Co Polacy zawdzięczają Żydom z PiS?

Jak myślicie, czy/jak Rosja powinna odpowiedzieć na wyrzutnie rakiet NATO w Polsce?

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

View original post 2 174 słowa więcej

Reklamy

komentarzy 7 to “Co Polacy zawdzięczają Żydom z PiS?”

  1. mgrabas Says:

    c.d. powyższego artykułu

    „(…)

    13 maja 2016 w atmosferze powszechnej euforii, najwyższe władze RP na czele z Prezydentem Andrzejem Dudą oraz szefem MON Antonim Macierewiczem dokonały uroczystej inauguracji budowy amerykańskiej bazy antyrakietowej w Redzikowie opodal Słupska. Stronę amerykańską na uroczystości reprezentował ambasador USA Paul Jones, dowódca US Navy w Europie admirał Mark Ferguson, dyrektor amerykańskiej Agencji Obrony Antyrakietowej wiceadmirał James Syring oraz zastępca sekretarza stanu Frank Rose.

    W ocenie ministra Antoniego Macierewicza to „wyjątkowo szczęśliwy dzień”, czy aby jednak na pewno?

    Decyzja o zainstalowaniu, na terytorium Polski bazy supermocarstwa, jakim są niewątpliwie USA, mającej za zadanie niszczenie międzykontynentalnych pocisków rakietowych przenoszących broń jądrową ma wymiar historyczny. Na gruncie teorii prawa międzynarodowego, jest to bezspornie element ograniczający suwerenność Rzeczpospolitej. Stacjonowanie obcych wojsk, wykonujących rozkazy obcego dowództwa jest symbolem podporządkowania, tak jak były nimi jednostki Północnej Grupy Armii Radzieckiej stacjonujące w PRL. Czym innym są wspólne jednostki sojusznicze pod wspólnym dowództwem, w przypadku Polski jednostki NATO, a czym innym amerykańska baza, będące elementem globalnego zabezpieczenia USA w zakresie obrony przeciwrakietowej.

    W ocenie elit rządzących od dziesięciolecia naszym krajem związanych z PO, PSL i PIS, sytuacja geopolityczna i względy bezpieczeństwa Polski czynią ten krok niezbędnym. Społeczeństwo obywatelskie, ma jednak prawo do rzetelnej informacji w zakresie co zainstalowano, jakim kosztem i jakie będą tego konsekwencje tak w wymiarze ekonomicznym, politycznym ale i techniczno-militarnym.

    Amerykańska baza w Redzikowie, to instalacja wojskowa składająca się ze ściśle określonych elementów uzbrojenia, których możliwości bojowe można dość szczegółowo opisać. Podobnie ma się rzecz z kosztami budowy, zabezpieczenia i obsługi ponoszonymi przez Rzeczpospolitą. Dokonując bilansu zysków i strat, należy uwzględnić też konsekwencje ekonomiczno-inwestycyjne dla regionu.

    Koszty amerykańskiego „prezentu”

    Decydując się na budowę instalacji antyrakietowej w Redzikowie, USA „wynegocjowało” od polskiej strony szereg zobowiązań.

    Po pierwsze przekazania określonego terytorium – wybrano obszar po dawnej bazie 28 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Słupsku – lotnisko Redzikowo. Obiekt jest oddalony w linii prostej 3,5 km od słupskiego ratusza. „ To dla nas katastrofa – mówi prezydent Słupska Robert Biedroń, gdyż w promieniu 15 km od bazy nie może powstać nic bez zgody amerykańskiego Departamentu Stanu. Nie wolno nam nawet zbudować hali produkcyjnej – skarży się samorządowiec. W ten sposób system obrony przeciwrakietowej wpisuje się w strategię odstraszania, tyle, że “przede wszystkim inwestorów”. Ponadto pomimo obietnic miasto nie otrzymało żadnej rekompensaty, mieszkańcy są rozczarowani i czują się oszukani”twierdzi prezydent Biedroń.

    Co obiecywał rząd RP władzom Słupska? Prezydent Biedroń w wywiadzie udzielonym Monice Olejnik w Radio ZET mówił, o budowie drugiego toru linii kolejowej i dostępie miasta do drogi ekspresowej. Nic takiego nie nastąpiło, więcej zarówno Prezydent Duda jak i szef MSZ w rozmowie z prezydentem Robertem Biedroniem twierdzili że nie są władni do jakichkolwiek decyzji w tej sprawie. Sarkastycznie prezydent Biedroń stwierdził, że widać decyzje także w sprawie zobowiązań rządu RP wobec Słupska podejmuje wyłącznie prezes Jarosław Kaczyński.

    Ponadto samorządy lokalne miały otrzymać od rządu rekompensatę finansową. Ile? Samorządowcy wyliczyli ją na kwotę 2,8 mld złotych. To szacunkowa wielkość utraconych korzyści związana z funkcjonowaniem tarczy antyrakietowej w Redzikowie. Do takich wniosków doszli specjaliści z Agencji Rozwoju Pomorza, którzy na zlecenie lokalnych samorządów i ich partnerów sporządzili raport dotyczący wpływu systemu antyrakietowego USA w Redzikowie na gospodarkę regionu słupskiego.

