System emerytalny – największy przekręt III RP

Posted by Marucha w dniu 2016-06-15 (środa)

Koszty utrzymania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynoszą niecałe cztery miliardy złotych rocznie. Na tą sumę pieniędzy składają się między innymi tzw. „pałace” (wielokrotnie w wątpliwość poddawano celowość budowy nowych obiektów), niewydolny system informatyczny i wielomilionowe premie dla urzędników.

Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego otrzymuje z budżetu około piętnastu miliardów, lecz wysokość wpłaconych przez rolników składek nie przekracza dwóch miliardów. Koszty utrzymania wynoszą zatem trzynaście miliardów złotych.

Pomijając wydatki KRUS, pozostałe przywileje emerytalne (nauczycieli, górników, wojskowych itd.) kosztują nas rocznie trzydzieści miliardów złotych.

Czy to największy problem? Z pewnością jest on niemały. Wszakże policjant przechodzący w wieku 45 lat na emeryturę, podejmuje się dalszej pracy zarobkowej, a jego emerytura z ZUS jest średnio dwa razy wyższa niż obywateli harujących do 65 roku życia. Wielu zadaje zatem słuszne pytanie: czy jest w tym jakakolwiek sprawiedliwość?

W bogatszych od Polski krajach (Francja, Wielka Brytania, Szwecja, Niemcy, Stany Zjednoczone) tego rodzaju przywileje są nie do pomyślenia. Dodajmy, że mowa o krajach, w których zawód policjanta wiąże się ze zdecydowanie większym zagrożeniem zdrowia i życia. A co z prokuratorami bądź wojskowymi?

Nie chcę jednak, by treść tego artykułu ograniczyła się do krytyki większości z przywilejów emerytalnych, gdyż to nie one same w sobie są problemem, a cały system ubezpieczeń. Oparty na jakichś XIX-wiecznych założeniach Bismarca i na chorych rojeniach Banku Światowego, od wielu lat pozostaje skrajnie niesprawiedliwy i było oczywistym, że stanie się też w końcu wysoce kosztowny. Teraz można nawet rzec, że stał się wprost patologiczny.

Obecnie kilka milionów Polaków opuściło kraj, a ich dzieci rodzą się już z daleka od Ojczyzny. Większość z nich nigdy tutaj nie wróci. Przyrost naturalny w Polsce jest tragiczny i choć większości obywateli w posiadaniu większej ilości dzieci przeszkadzały niskie zarobki, to wątpię, by sam program 500+ mógł doprowadzić do jakiegoś demograficznego boomu. Nasze społeczeństwo umiera, a umieranie robi się coraz to bardziej kosztowne i nawet służba zdrowia staje przed widmem bankructwa.

Zastanówmy się zatem: co należało zrobić na początku lat 90-tych, by nie stać teraz jedną nogą w grobie?

Otóż należało zlikwidować ZUS, który dał się po wielokroć poznać jako instytucja skrajnie nieefektywna, zbiurokratyzowana i skorumpowana. Uniknęlibyśmy budowy nowych pałaców, zatrudniania ogromnej ilości urzędników i ukrócilibyśmy skalę marnotrawstwa pieniędzy nie należących do żadnego prezesa ni dyrektora, a do samych podatników.

Na jego miejsce należało powołać Narodowy Fundusz Oszczędnościowy, którego rozrost byłby niemożliwy ze względu na odpowiednie obwarowania prawne.

Każdy obywatel zakładałby w NFO swoje konto emerytalne, gdy tylko podejmowałby się swojej pierwszej pracy.

W urzędach innych instytucji, a także przez Internet, obywatel miałby wgląd do swojego konta. Oprócz sumy zgromadzonych na nim środków, mógłby także za pomocą prostego suwaka obliczyć ile wyniesie jego emerytura jeśli tylko podniesie swoje składki, gdy zwiększą się jego dochody, lub jeśli spędzi jakiś czas na bezrobociu.

