Można dyscyplinarnie zwolnić za instalowanie pirackich programów na komputerze pracodawcy – wyrok

, Wczoraj, 15:13

Jeśli dostałeś od pracodawcy służbowy komputer to lepiej nie instaluj na nim pirackiego oprogramowania i nie używaj go do przeglądania stron randkowych.

Takie zachowania mogą być uznane za ciężkie naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, co potwierdza wyrok warszawskiego sądu.

Mowa o wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi-Północ z dnia 6 lipca 2016 roku (sygn. akt VI P 32/16).

Były pracownik, zwolniony dyscyplinarnie, pozwał byłego pracodawcę domagając się odszkodowania (w wysokości 3-miesięcznego wynagrodzenia) i sprostowania świadectwa pracy. Były pracownik uważał, że został potraktowany zbyt surowo, jeśli jego wina polegała wyłącznie na zainstalowaniu bezpłatnego (jego zdaniem) oprogramowania na służbowym komputerze oraz na przeglądaniu stron randkowych w czasie pracy. Należy tutaj dodać, że w firmie obowiązywał wyraźny zakaz instalowania na komputerach służbowych programów bez licencji, choć pozywający pracownik nie został o tym zakazie poinformowany.

Sąd ustalił, że były pracownik rzeczywiście mógł instalować oprogramowanie bez licencji i mógł robić to świadomie. Na służbowym komputerze instalował on kilkakrotnie tzw. cracka i wyszukiwał cracków na stronie Chomikuj.pl. Wszystko robił z służbowego urządzenia.

Instalowanie cracka nie poszło dobrze bo oprogramowanie wysłało do producenta oprogramowania raport o nielegalnej kopii. Producent oprogramowania zwrócił się do firmy będącej pracodawcą. Oszacował swoją szkodę na kwotę ponad 206 tys. zł! Pechowy pracownik trafił na dywanik do prezesa i tam tłumaczył, że zainstalował jedynie bezpłatną wersję dostępną na stronie producenta. Niestety bezpłatna wersja testowa nie wygenerowałaby raportu o nielegalnym użyciu.

Laptop pracownika został zabezpieczony i wtedy wyszło na jaw nie tylko instalowanie i wyszukiwanie cracków. Okazało się, że pracownik „wielokrotnie wchodził na strony internetowe o profilu erotycznym oraz prowadził rozmowy z internautkami w czasie godzin pracy”. Wyszło też na jaw, że dopiero po rozmowie z prezesem pracownik szukał informacji o bezpłatnej wersji programu. Po ujawnieniu tego wszystkiego pracodawca złożył powodowi oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę w trybie art. 52 kodeksu pracy. Jako przyczynę wskazano ciężkie naruszenie przez powoda podstawowych obowiązków pracowniczych.

Sąd: Doszło do naruszenia podstawowych obowiązków

Przed warszawskim sądem były pracownik przekonywał, że jego przewinienia wcale nie były ciężkie. Ciągle trzymał się wersji, że zainstalował jedynie bezpłatną kopię programu. Jeśli zaś chodzi o odwiedzanie stron randkowych i rozmowy z internautkami to jego zdaniem są to zachowania powszechne, które nie przeszkadzały w wykonywaniu obowiązków pracownika.

Sąd nie miał wątpliwości, że jednak doszło do  ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Sąd nie kupił argumentu o bezpłatnej wersji programu, bo raport o nielegalnej kopii nie mógł wziąć się znikąd, podobnie jak wykonywane przez pracownika wyszukiwania cracków.

…fakt nie poinformowania powoda o wewnętrznym zarządzeniu zakazującym instalowania jakichkolwiek programów bez licencji nie umniejsza winy i naganności czynu powoda. Powód bowiem będąc osobą wykształconą musiał wiedzieć, a na pewno powinien wiedzieć, że łamanie zabezpieczeń programów jest czynem niedozwolonym przez prawo oraz nagannym moralnie, a fakt wykorzystywania do tego celu komputera pracodawcy może narazić go, w razie wykrycia tego faktu na poważne konsekwencje prawnokarne czy finansowe – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Jeśli chodzi o korzystanie ze stron erotycznych i randkowych to były pracownik sam się do tego przyznał. Utrzymywał jedynie, że nie miało to wpływu na jego pracę.

