Tak policja żydowska brała udział w egzekucji Polaków. Tragiczne wydarzenia z historii niemieckiej okupacji Krakowa

Posted by Marucha w dniu 2016-07-09 (sobota)

Jüdischer Ordnungsdienst (policja żydowska) z getta krakowskiego – to oni wieszali Polaków w egzekucji 26.06.1942 (zdjęcie z egzekucji poniżej) i 2.07.1942.



Ireneusz Lisiak, źródło

Wiadomo mi, że z końcem czerwca 1942 r. gestapo krakowskie, oddział dla spraw żydowskich, w osobach: sekretarza policji kryminalnej Willy Kunde, Heinricha Oldego, rozkazali radzie żydowskiej przygotowanie sznurów oraz talku. Powszechnie sądzono, że przygotowuje się egzekucja na członkach rady żydowskiej lub innych mieszkańcach ghetta.

Równocześnie nakazano, by cała rada żydowska wraz z personelem kancelaryjnym nazajutrz, dnia, o ile sobie przypominam – 23 czerwca 1942 oraz wybrany przez gestapo oddział tzw. mundurowej żydowskiej policji porządkowej (Ordnungsdienst) z jej komendantem, Simche Spirą na czele, udali się do Płaszowa.

Wiadomo mi, że w grupie żydowskiej policji porządkowej znajdowali się następujący członkowie OD. Simche Spira, Silberman, którego nazwiska nie pamiętam, Feiler Mojżesz, Dawid Immerglück, Leon Schleifer, Salo Rottersmann, Herman Rosner, Ignacy Neiger, Herman Neiger, Szeiner Ignacy i Efroim Immerglück.

Na miejscu zgromadzeni otoczeni byli niemiecką policją i na przygotowanej szubienicy członkowie OD wyżej wymienieni, z rozkazu niejakiego Obersturmführera gestapo – Bächera, o czym dowiedziałem się w tym samym dniu z ust jednego z odemanów (członkowie policji żydowskiej) , powiesili siedmiu skazańców, przywiezionych przez gestapo autem.

Między powieszonymi znajdował się jeden albo dwóch Żydów, a reszta Polaków.

Z opowiadania asystujących przy egzekucji odemanów wiem, że siedmiu skazańców przywieziono w godzinach przedpołudniowych, około godz. 10-tej autem ciężarowym i ustawiono ich obok uprzednio przygotowanej szubienicy. Każdego ze skazańców wprowadzono na specjalnie do tego celu przygotowane schodki, następnie jeden z odemanów przytrzymywał skazańca, a drugi nakładał pętlę. Po założeniu pętli inny z odemanów na polecenie nadzorujących gestapowców podrywał stopnie spod nóg skazańca, tak że ten zawisał w powietrzu.

Podczas wykonywania egzekucji na jednym – inni skazańcy czekali na swoją kolej. Cała egzekucja robiła straszliwe wrażenie z uwagi na to, że odemani nie mieli żadnej wprawy w kierunku wieszania ludzi, w związku z czym zdarzało się, że skazaniec, którego miano powiesić, już z samej szubienicy urywał się i tego wieszano po raz drugi.

Radę Żydowską i cały personel gminy użyto do tej egzekucji w tym celu, aby wzburzyć opinię ludności polskiej przeciw Żydom, jako rzekomym sprawcom egzekucji, a z drugiej strony, by mieć „galerię”, przyglądającą się tej niesamowitej egzekucji. Jako powód wykonania tej egzekucji podano sabotaż kolejowy, wykonany w ten sposób, że nieznani sprawcy rozkręcili szyny kolejowe w okolicy Bieżanowa, na skutek czego wykoleił się pociąg.

Nazwisk powieszonych nie znam, w każdym razie z opowiadania odemanów wiem, że byli to więźniowie, ponieważ zdradzali ślady wyczerpania i katowania ich w więzieniach przez Niemców. Według posiadanych przeze mnie informacji zwłoki skazanych miały wisieć na szubienicy kilka dni, ale następnie z nieznanych mi powodów zdjęto już je nazajutrz o godzinie 10-tej wieczór. Dokąd wywieziono zwłoki nie wiem, ale wiem, że zdejmowali je z szubienicy ci sami odemani, którzy wykonali egzekucję.