Oczywiście miałby też prawo do samodzielnej decyzji o wysokości płaconych składek (byłyby dostępne różne progi), lecz zmniejszałby je do minimalnej granicy na swoją własną odpowiedzialność.

Jeśli ktoś odłożyłby małą sumę pieniędzy mimo całkiem przyzwoitych dochodów, nie przysługiwałyby mu żadne dodatki.

Jako, że emerytura należałaby do obywatela, a nie do ZUSu, miałby on prawo przepisać ją dowolnej osobie. Jeśli np. wpłacałby przez 30 lat po 1500 złotych miesięcznie, zgromadziłby 540 tysięcy złotych. Te pieniądze przysługiwałyby w pierwszej kolejności żonie/mężu lub dzieciom, bądź dowolnej osobie wymienionej w testamencie. Mogłyby one pozwolić na spłatę długów, a sam właściciel tych pieniędzy decydowałby, czy cała suma ma być wypłacona wskazanej osobie jednorazowo, czy też ma to być określona ilość pieniędzy miesięcznie.

NFO stałby na straży samych pieniędzy i nie miałby prawa do przenoszenia ich, ani do obracania nimi. Takie prawo przysługiwałoby jedynie prywatnym firmom, lecz wpłacanie pieniędzy do nich pozostałoby dobrowolne.

Państwo mogłoby oferować dodatki do emerytur tym obywatelom, którzy nie byli w stanie zgromadzić większych funduszy np. ze względu na kiepskie zarobki lub długotrwałe bezrobocie.

Gdyby ten system, o którym napisałem po raz pierwszy w jednym ze swoich artykułów mając 17 lat, wprowadzono w Polsce na początku lat 90-tych, wtedy też w 2025 roku nasze państwo nie miałoby praktycznie żadnej dziury w systemie emerytalnym, ani nie musiałoby dokładać do niego pieniędzy. Osoby przechodzące mniej więcej w tym roku na emeryturę, otrzymywałby pieniądze ze SWOICH własnych składek, a nie dzięki pracującym wtedy podatnikom.

To byłby jedyny sprawiedliwy system, nie oparty na żadnym obracaniu fikcyjnymi pieniędzmi, ani na utrzymywaniu emerytów przez ich dzieci i wnuki. Wymagałby jedynie od państwa odpowiedniej mobilizacji, by przez ten czas reform wypłacać należne emerytury i czekać, aż do systemu wejdą osoby objęte opisanym powyżej rozwiązaniem.

Jaka byłaby wyższość tego systemu nas solidarnościowym? Taka, że system solidarnościowy sprawdza się jedynie w przypadku dodatniego przyrostu naturalnego. Sprawdzał się zatem, lecz w czasach Otto von Bismarcka. Dziś jest to już niemożliwe i nie widzę sensu dla którego miałyby utrzymywać mnie moje własne wnuki, skoro sam przez całe swoje życie mogę odłożyć pieniądze, tak jak one będą mogły wtedy odkładać swoje.

Byłoby to jednak zdecydowanie prostsze, gdyby tenże system wprowadzić dwadzieścia pięć lat temu, lub wcześniej. Dziś wiązałoby się to z ogromnym krzykiem polityków i pseudo-ekonomistów, którzy nie wyobrażają sobie utrzymywania emerytów z samego budżetu przez kolejne trzydzieści lat. Tymczasem wystarczyłoby sięgnąć do sakwy i wyciągnąć oszczędności, czego żaden rząd nie jest skłonny uczynić. Nie kosztem poziomu swojego własnego życia i przywilejów kasty rządzącej.

