NADCHODZĄ TRUDNE CZASY OSTATECZNE

Reklamy

komentarze 4 to “NADCHODZĄ TRUDNE CZASY OSTATECZNE”

  1. mgrabas Says:

    „Data publikacji: 2016-11-14 08:00
    Data aktualizacji: 2016-11-18 09:56:00

    Nowa religia, nowe przykazania. Ideologia „zrównoważonego rozwoju” dzisiaj

    Nowa religia, nowe przykazania. Ideologia „zrównoważonego rozwoju” dzisiaj

    fot.Ian Hinchliffe/London News Pictures via ZUMA Wire/FORUM

    Sformułowany pod koniec lat 60. minionego stulecia przez piętnastu naukowców „Raport z Żelaznej Góry” położył fundamenty pod święcącą z biegiem czasu coraz większe triumfy ideologią tak zwanego zrównoważonego rozwoju. Propozycje wprowadzenia współczesnego niewolnictwa, upowszechnienia eugeniki, stworzenia parareligijnych mitów o ludnościowych kataklizmach mających grozić naszej planecie, stanowić miały wstęp do stworzenia światowego rządu i systemu globalnej kontroli.

    W 1992 roku Maurice Strong tłumaczył na Szczycie Ziemi w Rio – Oczywiste jest, że obecny styl życia i wzór konsumpcji zamożnej klasy średniej – obejmujący wysokie spożycie mięsa, dużej ilości przetworzonej żywności, korzystanie z kopalnych paliw, klimatyzacji w domu i pracy, podmiejskie osiedla domów jednorodzinnych – nie są zrównoważone. Konieczna jest zmiana stylu życia na taki, który będzie dostosowany do wzorców konsumpcji nieszkodliwej dla środowiska. Strong mówił też o zastąpieniu suwerenności państw „globalną współpracą ekologiczną”.

    Karta Ziemi – zbiór „wartości”, a raczej religia, którą każdy musi zaakceptować

    Na szczycie w Rio opracowany został jeden z najważniejszych dokumentów, związanych ze „zrównoważonym rozwojem”: Agenda 21, czyli „wszechstronny plan działania na wiek XXI dla Narodów Zjednoczonych, rządów i grup społecznych w każdym obszarze, w którym człowiek ma wpływ na środowisko”. W Szczycie Ziemi uczestniczyli przedstawiciele 172 rządów, 2,4 tysiąca organizacji pozarządowych oraz 10 tysięcy dziennikarzy, zaś Agendę sygnowały 172 kraje, w tym Polska.

    Zapadła wówczas decyzja o podjęciu prac nad tzw. Kartą Ziemi, którą Maurice Strong wraz z byłym sowieckim przywódcą Michaiłem Gorbaczowem zaprezentowali w 2000 roku na konferencji ONZ dotyczącej Środowiska i Rozwoju. Karta, jak się wyrazili jej twórcy, to „nowe Dziesięć Przykazań w celu zbudowania sprawiedliwego, trwałego i pokojowego społeczeństwa globalnego XXI wieku”.

    Podstawową wartością „nowej religii” jest m.in. zabijanie dzieci nienarodzonych. Karta przygotowana została przez „niezależną komisję”, którą powołano w 1992 r. w celu „stworzenia globalnego uzgodnionego stanowiska co do wartości i zasad zrównoważonego rozwoju”. Dokument był przygotowywany w ciągu prawie dziesięciu lat i pracowało nad nim ponoć 5 tysięcy osób. Zawiera on szereg kategorycznych stwierdzeń, nie dopuszczających jakichkolwiek sprzeciwów wobec proponowanych „wartości”.

    „Musimy zjednoczyć się, aby wydać na świat zrównoważone społeczeństwo globalne, oparte na poszanowaniu przyrody, uniwersalnych praw ludzkich, sprawiedliwości ekonomicznej i kulturze pokoju” – czytamy w dokumencie.

    Odwołując się do odpowiedzialności za planetę jesteśmy – „my, ludzie”, oczywiście – zobowiązani do walki z przeludnieniem. „Bezprecedensowy wzrost populacji ludzkiej przeciąża ekologiczne i społeczne systemy. Fundamenty globalnego bezpieczeństwa są zagrożone. Tendencje te są niebezpieczne, ale do uniknięcia” – można się dowiedzieć z lektury Karty. Wzywa ona do „zrównoważonej reprodukcji” i „zdrowia seksualnego”, co w praktyce oznacza dostęp do tak zwanej aborcji, antykoncepcji i edukacji seksualnej.

    Autorzy karty domagają się „przyjęcia wzorców produkcji, spożycia i reprodukcji, które zabezpieczają zdolności regeneracyjne Ziemi, praw człowieka i dobrobytu społeczności”, „internalizacji kosztów środowiskowych i społecznych w towarach oraz usługach w cenie sprzedaży” (w praktyce do zaakceptowania przez nas coraz wyższych i liczniejszych tzw. zielonych podatków), „zapewnienia powszechnego dostępu do opieki zdrowotnej, która wspiera zdrowie reprodukcyjne i odpowiedzialne rozmnażanie”, „wyeliminowania dyskryminacji we wszystkich jej formach, takich jak rasa, kolor skóry, płeć, orientacja seksualna, religia, język i pochodzenie narodowe, etniczne lub społeczne”, „promowania kultury tolerancji, niestosowania przemocy i pokoju”, itp. Przewidziana jest „demilitaryzacja krajowych systemów bezpieczeństwa do poziomu nie-prowokacyjnej postawy obronnej i konwertowanie zasobów wojskowych do celów pokojowych, w tym odbudowy ekologicznej” oraz wiele innych aberracji…

    Strong nie ukrywał przed komisją senacką Stanów Zjednoczonych, że od wdrożenia Karty zależy powodzenie globalnej transformacji, którą zaproponował. – Prawdziwym celem Karty Ziemi – mówił przy okazji jej prezentowania – jest to, aby w rzeczywistości stała się Dziesięcioma Przykazaniami. Michaił Gorbaczow z kolei dodał: – Nie rób innym środowiskom tego, czego nie zrobiłbyś swojemu środowisku… Mam nadzieję, że Karta stanie się rodzajem dziesięciu przykazań, „Kazaniem na Górze”, które zawiera przewodnik ludzkich zachowań wobec środowiska na najbliższe stulecie.

    W 2000 roku przyjęto także tzw. Milenijne Cele Rozwoju, które miały być osiągnięte do 2015 roku. Niezadowoleni z ich realizacji propagatorzy nowej, ale przecież dobrze znanej nam ideologii, podjęli działania przyspieszające wdrażanie zasad „zrównoważonego rozwoju”, doprowadzając – z niemałą pomocą i zaangażowaniem Watykanu – do przyjęcia we wrześniu 2015 r. na słynnej sesji ONZ w Nowym Jorku z udziałem papieża Franciszka Nowej Agendy na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030.

    Agenda 2030

    „Ta Agenda – można przeczytać w dokumencie – dotyczy wszystkich ludów, nikogo nie pomijając. Jest planem działań na rzecz eliminacji ubóstwa we wszystkich jego formach na całym świecie, nieodwracalnie i raz na zawsze. Dąży do zapewnienia pokoju i dobrobytu oraz do powstania partnerstw, a sedno Agendy stanowią ludzie i nasza planeta. Zintegrowane, powiązane ze sobą i niepodzielne siedemnaście Celów Zrównoważonego Rozwoju to cele dla wszystkich ludów. Obrazują one skalę, powszechność i ludzkie ambicje wyrażone w nowej Agendzie” – czytamy w dokumencie, którego założenia są obecnie wdrażane.

    Agenda zawiera 17 celów i 169 zadań, które będą musiały być realizowane przez najbliższych 15 lat, by wprowadzić świat na tzw. ścieżkę zrównoważonego rozwoju. Według słów sekretarza ONZ, Ban Ki-Moona, Agenda wraz z porozumieniem osiągniętym w Addis Abebie ma być początkiem „nowej ery”.

    W grudniu 2015 r. w Paryżu doszło do podpisania ważnego porozumienia klimatycznego ściśle powiązanego z Agendą 2030.

    Tuż przed planowaną uroczystością z udziałem przedstawicieli rządów blisko dwustu państw zmarł Maurice Strong. Niewątpliwe jego śmierć miała w tym kontekście symboliczny wymiar. Twórca ruchu ekologicznego, który oficjalnie nie raz zaprzeczał, jakoby był zwolennikiem rządu światowego, tuż przed śmiercią stwierdził, że „silna współpraca międzynarodowa w tym zakresie musi istnieć, bo za dużo jest ludzi na świecie i za bardzo wzrósł konsumpcjonizm”. Jednocześnie ubolewał z powodu słabości instytucji międzynarodowych, które nie są w stanie wyegzekwować prawa. Fascynował się Chinami, gdzie wykładał i spędził kilka lat. Podziwiał czerwoną dyktaturę za brutalną „politykę jednego dziecka”, która polegała na wykonywaniu przymusowych aborcji. Jego zdaniem, „Chiny były jednym z najlepiej zarządzanych krajów w dzisiejszym świecie”. W wywiadzie dla lewicowej brytyjskiej gazety „The Guardian” Strong podkreślił, że Chiny „wykonały niezwykłą pracę w celu zwiększenia dobrobytu jednej z największych populacji na świecie, a to wcale nie było łatwe”.

    Nowy program ONZ „Agenda 30” roi się od frazesów i miłych haseł dla każdego. Nie można jednak zaprzeczyć, że za frazesami kryje się ciągle ta sama ideologia, która człowieka po prostu nienawidzi.

    Ideologia domagająca się ograniczenia liczby ludności na świecie, zniszczenia klasy średniej, własności prywatnej („ziemia nie może być traktowana jako zwykły aktyw”, dopuszcza się jej zabieranie w celu tworzenia „higienicznych warunków życia” dla innych ludzi, w interesie „całego społeczeństwa”, itp.), wprowadzenia pełnej kontroli nad obywatelami, ale w taki sposób, by oni sami to zaakceptowali.

    Co nam to przypomina? Współcześni marksiści nie mają wątpliwości, że to jest ich ideologia.

    Z kolei nie dalej jak w połowie września 2016 roku w Berlinie obecni członkowie Klubu Rzymskiego, skupiającego polityków, finansistów i „obywateli świata, podzielających wspólną troskę o przyszłość ludzkości” – jak się sami określają – szumnie ogłosili kolejne opracowanie. Prezentował je m.in. niemiecki minister środowiska Gerd Müller oraz kilku ekonomistów, w tym prof. John Schellnhuber, ten sam, który w 2015 roku został mianowany przez Franciszka członkiem zwyczajnym Papieskiej Akademii Nauk i przedstawiał encyklikę „Laudato Si”.

    Inicjatorzy opracowania domagali się, by rządy w poszczególnych krajach koniecznie wprowadziły „politykę jednego dziecka” i ograniczyły wzrost gospodarczy do poziomu zaledwie jednego procenta rocznie. „Dobrze byłoby, gdyby przyrost naturalny zmniejszył się. Idealnie byłoby, gdyby nawet liczba ludności na świecie skurczyła się znacznie” – argumentowali autorzy najnowszego dokumentu, pt. Reinventing prosperity, Jorgen Randers i Graeme Maxton.