Sąd był innego zdania.

Sąd analizując ilość i częstotliwość wizyt powoda na czatach internetowych oraz charakteru tych stron internetowych doszedł do przekonania, że powód lekceważąco podchodził do powierzonych obowiązków. Tym bardziej, jak wykazało postępowanie dowodowe, powód bezkrytycznie bagatelizował ten fakt, podnosząc, że jego zachowanie polegające na przeglądaniu stron internetowych nie związanych z pracą, nie miało wpływu na jego pracę wręcz przeciwnie wykazywał, że w czasie przerw w pracy jakoś musiał wypełniać czas. W ocenie Sądu powyższa postawa powoda jednoznacznie wskazuje, że powód obowiązku świadczenia pracy w czasie do tego przeznaczonym świadomie, w sposób zamierzony nie realizował – czytamy w uzasadnieniu.

Poniżej, dla zainteresowanych, kopia wyroku wraz z uzasadnieniem

orzeczenieVIP3216

https://www.scribd.com/embeds/325487820/content?start_page=1&view_mode=scroll&show_recommendations=true

 

źródło: http://di.com.pl/mozna-dyscyplinarnie-zwolnic-za-instalowanie-pirackich-programow-na-komputerze-pracodawcy-wyrok-55545

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Można dyscyplinarnie zwolnić za instalowanie pirackich programów na komputerze pracodawcy – wyrok”

  1. mgrabas Says:

    ” Marcin Maj, Wczoraj, 14:41

    Nie wystarczy, że „ktoś z firmy” zamówił usługę online. Trzeba udowodnić, że był to ktoś upoważniony – wyrok

    W sieci nie brakuje serwisów, z którymi przedsiębiorcy niechcący mogą zawrzeć kosztowne umowy online. Zazwyczaj proces zawierania umów jest uproszczony, ale może się to obrócić przeciwko usługodawcy. Nie wystarczy udowodnić, że „ktoś z firmy” logował się na stronie, o czym mówi wyrok SO w Bydgoszczy.

    W Dzienniku Internautów kilka razy poruszaliśmy problem tzw. serwisów pobieraczkowych dla firm. Pod tym pojęciem rozumiemy takie serwisy, z którymi zawiera się umowę poprzez samo założenie i zweryfikowanie konta, wypełnienie jakiegoś pola formularza usługi lub nawet… samo wyświetlenie strony. Nie jest potrzebne podpisanie umowy czy dokonanie wpłaty, zatem do zawarcia umowy może dojść nawet niechcący.

    Przedsiębiorcy czasem rejestrują się w takich serwisach w przekonaniu, że są to bezpłatne katalogi firm. Potem okazuje się, że niechcący zawarli oni umowy na kosztowne usługi pozycjonowania lub reklamy. Można tu podać przykłady serwisów Afisz24.pl, Anonser albo Rankingkwiaciarni.pl.

    Gdyby tego typu serwisy świadczyły usługi dla konsumentów, musiałyby lepiej informować o obowiązku zapłaty. Niestety w relacjach z przedsiębiorcami nie obowiązują te same zasady i dochodzi do nieporozumień. Czasem zdarza się, że konto w płatnym serwisie zakłada pracownik nieupoważniony do zawierania umów w imieniu firmy. Czy w takim przypadku umowa na usługę elektroniczną będzie uznana za ważną?

    Nie wystarczy, że „ktoś” się logował

    Odpowiedzi na powyższe pytanie udzielił Sąd Okręgowy w Bydgoszczy w wyroku z dnia 6 sierpnia 2015 r. (sygn. akt VIII Ga 150/15).

    Sprawa dotyczyła sporu pomiędzy przedsiębiorcą świadczącym usługi pozycjonowania a pewną spółką. Powód – dostawca usługi pozycjonowania – wystawił pozwanej spółce fakturę na kwotę 1845 zł. Twierdził, że spółka zawarła z nim umowę online. Zwrócił się najpierw do e-sądu w Lublinie o wydanie nakazu zapłaty, ale pozwana spółka wniosła sprzeciw. Sprawa trafiła najpierw do Sądu Rejonowego w Bydgoszczy.