Nie mniej, jeśli nie dojdzie do reformy systemu emerytalnego, to rząd tak czy inaczej będzie musiał szukać pieniędzy. Tyle, że wtedy będzie już na to za późno i pozostanie mu jedynie bankructwo. Dziś można jeszcze zacisnąć pasa, przemęczyć się nieco, a za 30-40 lat mieć budżet wolny od dziury emerytalnej, a dzięki czemu pieniądze można by przeznaczyć na nowoczesną służbę zdrowia. Tym istotniejszą, jeśli obywatele mieliby żyć dłużej i na zdecydowanie lepszym poziomie.

Swój pomysł przemyślałem i trzymam się go od prawie pięciu lat. Gdzie są ci znawcy od wszystkiego, którzy wyłuszczą mi, że jest to pomysł zły i że należy raczej trzymać się systemu opłacania dziadków przez wnuki, lub zabaw na giełdzie i stosowania się do idiotycznych pomysłów międzynarodowych instytucji bankowych? Jeszcze ich nie znalazłem. Widać nie są na tyle zakłamani i bezczelni, by bronić tak skorumpowanego i przeżartego do szpiku kości marnotrawstwem systemu. Tego systemu, który ja gotów jestem nazwać największym przekrętem w historii III Rzeczpospolitej.

Robert Grünholz
https://rgrunholz.wordpress.com

za: http://marucha.wordpress.com/2016/06/15/system-emerytalny-najwiekszy-przekret-iii-rp/

Odpowiedzi: 3 to “System emerytalny – największy przekręt III RP”

  1. mgrabas Says:

    „Posted by Marucha w dniu 2016-06-07 (wtorek)

    Problemu emerytur nie da się zamieść pod dywan

    Temat emerytur powraca  i  będzie powracać – i  trzeba o tym wielokrotnie pisać.

    Temat emerytur ma wiele aspektów – miedzy innymi kradzieży składek emerytalnych przez wielkie instytucje finansowe.

    Treści zaczerpnięte z dawniejszych artykułów…

    Emerytury to wielki temat społeczny, ekonomiczny, polityczny obrosły w zakłamaną publicystykę i nieporozumienia i dezinformację. Nie zrozumiemy co się dzieje z emeryturami bez zrozumienia systemu bankowego i systemu emisji pieniądza.

    Gdzie są pieniądze ? Gdzie są pieniądze ze składek emerytalnych? Trochę dużo czytania, ale to są fakty! Warto czasem myśleć samodzielnie.

    Rządowe statystyki mówią, że średnia pensja w Polsce to ok. 3600. To znaczy, że średnie składki emerytalne to 703,08 zł miesięcznie – procent składki emerytalnej do ZUS jest stały, określony ustawowo.

    Liczba pracujących na koniec II kw. 2011 to 16,163 mln.

    Możecie te dane sami zweryfikować przeglądając oficjalne strony rządowe, sięgając do oficjalnych statystyk GUS. Miłej zabawy.

    Ale co z tego wynika?? BARDZO WIELE, a właściwie BARDZO DUŻO. Dużo czego?? PIENIĘDZY, oczywiście.

    Pomnóżcie urzędową i oficjalną liczbę zatrudnionych i oficjalną i bardzo urzędową średnią składkę emerytalną do ZUS. Powinno Wam wyjśćmiesięcznie 11, 375, 519, 400 zł, czyli ponad jedenaście miliardów trzysta siedemdziesiąt pięć milionów. To gigantyczne pieniądze, a jest to tylko składka emerytalna.

    Bawmy się dalej: pomnóżcie to razy 12 miesięcy, a wyjdzie na to, że w skali roku jest to 136 506 232 800 zł. Kończą się Wam okienka w kalkulatorze? Mnie też.

    Zatem powiem, że jest to słownie ponad 136 miliardów 506 milionów zł w roku.

    Mamy w Polsce około 5 mln emerytów, dokładnie – w marcu 2011 było ich 4,979 mln.

    To znowu wg. oficjalnych, rządowych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk. Rencistów nie liczę, bo już na pewno nie zmieszczą mi się w kalkulatorze, a poza tym – na nich jest OSOBNA składka!!!.