    Ponadto zgodnie z porozumieniem USA-RP, Polacy sformowali w kwietniu 2015 Batalion Ochrony Bazy w Redzikowie, wyposażony w specjalistyczny sprzęt w tym np. specjalnie tresowane psy działające w kamizelkach kuloodpornych i noszących gogle. Powstała specjalna jednostka straży pożarnej i element medyczny. Wszystko to obciąża budżet polskiego MON, zamiast 1000 żołnierzy liniowych (ok. tylu ludzi liczy batalion) wystawiliśmy i opłacamy Amerykanom wartowników.

    Strona polska musiała też za 40 000 000 zł, wybudować stosowne ogrodzenie bazy wraz systemem zabezpieczenia i ostrzegania. Nie znamy kosztów doprowadzenia określonych przez Amerykanów różnych instalacji czy dróg. Nie zdziwiłbym się, że po polskiej stronie leży zabezpieczenie ochrony przeciwlotniczej bazy, bo strona amerykańska się z tego wycofała. A wtedy jedna z 8 planowanych, w ramach planu modernizacji polskiej armii, baterii systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego „Wisła” będzie musiał stacjonować w Redzkowie. Mówiąc bardzo oględnie, Amerykanie bardzo „natarczywie” promowali w naszych gremiach decyzyjnych i wojskowych swoje systemy typu „Patriot”. W kwietniu 2015 przetarg rząd PO/PSL rozstrzygnął. Do końcowego etapu przeszły amerykański Raytheon z zestawami Patriot oraz francuskie konsorcjum Eurosam złożone z tamtejszych oddziałów firm MBDA i Thales, proponujące system SAMP/T wykorzystujący rakietę Aster 30. Wartość kontraktu ocenia się na 16 mld zł.

    Niespodzianki nie było, kontrakt otrzymała firma z USA. Zatem jedna z 8 baterii, w sposób „naturalny” będzie bronić Amerykanów w kraju nad Wisłą.

    Co znajdzie się w Redzikowie

    Pod Słupskiem wybudowana zostanie instalacja obrony przeciwrakietowej systemu AEGIS „Ashore”, która jest elementem tzw. „tarczy antyrakietowej”. Ma ona chronić USA. Deklaruje się jednak, że obiekt w Redzikowie osłaniać ma dodatkowo sojuszników z NATO (głównie z Europy Zachodniej). Oficjalnie, co publicznie deklarują Amerykanie, chronić przed pociskami balistycznymi wystrzeliwanymi m.in. z Bliskiego Wschodu. W rzeczywistości, przed międzykontynentalnymi rakietami – nosicielami głowic jądrowych Rosji.

    Baza w Redzikowie to trzeci element zintegrowanego amerykańskiego systemu obrony antyrakietowej (EPAA). Ma ona osiągnąć gotowość bojową w 2018 roku. Analogiczny obiekt Amerykanie zbudowali już w Rumunii. W Polsce zostaną rozmieszczone oficjalnie systemy rakiet SM-3 Block IIA, przeznaczone do zwalczania pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu w środkowej fazie lotu, a także radar śledzenia celów i kierowania ogniem. Wyposażenie obiektu w silniejsze rakiety jest w sytuacji „kryzysowej” banalnie proste i szybkie.

    W skład systemu obrony przeciwrakietowej USA wchodzą także cztery amerykańskie niszczyciele typu Arleigh Burke wyposażone w system „Aegis”, a także stacja radarowa w Turcji.

    System Walki „Aegis” to ultranowoczesny zintegrowany (sieciowy) system wykrywania, naprowadzania i kierowania ogniem opracowany dla Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych opracowany dla obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

    Właściwe prace budowlane mają ruszyć w Redzikowie latem. W bazie będzie stacjonował amerykański personel liczący ok. 300 osób. Amerykanie oszacowali koszty budowy bazy na co najmniej kilkadziesiąt mln dolarów, jednak mówi się nawet o 300 mln dolarów.

    Generalnie, system ten ma wykrywać rakiety balistyczne w momencie gdy są najłatwiejsze do trafienia, zanim dojdzie do rozcalenia i rakietę opuszczą głowice nuklearne (w zależności od typu rakiety od 1 do 12 szt.), a więc w początkowej fazie lotu. Radar wykrywa, a następnie komputery wyliczają krzywą balistyczną i naprowadzają na rakietę własne pociski rakietowe. System jest zoptymalizowany na radzieckie/rosyjskie rakiety dalekiego zasięgu typu R-36 „Wojewoda” (kod NATO SS-18 Satan) lub RS-12 „Topol-M”.

    Warto tu jednak pamiętać, że czarnym wojennym scenariuszu terytorium Polski jest w zasięgu nie tylko tych rakiet, ale całej gammy środków rakietowych arsenału militarnego Rosji. Jej wojskowi nie mają potrzeby atakować nas niezwykle drogimi rakietami dalekiego i średniego zasięgu, mają inne, niestety bardzo liczne, możliwości uderzeń.

    A zatem, co wynika z parametrów technicznych, system AEGIS „Ashore”, w Redzikowie, będzie wyłącznie elementem obrony terytorium USA i krajów Europy Zachodniej jak Hiszpania czy Wielka Brytania. Nie ma on wiele wspólnego z bezpośrednią obroną Polski, a raczej wymiar polityczny, co potwierdza np. były Dowódca Wojsk Lądowych i późniejszy wiceszef MON gen Waldemar Skrzypczak.

