czy też to widzicie?

cały czas ktoś wygrywa z nami

tą samą metodą:

tak jak wmawiał nam, że „chcemy wejść do UE

teraz w ten sam sposób nam wmawia, że „chcemy imigrantów

ten ktoś zainstalował w naszej podświadomości oczywistą i niepodważalną „prawdę”, że:

jedyną drogą jest system partyjno-oligarchiczny
i nie ma innej drogi?

wyobrażacie sobie co by się zmieniło

gdyby w Polsce zdelegalizowano istnienie partii

i pozwolono Polakom osobiście decydować o wszystkich swoich sprawach?

https://7777777blog.wordpress.com/2011/05/04/pytania-do-referendum/

Reklamy

komentarze 52 to “czy też to widzicie?”

  1. mgrabas Says:

    od mg: w poniższym artykule proszę zwrócić uwagę na słowa: jednego dnia oraz na ukryty przekaz immama skierowany do swoich wojowników:

    można zabijać niewiernych z każdego istotnego powodu, o tym was zapewnił sam prorok na swoim łożu śmierci

    teraz jest czas waszego dżihadu, święta wojna z niewiernymi, jeśli któryś z nich obrazi proroka, traci prawo do życia!

    i proszę poważnie rozważyć argumenty przedstawione przez tego księdza


    „10.09.2015, 17:28

    Ks. Winiarski: Dlaczego nie przyjmę uchodźców?


    ks. Ryszard Winiarski

    Mam świadomość, że tą wypowiedzią narażę się wielu ludziom. Wiem też, że zostanę uznany za człowieka, który odrzucił apel papieża Franciszka o przyjęcie uchodźców. Niektórzy przypiszą mi brak elementarnej wrażliwości i odruchów serca. Mimo to, nie przyjmę uchodźców i nie godzę się, by ktokolwiek zapraszał do mojego domu gości, których obecność może stać się niebezpieczna albo z którą sobie nie poradzę. Oto powody dla których nie mogę przyjąć muzułmańskich uchodźców:

    1/Koran – święta księga islamu, degraduje osobę Jezusa do roli jednego z proroków. Kwestionuje jego boskość a przez to obraża moje uczucia religijne. Uznaje za nieważne to, w co wierzę. Rani mnie duchowo oraz poniża kulturę w której wyrosłem ja i mój naród. Dla mnie islam jest herezją chrześcijańską i niczym więcej. Dodatkowo widać gołymi oczami, że religia Mahometa coraz bardziej się radykalizuje. Właściwie, jest bardziej ideologią niż religią. Koraniczne szkoły (medresy), są wylęgarnią terrozymu i przemocy. Niedawno pakistańska policja wdarła się do medresy Zakarija i uwolniła kilkudziesięciu studiujących tam chłopców i młodych mężczyzn. Byli skuci łańcuchami i nosili na sobie ślady tortur. Mimo to rodzice wielu z nich protestowali przed lokalnym komisariatem przeciwko akcji policji. Czy przyjmując takich absolwentów i nauczycieli Koranu nie wystawiamy siebie i swoich najbliższych na ryzyko przemocy? O wiele bliżej nas, kilka tygodni temu, policja niemiecka dokonała rewizji w szkole koranicznej we Frankfurcie nad Menem, podejrzewając, że dzieciom pokazuje się tam na wideo brutalne sceny, w tym egzekucje. Szkoły muzułmańskie bez przerwy inwigilują brytyjskie służby specjalne, ponieważ brytyjscy młodzi muzułmanie są o wiele bardziej radykalni niż ich rodzie.