    Dr Plinio Corrêa de Oliveira, działacz katolicki, założyciel stowarzyszeń TFP na początku lat 80. zdemaskował metamorfozę socjalizmu, wszczynając ogólnoświatową kampanię przeciwko lansowanej przez ówczesnego przywódcę Francji prezydenta François Mitterranda koncepcji tzw. samorządnego socjalizmu.

    Czy dziś uda się zatrzymać rozpędzoną bestię zrównoważonego rozwoju, który jest w istocie nową odsłoną komunizmu, wdzierającego się w każdą dziedzinę życia ludzkiego? W tej koncepcji człowiek – korona Stworzenia – został strącony na samo dno i nazwany „rakiem świata”.

    Agnieszka Stelmach”

    źródło: http://www.pch24.pl/nowa-religia–nowe-przykazania–ideologia-zrownowazonego-rozwoju-dzisiaj,47365,i.html

    • mgrabas Says:

      „Data publikacji: 2016-11-21 15:00
      Data aktualizacji: 2016-11-23 13:41:00

      Zrównoważony rozwój – „walka z rakiem”, którym jest… człowiek

      Zrównoważony rozwój – „walka z rakiem”, którym jest... człowiek

      Słyszymy i czytamy o nim często. Zajmują się nim najważniejsi przywódcy polityczni świata. Mówią o nim duchowni, a nawet papież Franciszek. Jednak dziwi fakt, że mało kto rozumie jego naturę. Tymczasem – jak się wyraził jeden z polskich uczonych – jest to koncepcja „prawdopodobnie bardziej niebezpieczna niż wszystkie poprzednie aberracje intelektualne ludzkości”. Skąd się wzięła? Kto był na tyle szalony by ja sformułować i dość silny by skutecznie forsować?

      Określenie zapisane także w polskiej konstytucji z 1997 r. (art. 5) zrobiło błyskotliwą karierę na arenie międzynarodowej od momentu oficjalnego pojawienia się w dokumentach w latach 80. Warto wspomnieć, że kwestia wejścia Polski na tzw. ścieżkę zrównoważonego rozwoju była konsultowana już podczas obrad „okrągłego stołu”. Nic dziwnego, bo to nowa metamorfoza socjalizmu. Źródeł tej doktryny należy szukać w myśli neomarksistów.

      „Zrównoważony rozwój” to doktryna ekonomiczna zakładająca, że wszelkie aspekty działalności człowieka nie tylko powinny, ale nawet muszą być podporządkowane „warunkom środowiska”, by nie szkodzić planecie i nie umniejszać szans przyszłych pokoleń na zaspokojenie ich potrzeb.

      Niektórzy koncepcję tę wywodzą od idei zrównoważonej gospodarki leśnej, które powstały w Europie w XVII i XVIII wieku. Faktem jednak jest, że dopiero w latach 50. i 60. ubiegłego stulecia upowszechnił ją ruch ekologiczny. W 1962 r. Rachel Carson opublikowała pracę „Silent Spring” [„cicha wiosna”] zwracając uwagę na związek między wzrostem gospodarczym a rozwojem i równoczesną degradacją środowiska.

      Jednak przełomowy okazał się esej Kennetha E. Bouldinga z 1966 roku, pt. „The Economics of the Coming Spaceship Earth”. Autor pisał o potrzebie stworzenia nowego sytemu ekonomicznego, uwzględniającego ograniczone zasoby Ziemi. Boulding był radykalnym strukturalistą, zafascynowanym socjalizmem. Wielu ekonomistów opowiadających się za interwencjonizmem państwa w gospodarce, w swoich pracach często powołuje się na idee Bouldinga, wykształconego w Oksfordzie, a potem przez długie lata związanego z amerykańskim uniwersytetem w Kolorado.

      Boulding – przeświadczony o szybko kurczących się zasobach i szkodliwości rzekomego przeludnienia – zaproponował wprowadzenie „licencji na posiadanie dziecka”. Miałaby je otrzymywać każda kobieta, która mogłaby mieć jedno lub co najwyżej dwoje dzieci. Licencje miały stanowić „dodatkowe źródło dochodów” dla kobiet biednych. Pozwoleniami tymi można by było handlować, jak dziś handluje się pozwoleniami na emisję dwutlenku węgla. W rezultacie, jak tłumaczył ekonomista, wyrównałyby się nierówności społeczne, ponieważ (przynajmniej tak zakładał) kobiety zamożne chętnie kupowałyby te pozwolenia od biednych, te zaś chętnie by je zbywały. Boulding mówił wprost, że opłaty byłyby „dodatkowym źródłem bogactwa ubogich”, co pozwoliłoby skutecznie walczyć z ekonomicznym niedostatkiem. „Prawo do posiadania dzieci – tłumaczył – powinno być towarem rynkowym, kupowane i sprzedawane przez osoby fizyczne, ale całkowicie regulowane przez państwo”.

      O pomysłach Bouldinga można by pisać wiele. W licznych jego publikacjach stale przewijają się wątki eugeniczne. Ów innowator społeczny postulował m. in. wynalezienie szczepionek sterylizacyjnych

      Maurice Strong – człowiek od zadań specjalnych światowej Rewolucji

      Historię dochodzenia do etapu, w którym obecnie jesteśmy i niezwykłej determinacji polityków z wielu państw (nie zabrakło pośród nich urzędników Watykanu) w realizacji celów „zrównoważonego rozwoju”, doskonale obrazuje przemówienie Maurice’a Stronga wygłoszone w Senacie USA w 2002 roku. na temat szczegółowo zaplanowanej globalnej transformacji społecznej, ekonomicznej i kulturalnej.

      Idee te przedstawił założyciel m. in. New Age Manitou Centre w Kolorado, które stało się mekką wielbicieli ideologii New Age, mającej jednoczyć ludzi wszystkich religii w Ameryce Północnej. Projekt – jak podkreśliła jego druga „żona” – „miał łączyć ludzki duch, świadomość i zrównoważony rozwój”.

      Tuż po śmierci Stronga w 2015 r. brytyjski „The Guardian” napisał, że był on jedyną osobą, która w latach 80. potrafiła wyjaśnić, co należy rozumieć pod pojęciem „zrównoważonego rozwoju”. Fakt ten nie dziwi, bo Kanadyjczyk wymyślił ekologizm. Lansował również wszelkie związane z nim teorie rzekomego globalnego ocieplenia, a także feminizm i eugenikę, pełniąc najwyższe funkcje w rządzie kanadyjskim, a potem w wielu organizacjach międzynarodowych, głównie jednak w ONZ.

      Profesor Zbigniew Jaworowski – nieżyjący już ceniony radiolog, który walczył z fałszerstwem na temat rzekomego ocieplenia klimatu – napisał o ideologii Stronga, twórcy m. in. traktatu z Kioto, sekretarzu generalnym Konferencji Szczytu Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 r.: „Ideologia prezentowana przez Stronga, przedstawiciela najwyższych władz ONZ, jest prawdopodobnie bardziej niebezpieczna niż wszystkie poprzednie aberracje intelektualne ludzkości”.

      Prof. Jaworowski wskazał, że źródła tej ideologii należy szukać w opracowaniu 15 naukowców z 1967 roku, zawartych w „Raporcie z Żelaznej Góry”, w którym „dyskutowano długoterminowe perspektywy nadchodzącego kresu wojen i konieczności wprowadzenia ich substytutów, celem uniknięcia zagrożeń wynikających z pokoju”. Profesor podkreśla, że „raport proponował m.in. utworzenie globalnych sił policyjnych, wprowadzenie współczesnego niewolnictwa, eugeniki, nowych quasi-religijnych mitów o planetarnych zagrożeniach oraz wyolbrzymioną ochronę środowiska”.

      Myśli zawarte w tym opracowaniu, odzwierciedlające ówczesne opinie elit USA, stały się zalążkiem zdarzeń prowadzących do gwałtownego rozwoju ruchów ekologicznych i obecnej histerii klimatycznej. Raport początkowo utajniony przez prezydenta Johnsona, opublikowany jednak po kilku latach jako „przeciek”, stał się bestsellerem. Zalecał, by „substytutem wojen” stało się jakieś „śmiertelne zagrożenie dla planety”. Raport wzywał do zaakceptowania „rządu światowego” i skoncentrowania uwagi społeczeństwa na zagrożeniu dla planety oraz „fikcyjnych globalnych wrogach”.

      Zadanie to – jak zauważa profesor – zrealizował Klub Rzymski w swoim, wydanym w 1972 roku raporcie zatytułowanym „Granice Wzrostu”. Straszono w nim „przeludnieniem” i domagano się natychmiastowego wdrożenia polityki, ograniczającej przyrost naturalny. Autorzy opracowania – grupa naukowców kierowanych przez Dennisa i Donellę Meadows z Massachusetts Institute of Technology – opisywała pożądany „stan globalnej równowagi”: „Poszukujemy takiego modelu produkcji, który byłby trwały i nie groził nagłym, niekontrolowanym upadkiem; systemu światowego zdolnego do zaspokojenia podstawowych potrzeb materialnych wszystkich ludzi” – czytamy w raporcie. Dalej naukowcy przekonywali, iż „jeśli obecne trendy wzrostowe światowej populacji, industrializacji, zanieczyszczenia, produkcji żywności i zużycia zasobów zostaną utrzymane, to w ciągu najbliższych stu lat osiągnięte zostaną granice wzrostu tej planety”.

      Autorzy przyjęli, że możliwe jest zbudowanie „modelu zrównoważonego” jeśli zostaną spełnione następujące warunki: populacja uzyska dostęp do stuprocentowo skutecznych metod kontroli urodzin, średni pożądany rozmiar rodziny to dwójka dzieci, zaś system ekonomiczny utrzyma średnią produkcję przemysłową per capita na poziomie z 1972 roku.

      „Świat ma raka, a tym rakiem jest człowiek”

      W 1976 r. opublikowano drugie wydanie tego opracowania pod zmienionym tytułem „Ludzkość w punkcie zwrotnym” z groźnym mottem: „Świat ma raka, a tym rakiem jest człowiek” (raport jest dostępny w postaci książki: Mihajlo Mesarovic and Eduard Pestel, Mankind at the Turning Point: The Second Report to The Club of Rome, 1974).

      Pismo „Nature” uznało opracowanie za „niedorzeczne”. Wszystkie przewidywania o katastroficznych skutkach skażeń i niedoborów okazały się fałszywe. „W latach osiemdziesiątych, po trzech dekadach spadku temperatury przy ciągle wzrastającej emisji dwutlenku węgla, zaczęło robić się cieplej. To stało się pretekstem do przemianowania dwutlenku węgla, „gazu życia”, z którego zbudowane jest wszystko, co żyje na Ziemi, na najgorsze skażenie powodowane przez człowieka, rzekomo zagrażające planecie” – pisze Jaworowski.

      Stworzony więc został „fikcyjny wróg globalny”. W celu „prowadzenia walki z nim” odwołano się do altruistycznych instynktów ludzi dobrej woli, czym można tłumaczyć popularność owej ideologii. „Mamy niebezpiecznego wroga planety, ludzki dwutlenek węgla, dla którego zwalczenia gotowi jesteśmy poświęcić swój dobrobyt i rozwój” – komentuje radiolog, wskazując, że obniżenie o połowę emisji dwutlenku węgla do roku 2050 będzie kosztować świat 45 bilionów dolarów, czyli corocznie 1,1 proc. światowego PKB!

