Pokemon Go i władcy marionetek

Posted by Marucha w dniu 2016-07-21 (czwartek)

Zbiorowe szaleństwo ogarnęło ludzi od Kalifornii po Nową Zelandię. Miliony, często dorosłych i na pozór poważnych ludzi, zaczęło… zbierać Pokemony.

Gonitwa za wirtualnymi potworkami opanowała serca i umysły, doprowadzając już do kilku tragedii oraz… ogromnego wzrostu wartości akcji koncernu Nintendo.

Jednak

tłumy przemierzające ulice miast i wiejskie okolice na całym świecie w poszukiwaniu stworków, nawet o tym nie wiedząc, biorą udział w wielkim socjotechnicznym teście.

Niewątpliwie osoby stojące za całym światowym zamieszaniem z Pokemon Go, obserwują na ekranach monitorów ruch użytkowników i może nawet śmieją się pod nosem z ludzi biorących udział w kontrowersyjnej zabawie. Wszak

jedną aplikacją dostępną za darmo dla posiadaczy popularnych telefonów zagoniono do biegania za nieistniejącymi stworkami miliony ludzi.

Brzmi to absurdalnie, ale ta gra naprawdę zawładnęła ludźmi i jest bezapelacyjnym hitem wakacji.

Piewcy aplikacji zachwycają się faktem, że ludzie w końcu wyszli z domów na świeże powietrze. Ciężko jednak podzielić ich entuzjazm, gdyż użytkownicy w pogoni za Pokemonami zerkają na ekrany smartfonów i oglądają świat przez pryzmat wirtualnych map, niekoniecznie zwracając uwagę na mijane zabytki czy piękną przyrodę.

Gracze biorą udział w teście społecznym, z którego szczegółowe wnioski wyciągną zapewne tylko nieliczni. Wielcy tego świata, niekoniecznie formalnie odpowiadający za powstanie aplikacji, mogą dowiedzieć się jaki procent społeczeństwa jest na tyle infantylny, by tracić godziny na poszukiwanie stworków. W zabawie uczestniczą wszak nie tylko dzieci, ale i rodzice, którzy mogliby ten czas przeznaczyć na wychowanie swoich pociech. Dla macherów od „zarządzania społeczeństwami” to ciekawa odpowiedź na pytania o stan rodzin w wielu krajach świata.

Dowiedzą się oni również wiele o podatności na manipulację. Wszak miliony osób gotowych udać się w miejsce wskazane im przez producenta gry lub innego użytkownika aplikacji tylko po to, by do swojej istniejącej wyłącznie w przestrzeni wirtualnej kolekcji dodać chomika rażącego prądem czy ryjącą w ziemi niby-dżdżownicę, pokazują jak daleko można się posunąć w zdalnym sterowaniu społeczeństwami Zachodu.

Świat zdziecinniał. Ludzie nie biorą odpowiedzialności za siebie i swoje rodziny, gdyż nie muszą. O wszystko zatroszczy się za nich państwo opiekuńcze. Mogą więc spędzać godziny na łapaniu stworków, które niegdyś interesowały wyłącznie 7-mio czy 9-cio latków.

Pokemon Go może okazać się nie tylko niewinną zabawą, ale również poligonem doświadczalnym, na którym w dziecinnie prosty sposób władcy marionetek manipulują milionami ludzi, przenosząc ich z miejsca na miejsce niczym pionki na szachownicy.

„Zarządzanie społeczne” wchodzi na wyższy poziom. Jak dotąd wielkie koncerny dyktowały światu mody, narzucały wzorce zachowań, „właściwe” postawy, jedyne dopuszczalne przez poprawność polityczną ideologie. Teraz aplikacja korporacji Nintendo przerzuca ludzi z miejsca na miejsce. Nie sposób ocenić, czy powstanie gry, w której nie da się nic wygrać, było inspirowane przez kogoś z zewnątrz. Niewątpliwie jednak

służby i wywiady wszystkich poważnych państw przyglądają się zachowaniu obywateli i ich reakcjom na sytuację, w której zabawka mówi ludziom, gdzie mają iść, a oni pokornie wykonują polecenia.