    Nie zmienia to jednak faktu, że lokalizacja systemu obrony USA obiektywnie osłabiającego rosyjski potencjał jądrowego odstraszania, wywołuje w Moskwie daleko idącą irytację. Prezydent Rosji Władymir Putin wprawdzie powiedział, że „Rosja nie da się wciągnąć do nowego „wyścigu zbrojeń”” , ale zastrzegł zarazem, że Rosja podejmie działania militarno-techniczne aby zbalansować budowę instalacji amerykańskiej „tarczy rakietowej” przy swoich granicach.

    Jak odpowie Rosja?

    W trybie pilnym już 2016 do produkcji seryjnej wejdzie nowy rosyjski rakietowy pocisk balistyczny R-26 „Rubież”. Mimo relatywnie dużo niższej masy, bo tylko 80 t, wobec 120 t produkowanej aktualnie rakiety „Jars”, „Rubież” dysponuje zasięgiem ok. 11 000 km. A wiec sięgającym terytorium USA. Przenosi przy tym 4 głowice jądrowe o sile 300 MT każda, które po oddzieleniu się od rakiety nośnej przemieszczają się z prędkością hiperdźwiękową stale manewrując. Również cały nowy rosyjski pocisk rakietowy, zaraz po starcie leci po stale zmieniającej się trajektorii (nie ma takiego drugiego na świecie).

    Wobec tylu zmiennych, dotychczasowy system obrony przeciwrakietowej, oparty na wyliczeniach przechwycenia rakiet po krzywej balistycznej jest całkowicie bezużyteczny. Jak podkreślają specjaliści bardzo krótko, poniżej 5 minut, trwa pierwszy etap startowy rakiety. Współczesne środki naziemnej obserwacji radiolokacyjnej NATO nie zdążą zarejestrować startu głowic bojowych.

    Relatywnie mała masa rakiety pozwala swobodnie instalować ją na wyrzutniach samochodowych, oraz kolejowych. Rosjanie planują wprowadzenie do służby 5 pociągów typu „Barguzin”, każdy przewożący 6 rakiet. Z zewnątrz pociągi będą ucharakteryzowane na standardowy skład towarowy. W okresie ZSRR państwo to dysponowało pociągami typu „Mołodiet’”, jednak przewoziło rakiety o dużo wyższej masie. W niezliczonych rosyjskich liniach kolejowych, wiodących tak przez góry Kaukazu, czy lesiste obszary Syberii, zamaskowanie tych składów nie będzie najmniejszym problemem.

    Jak poinformował w kwietniu 2016 roku, dowódca rosyjskich Strategicznych Wojsk Rakietowych, generał Sergiej Karakajew do 2020 roku wprowadzone zostaną do służby operacyjnej pociski „Sarmat”, które zastąpią rakiety R-36M „Wojewoda”. W kodzie NATO SS-18, to największe na świecie rakiety o wadze ok. 200 t i przenoszące ogromne głowice jądrowe o sile 20 MT lub 12 głowic po 700 KT. Rosyjski dowódca ujawnił, że parametry nowej rakiety nie będą w niczym ustępować starej, a ponadto mają mieć zdolność no manewrowanie w ostatniej sekwencji lotu.

    Wojska lotnicze Rosji , w szczególności Dowództwo Lotnictwa Dalekiego Zasięgu dysponują trzema rodzajami bombowców strategicznych. Na wyposażenie TU-160 i TU-95 właśnie wszedł, bojowo przetestowany w Syrii, pocisk manewrujący o obniżonej wykrywalności radarowej typu Ch-101. Rakieta ma właściwości stealth. , zasięg 3500 km i lecąc z prędkością poddżwiękową przenosi głowice jądrowe o sile 250KT. Na wyposażeniu pozostają nadal liczne bombowce TU-22M przenoszące rakiety Ch-22 „Raduga” o zasięgu „tylko” 500 km, ale prędkości 4000 km/h. Wznowiona po wielu latach produkcja TU-160 – największych bombowców świata, osiągających dwukrotną prędkość dźwięku, wskazuje że wobec osłabienia, (w wyniku powstania Tarczy Antyrakietowej USA) , możliwości rosyjskich rakiet balistycznych, w ramach tzw. „triady nuklearnej”, Rosjanie wzmacniają komponent lotniczy wyposażony w rakiety manewrujące.

    Wreszcie w Okręgu Kaliningradzkim stacjonuje brygada rakiet operacyjno-taktycznych mająca na wyposażeniu niezwykle mobilne i niewielkie wyrzutnie rakiet „Iskander-M”. Rakiety te mają zasięg (deklarowany przez Rosjan) 490 km i przenoszą ładunek o masie 720 km z celnością 10-15 metrów z prędkością 2100 m/s. Wysoka prędkość rakiety pozwala jej z łatwością przełamywać obronę antyrakietową. Iskander-M porusza się ponadto po spłaszczonej trajektorii lotu poniżej wysokości 50 km co uniemożliwia radarom jego wykrycie. Inżynierowie rosyjscy sprawili, że Iskander-M wykonuje manewry z przeciążeniem 30 g w fazie końcowej, utrudniając przechwycenie rakietowe przez systemy obronne typu AEGIS „Ashore”.

    Mają więc Rosjanie jak widać niezwykle skuteczne „narzędzie” do szybkiego unicestwienia bazy w Redzikowie.

