Rząd Beaty Szydło zaakceptował decyzję Unii Europejskiej zmuszającą Polskę do przyjęcia muzułmańskich imigrantów. Po całej serii wypowiedzi, które sugerowały odrzucenie tego dyktatu, rząd skapitulował, nie próbując nawet, jak Słowacja zaskarżyć tej decyzji do sądu unijnego. Polska jest krajem, który przyjął kilka lat temu, bez żadnej solidarności unijnej, blisko stutysięczna imigrację czeczeńską. Obecnie jest krajem, który przyjął najwięcej w całej Europie, imigrantów zarobkowych z Ukrainy. Przy podejmowaniu decyzji unijnych, tych faktów nawet nie usiłowano brać pod uwagę. Natomiast rządy zarówno poprzedni, jak i obecny nie skorzystały z sugestii Marka Jurka, aby przyjmować w Polsce uchodźców chrześcijańskich z Syrii i Iraku, uchodźców, którzy we własnych krajach są brutalnie prześladowani i którym pomoc jest naszym moralnym obowiązkiem.

Kapitulacja w tej kwestii, to coś znacznie więcej, niż tylko obciążenie polskiego podatnika kosztami utrzymania muzułmańskich imigrantów. To przede wszystkim jest otwarciem naszego kraju na napływ muzułmanów, a więc powtórzenie tego samego fundamentalnego błędu, jakie w przeszłości popełniły państwa zachodnie. To otwarcie polityki multikulturalizmu, który niszczy dziś tożsamość narodową i spójność społeczną narodów zachodnioeuropejskich, to otwarcie na różnorakiego rodzaju patologie i na islamizację naszego kraju. Po doświadczeniach krajów zachodnich, Polska powinna być szczególnie ostrożna wobec tych błędów jakie Zachodnia Europa popełniała przyjmując rzesze muzułmańskich imigrantów. Ci ludzie nie szanują ani naszych wartości, ani naszej wolności. Ich celem jest islamizacja Europy i tego celu nie tylko nie ukrywają, ale wprost coraz natarczywiej i coraz brutalniej domagają się jej respektowania. Zgoda na decyzje UE, to zgoda na zapoczątkowanie tego procesu, który dziś niszczy Zachodnia Europę, to zgoda na zdradę cywilizacji chrześcijańskiej.

Ale ta decyzja ma jeszcze jeden groźny aspekt. Na podstawie rozszerzonej traktatem lizbońskim zasady głosowania większościowego, Niemcy za pośrednictwem struktur unijnych narzucają państwom europejskim decyzje , które są fundamentalnie sprzeczne z ich interesami narodowym. Akceptacja tej decyzji, to w praktyce przyjęcie zasady, że także w innych sferach działalności Unii będzie można narzuć państwom arbitralne decyzje, sprzeczne z ich fundamentalnymi interesami. To groźba utraty przez państwo polskie możliwości wolnego kształtowania własnej przyszłości. To jest nie tylko zniszczenie zasady solidarności europejskiej, ale radykalne ograniczenie suwerenności państwa polskiego. Dlatego kwestia sprzeciwu wobec tej arbitralnej decyzji unijnej, to kwestia naszej suwerenności. Natomiast zgoda, na ten dyktat, to tylko kontynuacja kapitulanckiej wobec Niemiec i Unii polityki rządu Ewy Kopacz. I nie zastąpi tego faktu zmiana retoryki. Bo nie o retorykę tu chodzi, tylko o naszą niepodległość. My nie możemy się na to zgodzić. I to jest zasadniczy test dla obecnego rządu. Albo będziemy mieli podmiotową politykę wobec Unii, albo będziemy podążali w kierunku przekształcenia państw narodowych, w tym naszego państwa, w polityczne wydmuszki, które nie decydują o polityce własnych narodów. To nie jest kwestia tylko kilku tysięcy imigrantów, to kwestia, czy sami będziemy decydowali o własnej przyszłości, czy też inni będą decydowali za nas.