Wiedza ta z pewnością nie pójdzie w las, a po Pokemon Go ruszą nowe, jeszcze ambitniejsze projekty manipulowania społeczeństwami, które na własne życzenia stają się łatwo sterownymi zbiorowiskami, by nie powiedzieć: stadami baranów.

Również odpowiedzialni za fizyczne bezpieczeństwo obywateli muszą wyciągać wnioski z zaistniałej sytuacji. Władze licznych instytucji oraz kolejne rządy ostrzegają przed nieodpowiedzialną grą w Pokemon Go. Zbieranie w muzeum holokaustu w Waszyngtonie, czy KL Auschwitz-Birkenau jest niesmaczne, ale raczej nie zakończy się tragedią. Jednak rząd Bośni i Hercegowiny musiał swoich obywateli ostrzec, by zbierając potworki nie wchodzili na… liczne w kraju pola minowe. Pokemony są również dostępne na liniach frontu walk z Państwem Islamskim.

Media informowały, że zabezpieczenie danych użytkowników Pokemon Go jest niewystarczające i dane logowania chociażby do poczt e-mail mogą paść łupem przestępców. Łącząc zarządzanie aplikacją i światowe organizacje terrorystyczne otrzymujemy straszną mieszankę. Ludzie złej woli mogą wszak skierować duże grupy ludzi w wybrane miejsce i dokonać straszliwego ataku.

Napaści na graczy, chociaż na mniejszą skalę, zdarzały się już wielokrotnie. Odnotowano je także w Polsce. Przestępcy traktują bowiem „cennego” stworka jako przynętę. Gdy żądny danego Pokemona użytkownik zbliży się do rozlokowanego na odludziu stworka, gracz może nie mieć szans w starciu z bandytami.

Ludzie, co dobitnie pokazuje popularna aplikacja, potrafią się zachowywać skrajnie nieodpowiedzialnie. Niektórzy wiedzieli to już wcześniej, inni potrzebowali do takich wniosków obserwacji użytkowania infantylnej aplikacji, jeszcze inni z pozyskanej wiedzy mogą wyciągnąć przełomowe dla życia społecznego wnioski. Jedno jest jednak pewne. Świat po Pokemon Go już nigdy nie będzie taki sam.

[Poniżej reakcja gracza Pokemon Go, który blokował drogę jezdną… – admin]

Michał Wałach
http://www.pch24.pl

Być może autor nieco dramatyzuje, ale popularność Pokemon Go daje to i owo do myślenia – a zwłaszcza przywodzi na myśl sentencję pewnego Żyda, utalentowanego pisarza S-F: „Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu”.
Admin

za: http://marucha.wordpress.com/2016/07/21/pokemon-go-i-wladcy-marionetek/

Advertisements

komentarze 3 to “Pokemon Go i władcy marionetek”

  1. mgrabas Says:

  2. mgrabas Says:

    źródło: http://forumdlazycia.wordpress.com/2016/07/23/selfie-z-franciszkiem-owszem-owszem-tak-tak-tak/

  3. mgrabas Says:

    Marcin Maj, Wczoraj, 12:32

    Pokemon Go traci rozpęd. GIODO doradza ostrożność a Moskwa odpowiada własną aplikacją

    Pokemon Go zaczyna interesować władze na różne sposoby. Polski inspektor ochrony danych ostrzega przed nieświadomym udostępnianiem informacji o sobie. Tymczasem władze Moskwy wydały tysiące dolarów na stworzenie alternatywnej aplikacji edukacyjnej.

    Warto chyba odnotować fakt, że na stronie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych znalazło się ostrzeżenie przed aplikacją Pokemon Go i podobnymi produktami. Inspektor nie chce nikogo zniechęcać do łapania Pokemonów, ale delikatnie przypomina o zagrożeniach dla prywatności jakie łączą się z tego typu aplikacjami.