    Wychodzi mi zatem na to, że rocznie jest to średnio 27,301 zł na emeryta, czyli miesięczna emerytura średnio powinna wynosić 2275,00 zł. Tymczasem średnia emerytura – znowu wg rządowych, oficjalnych i jedynie słusznych i poprawnych statystyk wynosiła w tymże marcu 2011 zaledwie 1721,00 zł.

    Czyli o 554 mniej niż wynika ze składek wyliczonych na podstawie danych statystycznych rządu RP, GUS, ZUS, KRUS i każdy inny SRUS.

    Jak policzycie dalej, to wyjdzie Wam NADWYŻKA rzędu 32% w stosunku do wydatków na emerytury (czyli średnio ZUS jest na plusie około 2,5 miliarda zł miesięcznie, czyli 30 miliardów rocznie!).

    Tymczasem, rząd ubolewa, że budżet dopłaca ponoć do emerytur dziesiątki miliardów rocznie. Jesteście zdumieni?? To przeliczcie jeszcze raz. Też liczyłem, bo nie wierzyłem.

    Wniosek jest taki: ktoś z trójki: GUS, ZUS, Rząd RP łże. ŁŻE W BEZCZELNY SPOSÓB. Gorzej: dopuszczam możliwość, że łże więcej niż jeden, a nawet że łżą wszystkie wymienione instytucje.

    Taki jest mój wniosek. Ale jest też PYTANIE: co dzieje się z nadwyżką?

    I takie są wnioski wynikające z oficjalnych danych statystycznych. Chyba, że Rostowski przesłał sfałszowane dane do GUS, wszak to, używając eufemizmu, mistrz kreatywnej księgowości.

    Załóżmy jednak, że dane oficjalne są prawdziwe, a więc wnioski zeń wynikające także.
    Proszę sobie wyobrazić, jaka gigantyczna nadwyżka powstanie przy wydłużeniu czasu pracy potrzebnego do osiągnięcia wieku emerytalnego.

    Oczywiście, pracy tej i tak nie ma, a bezrobocie zamiast maleć wciąż rośnie, co również potwierdzają dane oficjalne.

    Na co ma pójść taka nadwyżka?? Na zrzutkę na Greków?? Włochów?? By żyło im się jeszcze lepiej??
    Gdzie jest kasa!!!

    Jeśli tak jak ja, jesteś przeciw kłamstwom rządzących, to proszę skopiuj to na inne fora, aby jak najwięcej osób mogło to przeczytać, zanim zostanie usunięte.

    Ludzie, kiedy w końcu zaczniemy walczyć o swoje pieniądze???

    Czy ta statystyka jest doniesieniem do prokuratury na Tuska, Rostowskiego i cała resztę tej bandy?

    Ale jest ich znacznie więcej.

    *                  *                *

    Rażące dysproporcje

    Mamy de facto, dwa systemy emerytur publicznych w Polsce. Jeden, który obejmuje pracowników sektora państwowego, a drugi dotyczy całej reszty, czyli 80 % ogólnej liczby zatrudnionych w Polsce. Sektor publiczny to urzędnicy ministerstw i administracji państwowych na szczeblu państwowym, wojewódzkim powiatowym, samorządowym , a również pracownicy wojska, policji, pracownicy sądów – sędziowie, prokuratorzy.

    Pracownicy administracji państwowej, ministrowie, posłowie, którzy stanowią dużą część pracowników sektora publicznego, mają przypisana do swoich urzędów władzę i inicjatywę ustawodawczą, a także obowiązek służenia ogółowi – tzn. przeciętnym Polakom, których reprezentują i na rzecz których powinni pracować.

    Z definicji pracownicy administracji państwowej powinni służyć szerokiemu ogółowi społeczeństwa i pracować dla dobra publicznego. Obecna sytuacja pokazuje wręcz coś odwrotnego. Pracownicy administracji państwowej troszczą się wyłącznie o siebie samych i o swój interes prywatny lub grupowy.