      Zrównoważony rozwój – nowa twarz „cywilizacji śmierci”

      Na początku lat. 80. – jak wspomniał przed komisją senacką Maurice Strong – zapał do realizacji „celów środowiskowych” znacznie przygasł, dlatego „Zgromadzenie Ogólne ONZ podjęło decyzję o utworzeniu Światowej Komisji Środowiska i Rozwoju pod przewodnictwem byłej premier Norwegii Gro Harlem Brundtland”. W 1987 roku Komisja, której członkiem był też Strong, przedstawiła raport, pt. „Nasza wspólna przyszłość”. Tłumaczono w nim, dlaczego świat musi wkroczyć na ścieżkę „zrównoważonego rozwoju jako jedynego bezpiecznego i trwałego szlaku dla przyszłości ludzkiej wspólnoty”. Dodajmy, że pani Brundtland doradzała polskiemu rządowi w latach 1990-1991 w ekokonwersji zadłużenia wobec Klubu Paryskiego.

      Dzięki impetowi politycznemu wytworzonemu przez komisję Brundtland, Zgromadzenie Ogólne ONZ postanowiło zwołać w 1992 roku Konferencję na temat Środowiska i Rozwoju w Rio de Janeiro.

      Wróćmy jednak do opracowania powszechnie znanego jako „Raport Brundtland”, od nazwiska przewodniczącej grupy roboczej. Zdefiniowano w nim pojęcie „zrównoważonego rozwoju” i stwierdzono, że utrzymanie wolnorynkowej gospodarki nie jest już możliwe.

      Wnioski zawarte w tym opracowaniu stanowią kamień węgielny realizowanej obecnie polityki „zrównoważonego rozwoju”, która przerzuca niejako odpowiedzialność za skutki neokolonializmu z korporacji międzynarodowych na całą ludzkość.

      Socjoekonomiczny program transformacji zarysowany w raporcie wymaga radykalnego upolitycznienia ekonomii. Widoczny w nim determinizm (nieuchronna katastrofa zagrażająca ludzkości z powodu zanieczyszczenia środowiska, przeludnienia planety itp.), kosmopolityzm, humanizm, nowe formy autokratycznego zarządzania pozapaństwowego, zniszczenie klasy średniej, tolerancja dla wszystkich, budowa „otwartego społeczeństwa”, upowszechnienie wszelkich technik zabijania dzieci poczętych, to tylko cześć fundamentów niezwykle pojemnej ideologii „zrównoważonego rozwoju” powszechnie wdrażanej na świecie.

      Raport przyrównał rzekome zmiany klimatyczne do „zagrożenia jądrowego” i postulował podporządkowanie wszelkich działań ludzkich potrzebom ochrony klimatu. Stał się ważną agendą polityczną biurokratów ONZ i UE oraz wszystkich ministerstw środowiska na świecie.

      Agnieszka Stelmach ”

      źródło: http://www.pch24.pl/zrownowazony-rozwoj—walka-z-rakiem–ktorym-jest—-czlowiek,47539,i.html

  2. mgrabas Says:

    „By Sobrius on Listopad 15, 2016

    Przyszłe obozy śmierci – FEMA

    Ellie Katsnelson, dobry izraelski przyjaciel niedawno zasugerował bym zajęła się pisaniem o ciemnych chmurach terroru jakie spadną na Amerykę.

    camp-fema-580x435

    Nie wiedząc od czego zacząć, pomyślałam, że rozpocznę od tego punktu zwrotnego w nadchodzącym wieku w Ameryce, a mianowicie spędzeniu tłumów, czyli was, Gojów, do obozów koncentracyjnych, kolokwialnie znanych pod nazwą FEMA.

    Zapytałam się: od czego dokładnie mam zacząć o tych obozach? Tuż przed czy tuż po ich ustanowieniu? Wiedząc że przyjaciel nie pozwoli mi skorzystać z jego lepszego żydowskiego mózgu, postanowiłam polegać całkowicie na własnych zasobach intelektualnych: czyli na mojej małej kobiecej jaźni, niekiedy delikatnej i kosmopolitycznej, niekiedy zaciekle żydowskiej. I zaczęłam opisywać życie w obozach od samego środka, po ustanowieniu obozów i kiedy już zaczęły funkcjonować.

    Teraz powiem o przyszłości: przyszłości kiedy zardzewiały żydowski sztylet zostanie wbity w serca prawdziwych miłośników wolności. W końcu, drodzy przyjaciele, przyszłość jaką zamierzam opisać będzie niczym innym jak tylko wkrótce mającym nadejść ŻYDOWSKIM RZĄDOM W AMERYCE.

    A zatem ostrzeżeni, i z niezatrzymującą nas już preambułą, pozwolę sobie rozpocząć moje smutne zadanie opisania w szczegółach nachodzącego losu amerykańskich mas, wielu z nich antysemitów, którym na pewno trzeba dać zbawienną lekcję.

    I tak, przyjaciele, jesteśmy w obozie FEMA. Witamy w „uroczych” komunistycznych rezydencjach, w których współwięźniowie będą usypiani do stanu półprzytomnego otępienia przy pomocy leków przeciwdepresyjnych, kojącej muzyki, i nieustannej obowiązkowej TV w każdym pomieszczeniu – sprytnych telewizorów które będą rejestrować wszystkie rozmowy i szpiegować w najbardziej intymnych dla współwięźniów chwilach.

    Nadzieja, wielki oszust, będzie wam towarzyszyć w obozach. Ale my Żydzi nigdy nie pozwolimy by te nadzieje przerodziły się w możliwości. Zniweczymy wszelkie wysiłki z waszej strony znalezienia sobie lepszej przyszłości.

    Zarządzi się bicie, regularne bicie by wymusić uległość i zachować dyscyplinę. Będziemy zachęcać do szpiegowania. I każda próba ze strony więźniów zmiękczenia surowości ich życia lub osłabienia naszego rygoru dyscyplinarnego spowoduje szybką i drastyczną karę. Uporczywi przestępcy będą likwidowani bez litości.

    Z biegiem czasu większość więźniów stopniowo pokocha obóz i spodobają im się codzienne upokorzenia w stylu maso, nawet zatęsknią za biczem kiedy używa się go niewystarczająco. I obóz też ich pokocha, nagradzając informatorów i mianując najbardziej okrutnych tyranów na stanowiska władzy.

    227553_szkielety_bojka

    Tak jak w świecie zewnętrznym, w obozach więziennych dla Gojów, najbardziej niekompetentni i zepsuci ludzie będą promowani do stanowisk władzy, i będą wydawać wszystkie rozkazy wykonawcze, zaś najlepsi mężczyźni i kobiety będą zmuszane do zginania kolan i posłuszeństwa.

    Rozrabiaka i zbir, tajny zabójca, uśmiechnięty sadysta, tylko ci będą mieli zagwarantowany wysoki urząd w naszym NWO.

    Promienie słońca mogą dawać ciepło, a zapach róży może nawet spowodować, że kochanek będzie bardziej kochał, ale nic, ABSOLUTNIE NIC! co wy Goje zrobicie dla nas Żydów, nigdy nie spowoduje tego byśmy do was coś czuli.

    Choć uniwersalny Stwórca mógł wykuć firmament i dodać życie gdzie wcześniej go nie było, On jeszcze doda komory miłości i wdzięczności do naszego żydowskiego mózgu, bo każdy Żyd, tu włączam siebie, KAŻDY ŻYD BEZ WYJĄTKU nosi w sobie taki bezkomorowy mózg – pozbawiony miłości, szlachetności, altruizmu i idealizmu.

    Och, gdybyście tylko nas znali! Źli, źli Żydzi! Źli nie zasługujący na odkupienie, iskry w szalejącym piecu mózgu szatana.

    Jak w Związku Sowieckim po rewolucji bolszewickiej w 1917, kiedy Żydzi doszli do władzy absolutnej za Lenina i Stalina, w naszym NWO antysemityzm będzie największą zbrodnią.

    Każdy złapany na czytaniu Protokołów mędrców Syjonu w naszej odważnej nowej żydowskiej dystopii będzie skazany na śmierć.

    Faktycznie, ci którzy w najlżejszy sposób krytykują Izrael, albo ubliżająco wypowiadają się o Żydach – odnosząc się bez szacunku do np. żydowskiego nosa – w obozach FEMA będą traktowani ze szczególną ostrością. Ich usta będą zamknięte żelazem ich policzki i język przebiją metalowe zęby, albo igły i szpilki i drut kolczasty wykorzysta się do zaszywania im ust.

    _20161115_111342

    Tą i każdą inną nawet bardziej pomysłową metodą, Goje wkrótce poznają zalety poprawności politycznej i trudną sztukę trzymania języka za zębami.

    Kiedy przyzwyczaicie się do życia w obozach, na zewnątrz każdego baraku pojawią się widoki tak straszne i dziwne, że będziecie się zastanawiać czy jest po co dalej żyć.

    Wykopane w idealnie prostej linii i sięgające aż po horyzont zimne, czarne, masowe groby będą zachłannie czekać na wszystkich tych których my, Żydzi, uznaliśmy za godnych kulki, czyli na was, Gojów. „Depozyty” – bo taka będzie wasze nowa nazwa, a nie „ofiary” – depozyty będą przybywać w środku nocy i w ciężarówkach, a là Czeka: czarne ciężarówki, nienumerowane i nieoznaczone ciężarówki.

    Z boku każdej takiej ciężarówki pojawi się ogromna platforma z przymocowanym pasem transmisyjnym, przenoszącym martwe ciała Amerykanów w niekończących się liniach: ciała niemowląt które dopiero nauczyły się oddychać, małych dzieci które dopiero nauczyły się chodzić i skakać, pięknych młodych dziewcząt i przystojnych młodych mężczyzn w soczystej wiośnie ich życia. Światło w ich oczach będzie martwe, i uśmiechy na ustach skamieniałe.

    Powoli i mechanicznie, bez śladu ludzkich uczuć, te ciała – a niektóre będą jeszcze żywe! – zostaną wrzucone do tych rowów, by gniły i karmiły robaki.

    Potem ciężarówki wrócą w melancholicznej procesji do kostnic miasta, Miasta Przerażającej Nocy, które rozciąga się na nieużytki neonowej Ameryki… jak ponure cmentarze czasu straconego w migotliwej mgle wieczności.

    Miejsce z którego odjeżdżały ciężarówki śmierci obserwuje Żyd. Z założonymi rękami i sępimi oczami mocno zapatrzonymi w nieludzkie zadanie wprost przed nim, o zimnym sercu Żyd pokazuje swoją aprobatę lub dezaprobatę skinieniem lub kiwnięciem głowy… kiedy stalowe olbrzymy jeżdżą tam i z powrotem z ładunkiem ludzkich trupów.

    Poza Żydami, jak zombie amerykańskimi kierowcami w ciężarówkach śmierci, i odurzonymi kopaczami dołów, nikt nie widział dokonywania milczącego ludobójstwa na Gojach.

    Wymaże się każdy ślad naszych zbrodni.

    Bo my oczywiście unikamy kłopotliwych wpadek z przeszłości, gdzie, niestety, pokazała się nasza ukryta ręka: taka jak afera Lavona, incydent z USS Liberty, i nasza najbardziej katastrofalnie nieudana operacja do chwili obecnej, atak fałszywej flagi na Amerykę 11 września 2001.

