców jakie słał prymas do wojsk pruskich atakujących Warszawę wskazując im słabe punkty w obronie stolicy.

Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc obawiając się rozruchów wystawiono zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była już bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zielona chustą, jednak mógł ją podnieść każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: “Mogła to zrobić każda ku.rwa zza Żelaznej bramy.”

W 1789 roku kiedy to Sejm Wielki przeznaczył olbrzymie dochody z diecezji krakowskiej na dofinansowanie wojska, ks.prymas wyjechał demonstracyjnie z kraju. Wrócił po uchwaleniu Konstytucji – niepotrzebnie.

Rankiem tego samego dnia w innym miejscu Warszawy, pod pałacem Brühla w którym był więziony biskup wileński Ignacy Massalski, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset osób do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Massalski się opierał więc go bito pięściami po głowie i poganiano. Że nie było pod ręką sznura powieszono go bez sądu na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu. Na pierwszym sejmie rozbiorowym w 1773 roku poparł organizatorów, biskupa Ostrowskiego i biskupa Młodziejowskiego, wygłaszając wówczas płomienną mowę po której zyskał miano “czwartej potencji rozbiorowej”. Targowiczanin zwalczający reformy i Konstytucję 3 maja. Człowiek rosyjskiego ambasadora Sieviersa, któremu pomagał w doborze posłów, a nawet nakłaniał do ich terroryzowania podczas rozbiorowego “sejmu hańby” w Grodnie, którego był organizatorem i gdzie wygłosił mowę “o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”

Massalski był namiętnym karciarzem i w ostatnich dwóch latach swego życia przegrał
w karty ok. 100 tys. dukatów, równowartość 350 kg złota!

Kolejny targowiczanin biskup chełmski Wojciech Skarszewski, który zwolnił Polaków
z przysięgi złożonej Konstytucji 3 maja i współorganizator “sejmu hańby” został skazany za zdradę prawomocnym wyrokiem sądu, lecz szubienicy uniknął, bo Kościuszko szantażowany przez Kościół klątwą i błagany przez dwie kochanki biskupa (wg gen. Zajączka) – zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Ostatecznie do ułaskawienia przekonał Kościuszkę jego przyjaciel Julian Ursyn Niemcewicz, do którego drogę znalazł nuncjusz. Po zajęciu Warszawy przez Rosjan zdrajca wyszedł na wolność i wrócił do Chełma na swój stołek biskupi, mimo, że nie miał już święceń, bo mu je publicznie zdjęto przed planowaną egzekucją. Nie przeszkadzało to jednak potem papieżowi aby potem nadać mu arcybiskupstwo warszawskie i godność prymasa, uprzednio likwidując w roku 1796 nuncjaturę apostolską w Polsce. Nie była już potrzebna.

Sąd Najwyższy Kryminalny skazał targowickich zdrajców na karę śmierci przez powieszenie, wieczną infamię, konfiskatę majątków i utratę wszystkich urzędów. Wobec nieobecności skazanych, wyrok wykonano in effigie (na wizerunku) 29 września 1794. (ryc.2)

Polscy biskupi katoliccy wraz z watykańskimi nuncjuszami i rosyjskimi ambasadorami doprowadzili do rozbiorów Polski. A dziś bezczelnie uważają się za obrońców Polski. Pilnują aby “ich zasługi dla Polski” nie były nigdzie upubliczniane i co raz mniej na szczęście im się to udaje. Mocno wybielają historię wciskając ludziom o rzekomych swych zasługach dla kraju i zbawiennej wręcz roli dla przetrwania polskości podczas rozbiorów. Na domiar wszystkiego Kościół chcąc zamaskować swój rzeczywisty stosunek do konstytucji, bezczelnie w dniu 3 maja ustanowił święto Maryi królowej Polski.