    Wreszcie warto pamiętać to, co Rosjanie ujawnili podczas operacji wojennej w Syrii. Biura konstrukcyjne opracowały fenomenalny, uniwersalny pocisk manewrujący „Kalibr NK” o zasięgu 2500 km i prędkości ok. 900 km/h – odpowiednik amerykańskiego AGM-109 Tomahawk. Z tą jednak różnicą, ze pocisk rosyjski, ku konsternacji światowych specjalistów, może być zainstalowany na niewielkich, a przez to licznych okrętach wojennych. Rosyjska Flota Bałtycka dysponuje „Kalibrami-NK” na 4 najnowszych korwetach rakietowych projektu 20380 („Sterieguszczij” , „Sobbnrazitelnyj”, „Bojkij”, „Stojkij”), każdy z 8 pociskami tego typu na pokładzie.

    „Kalibry” są też na dwóch okrętach podwodnych projektu 877 „Warszawianka”. Jak pokazali Rosjanie podczas walk w Syrii okręty projektu 877 w 6 aparatach torpedowych mogą przenosić pociski „Kalibr” i odpalać je z położenia podwodnego.

    Wnioski końcowe

    Jak zatem powyżej opisałem, Polska dużym nakładem środków finansowych wprowadziła na swoje suwerenne terytorium bazę służącą zasadniczo obronie USA i częściowo zachodnio-europejskich sojuszników z NATO. System ten w obliczu technologicznego przeciwdziałania Rosjan już na starcie jest przestarzały i wobec wielu rakiet nieskuteczny. Odwetowo, Polska naraża się zaś na priorytetowy atak w przypadku konfliktu NATO – Rosja, wszelkimi dostępnymi środkami napadu rakietowego z lądu, powietrza i morza. Warto zaznaczyć, że może dojść do sytuacji paradoksalnych. Brak władztwa i wpływu na dowodzenie bazą , może sprawić, ze gdy Rzeczpospolita nie będzie chciała zaognienia relacji z Rosją, a sprawujący władzę w Waszyngtonie będą zmierzać do konfrontacji, to w konflikt zostaniemy wciągnięci, niejako wbrew własnej woli.

    Decydenci polityczni zakładają, że sama obecność amerykańskich żołnierzy stanowi czynnik odstraszający i niejako wymusi na USA, w przypadku ataku na Polskę, realizację zobowiązań sojuszniczych. Nic bardziej mylnego. Można wszak zająć kraj pozostawiając bazę nienaruszoną „za płotem wartym 40 000 000 zł (sic). To tak, jak mająca się dobrze przez cały okres „Zimnej Wojny”, amerykańska baza Guantanamo leżąca na Kubie zdobytej przez wojującego komunistę i sojusznika ZSRR Fidela Castro i Che Gevarę.

    Reasumując, rządząca Polską prawica, dokonała strategicznego wyboru, czyniąc świadomie z Rzeczpospolitej kraj frontowy. Dokonała tego pozwalając USA na przeniesienie do Polski części infrastruktury militarnej w ramach nuklearnej rywalizacji tego supermocarstwa z Rosją. Zamiast polityki odprężenia i szukania rozwiązań poprawy bezpieczeństwa Polski na drodze dyplomatycznej i w drodze zwiększania zdolności obronnych własnej, polskiej armii, ściągnęliśmy infrastrukturę militarną USA naruszającą równowagę nuklearną pomiędzy tym krajem a Rosją. Tym samym naruszając kruchą „równowagę strachu” gwarantującą Światu od kilku dziesięcioleci pokój.

    Zapominamy, że to nie „pokojowe usposobienie elit”, a lęk przed atomowym armagedonem, świadomość posiadania przez obie strony jądrowego potencjału zdolnego unicestwić życie na Ziemi przy wzajemnej nieuchronnej zdolności zniszczenia, hamowały przywódców USA i ZSRR/Rosji przed militarnymi próbami rozwiązywania problemów politycznych.

    Czy zatem lokując w Redzikowie bazę systemu AEGIS „Ashore” dokonaliśmy wyboru optymalnego, czy też wyjdziemy na tym jak nasi przodkowie, na sprowadzeniu Krzyżaków przez księcia Konrada Mazowieckiego pokaże historia.

    podgórski 1   Krzysztof Podgórski

    za: http://novorossia.today

    wytłuszczenia w tekście: Redakcja WPS

    źródło: http://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/05/25/co-polacy-zawdzieczaja-zydom-z-pis/

  2. mgrabas Says:

    źródło: http://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/05/25/co-polacy-zawdzieczaja-zydom-z-pis/#comment-13930

    • mgrabas Says:

      „paziem

      25 Maj 2016 o 23:22

      Przychodzi czas, aby zacząć zbierać podpisy Polaków pod zawiadomieniem Prokuratury Generalnej o popełnieniu – przewidzianego ściganiem z urzędu przez kodeks karny – przestępstwa przeciwko Rzeczypospolitej:
      Art. 129.
      Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

      przez obywateli:

      Andrzeja Dudę

      Antoniego Macierewicza

      oraz wszystkich posłów na sejm RP VIII kadencji , którzy głosowali „za” przyjęciem ustawy o zmianie ustawy o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zasadach ich przemieszczania się przez to terytorium

      oraz całego składu senatu RP

      Dowód:

      1)

      http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/agent.xsp?symbol=glosowania&nrkadencji=8&nrposiedzenia=15&nrglosowania=62