    Z jednej strony mamy klasę biurokratów władnych tworzyć prawo i przepisy wykonawcze, a z drugiej strony przeciętnego człowieka będącego ofiarą tych biurokratów. Biurokraci potrafią tak zaaranżować swoje sprawy finansowe, że mają luksusowe plany emerytalne drogą przepisów i struktur organizacyjnych przez siebie stwarzanych, a dla 80% przeciętnych obywateli zamiast emerytur przypadają zapomogi socjalne.

    Pracownicy administracji państwowej finansowani są z naszych podatków i zarówno ich zarobki jak i składki na plany emerytalne pochodzą z naszych podatków.

    Chciałbym wyraźnie podkreślić; nie chcę odbierać emerytur od pracowników sektora państwowego. Jestem rzecznikiem reform całego systemu i równorzędnych emerytur dla wszystkich innych.!

    Problemem podstawowym jest wyjątkowo niska wartość świadczeń emerytalnych dla znakomitej większości Polaków, a ponadto asymetria i rażąca dysproporcja w wysokości świadczeń emerytalnych dla dwóch rożnych klas obywateli. Ta dysproporcja to wielki problem sprawiedliwości społecznej.

    Ta rażąca dysproporcja dwóch rożnych klas emerytur publicznych woła o pomstę do nieba!

    Z jednej strony mamy klasę biurokratów władnych tworzyć prawo, a z drugiej strony przeciętnego człowieka będącego ofiarą tych biurokratów. Biurokraci przydzielają sobie doskonale emerytury drogą przepisów przez siebie stwarzanych, a dla przeciętniaka zamiast emerytur zapomogi socjalne na poziomie zasiłków socjalnych.

    Mamy dwa systemy emerytalne w Polsce.

    W Polsce mówimy o emeryturach spoczynku, dla sędziów prokuratorów, policjantów, wojskowych, posłów i ministrów 15 % emerytów z sektora publicznego, którzy pobierają emerytury w wysokości ok. 100% swoich dochodów.

    Ta rażąca dysproporcja emerytur osobna dla pracowników sektora państwowego, a osobna dla pracowników sektora prywatnego ma wiele aspektów kryminalnego naruszania prawa.

    Prawo rzymskie i prawo angielskie zakłada równość wszystkich wobec prawa.

    Co to za jurysprudencja pozwoliła jurystą tworzyć takie ustawy? To chyba ani prawo rzymskie, ani prawo angielskie.A wiec jakie?

    *                  *                *

    A jak powinno  być?

    Po 40-50 latach pracy i płacenia składek emerytalnych każdy zasługuje i ma prawo na godziwa emeryturę oraz godziwy standard życia. Emerytura w wysokości 65 % zarobków, jako średniej z ostatnich 10 lat zarobków wydaje się być sprawiedliwa. Już nie będziemy pracować, już nie mamy tyle sił i odkładaliśmy właśnie po to, aby się ubezpieczyć na taką okoliczność.

    Mimo pokazania drastycznych dysproporcji pomiędzy emeryturami dla pracowników administracji państwowej, a tymi dla pracowników sektora prywatnego, celem tego artykułu nie jest wzbudzenie zawiści i odbieranie emerytur od pracowników sektora państwowego. Dobry poziom życia pracowników sektora państwowego to nic złego. Wręcz odwrotnie każdy zasługuje na godziwa emeryturę..

    Czy to coś złego, aby emeryt miał więcej pieniędzy niż do tej pory?

    Emeryt ma prawo do godnego życia po 40 -50 latach ciężkiej pracy i to jest stwierdzenie bardzo podstawowe.

    Ale jest również inny punkt widzenia. Jest jeszcze inny aspekt sprawy emerytur. Wmawia się nam, że emeryci są „ciężarem dla społeczeństwa”. Bardzo bym polemizował z tym punktem widzenia. Punkt widzenia emeryta pozostawiam bez komentarza.