Z zeznań dr. Dawida Schlanga, syna Arona i Anny, wyznawcy religii mojżeszowej, z zawodu adwokata na temat egzekucji przy ul. Wodnej (oryginalna pisownia):

W 1942 r. Niemcy rozpoczęli w Krakowie publiczne egzekucje. Pierwszej z nich dokonali przy ul. Wodnej, 26 czerwca 1942 r. Powieszono wówczas siedem osób. 2 października 1943 r. Hans Frank podpisał rozporządzenie „O zwalczaniu zamachów na niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie”. Od tego momentu co kilka tygodni odbywały się na ulicach Krakowa publiczne egzekucje zakładników z więzień krakowskich. Ostatnią masową zbrodnią niemiecką, wykonaną na oczach mieszkańców miasta, było rozstrzelanie 27 maja 1944 r. przy ul. Botanicznej 40 zakładników. Tragicznym finałem kilkuletniej okupacji Krakowa była pacyfikacja w Dąbiu, przeprowadzona 15 stycznia 1945 r. Zamordowano wówczas co najmniej 79 osób.

IPN
http://niezwykle.com

Policja żydowska brała chętnie udział również w egzekucjach Żydów.
Ten zdegenerowany naród, najpodlejszy z podłych, ma jeszcze czelność twierdzić, iż Polacy „zrobili za mało”, żeby ich ratować… Polacy zrobili ZA DUŻO. Dziś otrzymują podziękowania od żydowskich szumowin.
Admin

źródło: http://marucha.wordpress.com/2016/07/09/tak-policja-zydowska-brala-udzial-w-egzekucji-polakow-tragiczne-wydarzenia-z-historii-niemieckiej-okupacji-krakowa/

Jedna odpowiedź to “Tak policja żydowska brała udział w egzekucji Polaków. Tragiczne wydarzenia z historii niemieckiej okupacji Krakowa”

  1. mgrabas Says:

    „Posted by Marucha w dniu 2013-10-29 (wtorek)

    Kolaboranci żydowscy w czasie II wojny światowej (9)

    Poprzednie odcinki:
    http://sol.myslpolska.pl/2013/06/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-1/
    http://sol.myslpolska.pl/2013/07/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-2/
    http://sol.myslpolska.pl/2013/08/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-3/
    http://sol.myslpolska.pl/2013/08/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-4/
    http://sol.myslpolska.pl/2013/09/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-5/
    http://sol.myslpolska.pl/2013/09/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-6/
    http://sol.myslpolska.pl/2013/09/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-7/

    http://sol.myslpolska.pl/2013/10/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-8/

    Nikt rozsądny nie kwestionuje ludobójstwa dokonanego na ludności żydowskiej podczas II wojny światowej przez Niemców. Stworzyli oni cały przemysł eksterminacji i pogardy dla tych, których uznali za podludzi. Należeli do nich Żydzi i tego nikt nie kwestionuje, ale należeli do nich także Polacy, co już nie dla wszystkich jest takie oczywiste.

    Chaim Rumkowski w rozmowie z Niemcem

    Z punktu widzenia opracowanych przez Niemców rozwiązań technicznych, dostrzegamy znaczące elementy współpracy samych Żydów z Gestapo, a proces ludobójstwa polskich Żydów oraz tych Żydów, których zwożono do położonych na terenie Polski niemieckich obozów koncentracyjnych, składał się z kilku poniższych etapów:

    1. Zgromadzenie Żydów rozproszonych po niewielkich miasteczkach najpierw a lokalnych gettach, a po pewnym czasie wysiedlenie ich do gett w dużych miastach, w których na początku utrzymywano Żydów w przeświadczeniu, że oto „otrzymują od Niemców” upragnioną autonomię i zostają oddzieleni od Polaków”

    2. Otrzymują własna administrację, której władza jest co prawda zależna od Niemców, ale maja własna policję, służbę zdrowia, ba, nawet własne gettowe więzienia, własne sądy.