      2)
      Tekst ustawy przyjęty przez Senat bez poprawek

      USTAWA

      z dnia 31 marca 2016 r.

      o zmianie ustawy o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zasadach ich przemieszczania się przez to terytorium

      Art. 1. W ustawie z dnia 23 września 1999 r. o zasadach pobytu wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zasadach ich przemieszczania się przez to terytorium (Dz. U. z 2014 r. poz. 1077, z 2015 r. poz. 1844 oraz z 2016 r. poz. 178) po art. 3 dodaje się art. 3a w brzmieniu:
      „Art. 3a. 1. Zgodę na pobyt wojsk obcych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w ramach wzmocnienia wojskowego Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej przez stronę wysyłającą w operacjach wojskowych prowadzonych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w czasie pokoju wydaje Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Ministra Obrony Narodowej skierowany po uzyskaniu zgody Prezesa Rady Ministrów.
      2. W zgodzie, o której mowa w ust. 1, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej określa cel pobytu wojsk obcych i zakres ich uprawnień, a także inne okoliczności mające znaczenie dla obronności Rzeczypospolitej Polskiej.
      3. Określając zakres uprawnień, o których mowa w ust. 2, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wskazuje, które uprawnienia Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej będą przysługiwać wojskom obcym w czasie pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w ramach wzmocnienia wojskowego Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.
      4. O wyrażeniu zgody, o której mowa w ust. 1, zawiadamia się niezwłocznie Marszałków Sejmu i Senatu oraz inne zainteresowane organy władzy publicznej.
      5. Do pobytu wojsk obcych, o którym mowa w ust. 1, nie stosuje się przepisów art. 13 ust. 1 pkt 3 oraz ust. 3.”.
      Art. 2. Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

      MARSZAŁEK SEJMU

      / – / Marek Kuchciński

      za:http://orka.sejm.gov.pl/proc8.nsf/ustawy/295_u.htm

      3)

      http://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/art,228,8-ustaw-z-podpisem-prezydenta.html

      Dodatkowo materiały:

      http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/druk.xsp?nr=295

      http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/0/662BE8A28F7AAAEDC1257F7A003B6F3D/%24File/358.pdf

      źródło: http://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/05/25/co-polacy-zawdzieczaja-zydom-z-pis/#comment-13940

      • mgrabas Says:

        „obudzony

        26 Maj 2016 o 16:59

        @paziem
        Panie Pawle.
        Wniosek oczywiście słuszny o postawieniu przed sądami i Trybunałem Stanu tych wszystkich ludzi, ale co z tego jak oni swoimi ludźmi obsadzili wszystkie możliwe sądy i trybunały. Oni swoją pozycję budowali przez kilkadziesiąt lat i skutecznie lokowali po cichu swoich ludzi w każdej możliwej i ważnej instytucji z punktu widzenia rządzenia państwem. Może stare żydzisko ,,wybitny etyk” Zoll się nimi zajmie, może Rzepliński, a może Tuleya? A co powiedzieć o naszych rodakach, którzy co kilka lat wybierają tych samych ludzi, którzy opanowali wszystkie sondażownie, media, politykę, służby specjalne, Państwową Komisję Wyborczą. Śmiem twierdzić, że oni wcale nie muszą fałszować wyborów, bo dają możliwość wyboru – albo głosować na żyda, albo na innego żyda. I Polacy, durni ich wybierają i nie wiedzą kogo wybierają.
        Wprowadzenie wojsk obcego kraju do Polski jest zdradą ojczyzny, ustawa 1066 jest aktem zdrady narodowej i takich zdrad na przestrzeni 27 lat tzw demokracji można wyliczyć kilkadziesiąt i jeszcze nikomu włos z głowy za to nie spadł. W Polsce coraz liczniejsze jednostki ,,odzyskują rozum” i wiedzą co tak naprawdę się dzieje, ale szara masa obywateli nadal śpi śniąc swój fałszywy sen o demokracji, dobrobycie, pokoju, kiedy Ojczyzna w wielkim niebezpieczeństwie wymaga mądrości, roztropności i odwagi, a przede wszystkim działania.
        Oni władzy raz zdobytej nie oddadzą jak wielokrotnie podkreślali i na pewno nie oddadzą jej dobrowolnie. Wiedzą, że polska armia jest w tym względzie ,,niepewna” dlatego sprowadzają armie obcych państw, aby tę ich władzę pomóc im utrzymać i utrwalić.”

        źródło: http://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/05/25/co-polacy-zawdzieczaja-zydom-z-pis/comment-page-1/#comment-13957

  3. mgrabas Says:

    „03 czerwca 2016 17:00

    Polskie wojsko jedzie na wojnę do Syrii. Co to oznacza?

    Polskie wojsko jedzie na wojnę do Syrii. Co to oznacza?

    Szef MON ogłosił w mediach wysłanie polskich żołnierzy do Syrii. Jakie mogą być konsekwencje tej decyzji? Analiza Krzysztofa Podgórskiego.