    Natomiast warto przyjrzeć się zwiększeniu emerytury z punktu widzenia osoby odpowiedzialnej za emisje pieniądza w kraju. Emisja pieniądza w kraju dla emeryta, to taki sam dobry powód emisji pieniądza jak na roboty publiczne, czy wydatki na infrastrukturę służąca wszystkim mieszkańcom kraju.

    No, bo co robi emeryt z otrzymanymi pieniędzmi? Ano wydaje!

    Na towary i usługi, żywność, lekarstwa, lekarzy, wózki inwalidzkie itd. Emeryt przez swoje wydatki pobudza najzwyczajniej gospodarkę. Więcej, wydaje i płaci podatki od sprzedaży. W tym aspekcie każde państwo nie tylko powinno szanować emeryta, bo najzwyczajniej na to zasługuje, ale także stwarzać system zachęt, aby emeryt zechciał pozostać i wydawać pieniądze w kraju.

    Powinno działać to identycznie tak jak zachęty dla kapitału do lokowania inwestycji/kapitału/ produkcji w tym stanie/prowincji/kraju/województwie, a nie gdzie indziej.

    Emeryt to z punktu widzenia bankiera to kapitał gromadzony na rachunkach oszczędnościowych lub inwestycyjnych. W oparciu o ten kapitał może być wyemitowany pieniądz, bo pieniądz jest emitowany w oparciu o prawo zastawów. Takim zastawem (kapitałem) są wieloletnie oszczędności gromadzone emeryta.

    W tym sensie emeryt powinien dostać jak najwięcej, a tymczasem robi się wszystko, aby dostał jak najmniej na poziomie często poniżej zasiłku socjalnego.

    Dlaczego nie traktować pieniędzy wypłacanych emerytom jako po prostu inny kanał emisji pieniądza dla pobudzenia gospodarki ?

    Podwyższenie emerytur dla szerokich rzesz społeczeństwa to najlepszy „Stimulus Package” jaki sobie można wyobrazić. To po prostu inny kanał emisji pieniądza dla dobra obywateli i dla dobra całego kraju.

    Po krachu finansowym pod koniec 2008 r. rząd wielu krajów pokrył straty wielkich korporacji w ramach tzw. “Stimulus Packages”. Rządy wielu krajów „DODRUKOWALY” pieniądze do funduszy emerytalnych, które stracily 0k 20% w wyniku krachu finansowego

    To bardzo ciekawy zestaw informacji i wniosek nasuwa się sam. Jeśli Rządy państw zachodnich mogą wyrównywać straty i dopłacać (dodrukować pieniądze) do tracących na wartości funduszów emerytalnych pracowników Sektora Publicznego, czy też pokrywać straty wielkich korporacji w ramach tzw. “Stimulus Packages” – to dlaczego wiec nie DODRUKOWAĆ PIENIĘDZY na emerytury i zapewnić przyszłemu emerytowi dobry poziom życia?
    Rzad powinien najzwyczajniej „dodrukować” pieniądze na Emerytury.

    Bo emisja pieniądza przez rząd na potrzeby społeczeństwa to największy przywilej, obowiązek i możliwość twórczej służby dla społeczeństwa.

    Nad. MatkaPolka 

    źródło: http://marucha.wordpress.com/2016/06/07/problemu-emerytur-nie-da-sie-zamiesc-pod-dywan/

  2. mgrabas Says:

    1. 1. Zgorzkniały said

    2016-06-15 (środa) @ 06:51:15
    Zgoda, ale najpierw niech kodeks pracy przestanie w Polsce być fikcją, a kontrole PIP zapowiadane, połączone z informowaniem prywaciarza który to z jego pracowników odważył się złożyć „anonimowy” donos.

