Rząd sprawi byś płacił 22,70 zł/mies. za radio i telewizję. To może oznaczać inwigilację

, Wczoraj, 11:47

Składka audiowizualna zostanie wprowadzona później niż sądzono. Rząd chce jednak uszczelnić obecny system abonamentu RTV, a to może oznaczać potrzebę dokładniejszego sprawdzania czy przypadkiem nie posiadasz odbiornika.

Jeszcze przed wyborami Prawo i Sprawiedliwość zapowiadała reformę abonamentu RTV (podobnie jak wcześniej PO). Abonament miał być zastąpiony składką audiowizualną. W kwietniu tego roku przedstawiono projekt ustawy, która miała wprowadzić składkę w wysokości 15 zł. W maju zapowiedziano „obniżenie” jeszcze niewprowadzonej składki do 11 lub 12 złotych. Od dawna widać, że prace nad odpowiednimi ustawami idą wolniej niż początkowo zapowiadano.

Składka później, ale nastąpi „uszczelnienie”

Teraz pojawiają się wątpliwości czy składka zostanie wprowadzona zgodnie z planem. Wiceminister kultury Krzysztof Czabański napisał na Facebooku, że wprowadzenie w życie tzw.”dużej ustawy medialnej” zostało opóźnione gdyż rząd zdecydował się przeprowadzić projekt ustawy (a nie uchwaloną już ustawę) przez proces notyfikacji w Komisji Europejskiej. Do Sejmu trafił zaś projekt ustawy o władzach mediów publicznych, która ma mieć charakter pomostowy.

To oznacza, że będą również opóźnienia we wprowadzeniu składki audiowizualnej. Niezależnie od tego media publiczne potrzebują więcej pieniędzy, zatem Krzysztof Czabański przypomniał sobie o obowiązującym abonamencie RTV. W wywiadzie dla radiowej „Jedynki” polityk powiedział, że będą próby uszczelnienia systemu pobierania abonamentu.

Eksperci uszczelniają

Oto cytat z wywiadu (13 czerwca, Sygnały dnia). Krzysztof Czabański odpowiadał na pytanie o to jak będzie wyglądało uszczelnienie systemu.

Ja nie chcę w tej chwili mówić o szczegółach bo nad tym pracują eksperci. Będzie polegało na tym, że będziemy dążyli do tego, żeby ta opłata abonamentowa rzeczywiście była powszechna (…) bo na gruncie ustawy abonamentowej to to jest warunek płacenia, to żeby rzeczywiście uiszczali te 22,70, czyli stawkę, która obecnie obowiązuje (…) A warto powiedzieć, że musimy to uszczelnić nie tylko dlatego, że jest powszechne łamanie prawa i niepłacenie przez lata, co poprzedni obóz władzy chyba świadomie tolerował….

Założę się, że konkretne propozycje padną na wakacje, kiedy mniej osób będzie śledzić newsy.

Uderzenie w starszych czy inwigilacja?

Nasuwają się dwie myśli. Po pierwsze wbrew temu co mówi Krzysztof Czabański, poprzedni rząd starał się zwiększyć ściągalność abonamentu. Efekty były koszmarne. Poczta Polska skupiła się na ściąganiu opłat od ludzi starszych i chorych, którzy byli po prostu w polu jej widzenia. W tej sprawie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich. Również KRRiT przyznała, że ostrzejsze ściąganie abonamentu uderzyło w mimowolne ofiary.

Taki obrót sprawy był do przewidzenia. Pojawił się nacisk na ściąganie abonamentu więc Poczta Polska zwróciła się w stronę osób, o których kiedyś wiedziała, że mogły mieć telewizor. Oczywiście nowy rząd może rozpocząć nagonkę na tych, którzy nigdy nie przyznali się władzy do posiadania telewizora. To sprawi, że trzeba będzie podjąć działania „inwigilacyjne”.

Pytanie brzmi, czy nowy rząd stworzy prawo rozszerzające możliwości sprawdzania obywatela pod kątem posiadania odbiorników RTV? Jeśli tak, to jak dalece to prawo będzie ingerować w prywatność? Urzędnicy będą wchodzić do domów, sprawdzać nasze umowy (np. z operatorami) czy też będą mogli prowadzić jakieś obserwacje z zewnątrz?