    3. Zaostrzenie represji niemieckich wobec Żydów dokonuje się rękami władzy żydowskie w getcie. Władze żydowskie w gettach, pomimo, że dość szybko dociera do nich informacja o prawdziwym celu wysiedleń z gett, nadal przekonują ludność żydowską, że wyjazdy na wschód niosą ze sobą poprawę ich bytu, bowiem jadą do pracy.

    4. Ścisła współpraca z okupantem niemieckim, a szczególnie z gestapo w procesie eksterminacji Żydów, poprzez aktywny udział Policji Żydowskiej w łapankach w getcie, ładowaniu schwytanych ludzi do wagonów itp.

    Wielu historyków, szczególnie żydowskich, jak prof. Lucjan Dobroszycki podkreśla, że tragizm żydowskich władz w gettach polegał na tym, że Niemcy i bez ich pomocy dokonaliby eksterminacji narodu żydowskiego. Można się z powyższą tezą zgodzić, ale z pewnymi zastrzeżeniami. Otóż, z pomocą renegatów żydowskich czy bez ich pomocy, Niemcy przystąpiliby do realizacji planu „Ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” i realizowaliby proces mordowania społeczności żydowskiej. Nie jest jednak już takie pewne, czy bez pomocy samych Żydów proces ten przebiegłby z takim skutkiem. Sami Żydzi ułatwili proces eksterminacji, bowiem pomogli Niemcom w ewidencji ludności, opisie jej stanu majątkowego, pozycji itp. Pragmatyczni Niemcy poza sama ideą wymordowania narodu żydowskiego liczyli także na przejęcie majątków żydowskich, i nie chodziło im o nieruchomości, ale o majątek ruchomy, dewizy, złoto, kamienie szlachetne, ba, nawet odzież.

    Przypominam tu sprawę oddawania futer i kożuchów – akcje oddawania futer opisuje Emanuel Ringelblum w swojej kronice, oraz pamiętnikarze z getta łódzkiego, którzy opisują akcję Chaima Rumkowskiego, który stworzył nawet „bank futer”. W raporcieJurgena Stroopa jest podany dokładny wykaz ilości sztabek złota, srebra, walut jakie wpadły w ręce gestapo po likwidacji getta warszawskiego. A pamiętać musimy, że pół roku wcześniej zakończono w getcie warszawskim „akcję Hoeflego”, podczas której wywieziono do obozów śmierci ponad 300 000 Żydów. W getcie pozostało około 60 000 Żydów, a mimo to zrabowane przez Niemców złoto, srebro, waluty budzą szacunek swoją wielkością. Ten majątek, który Żydzi wnieśli ze sobą do gett był także łakomym kąskiem dla żydowskich współpracowników gestapo.

    Policja Żydowska, urzędnicy w gminach a także agenci gestapo przechwytywali ten majątek, licząc na to, że im, jako pomocnikom gestapowców uda się uratować życie. Dość dużej grupie to się udało. Wielu po wojnie osiedliło się w Izraelu i… mimo ich zidentyfikowania nie ponieśli żadnej kary. Wielu zostało zlikwidowanych przez gestapo, które nie chciało zostawiać świadków swoich działań. Tak było z grupą najbardziej krwawych opryszków z żydowskiej policji w getcie krakowskim, którym przewodził niejaki Symche Spiro. Po likwidacji getta krakowskiego obiecano policjantom żydowskim bezpieczny wyjazd za granicę, do wolnego od wojny świata. Wyposażono ich nawet w paszporty i obiecano im transport do granicy szwajcarskiej. Cała ta grupa renegatów spakowała się wraz z rodzinami, zapakowali wszystko co zdołali ukraść swoim prześladowanym braciom i… rzeczywiście, podjechał po nich transport, ale zamiast za granicę zawieziono ich do obozu w Płaszowie, gdzie ich zamordowano i spalono. Dziś uważani są za ofiary… eksterminacji.