    Tutaj, przyznaję się, prawie złapano nas z ręką w słoiku z konfiturami!

    Na pewno zostalibyśmy złapani in flagrante delicto i pokazywani w powszechnej hańbie jako międzynarodowi zbrodniarze wojenni, gdybyśmy nie mieli pełnej kontroli nad oficjalnym dochodzeniem i korporacyjnymi mediami.

    Teraz jest tak, że 95% amerykańskiego społeczeństwa nadal uważa, że 11 IX to dzieło Arabów.

    Do chwili obecnej oni wierzą w WIELKIE KŁAMSTWO 11 IX. Tak jak zostali oszukani przez nasze należące do Żydów media, że Irak miał broń masowego niszczenia. I że Saddam Hussejn miał w 45 minut wymazać Londyn! – sztuczka pokazana im przez brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira, naszego dobrze opłacanego syjonistycznego pionka i nadal na wolności masowego mordercę!

    Musicie to przyznać. Jesteśmy sprytni. Wiemy jak wymyślić Wielkie Kłamstwo. Tak, my możemy tak robić, by naiwne masy gojowskie wierzyły we wszystko!

    To dlatego że mamy do dyspozycji media, środki masowej hipnozy.

    _20161115_112821

    Mój stary przyjaciel Dostojewski kiedyś powiedział rodakom Rosjanom: „Jeśli w ogóle Żydzi zdobędą władzę w Rosji, to żywcem obedrą Rosjan ze skóry”. Oni go zignorowali, i dużo ich to kosztowało. Żydzi przyszli, Żydzi zobaczyli, i Żydzi obdarli żywcem Rosjan ze skóry.

    Tak dzieje się z ludźmi którzy mają uszy do słuchania, a nie słyszą.

    We Francji piękna Charlotte Corday wskazała, że to Żydzi zatruli umysł Marata, i dlatego, co za tym idzie, wkrótce będą zatruwać duszę Francji swoimi śmiertelnymi toksynami moralnymi.

    W ciągu kilku godzin po wypowiedzeniu tych proroczych słów przez antyjudajską sukę, została schwytana przez swoich rodaków i doprowadzona pod gilotynę, żeby odciąć od ciała jej piękną białą szyję.

    Głupcy, ci łatwo dający się otumanić jakobińscy rewolucjoniści! Mieli oczy do patrzenia, a nie widzieli. Oni też, w odpowiednim czasie, nauczą się czołgać w pyle i jeść chleb poniżenia, za żydowskich władców.

    I był mój stary przyjaciel Schopenhauer. On też zmierzył się rogami z Żydami i żałował że im zaufał. Nie bez powodu ich ręce nazwał „diabelskimi pazurami”. Oni oszukali wielkiego niemieckiego filozofa, w teraz zapomnianym meksykańskim przekręcie, na 2 / 3 jego majątku.

    Teraz to Madoff i banksterzy z Wall Street okradają Amerykę i śmieją się z naiwnych Gojów, wiedząc zbyt dobrze, że Goje są słabymi i godnymi pogardy mięczakami, bezradnymi w zatrzymaniu Żydów przed zdzieraniem z nich żywcem skóry.

    I tak, był Shopenhauer i jego ludzie, doprowadzeni do rozpaczy przez drapieżnego Żyda, którego NIKT NIE WIE JAK ZATRZYMAĆ!

    A później była Rosja, z 66 mln chrześcijańskimi ciałami zaśmiecającymi krajobraz.

    A teraz, przyjaciele, jest Ameryka. Przyszła wasza kolej. Nadszedł wasz czas. Zegar tyka, i budzik zadzwoni!

    Za kilka minut… za kilka sekund!

    „Dużo bardziej święte jest zastrzelić Żyda nić pójść do kościoła” – powiedział kiedyś Schopenhauer, zanim dodał słynne słowa, które teraz stały się niemieckim przysłowiem: „Po podaniu ręki Żydowi, policz swoje palce”.

    Powiem wam tyle, żałośni Amerykanie, opasłe góry smalcu i letargu: możecie mocno wierzyć w Boga Ojca i kochać Pana Jezusa Chrystusa miłością nieporównywalną – i choć Chrystus może ratować duszę, a Bóg przenosić góry, to nigdy nie zapominajcie tego: w świecie rządzonym przez Żydów załadowana broń jest dużo lepszym przyjacielem niż obaj – Bóg Ojciec i Syn Boży razem!

    Jeśli waszym celem jest przetrwanie, przyjaciele, to powiem wam tyle: żadne modlitwy świata nie pomogą wam kiedy oddacie swoją broń Żydom w państwie policyjnym Ameryce! Pamiętajcie: rosyjscy chłopi nie mieli broni – byli bezbronni! – wszystko co mieli to widły, kije i kamienie! – i dlatego ginęli w milionach z rąk Żydów czekistów po rewolucji bolszewickiej.

    sketch-1479199837066

    „Bóg nas ukarał” – powiedział Sołżenicyn – „bo my Rosjanie zapomnieliśmy o nim”. Ale to nie tak, przyjaciele! Sołżenicyn nie miał racji. Byłoby lepiej gdyby powiedział „Nas Rosjan zabijano w milionach bo byliśmy na tyle głupi żeby pozwolić żydowskim ciemiężcom nas zabijać – powinniśmy zabić ich pierwsi!”

    Przyjaciele, posłuchajcie mnie. Zapamiętajcie moje słowa. Nie pozwólcie by rozdmuchał je wiatr jak liście. Kiedy Żydzi przyjdą was zabić, jak kiedyś zrobili z Rosjanami, nie będziecie mieć czasu by wtedy szukać Boga – bo Bóg opuści was na długo zanim przyjdą Żydzi by zakończyć waszą żałosną egzystencję!

    Tak, Bóg was opuści z powodu waszej bezdennej głupoty i tchórzostwa i niewolniczej mentalności!

    Bo Bóg kocha odważnych i szlachetnych. On kocha tych którzy wiedzą jak bronić swoje żony, dzieci, swojego honoru. On kocha tych którzy są gotowi walczyć na śmierć za wszystko co dla nich cenne.

    Dlaczego Bóg miałby chronić kryjącego się niewolnika, który wkłada swoją szyję w żydowskie jarzmo? Człowiek który pozwala własnej żonie i dzieciom iść w niewolę, w okrutną niewolę jak zwierzęta juczne, dlaczego Bóg miałby chronić tak żałosną namiastkę człowieka?

    Rosjanie powiedzieli nam to wszystko. To jest napisane w ich ukrytych historiach. To jest tam dla wszystkich w zakazanej książce Sołżenicyna, której wasi żydowscy władcy nie pozwolą wam czytać – bo oni są właścicielami wszystkich dużych wydawnictw i mają władzę karania wszystkich którzy grzeszą rozpowszechnianiem Prawdy.

    Ach, Święta Rosja już nie krwawi! Wydaje się że wyleczyła swoje rany, mimo że żydowscy oligarchowie ostatnio spadli na nią jak stado sępów i próbowali wyssać z niej krew. Judajskie sępy uciekły z łupami, jak wiecie, chroniąc się w większości w Izraelu i w dwu innych koloniach Izraela, Stanach Zjednoczonych i Brytanii – dwu krajach zawsze gotowych do skakania przez obręcze dla swoich żydowskich władców.

    Choć Rosja już nie krwawi, spójrzcie na Amerykę krwawiącą jak ofiara wampira, wykrwawiającą się powoli na śmierć pod kłami drapieżnego Żyda! Ach, jak słodko jest być potężnym Żydem we współczesnej Ameryce! – jak książę Drakula mający pełną kontrolę nad bankiem krwi, z tysiącami białych szyj do wyboru!

    Tutaj, daleko od rosyjskich stepów i zimnych obszarów Syberii, przez lazurowy Atlantyk, na wspaniałych ziemiach odważnych i wolnych, ostatnio było zamieszanie, obudzenie, pączkowanie, tak, dudnienie odległego grzmotu, jak przed nadciągającą burzą.

    Śpiący olbrzym, wydaje się, już nie śpi. Kręci się. Zaczyna się budzić.

    Plaga kosmosu, my Żydzi, możemy mieć prasę, i możemy głośno deklarować, że ziemia i człowiek są tu tylko by spełniać nasze potrzeby, ale powiem wam tyle, przyjaciele: kiedy Amerykanie, najlepszy naród świata, w końcu postanowią działać, nie będzie żadnej szczeliny na świecie tak dużej by mogła ukryć i chronić Żydów.

    W tych dniach nie pomogą Żydom żadne kłamliwe wrzaski o antysemityzmie. Żadne odnoszenie się do sumienia, żadne wołania o litość nie uratują ich spod szponowatych rąk ich Mścicieli. Wtedy będzie za późno dla Żydów. Oni popchnęli Amerykę zbyt daleko. Przekroczywszy wszystkie czerwone linie, postawiwszy się poza nawiasem, doprowadziwszy Amerykę do uwolnienia się z pęt, Żydzi będą musieli przejść przez Dzień Rozrachunku.

    Ten dzień nadejdzie, przyjaciele. Tak, musi nadejść, jak złodziej nocą! On już jest tuż za rogiem…

    CZY TAKA BĘDZIE …PRZYSZŁOŚĆ?

    Tak więc, przyjaciele – moi drodzy, drodzy przyjaciele! – kiedy trąbka w końcu wezwie do broni – i tak będzie! – i kiedy drapieżne bestie zrobią się tłuste i gotowe na rzeź – niech usłyszy ją każda od dawna cierpiąca amerykańska matka, niech zauważy to każdy od dawna cierpiący amerykański ojciec, i niech przygotuje się każdy od dawna obrażany amerykański syn i córka – niech przepaszą swoje biodra, każdy z nich, i przygotują się na nadchodzącą rzeź.

    Bo ostateczni sędziowie Żydów, tłumy, kiedy już ogłoszą swój werdykt „winien” na Żydów, wtedy te tłumy same staną się egzekucjonerami Żydów.

    _20161115_150619

    Tłumy wedrą się do każdej nędznej synagogi, wtargną do każdego żydowskiego domu, wpadną do banków i judajskich kantorów i muzeów holokaustu, bo amerykańska dusza w końcu się obudzi z katatonicznej drzemki, i, na Boga Wszechmogącego! oni wezmą prawo w swoje ręce i wytną każdego żywego Żyda na świecie.

    „Nic lepiej nie oczyszcza duszy” – zauważył kiedyś arogancki Żyd – „niż patrzeć kiedy umierają ci którzy są niegodni życia”.

    Pewnego dnia te słowa obrócą się przeciwko samemu aroganckiemu Żydowi.

    Wtedy Żyd zostanie wymieciony i w konwulsjach pod nowym panowaniem terroru. Przyjdzie jego czas na spłacenie karmicznego długu. I krew Żydów będzie płynąć szkarłatnymi strumieniami ulicami Nowej Sodomy, oświetlonymi neonani ulicami Stanów Zjednoczonych Żydostwa, w pogromie kończącym wszystkie pogromy, w holokauście kończącym wszystkie holokausty, świat bez końca na zawsze…

    PRZYGOTUJCIE SIĘ NA PRZYSZŁE OBOZY ŚMIERCI.