    Sąd Rejonowy uznał, że umowa nie została zawarta. Co prawda ktoś z pozwanej spółki zalogował się na stronie powoda, ale zdaniem sądu „powód nie udowodnił, że przedmiotowego zamówienia dokonała osoba umocowana do zawierania tego rodzaju umów”. Jedynym przedstawionymi w sprawie dowodami były wydruki zrzutów z ekranu, które potwierdzały zaistnienie pewnej aktywności na stronie. Nadal nie stanowiły one potwierdzenia, że zamówienia dokonała osoba upoważniona.

    Apelacja

    Powód nie zgodził się z wyrokiem i sprawa trafiła do Sądu II Instancji (Okręgowego).

    W apelacji dostawca usług pozycjonowania powołał się na art. 97 kodeksu cywilnego mówiący, iż „osobę czynną w lokalu przedsiębiorstwa przeznaczonym do obsługiwania publiczności poczytuje się w razie wątpliwości za umocowaną do dokonywania czynności prawnych, które zazwyczaj bywają dokonywane z osobami korzystającymi z usług tego przedsiębiorstwa”.

    Sąd Okręgowy uznał, że art. 97 KC nie ma zastosowania do zawierania tego typu umowy na usługi elektroniczne.

    • Dla zastosowania art. 97 k.c, osoba czynna w lokalu przedsiębiorstwa musi dokonać tylko takich czynności, które mieszczą się w zakresie czynności zazwyczaj wykonywanych w lokalu tego przedsiębiorstwa z osobami korzystającymi z jego usług. Są to takie czynności prawne oraz inne czyny, które mieszczą się w zakresie przedmiotu działalności danego przedsiębiorcy i które zazwyczaj są dokonywane z jego klientami – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

    Powód nadal nie potrafił wykazać, aby umowę zawarła osoba uprawniona do zawierania takich umów w imieniu spółki. Skoro zaś dodatkowo nie było podstaw do zastosowania domniemania z art. 97 k.c. to Sądowi Okręgowemu pozostawało oddalić apelację.

    Dlaczego to klienci mają ryzykować?

    Warto zauważyć, że przy tej konkretnej sprawie można było łatwo uniknąć sporu, podobnie zresztą jak przy innych sprawach dotyczących tzw. serwisów pobieraczkowych. Po pierwsze usługodawca mógł uzależnić rozpoczęcie świadczenia usług od wpłacenia pieniędzy.

    Po drugie usługodawca mógł uzależnić rozpoczęcie świadczenia usługi od uzyskania potwierdzenia na piśmie. Mając w ręku dokument z podpisami członków zarządu raczej nie miałby problemu z potwierdzeniem swoich racji przed sądem.

    Wspomniany pobieraczkowy model zawierania umów stwarza duże ryzyko nieporozumień. Przedsiębiorcy świadczący usługi „pobieraczkowe” chcieliby przeniesienia ryzyka na swoich klientów i zazwyczaj troszczą się o to poprzez odpowiednie zapisy w regulaminach (np. przewidując dziwnie wysokie kary umowne za odstąpienie od umowy). Tymczasem obserwujemy, że coraz częściej sądy skłaniają się ku uznawaniu, że ryzyko powinien ponosić e-usługodawca, który nie zadbał o przejrzysty sposób zawierania umów.

    Poniżej uzasadnienie wyroku SO w Bydgoszczy.

    orzeczenie-SOwBydgoszczy by Dziennik Internautów on Scribd

    https://www.scribd.com/embeds/336365817/content?start_page=1&view_mode=scroll&access_key=key-I6xUE7ZJ8Z7dSFNzMS89&show_recommendations=true

    źródło: http://di.com.pl/nie-wystarczy-ze-ktos-z-firmy-zamowil-usluge-online-trzeba-udowodnic-ze-byl-to-ktos-upowazniony-wyrok-56259

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s