Volksempfänger vs mentalność XXI wieku

Dodajmy, że obecnie w przypadku stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika radiofonicznego lub telewizyjnego pobiera się opłatę w wysokości stanowiącej trzydziestokrotność miesięcznej opłaty abonamentowej obowiązującej w dniu stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika. Taki przepis stwarza władzy okazję do wyciągnięcia większych sum pieniędzy zanim obywatele „nauczą się” rejestrować odbiorniki.

Stwierdzenie „nauczą się” jest tu moim zdaniem na miejscu, bo większości młodych obywateli w XXI wieku nie bardzo mieści się w głowie by rejestrować kupowane urządzenia elektroniczne. Powiedzmy sobie szczerze, że obecny abonament RTV jest ignorowany nie tylko dlatego, że ludziom nie chce się płacić. Po prostu ten twór prawny nie bardzo mieści się w mentalności człowieka tej epoki. Mam rejestrować telewizor? Mam płacić? Ale komu i za co?

Volksempfänger
Volksempfänger (źródło fot. Wikimedia Commons, lic. CC)

Idea abonamentu RTV bardziej odpowiada mentalności mieszkańca Niemiec w latach 30. ubiegłego wieku. Obywatele III Rzeszy korzystali bowiem z zw. Volksempfängerów, czyli specjalnych odbiorników do wysłuchiwania propagandy (na zdjęciu powyżej). Dochody abonamentowe znacząco zasilały budżet Ministerstwa Propagandy i Oświecenia Publicznego. Propaganda i zarobek w jednym, ale w latach 30. XX wieku to mogło się wydawać naprawdę nowoczesnym podejściem do mediów w państwie. Wtedy taki odbiornik mógł być uważany za ciekawy gadżet.

Teraz mamy wiek XXI. Telewizja i radio stają się przeżytkiem. Przeciętny obywatel ma dostęp do wielu źródeł informacji. Badania potwierdziły nawet, że 70% Polaków ma 7 źródeł informacji. Niemniej z jakiegoś powodu obywatele mają finansować jedno z tych źródeł, które teoretycznie realizuje jakąś misję, ale w praktyce realizuje albo własne interesy komercyjne albo interesy partii rządzącej. Masz płacić obywatelu, bo nie jest ważne czego Ty potrzebujesz. Liczy się to, że państwo potrzebuje volks… eeee… państwo potrzebuje mediów narodowych!

źródło: http://di.com.pl/rzad-sprawi-bys-placil-2270-zl-mies-za-radio-i-telewizje-to-moze-oznaczac-inwigilacje-55048

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Rząd sprawi byś płacił 22,70 zł/mies. za radio i telewizję. To może oznaczać inwigilację”

  1. mgrabas Says:

    Marcin Maj, Wczoraj, 08:50

    Nie może być TTIP bez zgody krajowego parlamentu. Węgrzy przyjęli rezolucję

    Umowy TTIP, CETA i TISA powinny być przyjęte przez parlament krajowy – uznali węgierscy deputowani, którzy przyjęli rezolucję w tej sprawie. Takie mocne stanowiska mogą mieć znaczenie, co uwidoczniło się kiedyś przy okazji ACTA.

    TTIP to porozumienie magiczne. Oficjalnie nikt nie wie co w nim ostatecznie się znajdzie, ale niektórzy politycy i tak je popierają. Wycieki dotyczące porozumienia nie stawiają inicjatywy w dobrym świetle, ale władze UE i poszczególnych państw UE zachowują się tak, jakby krytyka nie istniała. Pewna unijna komisarz wspomniała, że nie bierze swojego mandatu od obywateli.

    Węgierski parlament o TTIP, CETA i TISA

    Tymczasem parlamentarzyści na Węgrzech przypomnieli sobie, że są reprezentantami obywateli i nie powinni zbyt łatwo zgadzać się na byle umowę. Węgierskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło wczoraj rezolucję dotyczącą nie tylko TTIP, ale także umów CETA i TISA.