    31 maja w programie „Dziś wieczorem” na antenie TVP Info polski minister obrony poinformował szczegółowo o planach wysłania na Bliski Wschód sił lądowych, powietrznych i morskich. Wojsko Polskie ma dołączyć do rozpoczętej 7 sierpnia 2014 r., na mocy decyzji prezydenta Baracka Obamy, operacji militarnej lotnictwa USA wymierzonej w Państwo Islamskie. W skład utworzonej przez Waszyngton koalicji wchodzą niektóre państwa Europy Zachodniej z Wielką Brytanią, Niemcami, Francją na czele oraz Australia, Kanada i kilka krajów arabskich, w tym Arabia Saudyjska, ZEA, Bahrajn i Katar. Operacja ta pierwotnie prowadzona była na obszarze Iraku, o co wnioskował rząd w Bagdadzie nie radzący sobie z ofensywą Państwa Islamskiego na swoim terytorium. Jednak od września 2014 r. uderzenia lotnicze i rakietowe wojska USA zaczęły przeprowadzać również na terenie Syrii. Do walk wkroczył też komponent lądowy w postaci komandosów i tzw. doradców wojskowych US Army.

    maciarewicz afganistan

    Warto w tym miejscu podkreślić, że koalicja pod przywództwem Waszyngtonu nie ma mandatu ONZ do prowadzenia zbrojnej interwencji. Zatem operacje militarne na terenie Syrii są sprzeczne z Kartą Narodów Zjednoczonych, bo na terenie tego kraju Amerykanie i ich sojusznicy działają bez zaproszenia rządu w Damaszku.

     

    Nawet operacja „Odyssey Dawn” – kampania ataku lotniczego USA i sojuszników w Libii rozpoczęta w marcu 2011 r. – miała częściowe umocowanie w rezolucji ONZ nr 1973 uchwalonej 17 marca 2011 r. w celu ustanowienia strefy zakazu lotów nad Libią w czasie trwania tamtejszej wojny domowej.

     

    Dla przykładu: walczące z terrorystami Daesz w Syrii wojska rosyjskie i Iranu działają tam na podstawie umów międzynarodowych. Rząd w Damaszku poprosił Moskwę i Teheran o pomoc militarną i zawarł stosowne traktaty regulujące zasady działania obcych wojsk na terenie Syrii i wspólnej walki z międzynarodowym terroryzmem.

    Operacja wojskowa w Syrii i Iraku nie jest też operacją NATO, jak była nią np. interwencja w Afganistanie.

     

    Dyskusyjny na gruncie prawa międzynarodowego jest więc potencjalny status polskich żołnierzy na obszarze konfliktu. Działać będziemy tam w zasadzie na zaproszenie USA. O pomoc w walce z Państwem Islamskim zwracał się do rządu polskiego sekretarz stanu John Kerry, chodziło jednak wówczas o operacje na terenie Iraku.

     

    Tymczasem min. Macierewicz wyraźnie mówił w wywiadzie w TVP o działaniach na obszarze Syrii, a więc włączenia się w wysoce skomplikowany konflikt na terenie tego kraju.

    Trwająca tam od 2011 roku wojna domowa z udziałem Państwa Islamskiego jest areną, gdzie ścierają się zarówno interesy mocarstw regionalnych, w szczególności Turcji i Arabii Saudyjskiej, jak również, gdzie toczy się rozgrywka supermocarstw – Rosji i USA.

     

    W ocenie ekspertów od bezpieczeństwa bezpośrednie zaangażowanie Wojska Polskiego w tę wojnę w sposób naturalny i oczywisty zwiększy ryzyko przeprowadzania na terenie Polski zamachów terrorystycznych, bo tak ekstremiści islamscy z Daesz reagują na włączanie się krajów europejskich w wojnę z nimi. Przekonała się o tym dobitnie Francja czy Belgia. Stąd decyzja o udziale polskich żołnierzy w operacji militarnej na obszarze Syrii wymagałaby głębokiej refleksji, dyskusji publicznej z udziałem wszystkich sił politycznych Rzeczpospolitej.

     

    W społeczeństwie obywatelskim i demokratycznym decyzje o wojnie i pokoju, w związku z wielowymiarowymi konsekwencjami interwencji militarnej, zapadać winny w drodze konsensusu i powszechnej zgody. Istotny jest pełny dostęp opinii publicznej do informacji o grożących krajowi w wyniku podjętych decyzji potencjalnych konsekwencjach i zagrożeniach. A tego ewidentnie aktualnie w Polsce brak.

     

    Co i kogo MON planuje wysłać na Bliski Wschód?

     

    Polskie Siły Powietrzne mają wysłać 4 spośród 36 niedawno zakupionych amerykańskich samolotów wielozadaniowych F-16 C/D Block 52+. Jak przekazał szef resortu, polskie F-16 „Jastrząb” mają stacjonować na terenie Jordanii bądź Kataru i wykonywać nad obszarem Syrii misje rozpoznawcze. Tak czy inaczej, będą one wykonywać loty w syryjskiej przestrzeni powietrznej, jako „obcy”, o czym minister Macierewicz już nie mówił.

    F-16 jastrzab 2

     

    Warto przypomnieć, że Syria posiada nadal dość rozbudowaną obronę przeciwlotniczą, rok temu silnie zmodernizowaną przez Rosjan. W szczególności mam tu na myśli groźne systemy rakietowe 9K37 „Buk” o zasięgu do 50 km i prawdopodobnie dostarczone moduł dywizjonowy systemu S-300.