    No i niech prywaciarze zaczną dawać ludziom umowy.

    1. 2. Marta1973 said

    2016-06-15 (środa) @ 07:16:22
    W sieci znajdzie pan opracowania profesora Góry, jak to wprowadzony w roku 1999 system zdefiniowanej składki miał się pięknie zbilansować. Jakoś bilansować się nie chce, a profesor Góra i jego współpracownicy nadal cieszą się renomą ekspertów.
    Założenie, że kogoś stać na odkładanie 1500 zł miesięcznie przez 30 lat, wziął Pan chyba z powietrza.
    Jest jeszcze jedno zasadnicze pytanie – co zrobić z obecnymi i przyszłymi emerytami? Chce im pan odebrać prawa nabyte? Skonfiskować zgromadzone środki na kontach w ZUS?

    1. 3. Yah said

    2016-06-15 (środa) @ 08:06:01
    Pan Robert optymistyczno-egoistyczne zakłada, że sam jest sobie odłożyć na emerytur i w d…pie ma wnuki i dzieci. Nic z tego proszę Pana. A kto Panu zagwarantuje, ze pieniądze będą maiły po 40 latach pracy jakąś wartość, kto Panu zagwarantuje niezmienność prawa bankowego. Nikt. Skoro teraz państwo okrada konta ZUS, to co za problem zmienić prawo tak by okraść konta emerytalne np. pod pozorem tego, że emeryci chorują i dużo kosztuje ich leczenia.

    Niestety to typowe neoliberalne gadanie. System solidarnościowy sie zawsze sprawdza bo zawsze ilość osób starszych jest mniejsza niż w wieku produkcyjnym. Jeśli tak nie jest to państwo po prostu znika. Ale wtedy świadczy to nie o problemach systemu emerytalnego tylko podstaw funkcjonowania państwa.

    Tzw. obciążenie pracujących przez niepracujących to kolejna neoliberalna bajka. Uwzględniając dzieci i emerytów takie obciążenie w latach 50-tych XX wieku było znacznie większe niż teraz.

    Niestety, ale gwarantem bezpiecznej starości nigdy nie będą konta, banki i inne złodziejskie instytucje tylko stabilne państwo i RODZINA.

    1. 4. Guła said

    2016-06-15 (środa) @ 08:12:41
    A ja proponuję pozbawić tyrających do 67 roku życia prawa do emerytury, albo renty – na wypadek gdyby któryś spełnił warunki i dociągnął do tej wymarzonej renty lub emerytury. Utrzymując równocześnie nakaz wpłacania składek. Bo przecież i tak nic z nich nie pozostaje tych emerytów. Z małymi wyjątkami blokującymi pracę na etatach.
    Właściwie to właśnie takie realia maja miejsce i nic w tej materii robić nie należy.

    Takie rozwiązanie utrzymuje te 100 tyś miejsc pracy w ZUS i NFZ. Zabezpiecza również dalsze śmietankowe życie 45 letnim emerytom lub rencistom chociaż do ZUS czy NFZ nie wpłacają, przez całe swoje zawodowe życie, ani jednego feniga.

    Do stworzenia NFO (czyli ZUS) potrzebna jest możliwość wpłaty 1500 zł m-c w rodzinie x 2 (w latach 90 Składka ZUS wynosiła około 800 zł)

    1. 5. Boydar said

    2016-06-15 (środa) @ 08:19:17
    Panie Robercie

    Jeżeli dzieje się jakieś zło (vide artykuł), to zazwyczaj cel tego zła jakiś jest, inaczej być nie może i nigdy nie było. Żeby coś zbudować z sensem na tej samej działce, stare musowo wyburzyć, a gruz wywieźć. Obecny brak „zdecydowania” po której opowiedzieć się stronie prezentowany przez tzw. młodych, w poważnym stopniu bazuje na przekonaniu że „jakoś to będzie”; babcia ma przecież emeryturę. Muszą zyskać PEWNOŚĆ, że NIE MA.