    _20161115_102017

    ELLIE KATSNELSON: Nic nie wiadomo o tajemniczej Ms Katsnelson poza tym co już nam sama powiedziała w różnych komentarzach na naszym portalu. Najwyraźniej jest żydowską suprematką mieszkającą w Izraelu i jest współwłaścicielką biznesu czekoladowego na południu Francji, wytwarzającego najdroższe de luxe czekolady na świecie. Uważa się iż jest również członkiem rodziny Rotszyldów.

    The Death Camps to Come

    Ellie Katsnelson, redakcja i skrót Lasha Darkmoon

    [od redakcji:

    Camp Fema – American Lockdown

    Krakowskie Fema Camp:

    Źródło: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/przyszle-obozy-smierci-ellie-katsnelson-2014-12

    za: http://www.nwo.report/nwo/przyszle-obozy-smierci-fema.html


    od mg: poniżej oryginalny polski artykuł źródłowy


    Opublikowano Grudzień 15, 2014 Przez a303

    Przyszłe obozy śmierci. Ellie Katsnelson

    Dobry izraelski przyjaciel niedawno zasugerował bym zajęła się pisaniem o ciemnych chmurach terroru jakie spadną na Amerykę.

     

    KIEDY NADEJDĄ RZĄDY ŻYDÓW NA ŚWIECIE DLA KOGO BĘDĄ OBOZY ŚMIERCI?

    Nie wiedząc od czego zacząć, pomyślałam, że rozpocznę od tego punktu zwrotnego w nadchodzącym wieku w Ameryce, a mianowicie spędzeniu tłumów, czyli was, Gojów, do obozów koncentracyjnych, kolokwialnie znanych pod nazwą FEMA.

    Zapytałam się: od czego dokładnie mam zacząć o tych obozach? Tuż przed czy tuż po ich ustanowieniu? Wiedząc że przyjaciel nie pozwoli mi skorzystać z jego lepszego żydowskiego mózgu, postanowiłam polegać całkowicie na własnych zasobach intelektualnych: czyli na mojej małej kobiecej jaźni, niekiedy delikatnej i kosmopolitycznej, niekiedy zaciekle żydowskiej. I zaczęłam opisywać życie w obozach od samego środka, po ustanowieniu obozów i kiedy już zaczęły funkcjonować.

    Teraz powiem o przyszłości: przyszłości kiedy zardzewiały żydowski sztylet zostanie wbity w serca prawdziwych miłośników wolności. W końcu, drodzy przyjaciele, przyszłość jaką zamierzam opisać będzie niczym innym jak tylko wkrótce mającym nadejść ŻYDOWSKIM RZĄDOM W AMERYCE.

    A zatem ostrzeżeni, i z niezatrzymującą nas już preambułą, pozwolę sobie rozpocząć moje smutne zadanie opisania w szczegółach nachodzącego losu amerykańskich mas, wielu z nich antysemitów, którym na pewno trzeba dać zbawienną lekcję.

    _______________________________________________

    PIERWSZY DZIEŃ W OBOZIE FEMA  “Nasza rasa jest rasą panów. Masy będą nam lizać stopy i służyć nam jako niewolnicy

    I tak, przyjaciele, jesteśmy w obozie FEMA (obrazek). Witamy w „uroczych” komunistycznych rezydencjach, w których współwięźniowie będą usypiani do stanu półprzytomnego otępienia przy pomocy leków przeciwdepresyjnych, kojącej muzyki, i nieustannej obowiązkowej TV w każdym pomieszczeniu – sprytnych telewizorów które będą rejestrować wszystkie rozmowy i szpiegować w najbardziej intymnych dla współwięźniów chwilach.

    Nadzieja, wielki oszust, będzie wam towarzyszyć w obozach. Ale my Żydzi nigdy nie pozwolimy by te nadzieje przerodziły się w możliwości. Zniweczymy wszelkie wysiłki z waszej strony znalezienia sobie lepszej przyszłości.

    Zarządzi się bicie, regularne bicie by wymusić uległość i zachować dyscyplinę. Będziemy zachęcać do szpiegowania. I każda próba ze strony więźniów zmiękczenia surowości ich życia lub osłabienia naszego rygoru dyscyplinarnego spowoduje szybką i drastyczną karę. Uporczywi przestępcy będą likwidowani bez litości.

    Z biegiem czasu większość więźniów stopniowo pokocha obóz i spodobają im się codzienne upokorzenia w stylu maso, nawet zatęsknią za biczem kiedy używa się go niewystarczająco. I obóz też ich pokocha, nagradzając informatorów i mianując najbardziej okrutnych tyranów na stanowiska władzy.

    Tak jak w świecie zewnętrznym, w obozach więziennych dla Gojów, najbardziej niekompetentni i zepsuci ludzie będą promowani do stanowisk władzy, i będą wydawać wszystkie rozkazy wykonawcze, zaś najlepsi mężczyźni i kobiety będą zmuszane do zginania kolan i posłuszeństwa.

    Rozrabiaka i zbir, tajny zabójca, uśmiechnięty sadysta, tylko ci będą mieli zagwarantowany wysoki urząd w naszym NWO.

    UTRZYMYWANIE DYSCYPLINY W OBOZACH Silni będą rządzić i bić słabych by ulegli

    Promienie słońca mogą dawać ciepło, a zapach róży może nawet spowodować, że kochanek będzie bardziej kochał, ale nic, ABSOLUTNIE NIC! co wy Goje zrobicie dla nas Żydów, nigdy nie spowoduje tego byśmy do was coś czuli.

    Choć uniwersalny Stwórca mógł wykuć firmament i dodać życie gdzie wcześniej go nie było, On jeszcze doda komory miłości i wdzięczności do naszego żydowskiego mózgu, bo każdy Żyd, tu włączam siebie, KAŻDY ŻYD BEZ WYJĄTKU nosi w sobie taki bezkomorowy mózg – pozbawiony miłości, szlachetności, altruizmu i idealizmu.

    Och, gdybyście tylko nas znali! Źli, źli Żydzi! Źli nie zasługujący na odkupienie, iskry w szalejącym piecu mózgu szatana.

    Jak w Związku Sowieckim po rewolucji bolszewickiej w 1917, kiedy Żydzi doszli do władzy absolutnej za Lenina i Stalina, w naszym NWO antysemityzm będzie największą zbrodnią.

    Każdy złapany na czytaniu Protokołów mędrców Syjonu w naszej odważnej nowej żydowskiej dystopii będzie skazany na śmierć.

    Faktycznie, ci którzy w najlżejszy sposób krytykują Izrael, albo ubliżająco wypowiadają się o Żydach – odnosząc się bez szacunku do np. żydowskiego nosa – w obozach FEMA będą traktowani ze szczególną ostrością. Ich usta będą zamknięte żelazem (zob. zdjęcie powyżej) albo – OSTRZEŻENIE! NIE PATRZ NA TE ZDJĘCIA JEŚLI MASZ DELIKATNY ŻOŁĄDEK! – ich policzki i język przebiją metalowe zęby, albo igły i szpilki i drut kolczasty wykorzysta się do zaszywania im ust.

    Tą i każdą inną nawet bardziej pomysłową metodą, Goje wkrótce poznają zalety poprawności politycznej i trudną sztukę trzymania języka za zębami.

    ______________________________________________

    Kiedy przyzwyczaicie się do życia w obozach, na zewnątrz każdego baraku pojawią się widoki tak straszne i dziwne, że będziecie się zastanawiać czy jest po co dalej żyć.

    Wykopane w idealnie prostej linii i sięgające aż po horyzont zimne, czarne, masowe groby będą zachłannie czekać na wszystkich tych których my, Żydzi, uznaliśmy za godnych kulki, czyli na was, Gojów. „Depozyty” – bo taka będzie wasze nowa nazwa, a nie „ofiary” – depozyty będą przybywać w środku nocy i w ciężarówkach, a là Czeka: czarne ciężarówki, nienumerowane i nieoznaczone ciężarówki.

    Z boku każdej takiej ciężarówki pojawi się ogromna platforma z przymocowanym pasem transmisyjnym, przenoszącym martwe ciała Amerykanów w niekończących się liniach: ciała niemowląt które dopiero nauczyły się oddychać, małych dzieci które dopiero nauczyły się chodzić i skakać, pięknych młodych dziewcząt i przystojnych młodych mężczyzn w soczystej wiośnie ich życia. Światło w ich oczach będzie martwe, i uśmiechy na ustach skamieniałe.

    Powoli i mechanicznie, bez śladu ludzkich uczuć, te ciała – a niektóre będą jeszcze żywe! – zostaną wrzucone do tych rowów, by gniły i karmiły robaki.

    KOPANIE DOŁÓW ŚMIERCI

    Potem ciężarówki wrócą w melancholicznej procesji do kostnic miasta, Miasta Przerażającej Nocy, które rozciąga się na nieużytki neonowej Ameryki… jak ponure cmentarze czasu straconego w migotliwej mgle wieczności.

    Miejsce z którego odjeżdżały ciężarówki śmierci obserwuje Żyd. Z założonymi rękami i sępimi oczami mocno zapatrzonymi w nieludzkie zadanie wprost przed nim, o zimnym sercu Żyd pokazuje swoją aprobatę lub dezaprobatę skinieniem lub kiwnięciem głowy… kiedy stalowe olbrzymy jeżdżą tam i z powrotem z ładunkiem ludzkich trupów.

    KOPACZ DOŁÓW

    Poza Żydami, jak zombie amerykańskimi kierowcami w ciężarówkach śmierci, i odurzonymi kopaczami dołów (powyżej), nikt nie widział dokonywania milczącego ludobójstwa na Gojach.

    Wymaże się każdy ślad naszych zbrodni.

    Bo my oczywiście unikamy kłopotliwych wpadek z przeszłości, gdzie, niestety, pokazała się nasza ukryta ręka: taka jak afera Lavona, incydent z USS Liberty, i nasza najbardziej katastrofalnie nieudana operacja do chwili obecnej, atak fałszywej flagi na Amerykę 11 września 2001.

    Tutaj, przyznaję się, prawie złapano nas z ręką w słoiku z konfiturami!

    Na pewno zostalibyśmy złapani in flagrante delicto i pokazywani w powszechnej hańbie jako międzynarodowi zbrodniarze wojenni, gdybyśmy nie mieli pełnej kontroli nad oficjalnym dochodzeniem i korporacyjnymi mediami.

    Teraz jest tak, że 95% amerykańskiego społeczeństwa nadal uważa, że 11 IX to dzieło Arabów.

    Do chwili obecnej oni wierzą w WIELKIE KŁAMSTWO 11 IX. Tak jak zostali oszukani przez nasze należące do Żydów media, że Irak miał broń masowego niszczenia. I że Saddam Hussejn miał w 45 minut wymazać Londyn! – sztuczka pokazana im przez brytyjskiego premiera Tony’ego Blaira, naszego dobrze opłacanego syjonistycznego pionka i nadal na wolności masowego mordercę!

    Musicie to przyznać. Jesteśmy sprytni. Wiemy jak wymyślić Wielkie Kłamstwo. Tak, my możemy tak robić, by naiwne masy gojowskie wierzyły we wszystko!

    To dlatego że mamy do dyspozycji media, środki masowej hipnozy.