    Musimy zrozumieć, że aby uzyskać pełną odpowiedź na pytanie – co tak naprawdę w czasie II wojny światowej, stało się z większością Żydów zamieszkujących Polskę, trzeba odpowiedzieć najpierw na pytanie – czy Niemcy zdołaliby wymordować prawie 3 miliony polskich Żydów bez pomocy samych Żydów? Gdyby nie fakt, że właśnie wśród samych Żydów znaleźli tak gorliwych i oddanych współpracowników, ten plan, mimo realizacji go przez Niemców nie osiągnąłby takich porażających rezultatów. I nie zmieni tego nagminne i hucpiarskie przerzucanie winy na Polaków. Polacy nie pracowali w urzędach gmin żydowskich, nie spędzali ludzi na Umschlagplatz, bowiem nawet u najbardziej antypolskich pamiętnikarzy żydowskich znajdujemy opisy udziału policji żydowskiej w czasie „akcji Hoeflego”, która nadgorliwie i bez litości dla innych Żydów wysługiwała się Niemcom.

    Jest jeszcze druga strona medalu. W wielu relacjach pamiętnikarskich widzimy społeczność żydowską w gettach niesamowicie skłóconą. Pomimo realizowania przez Niemców od samego początku eksterminacji poprzez wyniszczająca pracę, ograniczanie pożywienia, to dla syjonistów podstawowym problemem była walka z gminą, bo urzędnicy mówią po polsku. Dla Bundu nie istniał przez długi czas problem organizacji grup bojowych, bo nie mogli dogadać się z komunistami. Powstała w grudniu 1939 roku tajna organizacja wojskowa „Świt”( potem przemianowana na Żydowski Związek Wojskowy) w styczniu 1940 roku doprowadziła do spotkania Prezesa Gminy, inż. Adama Czerniakowa z grupą OW-KB, wśród których była również córka gen. Sikorskiego, por. Zofia Sikorska-Leśniewska. Na tym spotkaniu inż. Czerniakow stwierdził, że budowa organizacji ruchu oporu w getcie jest przedwczesna, że może spowodować zwiększenie represji niemieckich. Jego zdaniem należy wykorzystać siłę pieniądza, korumpować Niemców i w ten sposób starać się przetrwać. Dziś mało kto wie, że Żydowski Związek Wojskowy powstał dopiero w grudniu 1942 roku, a powstanie wybuchło w kwietniu. Sam Marek Edelman opuścił getto w dniu 29 kwietnia 1943 roku, a przecież powstanie wybuchło 19 kwietnia i trwało do 16 maja.

    Zresztą, jak potraktowano tych bojowników ŻZW po wojnie? Otóż, aresztowano wielu z tych co ocaleli w 1947 roku, jak przypuszczam, ze względów ideologicznych, bojowników żydowskich z Żydowskiego Związku Wojskowego znanego także jako Żydowski Związek Walki. Aresztowano wtedy kilkunastu członków ŻZW m.in. Adama Wahnryba,Leona Dojksela i Mordechaja Mittermana (zob. Biuletyny Informacyjne Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, 1947, red. B. Granek, I. Marczak, Warszawa, 1993, s.166). W tym przypadku zacierano pamięć o tych Żydach, którzy w czasie wojny i podczas Powstania w Getcie współpracowali z AK, a zatarcie pamięci pozwoliło zbudować legendę Żydowskiej Organizacji Bojowej, która jako lewicowa była akceptowana przez komunistów. Ale czy legenda ŻOB jest prawdziwa we wszystkich jej aspektach? Spotkałem w jednym z pamiętników informację, że jeden z bojowców ŻOB sprzedał otrzymana od GL broń po stronie aryjskiej.