    .http://www.youtube.com/watch?v=XrSD_ohUwSo

    1. 8. Robertgrunholz said

    2016-06-15 (środa) @ 09:34:30
    Ad.1

    Pewnie, że jedna reforma nic nie da. To tylko element pozwalający zmienić system.

    Ad.2

    Nikt nie ma oszczędzać 1500 zł przez 30 lat, bo składki na NFO, tak jak i na ZUS, płaci pracodawca. Chyba, że ustawowo nakaże się mu podniesienie wszystkim pensji o daną sumę, lecz nie byłoby to rozwiązanie rozsądne.

    Co należy zrobić z obecnymi i przyszłymi emerytami? Napisałem w artykule. Bardzo wyraźnie.

    Ad.3

    Nie, Pan Robert zakłada, że skoro teraz wszyscy płacą ZUS i nie dostają na emeryturze nawet 70% pensji, to w takim systemie mieliby więcej pieniędzy na życie. Z tego prostego powodu, że byłby to ich pieniądze, nie państwa.

    Właśnie po to, by dzieci i wnuki nie były zmuszone harować na jego leki, skoro sam potrafi odłożyć składki. Egoizmem jest wrzucanie do czarnej dziury ZUS naszych składek przez 30-40 lat i oczekiwanie, że teraz ktoś inny nas będzie utrzymywał. Zarówno dziadek, dziecko, jak i wnuk pracuje większość życia i sam sobie potrafi tą emeryturę wypracować – wyższą niż dzisiaj. Bo nie musi przy okazji utrzymywać swoich rodziców, gdyż jest to już zmartwienie rządu i jego budżetu, a po 30 latach w ogóle problem znika.

    System solidarnościowy zakłada, że dzieci i wnuki utrzymują dziadków na emeryturach. Zapomina Pan jednak, że ci dziadkowie także kiedyś pracowali i płacili swoje składki emerytalne. Zatem by system solidarnościowy zaistniał, pierwej całe pokolenie musi zostać ze swoich składek okradzione. Bo jak to jest, że dziadek pracował 40 lat, odprowadzał składki i nagle pieniądze na jego emeryturę pochodzą z podatków? Ten system sam w sobie zawiera odgórnie zaplanowaną kradzież.

    Państwo prawa, oparte na prawie naturalnym, nie okrada swoich obywateli z ich ciężko zarobionych pieniędzy. Pan zakłada, że taki system tworzy się od razu w państwie nieuczciwym, skorumpowanym itp. Właśnie neoliberalizm zakłada taki brak zaufania do jakichkolwiek form państwa i jego instytucji.

    Ad.4

    Panie Guła, a kto płaci składki na ZUS? Pracodawca. Więc to jego zakichanym obowiązkiem byłoby też płacić określoną sumę na NFO. Rolą pracownika jest jedynie… Pracować.

    Ad.5

    Panie Boydar, wyburzyć, wywieźć gruz i jeszcze nic ze starego fundamentu nie zostawić.

    Młodzi właśnie nie rozumieją, że ich babcia i dziadek, mimo odprowadzania składek przez całe życie, nie mają emerytur. Ale jak widać starsi także nie rozumieją, że skoro tak się ma sytuacja, to ktoś tych staruszków z ich pieniędzy okradł. System solidarnościowy ma zakodowaną konieczność okradania ludzi z ich składek, choć w teorii brzmi pięknie i bardzo chrześcijańsko. Tymczasem jest inaczej. Zresztą, obecnie mamy system kapitałowy.”

    źródło: http://marucha.wordpress.com/2016/06/15/system-emerytalny-najwiekszy-przekret-iii-rp/#comments

  3. mgrabas Says:

    http://rgrunholz.wordpress.com/2016/06/14/system-emerytalny-najwiekszy-przekret-iii-rp/#comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s