    ________________________________________________________

    Mój stary przyjaciel Dostojewski kiedyś powiedział rodakom Rosjanom: „Jeśli w ogóle Żydzi zdobędą władzę w Rosji, to żywcem obedrą Rosjan ze skóry”. Oni go zignorowali, i dużo ich to kosztowało. Żydzi przyszli, Żydzi zobaczyli, i Żydzi obdarli żywcem Rosjan ze skóry.

    Tak dzieje się z ludźmi którzy mają uszy do słuchania, a nie słyszą.

    We Francji piękna Charlotte Corday wskazała, że to Żydzi zatruli umysł Marata, i dlatego, co za tym idzie, wkrótce będą zatruwać duszę Francji swoimi śmiertelnymi toksynami moralnymi.

    W ciągu kilku godzin po wypowiedzeniu tych proroczych słów przez antyjudajską sukę, została schwytana przez swoich rodaków i doprowadzona pod gilotynę, żeby odciąć od ciała jej piękną białą szyję.

    Głupcy, ci łatwo dający się otumanić jakobińscy rewolucjoniści! Mieli oczy do patrzenia, a nie widzieli. Oni też, w odpowiednim czasie, nauczą się czołgać w pyle i jeść chleb poniżenia, za żydowskich władców.

    I był mój stary przyjaciel Schopenhauer. On też zmierzył się rogami z Żydami i żałował że im zaufał. Nie bez powodu ich ręce nazwał „diabelskimi pazurami”. Oni oszukali wielkiego niemieckiego filozofa, w teraz zapomnianym meksykańskim przekręcie, na 2 / 3 jego majątku.

    Teraz to Madoff i banksterzy z Wall Street okradają Amerykę i śmieją się z naiwnych Gojów, wiedząc zbyt dobrze, że Goje są słabymi i godnymi pogardy mięczakami, bezradnymi w zatrzymaniu Żydów przed zdzieraniem z nich żywcem skóry.

    I tak, był Shopenhauer i jego ludzie, doprowadzeni do rozpaczy przez drapieżnego Żyda, którego NIKT NIE WIE JAK ZATRZYMAĆ!

    A później była Rosja, z 66 mln chrześcijańskimi ciałami zaśmiecającymi krajobraz.

    A teraz, przyjaciele, jest Ameryka. Przyszła wasza kolej. Nadszedł wasz czas. Zegar tyka, i budzik zadzwoni!

    Za kilka minut… za kilka sekund!

    _______________________________________________

    „Dużo bardziej święte jest zastrzelić Żyda nić pójść do kościoła” – powiedział kiedyś Schopenhauer, zanim dodał słynne słowa, które teraz stały się niemieckim przysłowiem: „Po podaniu ręki Żydowi, policz swoje palce”.

    Powiem wam tyle, żałośni Amerykanie, opasłe góry smalcu i letargu: możecie mocno wierzyć w Boga Ojca i kochać Pana Jezusa Chrystusa miłością nieporównywalną – i choć Chrystus może ratować duszę, a Bóg przenosić góry, to nigdy nie zapominajcie tego: w świecie rządzonym przez Żydów załadowana broń jest dużo lepszym przyjacielem niż obaj – Bóg Ojciec i Syn Boży razem!

    Jeśli waszym celem jest przetrwanie, przyjaciele, to powiem wam tyle: żadne modlitwy świata nie pomogą wam kiedy oddacie swoją broń Żydom w państwie policyjnym Ameryce! Pamiętajcie: rosyjscy chłopi nie mieli broni – byli bezbronni! – wszystko co mieli to widły, kije i kamienie! – i dlatego ginęli w milionach z rąk Żydów czekistów po rewolucji bolszewickiej.

    „Bóg nas ukarał” – powiedział Sołżenicyn – „bo my Rosjanie zapomnieliśmy o nim”. Ale to nie tak, przyjaciele! Sołżenicyn nie miał racji. Byłoby lepiej gdyby powiedział „Nas Rosjan zabijano w milionach bo byliśmy na tyle głupi żeby pozwolić żydowskim ciemiężcom nas zabijać – powinniśmy zabić ich pierwsi!”

    UKRYTY HOLOKAUST… ZGINĘŁO 66 MILIONÓW ROSJAN!

    Przyjaciele, posłuchajcie mnie. Zapamiętajcie moje słowa. Nie pozwólcie by rozdmuchał je wiatr jak liście. Kiedy Żydzi przyjdą was zabić, jak kiedyś zrobili z Rosjanami, nie będziecie mieć czasu by wtedy szukać Boga – bo Bóg opuści was na długo zanim przyjdą Żydzi by zakończyć waszą żałosną egzystencję!

    Tak, Bóg was opuści z powodu waszej bezdennej głupoty i tchórzostwa i niewolniczej mentalności!

    Bo Bóg kocha odważnych i szlachetnych. On kocha tych którzy wiedzą jak bronić swoje żony, dzieci, swojego honoru. On kocha tych którzy są gotowi walczyć na śmierć za wszystko co dla nich cenne.

    Dlaczego Bóg miałby chronić kryjącego się niewolnika, który wkłada swoją szyję w żydowskie jarzmo? Człowiek który pozwala własnej żonie i dzieciom iść w niewolę, w okrutną niewolę jak zwierzęta juczne, dlaczego Bóg miałby chronić tak żałosną namiastkę człowieka?

    Rosjanie powiedzieli nam to wszystko. To jest napisane w ich ukrytych historiach. To jest tam dla wszystkich w zakazanej książce Sołżenicyna, której wasi żydowscy władcy nie pozwolą wam czytać – bo oni są właścicielami wszystkich dużych wydawnictw i mają władzę karania wszystkich którzy grzeszą rozpowszechnianiem Prawdy.

    Ach, Święta Rosja już nie krwawi! Wydaje się że wyleczyła swoje rany, mimo że żydowscy oligarchowie ostatnio spadli na nią jak stado sępów i próbowali wyssać z niej krew. Judajskie sępy uciekły z łupami, jak wiecie, chroniąc się w większości w Izraelu i w dwu innych koloniach Izraela, Stanach Zjednoczonych i Brytanii – dwu krajach zawsze gotowych do skakania przez obręcze dla swoich żydowskich władców.

    Choć Rosja już nie krwawi, spójrzcie na Amerykę krwawiącą jak ofiara wampira, wykrwawiającą się powoli na śmierć pod kłami drapieżnego Żyda! Ach, jak słodko jest być potężnym Żydem we współczesnej Ameryce! – jak książę Drakula mający pełną kontrolę nad bankiem krwi, z tysiącami białych szyj do wyboru!

    _________________________________________________

    Tutaj, daleko od rosyjskich stepów i zimnych obszarów Syberii, przez lazurowy Atlantyk, na wspaniałych ziemiach odważnych i wolnych, ostatnio było zamieszanie, obudzenie, pączkowanie, tak, dudnienie odległego grzmotu, jak przed nadciągającą burzą.

    Śpiący olbrzym, wydaje się, już nie śpi. Kręci się. Zaczyna się budzić.

    Plaga kosmosu, my Żydzi, możemy mieć prasę, i możemy głośno deklarować, że ziemia i człowiek są tu tylko by spełniać nasze potrzeby, ale powiem wam tyle, przyjaciele: kiedy Amerykanie, najlepszy naród świata, w końcu postanowią działać, nie będzie żadnej szczeliny na świecie tak dużej by mogła ukryć i chronić Żydów.

    W tych dniach nie pomogą Żydom żadne kłamliwe wrzaski o antysemityzmie. Żadne odnoszenie się do sumienia, żadne wołania o litość nie uratują ich spod szponowatych rąk ich Mścicieli. Wtedy będzie za późno dla Żydów. Oni popchnęli Amerykę zbyt daleko. Przekroczywszy wszystkie czerwone linie, postawiwszy się poza nawiasem, doprowadziwszy Amerykę do uwolnienia się z pęt, Żydzi będą musieli przejść przez Dzień Rozrachunku.

    Ten dzień nadejdzie, przyjaciele. Tak, musi nadejść, jak złodziej nocą! On już jest tuż za rogiem…

    CZY TAKA BĘDZIE …

    a

    PRZYSZŁOŚĆ?

    ________________________________________________

    Tak więc, przyjaciele – moi drodzy, drodzy przyjaciele! – kiedy trąbka w końcu wezwie do broni – i tak będzie! – i kiedy drapieżne bestie zrobią się tłuste i gotowe na rzeź – niech usłyszy ją każda od dawna cierpiąca amerykańska matka, niech zauważy to każdy od dawna cierpiący amerykański ojciec, i niech przygotuje się każdy od dawna obrażany amerykański syn i córka – niech przepaszą swoje biodra, każdy z nich, i przygotują się na nadchodzącą rzeź.

    Bo ostateczni sędziowie Żydów, tłumy, kiedy już ogłoszą swój werdykt „winien” na Żydów, wtedy te tłumy same staną się egzekucjonerami Żydów.

    Tłumy wedrą się do każdej nędznej synagogi, wtargną do każdego żydowskiego domu, wpadną do banków i judajskich kantorów i muzeów holokaustu, bo amerykańska dusza w końcu się obudzi z katatonicznej drzemki, i, na Boga Wszechmogącego! oni wezmą prawo w swoje ręce i wytną każdego żywego Żyda na świecie.

    „Nic lepiej nie oczyszcza duszy” – zauważył kiedyś arogancki Żyd – „niż patrzeć kiedy umierają ci którzy są niegodni życia”.

    Pewnego dnia te słowa obrócą się przeciwko samemu aroganckiemu Żydowi.

    Wtedy Żyd zostanie wymieciony i w konwulsjach pod nowym panowaniem terroru. Przyjdzie jego czas na spłacenie karmicznego długu. I krew Żydów będzie płynąć szkarłatnymi strumieniami ulicami Nowej Sodomy, oświetlonymi neonani ulicami Stanów Zjednoczonych Żydostwa, w pogromie kończącym wszystkie pogromy, w holokauście kończącym wszystkie holokausty, świat bez końca na zawsze…

    PRZYGOTUJCIE SIĘ NA

    a

    PRZYSZŁE OBOZY ŚMIERCI

    ______________________________________________________________

    ELLIE KATSNELSON: Nic nie wiadomo o tajemniczej Ms Katsnelson poza tym co już nam sama powiedziała w różnych komentarzach na naszym portalu. Najwyraźniej jest żydowską suprematką mieszkającą w Izraelu i jest współwłaścicielką biznesu czekoladowego na południu Francji, wytwarzającego najdroższe de luxe czekolady na świecie. Uważa się iż jest również członkiem rodziny Rotszyldów.

    The Death Camps to Come

    Źródło: http://www.darkmoon.me/2014/the-death-camps-to-come-by-ellie-katsnelson

    Ellie Katsnelson, redakcja i skrót Lasha Darkmoon

    źródło: http://wolna-polska.pl/wiadomosci/przyszle-obozy-smierci-ellie-katsnelson-2014-12

  3. mgrabas Says:

    Skąd wziął się Putin? Kto i jak tworzył obraz dobrego goja?

    „Rosja może mieć dowolną ilość jądrowych bomb walizkowych i guzików jądrowych ale ponieważ 500 miliardów dolarów rosyjskiej elity leży w naszych bankach to się zastanówcie czy to jest wasza elita czy już nasza?”