    2/W krajach muzułmańskich w zasadzie nie ma demokracji, praw człowieka ani podstawowych wolności, zwłaszcza dla „niewiernych”. Moi bracia chrześcijanie cierpią prześladowania. Palone są ich domy, wyrzuca się ich z pracy. Nawet na użytek osobisty nie mogą mieć Biblii, różańca ani krzyża. Chrześcijanki są hańbione w zbiorowych gwałtach, mężczyźni są ofiarami okrutnych linczów. Porzucenie islamu i przejście na chrześcijaństwo uznawane są przez policję religijną jako bluźnierstwo przeciwko Prorokowi a jedyna dopuszczalna przez muzułmanów konwersja, to konwersja na islam. Chrześcijańscy misjonarze nie mają żadnego wstępu. Dlaczego mam pomagać tym, których pobratymcy okazują okrucieństwo, wobec moich braci w Chrystusie? Caritas i Czerwony Krzyż wielokrotnie organizowały akcje pomocy dla ofiar w krajach muzułmańskich, nigdy natomiast nie słyszałem, żeby Czerwony Półksiężyc pomagał chrześcijanom będącym w potrzebie.

    3/Uchodźcy nie podlegają żadnej weryfikacji ani kontroli służb specjalnych. Nie znamy ich przeszłości, poglądów, powiązań ani prawdziwych motywów ich wędrówki. Jeśli tylko uciekali przed Państwem Islamskim czyli swoimi współwyznawcami (!), to powinno im wystarczyć każde miejsce w Europie, choćby najbiedniejsze, gdzie od kilkudziesięciu lat panuje i pokój i respektowane są prawa człowieka. Ale oni idą po dobrobyt do najbogatszych krajów kontynentu. Są niezwykle roszczeniowi odwołując się do chrześcijańskiego miłosierdzia. Dlaczego uchodźców muzułmańskich czyli współbraci w wierze nie przyjmuje nowoczesna Turcja ani najbogatsze kraje Zatoki Perskiej jak Arabia, Kuwejt czy Dubaj? Dlaczego uchodźcy nie idą do swoich, do ludzi bliższych im etnicznie, kulturowo i mentalnie?

    4/Gdy Izrael buduje kolejny mur, tym razem oddzielający go od Jordanii, nam każe się być bezkrytycznie otwartym i przyjmować wszystkich! Bardzo szybko pojawiła się nowa forma poprawności politycznej: trzeba być apologetą uchodźców i pokonywać opór społeczny. Dlaczego nikt nie mówi, że fala uchodźców jest wynikiem błędnej i agresywnej polityki USA i Unii Europejskiej na Bliskim Wschodzie; że obalanie reżimów i cała tzw. wiosna arabska było załatwianiem własnych spraw; że wprowadzanie demokracji w krajach o strukturze feudalnej jest uszczęśliwianiem kogoś na siłę i działaniem wbrew jego naturze? Stany Zjednoczone nie zgłosiły żadnej, nawet najmniejszej, gotowości przyjęcia muzułmańskich uchodźców. Po doświadczeniach z 11 września 2001 roku, gdy kilku muzułmanów uderzyło Amerykę w podbrzusze, uszczelniają granice i zaostrzają procedury na przejściach granicznych. My nawet nie wiemy ilu bojowników Państwa Islamskiego już przeniknęło w powodzi uchodźców? Ilu „samotnych wilków” gotowych na wszystko, przyszło do Europy, by nas niszczyć? Jeśli na lotnisku, udając się do jakiekolwiek kraju, przechodzę przez skanery i wykrywacze metalu, musze zdjąć z ręki zegarek, pasek spodni, nakrycie głowy, wyjąć z podręcznej torby wszelkie urządzenia elektroniczne, jeśli prześwietlany jest mój bagaż zanim polecę z wycieczką lub pielgrzymką i sprawdzany jest mój paszport we systemie elektronicznym, to dlaczego bez jakiejkolwiek kontroli mamy przyjąć ludzi, których kompletnie nie znamy? To skrajnie nieodpowiedzialne! Oto co na początku roku mówił radykalny imam Anjem Choudary w rozmowie z „Faktem.pl”: „Jednego dnia prawo szariatu zostanie wprowadzone także w Polsce, bo wierzymy, że należy usunąć wszystkie opresyjne reżimy. Jeśli rządzi wami ktoś inny niż Allah, to jest to forma ucisku. Dzięki naszej polityce i wasz reżim zostanie usunięty, a ludzie będą szczęśliwsi. […] Islam nie jest jak chrześcijaństwo, jeśli mnie uderzysz, nadstawię drugi policzek. Nie, tacy nie jesteśmy. W islamie jest coś takiego jak dżihad. Niektórzy nazywają go nawet szóstym obowiązkiem każdego muzułmanina. Świętym obowiązkiem”. Wprawdzie nie można zabijać niewiernych „bez istotnego powodu”, o czym zapewnił sam prorok na swoim łożu śmierci. Jednak „czas wojny rządzi się swoimi prawami; jeśli obrażasz proroka, tracisz świętość swojego własnego życia”.”