Osobliwym szyderstwem historii był fakt, że najsilniejsze protesty przeciw rozbiorom Rzeczypospolitej wyszły nie ze strony “opiekuńczej” Stolicy Apostolskiej ale od pogańskiej Turcji. W walce z nią byliśmy nominowani na “przedmurze chrześcijaństwa”. Watykan przeszedł nad zagładą polskiej córy Kościoła do porządku dziennego. Nuncjusz papieski Garampi powiedział tylko Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu, że “o ile wystąpiłby przeciwko rozbiorowi, obraziłby i rozgniewałby dwór wiedeński.”

Po upadku Polski biskupi złożyli zaborcom przysięgę na wierność i gorliwie się im wysługiwali. Kiedy powstało Księstwo Warszawskie w 1807 r., nie było komu zażądać od pobitych Prusaków zwrotu insygniów koronacyjnych królów polskich. A przecież to Kościół dzierżył katedrę na Wawelu i księża byli kustoszami insygniów. Prusacy dopiero w 1815 r. przetopili je na złoto. My, Polacy, nie mamy największej świętości każdego narodu – insygniów koronacyjnych naszych królów.

Sejm Wielki chcąc pomóc przełknąć tę bardzo gorzką dla Kościoła pigułkę jaką była dla nich niewątpliwie Konstytucja, podjął decyzję o ufundowaniu budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Kościół ukatrupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji . A oto słowa b. ministra spraw zagranicznych II RP “Do najbardziej odpowiedzialnych za tragedię mego kraju należy Watykan. Zbyt późno pojąłem, że nasza polityka zagraniczna służyła interesom Kościoła katolickiego.”

– Józef Beck

Powyższe opracowanie jest pracą zbiorową

Jej trzon stanowi artykuł zamieszczony w “Pomocniku historycznym” wydawanym przez “Politykę” (nr 34) z dnia 25 sierpnia 2007r. Artykuł ten został oparty na szeregu książek
z których wymienię moim zdaniem tylko te najciekawsze:

– Józef Kossakowski “Pamiętniki” W-wa 1891

– Maciej Loret “Kościół katolicki a Katarzyna II (1772-1784)” Kraków 1910

– Jan Korytkowski “Arcybiskupi gnieźnieńscy, prymasowie i metropolici polscy od roku 1000 aż do roku 1821” Poznań 1892

– Jarosław Marek Rymkiewicz “Wieszanie” W-wa 2007

– “Watykan a Polska w dobie rozbiorów (1772-1795)”, “Przegląd Współczesny” 146, 1934

jeśli trzeba więcej – dopiszę.

Ponadto złowione w sieci i pozbierane wątki z “Faktów i Mitów”, które w znacznej mierze oparły swe źródła na książkach:

– Otton Beiersdorf “Papiestwo wobec sprawy polskiej w latach 1772-1864.” Wrocław 1960

– Norman Davies “Boże igrzysko. Historia Polski” Kraków 1994

– Stanisław Wodzicki “Pamiętniki” Kraków 1888

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c3/Nroblin-wieszanied.jpg

Wieszanie targowiczan w Warszawie 9 maja 1794 pod nieistniejącym już ratuszem na rynku Starego Miasta.

___________________________

źródło: http://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/05/03/narodowe-swieto-3-maja/


„czwartek, 12 stycznia 2012

Haniebny koniec targowickiej zdrady …


Biskup inflancki  Józef Kazimierz Kossakowski,
przywódca konfederacji targowickiej na Litwie.