    Zbigniew Brzeziński, 22 grudnia 2009 roku

    a

    Uważałem, że o mister Putinie zebrano już wystarczająco materiałów dowodzących i pokazujących całą istotę jego kryptopolityki „Who is mister Putin” i otwartej, mocnej przyjaźni z rabinem Chabadu Berl Lazarem. Jak to ujął sam Lazar:

    Nigdy i ani jeden władca Rosji albo ZSRR nie uczynił tak wiele dla żydów jak uczynił Władimir Władimirowicz Putin. We wszystkich dziedzinach. Bez wyjątku”

    „…teraz w Rosji liczni merowie miast, szefowie prowincji i ministrowie rządu to są żydzi. To już jest normą”.

    Ale w jednej książce p.t. „Żydowski syndrom-3” Eduarda Hodora, specjalisty od sekty Chabad, natrafiłem jeszcze na bardzo, bardzo pouczającą informację. Po przeczytaniu artykułu myślę, że zrozumiecie.

    – Skąd się wziął Putin i jak się pojawił?

    – O wojnie w Czeczenii

    – O diamentowym biznesie Lewi Lewinsona w Rosji

    Dlaczego Putin jako „prześladowca żydów” zaatakował Gusinskiego i Bieriezowskiego pozwalając im na wyjazd z kraju z zagrabionym łupem a innych oligarchów żydowskich nie tknął i nie tknie?

    -Jak to się stało, że patrioci w rodzaju KOBowców (partia KOB) święcie wierzą, że Putin, nie tyle co uratuje, ale już uratował Rosję?

    Jak oni sami mówią, gdzieś dzwoni ale nie wiadomo gdzie.

    Interesujących materiałów w partii KOB nie brakuje, tyle tylko, że analizy jakimś dziwnym trafem nie dotykają Chabadu, chociaż Miedwieputy z Berl Lazarem pod rączkę chodzą.

    A teraz posłuchajmy Hodora jak mówi, że gdzieś dzwoni i wie on gdzie dzwoni!

    —————————————————————————————————————–

    „Jeśli człowiek sądzi, że w historycznych ruchach społecznych mają miejsce przypadki to jest on zupełnym głupcem”

    Marcus Tulius Cicero

    Ponieważ w moich poprzednich książkach niemało stron jest poświęconych opisowi osobistego wkładu ukraińskiego prezydenta w dzieło budowy „Trzeciej Chazarii” to tym razem ograniczę się do badania działalności drugiego „dobrego goja”, czyli Władimira Putina.

    …Po raz pierwszy o obecnym prezydencie Rosji Władimirze Putinie usłyszałem w czasie oficjalnej wizyty w Izraelu w marcu 1997 roku.

    Na zaproszenie izraelskiego MSZ razem z ówczesnym gubernatorem regionu charkowskiego, Lieonidem Stasiewskim, odwiedziłem Izrael w ramach „programu współpracy gospodarczej” pomiędzy naszymi krajami. Czekał nas pracowity program w którym główne miejsce zarezerwowane było na liczne spotkania z przedstawicielami politycznej i gospodarczej elity Izraela. Wśród tych spotkań było zaplanowane spotkanie z prezesem Stowarzyszenia Nowych Przedsiębiorców Izraela Radoszkowiczem. W tym czasie były emigrant z Leningradu, Icek Radoszkowicz, już miał duze znaczenie nie tylko w swoim kraju ale, według pogłosek, i w korytarzach Banku Światowego. Nasze spotkanie podczas którego omawiano kwestie możliwych inwestycji w gospodarkę regionu charkowskiego nosiło czysto oficjalny charakter.

    Czego się nie powie o drugim spotkaniu z Radoszkowiczem, z którym my, wracając na Ukrainę , przypadkowo znaleźliśmy się w jednym samolocie. Przez cały czas lotu z Tel Awiwu do Kijowa, gawędziliśmy z nim na różne tematy. W rozmowie mimowolnie wspomniał, że jego daleki kuzyn, Władimir Putin ma wielkie perspektywy rozwoju kariery w rosyjskiej polityce… A już w sierpniu 1999 roku ja na własne oczy widziałem rezultaty przyprawiającego o zawrót głowy początku kariery wcześniej prawie nieznanego Władimira Putina. Przypomnijmy jak to było:

    Sierpień 1999- mianowanie premierem Federacji Rosyjskiej

    Styczeń 2000- mianowanie na stanowisko p.o. prezydenta Federacji Rosyjskiej

    Marzec 2000- wybór na stanowisko prezydenta Federacji Rosyjskiej

    Czemu, a dokładniej komu, zawdzięczała Rosja „następcę” w osobie Władimira Putina?

    Wiadomo komu, Borisowi Abramowiczowi Bieriezowskiemu, w błyskawicznym tempie „wprowadzającego” nowego kandydata na „fotel prezydenta” Rosji.

    Ruchliwy Boris Abramowicz długo obserwował potencjalnych „następców”. Wybierał…

    Przecież „następca” w absolutnym porządku musi zachować tradycje „Rodziny” i zagwarantować „carowi Borysowi” pełne bezpieczeństwo i immunitet po jego „rezygnacji”.

    Ponadto „następca” Jelcyna powinien tryskać zdrowiem i młodością aby wybitnie odróżniać się od starszego ale bardzo popularnego konkurenta, Jewgienija Primakowa, a także posiadać odpowiednią do rosyjskiego „tronu” narodowość a jednocześnie być „swojakiem” dla Bieriezowskiego. Tak, zadanie nie należało do łatwych ale Abramycz z powodzeniem je rozwiązał. Idealny następca został znaleziony. Jednakże ku zmartwieniu BAB’a „wybory” prezydenta ciągle jeszcze przewidują udział w nich społeczeństwa. Z tego powodu koniecznie trzeba było w krótkim okresie czasu maksymalnie popularyzować pretendenta do „tronu” i nakłonić społeczeństwo by uwierzyło we własną miłość do wybrańca Bieriezowskiego. I sprytny Boris Abramowicz i ten problem pomyślnie rozwiązał.

    Za pomocą wojny w Czeczenii. Jeszcze we wrześniu 1999 roku, kiedy „druga kampania czeczeńska” dopiero nabierała rozpędu, Asłan Maschadow w wywiadzie udzielonym gazecie „Moskowskij Komsomolec” powiedział:

    „…Tę wojnę wywołał Bieriezowskij. Tę wojnę planowano już od dawna…W pierwszej kolejności trzeba szukać korzeni tego wszystkiego w Moskwie bo tam toczy się brudna gra polityczna wokół tego kto będzie a kto nie będzie następcą”

    Po pomyślnym zakończeniu kampanii prezydenckiej według scenariusza Bieriezowskiego, „protekcja” BAB’a (Borisa Abramowicza Bieriezowskiego) stała się wystarczająco kompromitującą dla nowego prezydenta Rosji, za którego plecami coraz częściej słychać było szepty dotyczące tej sprawy. I kiedy „pragmatyczny polityk” Władimir Putin wypowiedział „wojnę” żydowskim oligarchom Bieriezowskiemu i Gusinskiemu to rozległy się burzliwe i długotrwałe oklaski ze strony podniesionego na duchu społeczeństwa.Rosyjski prezydent zdobył sławę „surowego ale sprawiedliwego” siłowika. Nikt nie mógł się domyślać, że za tą decyzją „silnej woli” Putina stała inna wola, która podporządkowała sobie kolejną „bezosobową kreaturę”, której jedyną i bardzo wątpliwą zasługą jest tak zwany „zdrowy pragmatyzm”. Jednakże prawdziwą przyczyną „ataku” prezydenta na „najlepszych” przedstawicieli żydowskich kręgów oligarchicznych Rosji była decyzja żelaznej woli Chabadu żeby rekami Putina usunąć ze swojej drogi przesadnie ambitnych „działaczy” Gusinskiego i Bieriezowskiego. Czym ta dwójka rozgniewała „nieprzejednany” Chabad?

    Odpowiedź w kwestii Bieriezowskiego można znaleźć w już znanej nam publikacji gazety „Jewriejskij Obozriewatiel”. Zacytuję odpowiedź metropolity smoleńskiego i kaliningradzkiego Kiriła na postawione mu pytanie dotyczące osobowości interesującego nas „bohatera”.

    „…W odniesieniu do Borisa Abramowicza powinienem powiedzieć co następuje:

    Kiedy gawędziłem z odwiedzającym Moskwę przedstawicielem ówczesnego premiera Izraela, Netanyahu, o konflikcie Gusinskiego i Bieriezowskiego, wstrząsającym fundamentami naszego życia społecznego, to powiedziałem mu: „Czy nie moglibyście w jakiś sposób zadziałać z Tel Awiwu, przecież to wasi ludzie?”

    Na co przedstawiciel Netanyahu odpowiedział mi: „Proszę wybaczyć, Gusinskij jest nasz ale Bieriezowskij wasz”.

    Najwyraźniej chodziło o chrzest Borisa Bieriezowskiego w Prawosławnej Cerkwi”.

    I tak zostawszy „chrześcijaninem” Boris Abramowicz Bieriezowskij przestał być „swoim” i zyskał oficjalny status „przechrzty”, jak się nazywa w żydowskich kręgach takich „uciekinierów”. Im na tym polega główny błąd „niezatapialnego” BAB’a, który tym razem przechytrzył sam siebie. Stawiając na prawosławie jako religię panującą w Rosji gdzie on niebezpodstawnie liczył na osiągnięcie pełnego „moralnego” i materialnego zadowolenia, Borys Abramowicz nie chciał tracić i żydowskiej „drogi rozwoju” własnego, ogólnorosyjskiego „biznesu”. Dlatego nowoupieczony chrześcijanin Bieriezowskij powołując się na swoje „bogowybrańskie” pochodzenie postanowił i w kręgach żydowskich jednocześnie błysnąć. Jednakże nie wziął pod uwagę jednego. Nieprzejednany Chabad stworzywszy religijną Federację Żydowskich Społeczności Rosji (FJOR), której tworzeniu czynnie kibicował BAB, ofiarowując na jej rozwój imponujące kwoty, nie wybacza „odstępcom” i bezlitośnie zmiata ich z drogi jednocześnie uzupełniając zwolnione wakaty nowymi nabytkami ze środowiska „swojego plemienia”, „prawowiernych żydów”. Tutaj stosownie jest przypomnieć radę otrzymaną w rosyjskiej bani przez głównego bohatera starej odesskiej anegdoty, którą już zamieszczałem w książce „Jewiejskij sindrom-2,5” :

    „Iwanie Abramyczu, słuchajcie, zdejmijcie albo krzyżyk albo spodnie włóżcie”.

    W ten sposób Boris Abramowicz zawiesiwszy na szyi krzyżyk nie powinien jednocześnie zdejmować spodni. Drugim żydowskim oligarchą, który mocno ucierpiał, jak wszyscy myśleli od „twardego ale sprawiedliwego” prezydenta Putina, okazał się być główny konkurent Bieriezowskiego pod względem „niezatapialności” Władimir Aleksandrowicz Gusinskij.