    źródło: http://www.fronda.pl/a/ks-winiarski-dlaczego-nie-przyjme-uchodzcow,56659.html?part=1

    5/ Dlaczego milczy w tej sprawie Wysoki Komisarz (UNHCR) i jego urząd powołany w 1951 roku? Oficjalnie na świecie jest kilkadziesiąt milionów uchodźców. Dlaczego ten problem ma rozwiązywać wyłącznie Europa? Dlaczego świat nie reagował gdy w Ruandzie w walkach plemiennych pomiędzy Tutsi i Hutu wymordowało się ponad milion ludzi? Wtedy wojna domowa w tym niewielkim kraju spowodowała wtórne wstrząsy po sąsiedzku. Blisko 2 miliony Hutu, obawiając się odwetu Tutsi uciekło do Burundi, Tanzanii, Ugandy i Zairu wywołując w tym ostatnim kraju pierwszą i drugą wojnę domową. Wpłynęła też na rozwój wojny domowej w Burundi. Dlaczego Europa nie walczy o wolność chrześcijan w krajach muzułmańskich, choćby tam, gdzie jest to możliwe, bo nie dotarło jeszcze Państwo Islamskie? Dlaczego uchodźcy islamscy mają być lepiej traktowani niż np. uchodźcy chrześcijańscy czy buddyjscy? Czy dlatego, że na odległość pachną ropą?

    6/ Nie wierzę, że uchodźcy są gotowi na pełną asymilację ze społeczeństwem, które je gości i przyjęcie obowiązujących tutaj praw i standardów. Wystarczy pojechać na przedmieścia Paryża, Londynu czy innych wielkich miast zamieszkałe przez muzułmanów, by zobaczyć jak jest tam brud i demolka. Jak bez skrupułów niszczone jest wszystko, co stworzyli niewierni. W Polsce nie mamy takich możliwości z powodu słabości państwa, które oddala od siebie wszelkie zobowiązania, przerzucając je na samorządy. Samo przyjęcie cudzoziemców nie jest żadnym rozwiązaniem, jeśli nie zapewnia się pracy dorosłym i dzieciom szkoły. Co będą robić całymi dniami ulokowani w jakiejś opuszczonej szkole np. w gminie Dorohusk? Pomijam, że trzeba ten lokal ogrzać, dostarczyć wodę, zapewnić warunki sanitarne, opiekę medyczną i wyżywienie. Czy Narodowy Fundusz Zdrowia zapłaci szpitalom za zabiegi, które nie są w kontraktach, skoro odrzuca przypadki przekraczające określone limity wśród Polaków? Gdzie będą rodziły muzułmańskie kobiety? Co z jedzeniem zgodnym z wymogami islamskiej religii i rytualnym ubojem? W jakim języku i czego mają się uczyć dzieci uchodźców? Czy ich edukację powierzymy radykalnym mułłom? Czy nasz system oświaty przygotowany jest na wielokulturowość? Niektórzy z uchodźców pokazują dyplomy arabskich uczelni, ale jak ma się to do programów nauczania i wymogów prawa unijnego? Czy nasze żłobki, przedszkola i ich personel przygotowane są na przyjęcie arabskich dzieci? Czy przeciętna gmina uniesie taki wydatek, skoro jedno miejsce w najzwyklejszym przedszkolu kosztuje ją ponad 730 zł? Czy nasz wymiar sprawiedliwości będzie tworzył precedensy, by sądzić wyznawców Allaha według prawa koranicznego? Czy prawo jazdy zdobyte w Libii lub Syrii będzie honorowane przez polską policję? Co z ludźmi, którzy nie mają żadnych dowodów tożsamości?