    Użytkownicy powinni przeczytać regulaminy i polityki prywatności, rozważyć korzystanie z nieznanych sieci Wi-Fi i ustalić jakie dane są zbierane przez aplikacje.

    To co robi GIODO jest bardzo ważne. Użytkownicy popularnych e-usług często dostrzegają korzyści z używania aplikacji nie dostrzegając prawdziwego kosztu.

    Kosztem jest prywatność i nawet jeśli dziś nie wydaje się to mało ważne, w przyszłości można odczuć pewne negatywne skutki udostępniania swoich danych. Nie jest ważne czy chcecie się na to zgadzać czy nie. Ważne byście zgadzali się świadomie.

    Pokemon Go już umiera?

    Przy okazji warto odnotować, że Pokemon Go przestaje notować rekordy popularności. Bloomberg sugeruje nawet, że ta aplikacja może umierać. Dane uzyskane przez Bloomberga od firm Sensor Tower, SurveyMonkey i Apptopia pokazują, że Pokemon Go ma coraz mniejszą liczbę aktywnych użytkowników dziennie. Spada również ilość czasu jaki użytkownicy poświęcają na szukanie fantastycznych stworzeń.

    Ta informacja wywołuje mieszane uczucia. Niektórzy analitycy martwią się, że ewentualny upadek Pokemon Go wpłynie negatywnie na zainteresowanie inwestorów technologią rozszerzonej rzeczywistości (AR). Z drugiej jednak strony obawiano się, że gry AR mogą być do tego stopnia zajmujące, iż odciągną ludzi od innych usług mobilnych – Facebooka, Instagrama, Snapchata itd. Teraz stało się jasne, że nagły wybuch popularności nie musi oznaczać trwałych zmian w zachowaniu mobilnych internautów.

    Wiele będzie zależeć od wydawcy gry. Raczej nie uda się skłonić graczy by całymi miesiącami powtarzali te same czynności. Zainteresowanie Pokemon Go może być stymulowane poprzez stałe wprowadzanie nowych elementów. Możliwy jest także inny scenariusz. Pokemon Go może być tylko pionierem, który rozpali zainteresowanie rozszerzoną rzeczywistością po to, by następnie wycofać się w cień.

    Zostaw Pokemony! Łap Czajkowskiego!

    Ciekawą reakcja na Pokemon Go jest aplikacja Узнай Москву. Фото (Poznaj Moskwę. Foto). Została ona opracowana przez władze Mokswy jako aplikacja edukacyjna. Zamiast Pokemonów ludzie mogą znaleźć ważne postacie historyczne – cara Piotra Wielkiego, Iwana Groźnego, Napoleona Bonaparte, kosmonautę Jurija Gagarina albo poetę Aleksandra Puszkina. Aplikacja jest dostępna na Androida i iOS.

    Uznaj Moskwu

    Aplikacja pozwala poznać miejsca, w których znane osoby często bywały. Dodatkowo daje możliwość zrobienia selfie z trójwymiarowym modelem historycznej postaci. Moskwa wydała na stworzenie gry ponad 15 tys. dolarów i nie ukrywa inspiracji Pokemon Go. Moskwa chce wypromować swoją aplikację jako edukacyjną alternatywę, a może temu sprzyjać fakt, że Pokemon Go nie jest oficjalnie dostępna w Rosji.

    Gra ma być adresowana początkowo do mieszkańców Moskwy. Potem prawdopodobnie powstanie wersja angielska, która powinna być atrakcyjna dla turystów. Jak dużo czasu zajmie innym miastom podchwycenie tego pomysłu?

    Czytaj: Więcej o rzeczywistości rozszerzonej w DI „

    źródło: http://di.com.pl/pokemon-go-traci-rozped-giodo-doradza-ostroznosc-a-moskwa-odpowiada-wlasna-aplikacja-55362

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s