    W rezolucji Zgromadzenie Narodowe wezwało rząd do zdecydowanego bronienia stanowiska, że porozumienia TTIP, CETA i TISA powinny przejść stosowny proces ratyfikacyjny we wszystkich państwach członkowskich UE. Innymi słowy parlamenty każdego państwa z osobna powinny wyrazić zgodę na to porozumienie (brak zgody jednego z nich mógłby w praktyce położyć TTIP). W rezolucji zaznaczono, że nie powinno być „tymczasowego wdrożenia” umowy zanim wszystkie kraje jej nie ratyfikują.

    Poza tym Zgromadzenie Narodowe wezwało rząd do niewspierania jakiegokolwiek porozumienia, które zagroziłoby obecnemu poziomowi ochrony środowiska, ochrony zdrowia, bezpieczeństwa żywności, praw człowieka lub praw pracowników i zawierałoby antydemokratyczny system rozwiązywania sporów (chodzi tutaj o ISDS, czyli o rozwiązywanie sporów na linii inwestor-państwo).

    Węgry, Zgromadzenie Narodowe

    Informacje o rezolucji możecie znaleźć na stronie węgierskiego Parlamentu. Nieoficjalne tłumaczenie rezolucji zamieszczono na blogu Lmv.hu. Rezolucja została poparta 178 głosami za, przy 2 głosach przeciw i 5 wstrzymujących się. Węgierskie Zgromadzenie Narodowe ma w sumie 199 członków, zatem poparcie dla rezolucji było naprawdę zdecydowane.

    Historia się powtarza

    Czy takie rezolucja mają znaczenie? Historia pokazuje, że mogą mieć.

    Węgierska rezolucja w sprawie TTIP może nam przypominać wcześniejsze wydarzenia związane z ACTA. Tamto porozumienie również powstawało w sekrecie, a przez polityków było przyjmowane bezkrytcznie. Doszło jednak do przebudzenia parlamentarzystów, którzy zaczęli delikatnie upominać swoje rządy, że demokracja powinna mieć jakieś tam minimalne znaczenie.

    Przypomnijmy. Prace nad ACTA trwały od 2008 roku, a dopiero w roku 2011 Senat Meksyku przyjął rezolucję odradzającą rządowi ratyfikację i podpisanie ACTA. Następnie w roku 2012 parlament Holandii wezwał do niepodpisywania ACTA. Potem jeszcze parlament Australii wydał opinię o groteskowości konsultacji w sprawie ACTA.

    Wszystkie te rezolucje i opinie stanowiły istotny argument dla przeciwników ACTA. Można było pokazać politykom z innych krajów, że bronienie procedur demokratycznych zdarza się gdzieś tam na świecie. To naturalne, że parlamentarzyści dostrzegali to jako pierwsi. Oni z reguły są wybierani przez obywateli.

    Polski rząd bardziej sceptyczny?

    Niestety w obecnej polskiej rzeczywistości parlament i rząd stanowią jakby jedno ciało. Projekty rządowe są wdrażane jako poselskie, albo Sejm i Senat unikają realnej dyskusji nad projektami pochodzącymi od rządu. Jak wiemy, minister Morawiecki chciał mocnej wersji TTIP i tego poparcia nie zmieniły wycieki dotyczące porozumienia. W ten sposób minister pozycjonuje się w roli konsumenta, który chce podpisać umowę zanim ją przeczyta. Jak już pisalićmy, TTIP nie jest umową tylko wzorcem umownym.

    A może jest światełko w tunelu? Niedawno wiceminister Domagalski bąknął, że trzeba brać pod uwagę Raport Parlamentu Europejskiego na temat TTIP (pisała o tym Gazeta Prawna). Rząd dopuszcza sprzeciwienie się TTIP gdyby umowa miała spowodować np. wzrost bezrobocia. Niestety nadal rząd zdaje się nie dostrzegać podstawowej rzeczy.

    Nawet gdyby TTIP nie miała powodować wzrostu bezrobocia to należy się zastanowić, czy w ogóle powinniśmy przyjmować umowę wciskaną nam w niedemokratyczny sposób? Kiedyś w sporze o ACTA nie chodziło tylko o piractwo i podróbki. Teraz w sporze o TTIP nie chodzi tylko o zatrudnienie czy bezpieczną żywność.

    źródło: http://di.com.pl/nie-moze-byc-ttip-bez-zgody-krajowego-parlamentu-wegrzy-przyjeli-rezolucje-55047

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s