     

    Dodatkowo w bazie lotniczej Chmejmim rozwinięty jest ultranowoczesny rosyjski kompleks przeciwlotniczy dalekiego zasięgu S-400 „Triumf” osłaniany dodatkowo przez przemieszczające się po Syrii rosyjskie mobilne systemy krótkiego zasięgu Pancyr-S. W okolicach portu Tartus operuje rosyjski zespół floty na czele z krążownikiem „Wariag”, wyposażonym w morską wersję przeciwlotniczego systemu S-300 „Favorit” . Okrętowy moduł przeciwlotniczy zdolny jest śledzić do 100 celów powietrznych z odległości 300 km, z czego razić równolegle 12 z nich na odległość do 200 km.

     

    Syria posiada kilkadziesiąt zmodernizowanych myśliwców MIG-29, a także niemała liczbę myśliwców MIG-25, MIG-23. Pozostaje zagadką, jak wiele z nich jest jeszcze w warunkach wieloletniej wojny domowej sprawnych i posiada wyszkolonych pilotów.

     

    Także w Syrii, m.in. na straży jej przestrzeni powietrznej, operuje kontyngent lotniczy Sił Kosmiczno-Powietrznych Rosji. Aktualnie to ok. 20 samolotów, wśród nich myśliwce przewagi powietrznej SU-30MK i najnowsze rosyjskie myśliwce SU-35.

     

    W czerwcu/lipcu br. na wschodnim akwenie Morza Śródziemnego, w ramach rotacji, rosyjski krążownik rakietowy „Wariag” zastąpiony zostanie przez lotniskowiec „Admirał Kuzniecow”. Przybędzie zatem kolejne „lotnicze towarzystwo” w postaci operującej na okręcie lotniskowcowej grupy lotniczej w składzie kilkudziesięciu samolotów na czele z myśliwcami SU-33 i wielozadaniowymi MIG-29 K.

     

    Obiektywnie, jak widać, w syryjskiej przestrzeni powietrznej jest relatywnie „ciasno” i operują tam samoloty dwóch koalicji międzynarodowych (rosyjsko-irańska i pod wodzą USA) oraz lotnictwo rządowe Syrii. Do niedawna „wypady” bombowe wykonywały jeszcze z południa samoloty Izraela, a na północy Syrii, bombardując Kurdów, F-16 Turcji.

     

    Polscy piloci rzuceni będą w wysoce niebezpieczną przestrzeń prowadzonych tam równolegle wielu operacji bojowych. Relacje na linii Syria – Waszyngton czy nawet Rosja – USA, cechuje pośród wojskowych, pisząc oględnie, daleko idąca nieufność granicząca z wrogością. Jak cienka jest w powietrzu granica pomiędzy trwającym kilkanaście sekund incydentem, a możliwością zestrzelenia, przekonali się nad Syrią Rosjanie, gdy ich bombowiec SU-24 zestrzelił turecki F-16.

     

    Na wody Morza Śródziemnego wypłynąć ma polska fregata ORP „Generał Tadeusz Kościuszko” . Ten dość leciwy okręt (zwodowany w 1978 roku) to amerykańska fregata typu „Oliver Hazard Perry”. Po skreśleniu z listy okrętów US Navy, gdzie pływał pod nazwą USS „Wadsworth” (FFG-9), w 2002 roku został wraz bliźniaczą jednostką ORP „Generał Kazimierz Pułaski” przekazany polskiej Marynarce Wojennej. Okręty wchodzą w skład 3 Flotylli Okrętów. To typowy okręt zwalczania okrętów podwodnych , tanio i masowo budowany w stoczniach USA w okresie „Zimnej Wojny” do ochrony konwojów na Atlantyku.

     

    Wyposażenie okrętu jest wysoko wyspecjalizowane, to oceaniczny okręt o wysokiej dzielności morskiej, do zwalczania łodzi podwodnych. W ograniczony sposób do wykorzystania w obronie przeciwlotniczej. Fregata posiada pojedynczą wyrzutnię pocisków rakietowych Mk 13 Mod 4 przeznaczoną do wystrzeliwania pocisków przeciwlotniczych Standard oraz przeciwokrętowych RGM-84 Harpoon. Wyporność okrętu to 4100 t, prędkość 29 węzłów załoga, aż 215 oficerów i marynarzy. Okręt wyposażony jest w dwa śmigłowce SH-2 „Seasprite” również do zwalczania okrętów podwodnych.

     

    Jak powiedział minister Macierewicz w TVP, polski okręt wojenny ma operować na Morzu Jońskim. Wschodnie akweny Morza Śródziemnego to od dziesięcioleci obszar rywalizacji okrętów 6 Floty US Navy i Śródziemnomorskiego Zespołu Floty dawniej ZSRR dziś rosyjskiej, składających się w większości z okrętów Floty Czarnomorskiej. Przez cały okres kryzysu syryjskiego trwają na wodzie swoiste „szachy”. Dołączamy zatem do tej „średnio bezpiecznej rozgrywki”.

    Najbardziej zagadkowe pozostaje jednak stwierdzenie ministra o tym, że „wsparcie szkoleniowe dla sił przeciwdziałających terrorystom będzie prowadzić wydzielony zespół Wojsk Specjalnych. Wszystkie te misje mają charakter szkoleniowy i rozpoznawczy. Żadna nie ma charakteru bezpośredniego starcia” .

    To swego rodzaju eufemizm, pod jakim aktualnie ukrywa się operacje komandosów na obcym terenie.