    A czym „Gęś” podpadł Chabadowi, przecież on w odróżnieniu od „Brzozy” był „swoim” żydem? Swoim, niech i swoim, ale „nieprawidłowym”. W 1996 roku z inicjatywy byłego głównego rabina ZSRR, Adolfa Szajewicza, Władimir Gusinskij założył Rossijskij Jewriejskij Kongriess (Rosyjski Kongres Żydowski- RJK), „świecką” organizację reprezentującą interesy „zasymilowanego żydostwa” i zorientowaną , jeśli tak można się wyrazić, na ideologię „zachodniego syjonizmu”. Ta potężna, posiadająca szerokie powiązania z Zachodem, struktura, była głównym konkurentem Chabadu, a później założonego przez Chabad FJOR, w walce o wpływ na rosyjskie żydostwo a przede wszystkim w walce o Kreml. I wtedy obie strony przystąpiły do zdecydowanych działań bojowych. Wciąż jeszcze mamy w pamięci „frontalne ataki” telewizyjne, którymi taranowali siebie nawzajem przyjaciele „Gęś” (Gusinskij) i „Brzoza” (Bieriezowskij), pierwszy jako oficjalny przedstawiciel RJK (Rossijskij Jewriejskij Kongriess) a drugi jako konspiracyjny „obrońca” FJOR (Fiedieracija Jewriejskich Obszczin Rossiji) czyli Chabadu. Wytoczywszy ze swojej strony „ciężką artylerię” w osobie BAB’a jako członka Rodziny, Chabad w istocie zapewnił sobie poparcie samej Rodziny w rozwiązaniu „kwestii żydowskiej” na swoją korzyść. Bardzo znamiennym w tym sensie jest następujący fakt. W listopadzie 2000 roku w Moskwie odbył się zjazd założycielski FJOR na który szefem FJOR wybrano rabina Chabadu Berl Lazara, który jest dzisiaj głównym rabinem Rosji i krajów WNP. Po pięciu godzinach od jego wyboru szef Rossijskogo Jewriejskogo Kongriessa, Władimir Gusinskij, został aresztowany i wywieziony do więzienia na Butyrkach. Trzasnąwszy o siebie wzajemnie łbami Gusinskiego i Bieriezowskiego, ale sam stojacy w cieniu, Chabad, upiekł od razu „na jednym ogniu dwie pieczenie”, zdyskredytowawszy głównych „złych” żydów Rosji od których przeciągającej się walki wstrząsało całym krajem. Panującą w tamtym okresie sytuację bardzo trafnie scharakteryzował Wiktor Czernomyrdin, mówiąc a właściwą sobie szczerością: „Dwa żydy się gryzą a cała Rosja się trzęsie”. To prawda, ten komentarz odnosi się tylko do zewnętrznej strony konfliktu. Dokładniejszą charakterystykę tego co miało miejsce można przedstawić parafrazując słynne „antysemickie” powiedzenie: „Dwa żydy a trzeci szabesgoj siedzi cichutko”… Odsiedziawszy należny czas „po cichutku”, Chabad zaczął „wzywać” głównego rosyjskiego „pragmatyka” do wybawienia umęczonej Rosji od żydowskich warchołów, którzy stanowią rzekomo „główne zagrożenie” nie tylko dla rosyjskiego żydostwa ale i dla spokoju społecznego w kraju. Po wysłuchaniu chabadzkich mądrości Władimir Putin rozpoczyna „proces Wybawiania umęczonej Rosji” od męczącej wszystkich pary a oficjalnych ku temu powodów można było znaleźć aż nadto. Zarzuty o korupcję, oszustwa podatkowe, nielegalna działalność w sferze gospodarczej, itd. Jedynie tylko sposób ukarania tych osób, którym udowodniono wszystkie wymienione przestępstwa, był wybrany bardzo szczególnie. Zamiast, logicznie rzecz biorąc, uwięzienia i miejsca na pryczy, pozwolono wspaniałomyślnie „Gęsi” i „Brzozie” zwiać z Rosji wraz…ze wszystkimi zagrabionymi bogactwami!!!

    Taki, powiedziałbym, najwyższych lotów „pragmatyzm” rosyjskiego prezydenta, który bardzo wiele mówi… To nie Stalin, który na przepędzeniu Trockiego i lubawiczowskiego rabina odniósł zaledwie dwie korzyści, wybawienie umęczonej Rosji od dwóch „głównych” żydów i solidne zasilenie kasy państwowej z racji okupu za nich.

    Władimir Putin „postarał się” dla Rosji o znacznie więcej. Nie tylko wybawił ją, udręczoną, od żydowskiej „febry”” ale i:

    a) faktycznie wstrzymał rozłam rosyjskiego żydostwa oddawszy je w niezawodne ręce Chabadu

    b) wywiódł dwóch żydowskich „warchołów” z kremlowskiego „Politbiura” w zamian za jeden najcichszy Chabad.

    c) udzielił sponsorskiej pomocy Zachodowi w formie bieriezo-gusinskich miliardów i tym samym zabezpieczył wizerunek Rosji jako bogatej i szczodrej potęgi

    I najważniejsze: puściwszy wolno w diabły dwóch żydów, którzy złupili Rosję, Putin odsunął od narodu rosyjskiego zagrożenie oskarżenia o antysemityzm i podniósł jego prestiż w oczach całej „cywilizowanej” społeczności świata! Gdzież Stalinowi do niego…

    Od tego czasu Władimir Władimirowicz przyjaźni się z Chabadem i zawsze wsłuchuje się w jego mądre i ciche rady. Jak informuje prasa żydowska, minimum jeden raz w miesiącu Putin zaprasza rabinów Chabadu na Kreml i szczegółowo wypytuje o samopoczucie żydowskiej społeczności w Rosji.

    a

    „7 lutego prezydent Rosji Władimir Putin przyjął na Kremlu głównego rabina Rosji (FJOR) Berla Lazara. Jak poinformował Berl Lazar, prezydenta Rosji nadzwyczajnie interesowały kwestie dotyczące życia społeczności żydowskiej w Rosji…”

    „W opinii Berla Lazara prezydent bardzo się ucieszył, że obecnie żydzi czują się w Rosji znacznie swobodniej, że mogą oni swobodnie podejmować decyzje o pozostaniu lub wyjeździe ponieważ doświadczają państwowego wsparcia…

    Jednakże co najważniejsze, w opinii rabina Lazara, to to, że „prezydent ma rozsądne zrozumienie kwestii dotyczących przyszłości Rosji i miejsca religii w społeczeństwie”

    a

    „19 marca prezydent Rosji Władimir Putin spotkał się na Kremlu z przedstawicielami FJOR…

    …Putin mówił i o tym jak ważne jest postawienie „bariery nie do pokonania” dla ksenofobii i przeciw religijnemu ekstremizmowi (powiedział i zrobił)

    a

    a

    i zauważył wkład narodu żydowskiego w sprawy ogólnorosyjskie. Tak więc prezydent powiedział o apelu społeczności żydowskiej w Rosji do USA w sprawie uchylenia poprawki Jacksona-Vennika po którym „proces rozwija się pozytywnie”. Na spotkaniu na Kremlu obecni byli prezydent Fiedieraciji Jewriejskich Obszczin krajów WNP, przewodniczący Rady Powierniczej FJOR Liew Liewajew, …rabini z szeregu miast Rosji”

    Jako uzupełnienie ostatniego cytatu powiem, że obecni na spotkaniu „rabini szeregu miast Rosji” wszyscy jak jeden mąż są członkami Chabadu a na czele tej grupy gości Kremla stał znany już wam „mądry mentor” rosyjskiego prezydenta, „najskromniejszy” Berl Lazar.

    Znając osobiście „głównego rabina Rosji i krajów WNP”, jednego z najaktywniejszych nosicieli „syjońskiej mądrości” i głównych kierowników budowy „Trzeciej Chazarii”, nie mogę nie oddać naleznego hołdu talentom dyplomatycznym i zręczności rąk Berla Lazara, niezauważalnie ciągnącego za sznurki „gojowskiego bydła” i zarządzającego ich „zwalczającymi się ruchami politycznymi”. Ponadto ten chazarski wilkołak w zupełności opanował sztukę „oficjalnego języka” i „chytrze skonstruowanej frazeologii”.

    a

    Wszystko idzie według planu, goje niczego nie podejrzewają?

    Żebyście i wy zdołali docenić najwyższy poziom „głównego” chabadskiego poligloty to opowiem o czym wieścił w programie telewizyjnym byłej telewizji Gusinskiego rabin Lazar w rozmowie z prowadzącym program „Gieroj dnia”, Sawikiem Schusterem. Swoją mowę Berl Lazar rozpoczął od tradycyjnych uprzejmości skierowanych do Putina, posiadającego tak wspaniałe cechy jak „stanowczy pragmatyzm” i „rozsądne zrozumienie kwestii przyszłości Rosji” oraz, że jest z kolei kluczem do pomyślności i rozkwitu żydowskiej społeczności kraju.

    Następnie rozmowa zeszła na temat…handlu, biznesu, wstawiennictwa u administracji amerykańskiej w sprawie wycofania „poprawki Jacksona-Vennika” a nawet zamierzeń wpływu na interesy amerykańskie w dziedzinie wydobycia ropy naftowej i przeorientowania ich na Rosję… Uważnie słuchając o projektach gospodarczych, które jak się okazało, wchodzą w zakres „żywotnie ważnych interesów” społeczności żydowskiej, ciągle czekałem kiedy religijny (!) przywódca rosyjskich żydów, główny rabin (!) Rosji i krajów WNP, powie na koniec coś o Bogu i duszy. Nie doczekałem się…

    Czy można wyobrazić sobie żeby jakikolwiek przedstawiciel wyższego duchowieństwa prawosławnego zasiadł przed telewizyjną kamerą i rozpoczął „kazanie” o prawidłowym prowadzeniu biznesu i korzyściach które przynosi ten lub inny rodzaj działalności? Oto jak się to przedstawia. Kiedy Cerkiew Prawosławna wzywa swoją trzodę do pokory, dobroci, oczyszczenia duszy i służby bożej to wilkołaki Chabadu w czarnych kapeluszach pragmatycznie reklamują swój „wybrany przez Boga” biznes, zbudowany na kościach cichych prawosławnych wiernych. W tym sensie Immanuel Kant miał rację kiedy mówił, że „Bóg bez moralności jest straszny”. A przy okazji o „projektach biznesowych”. Mam nadzieję, że pamiętacie czym skończyły się obietnice zniesienia „poprawki Jacksona-Vennika” wprowadzonej w 1973 roku dla „nauczki” ZSRR za ograniczenie wyjazdów żydów z kraju i zgodnie z którą USA z kolei postawiły szereg ograniczeń w stosunkach handlowych z ZSRR? Tak, to prawda, niczym. A „długo oczekiwany” przyjazd Busha, który miał się pokryć ze zniesieniem w/w poprawki, skończył się wprowadzeniem innej poprawki związanej z nowymi ograniczeniami, tym razem dotyczącymi „strategicznych broni ofensywnych”.

    Trzeba być absolutnie nierozsądnym aby upatrywać w tym korzyść dla Rosji…

    Rabin Eduard Hodos o planach „wybranego przez Boga” narodu.

    Źródło: http://poiskpravdy.com/otkuda-vzalsa-putin/#more-7689

    Data publikacji: 25.04.2011

    Tłum. RX

    źródło: http://www.nwo.report/nwo/skad-wzial-sie-putin-tworzyl-obraz-dobrego-goja.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s