    Nie jest moją intencją pomniejszanie odwagi i determinacji żydowskich bojowników, ale zdarzały się i takie przypadki jak wyżej wymieniony. Był to przypadek jednostkowy i nie rozciągam go na innych. Były także i takie informacje, że Żydzi nie chcieli wysiadać z pociągów, które zostały zatrzymane lub uciekać z obozów, które zostały opanowane przez partyzantów. Oto przykłady – w dniu 7.11.1942 roku oddział GL im. Tadeusza Kościuszki opanował żydowski obóz pracy w Janiszowie nad Wisłą w powiecie kraśnickim, i otworzyli bramy. Żydzi odmówili opuszczenia obozu, partyzanci wycofali się, zabiwszy uprzednio komendanta obozu. Niemcy w odwecie nie wzięli pod uwagę „lojalności Żydów”, ale zamordowali wszystkich obecnych w obozie. I kolejna akcja partyzancka w obronie Żydów, niestety także bez skutku. W grudniu 1942 roku oddział AK pod dowództwem sierżanta „Sępa” (Kazimierz Wyszyński) zatrzymał pod Nurcem pociąg wiozący Żydów z Wilna do Treblinki. Litewska obstawa pociągu zabarykadowała się w wagonie dla konwojentów i była trzymana w szachu przez partyzantów. Niestety i w tym przypadku Żydzi odmówili wyjścia z wagonów i ratowania się uzasadniając to tym, że jadą do pracy, bo… Niemcy polecili im zabrać ze sobą narzędzia pracy.

    I kończąc ten wątek przytoczę fragment raportu komendanta Okręgu Białostockiego AK „Mścisława”, który z irytacją informował Komendę Główną AK: „Ponieważ przez teren Obwodu AK Zambrów przebiega trasa transportu Żydów do obozu w Treblince, usiłowano ułatwić Żydom ucieczkę z transportów. Wszelkie jednak próby, przy bardzo dużym narażaniu się, nie dawały rezultatu. Poza nielicznymi przypadkami, Żydzi po prostu nie zdradzali chęci ucieczki z trasportu” (zob: Władysław Zajdler-Żarski, „Ruch oporu w latach 1939-1944 na Białostocczyźnie – referat materiałowy”, Warszawa 1967, cz.II, s.3). W zbiorowej świadomości Żydów, zamożni wierzyli w siłę pieniądza, a pozostali… Niemcom.

    Ale podsumowując cykl tekstów o żydowskiej kolaboracji trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że informacje o tej kolaboracji są do dziś skrzętnie pomijane. Aby nie być gołosłownym przywołam tu Pamiętniki z getta warszawskiego opracowane i wydane przez ŻIH pod redakcją Michała Grynberga, gdzie w części zawierającej „autorów poza wyborem” mamy informacje , że pamiętnik zawiera nazwiska osób kolaborujących, ale na tym wiedza się kończy. Są we wspomnieniach także informacje o …donosach do gestapo, ale temat też nie jest rozwinięty. Myślę, że możemy oczekiwać od historyków zajęcia się problemem żydowskiej kolaboracji z Niemcami, bo ona wcale nie była marginalna. Porównując do liczby ludności, to procentowo kolaboracja żydowska z Niemcami była większa niż kolaboracja polskich renegatów.

    I na koniec, warto zapamiętać słowa Hannah Arendt, która jasno stwierdziła, że w odróżnieniu od Polaków, spośród których kolaborantami stawali się męty i margines społeczeństwa, wśród Żydów na kolaborację poszła inteligencja żydowska. I to potwierdzają również tacy pamiętnikarze jak Ringelblum, Jakub Poznański i wielu innych. Zaś fakt, że w ostateczności Niemcy również zamordowali swoich kolaborantów trudno wyciągnąć wniosek, że są to ofiary ludobójstwa. Jeśli już, to można uznać zabitych kolaborantów za ofiary kłótni między złodziejami.

    Koniec

    Ireneusz T. Lisiak
    http://sol.myslpolska.pl

    źródło: http://marucha.wordpress.com/2013/10/29/kolaboranci-zydowscy-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-9/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s