Haniebny koniec targowickiej zdrady …

Przywódców konfederacji targowickiej spotkały surowy osąd, a w większości również adekwatna do niego kara.  Hetman wielki litewski Szymon Kossakowski został aresztowany 24 marca 1794 roku w Wilnie. Sąd kryminalny skazał go na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 25 kwietnia na placu przed wileńskim ratuszem.  Świadkowie zanotowali, że Kossakowski ubrany był w żółty szlafrok. Kiedy sznur zaciskał się na szyi zdrajcy zaczęły bić dzwony kościoła Św. Kazimierza, a tłum wiwatował „Niech żyje Rzeczpospolita!”.   Jeszcze w trakcie trwania konfederacji anonimowy autor napisał „Nagrobek Szymonowi Kossakowskiemu”:

„Przechodniu! Wstrzymay twe modły, BOG ie za Prawych odbiera;
Jam Oyczyzny zdrayca podły- Jak kto żyie, tak umiera.
Straciłem życie i sławę, Niż pierwsze ostatnie wprzodu;
Sam sobie dałem Buławę, Stryczek był z Woli Narodu.
Śmierć mą nie głosiły Dzwony, Wyrok słuszny dni mych przerwą,

Jam tu został powieszony, I tu moje ginie ścierwo”.

Brat Szymona, biskup inflancko-pityński, Józef Kazimierz Kossakowski został z wyroku Sądu Kryminalnego Księstwa Mazowieckiego powieszony w publicznej egzekucji na Rynku Starego Miasta w Warszawie 9 maja 1794 r. Razem z nim stracono hetmana wielkiego koronnego Piotra Ożarowskiego. W czasie procesu: „Pytano go się, czyli on podpisał rozbiór kraju. Na to Ożarowski odpowiedział, że podpisał. Czyli on za to wziął pieniądze? Odpowiedział, że wziął i jeszcze bierze. Pytanie: czyli on wydał wojsku polskiemu ordynanse na łączenie się z Moskalami i na bicie Polaków? Przyznał, że to on wydał (…)”. W tej samej egzekucji powieszono jeszcze hetmana polnego  litewskiego Józefa Zabiełłę, oraz  marszałka Rady Nieustającej Józefa Ankwicza.  Marszałek wedle świadków publicznie uznał słuszność wyroku i w odróżnieniu od pozostałych targowiczan jako jedyny zachowywał się godnie pod szubienicą.

28 czerwca 1794 r. zginął w Warszawie biskup wileński Ignacy Jakub Massalski. Aresztowany na rozkaz Tadeusza Kościuszki został wywleczony z więzienia przez wzburzony tłum i powieszony bez sądu na konopnym lejcu. To samo spotkało tego dnia również byłego marszałka konfederacji targowickiej Antoniego Czetwertyńskiego, dyplomatę Karola Boscampa – Lasopolskiego, szambelana Stefana Grabowskiego, instygatora królewskiego Mateusza Roguskiego, instygatora sądów kryminalnych Józefa Majewskiego, oraz rosyjskiego szpiega Marcelego Piętkę. Razem z nimi zginął adwokat Michał Wulfers, najprawdopodobniej niesłusznie aresztowany i oskarżony o kontakty ze zdrajcami.

Sąd Najwyższy Kryminalny skazał: generała artylerii koronnej i marszałka konfederacji targowickiej Stanisława Szczęsnego Potockiego, hetmana wielkiego koronnego Franciszka Ksawerego Branickiego, hetmana polnego koronnego Seweryna Rzewuskiego, szambelana królewskiego Jerzego Wielhorskiego, posła podolskiego i komendanta Kamieńca Podolskiego Antoniego Polikarpa Złotnickiego, posła Racławskiego Adama Moszczeńskiego, posła wołyńskiego Jana Zagórskiego, oraz posła gnieźnieńskiego Jana Suchorzewskiego na karę  śmierci przez powieszenie, utratę wszystkich urzędów, wieczną infamię, i konfiskatę majątków. Wyrok wykonano „In affigie” 29 września 1794 roku wieszając obrazy wymienionych zdrajców (pozostających wówczas na emigracji lub pod opieką wojsk rosyjskich).


Wieszanie portretów zdrajców. Mal. Jan Piotr Norblin.

źródło: http://historiezapomniane.blogspot.com/2012/01/haniebny-koniec-targowickiej-zdrady.html

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s