    W okresie Zimnej Wojny stosowane było określenie wojskowych działających na obcym terenie jako „doradców wojskowych”. „Doradcy” z ZSRR latali MIG-ami w Korei Północnej czy w Egipcie oraz Syrii, a amerykańscy „doradcy” zapewniali „szkolenie” armiom Ameryki Łacińskiej zwalczającym marksistowską partyzantkę, czy też „doradzali” armii Wietnamu Południowego.

    Dziś w Syrii rolę „szkoleniową”, co ogłosiła TV irańska, pełni przerzucona w kwietniu z Iranu, 65 brygada powietrzno-desantowa „Nohed”. To elitarny oddział perskich spadochroniarzy zwanych irańskimi „zielonymi beretami”. Podobnie część rosyjskiego kontyngentu pełni rolę „szkoleniową”, a rosyjscy „doradcy” obsługują zaawansowany technicznie sprzęt rozpoznawczy w tym drony. „Doradcy” rosyjscy zawsze są na kluczowych odcinkach działań bojowych armii syryjskiej, tudzież obsługują wysoce skuteczną nowoczesną artylerię rakietową (systemy BM-30 Smercz) czy rakietowe miotacze ognia TOS-1 „Buratino”.

    Również Prezydent USA Barack Obama wysyłając do Syrii oficjalnie 300 żołnierzy sił specjalnych stwierdził, że pełnić oni będą funkcje szkoleniowe i doradcze dla „umiarkowanej opozycji” i oddziałów YPG (Kurdów). O ile początkowo byli to nieliczni operatorzy oddziałów elitarnych z „Delta Force”, to teraz są to setki komandosów Navy SEALs i Rangersi z 75 pułku US Army. Nie przypadkiem na początku maja do Syrii trafił gen. Joseph Votel dowódca Dowództwa Operacji Specjalnych Stanów Zjednoczonych (USCENTCOM-u).

    Nie trzeba być specjalistą wojskowym, aby wiedzieć, że wizyta nie miała charakteru wizytacji akademickiej wyższej uczelni wojskowej, a uzgadnianie czysto bojowych działań i współpracy z oddziałami kurdyjskimi na terenie Syrii. Nie przypadkiem już kilka dni po wizycie ruszyło natarcie YPG i „umiarkowanej opozycji” na Rakkę – stolicę Państwa Islamskiego.

    W mediach społecznościowych i Internecie pojawiły się zarazem zdjęcia amerykańskich komandosów idących w szpicy kurdyjskiego natarcia, naprowadzających uderzenia samolotów US Air Force.

    Podobną rolę będą pełnili cenieni w świecie polscy komandosi z „GROM”-u czy Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca. Kogo i ilu polskich komandosów wyśle do Syrii MON? Tego na razie nie wiadomo.

    Reasumując, rząd PIS podjął decyzję o skierowaniu polskich żołnierzy w obszar najgorętszego aktualnie konfliktu zbrojnego na świecie, podczas jego dynamicznej fazy. Rodzić to może duże ryzyko dla wysyłanych wojskowych znad Wisły.

    W Syrii w maju 2016 r. wylądowali Amerykanie, wraz Kurdami i z tzw. „umiarkowaną opozycją” prowadzą natarcie mające na celu zdobycie stutysięcznego miasta Rakka, pełniącego funkcję stolicy Daesz oraz przejęcie tamtejszych terenów roponośnych.

    Nastąpił zarazem kolejny etap rywalizacji Moskwy i Waszyngtonu. W odpowiedzi na działania armii USA 31 maja rozpoczął się „wyścig” do Rakki. Oddalona o 140 km od tego miasta do ataku ruszyła armia syryjska wspierana przez rosyjskich „doradców” oraz lotnictwo, ale to już materiał na odrębny artykuł.

    Krzysztof Kamil Podgórski
    zobacz więcej artykułów autora


    „Ewa 09:57, Cze 04, 2016

    już do końca zwariowali! chcą nowej KRUCJATY !!! średniowiecze, nie mówiąc o tym, że ściągną ISIS na Polskę . …. chyba, że właśnie o to im chodzi……”

    „j123 06:58, Cze 04, 2016

    Po czyjej stronie będą walczyć?
    Po stronie Asada czy dżihadu?”

    „rafal 22:35, Cze 03, 2016

    Żadnej wojny
    Budować Polska armie na potrzeby obronności ojczyzny”

    „VIKING 20:41, Cze 03, 2016

    POWSTRZYMAJCIE TEGO OBŁĄKANEGO PSYCHOPATE MACIAREWICZA, NIECH POLSKA ARMIA DOKONA PUCZU W KRAJU, I ROZPRAWI SIE Z KOLABORANTAMI I ZDRAJCAMI”

    „ed72 20:20, Cze 03, 2016

    Odnoszę wrażenie, że min.Macierewicz wpakuje Polskę w wojnę i ataki odwetowe państwa islamskiego. ŚDM nadają się do takich akcji doskonale.. Zanim do tego dojdzie, czas na wpakowanie Antka do Tworek w kaftanik z przydługimi rękawkami. Psychiatrzy…działajcie zanim nie będzie za póżno.”

    źródło: http://trybuna.eu/polskie-wojsko-jedzie-na-wojne-do-syrii-co-to-oznacza/

  4. mgrabas Says:

    http://www.fakt.pl/pieniadze/zakupy/blokuja-sprowadzanie-lekow-z-zagranicy-podobno-dla-naszego-dobra/f16qlxp

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s