    Bezczynność i pustka szybko powodują w ludziach poczucie beznadziei. Zbiorowa frustracja uchodźców, którzy wykorzeniają się z własnych ojczyzn, nie chcąc lub nie mogąc uznać nowej ojczyzny za swoją, może stać się problemem dla policji, sądów, opieki społecznej, szkoły, wymiaru sprawiedliwości i najbliższych sąsiadów. Muzułmański Związek Religijny RP nie pomoże uchodźcom z Bliskiego Wschodu, którzy przyjadą do naszego kraju. – mówi Musa Czacharowski, rzecznik prasowy organizacji. Jednocześnie krytykuje on działanie polskiego rządu ws. imigrantów z Ukrainy.– „Zadeklarowali gotowość przyjęcia przynajmniej jedenastu tysięcy osób. Okazało się, że były to puste słowa. Są problemy z zapewnieniem możliwości pobytu dla kilkudziesięciu Tatarów krymskich, ludzi, którzy są przecież bardzo blisko związanymi z Polską, zarówno w wymiarze historycznym, jak i kulturowym”.

    Jeśli premier rządu deklaruje, że przyjmiemy 11 tysięcy uchodźców skądkolwiek przyjdą, a kraj nie potrafi zaopiekować się dosłownie kilkudziesięciu Tatarami, to znaczy, że państwo w wielu wymiarach jest teoretyczne. Nie zamierzam uczestniczyć w licytacji wirtualnego miłosierdzia. To obraża nie tylko uchodźców ale i samą ideę miłosierdzia. W przypowieści o pannach mądrych i głupich, gdy oblubieniec się spóźniał i zrobiło się bardzo późno a pojawił się problem braku oliwy, mądre panny odmawiają dzielenia jej. argumentując: „Mogłoby i nam i wam nie wystarczyć” i odsyłają ich do innych. Są jeszcze inne przypowieści, które mówią o czujności i wskazują na cnotę roztropności. Wszystkie przypowieści opowiedział po raz pierwszy Jezus, ja tylko przypominam!

    Ks. Ryszard Winiarski”

    źródło: http://www.fronda.pl/a/ks-winiarski-dlaczego-nie-przyjme-uchodzcow,56659.html?part=2

    • mgrabas Says:

      „Utworzono: 09 września 2015

      Imam: Prawo szariatu zostanie wprowadzone także w Polsce. Ludzie będą szczęśliwsi

      Imam Anjem Choudary uznawany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych, radykalnych i niebezpiecznych na Wyspach Brytyjskich, zapowiada wprowadzenie w Polsce prawa szariatu.

      (…) Jeżeli chcecie żyć z nami w pokoju, możemy żyć w pokoju, ale jeśli okupujecie nasze ziemie i przychodzicie nas zabijać nie będziemy was witać z otwartymi ramionami – stwierdził.

      Słysząc jednak, że katolicy w Polsce nie będą chcieli przyjąć prawa szariatu odpowiedział:

      Wy chrześcijanie wyznajecie zasadę: co cesarskie cesarzowi, co boskie Bogu. Jeśli przyjmiemy, że cesarz jest muzułmaninem wprowadzającym prawo szariatu, nie powinniście mieć w niczym problemu.

      Prawo szariatu, w zależności od wersji zakłada m.in. obcinanie rąk za kradzież, kamienowanie kobiet za seks pozamałżeński i karę śmierci za porzucenie islamu.

      DZ
      Źródło: polityce.pl ”

      źródło: http://www.mysl24.pl/aktualnosci/2608-imam-prawo-szariatu-zostanie-wprowadzone-takze-w-polsce-ludzie-beda-szczesliwsi.html

      • mgrabas Says:

        „Posted by Włodek Kuliński – Wirtualna Polonia w dniu 2015-09-12

        Hijra. Polski muzułmanin: to zaplanowana inwazja

        Słowa polskiego muzułmanina stają się hitem internetu. Skomentował on w ostry sposób trwający obecnie kryzys imigrancki i pomysły sprowadzenia do Polski imigrantów. „To zaplanowana inwazja” – pisze zdecydowanie.

        -„Moi mili, ja jestem muzułmaninem i mnie nikt kitu ani ciemnoty nie wciśnie. To co się dzieje to jest regularna inwazja, nazywana w islamie Hijra, czyli zdobycie terenu wroga poprzez zasiedlenie, najczęściej pokojowe, bez walki. Ja się tego boję bardziej niż większość z was, bo wiem jak to się prawdopodobnie skończy.

        Nikt mi nie powie że setki tysięcy młodych mężczyzn w wieku poborowym jadą tutaj ze strachu przed wojną. Nikt mi nie powie, że ludzie wychowani na Bliskim Wschodzie i w Azji dostosują się do naszych, tak, naszych europejskich wartości. Jestem europejskim muzułmaninem, religia jest moją prywatną drogą czczenia Boga, a nie stylem życia czy doktryną polityczną. Na pierwszym miejscu jestem Europejczykiem, a wszystkie izmy zostawiam w domu.

        Boje się ich, ponieważ oni narzucą nam w przeciągu kilku lat swój średniowieczny, feudalny i antydemokratyczny porządek, a ci którzy się nie dostosują będą prześladowani. Matematyka nie kłamie: każdy z samotnych ma pozostawioną gdzieś rodzinę, która korzystając z prawa UE ściągnie tutaj prędzej czy później, więc liczbę imigrantów należy już teraz pomnożyć razy 3 lub 4, dzietność muzułmańskich rodzin z tamtego obszaru to 3 dzieci w górę, więc jeśli teraz mamy milion muzułmańskich małżeństw w Europie to za 20 lat będzie ich 3 razy więcej, optymistycznie licząc.

        Jeszcze jedna rzecz która mi się rzuca w oczy: ci uchodźcy twierdza ze za przejazd do Europy muszą płacić po kilka tysięcy dolarów – skąd takie rzesze rzekomo biednych ludzi którzy wszystko stracili, maja takie pieniądze? Ja nie mam złudzeń ze jest to zaplanowana, gigantyczna akcja kolonizacji Europy.

        źródło: http://wirtualnapolonia.com/2015/09/12/hijra-polski-muzulmanin-to-zaplanowana-inwazja/

      • mgrabas Says:

        Węgierski biskup: „To nie uchodźcy, to inwazja!”

        http://myslkonserwatywna.pl/wegierski-biskup-to-nie-uchodzcy-to-inwazja/

      • mgrabas Says:

        „Opublikowano 13/09/2015 by emjot

        Przywódca Al-Kaidy wzywa do „przeniesienia wojny do serc, domów i miast krzyżowców Zachodu”

        „(…) Wzywam muzułmanów, którzy mogą skrzywdzić kraje koalicji krzyżowców, by się nie wahali. (…)”

        źródło: http://forumemjot.wordpress.com/2015/09/13/rosnie-ryzyko-zamachow-przywodca-al-kaidy-wzywa-do-przeniesienia-wojny-do-serc-domow-i-miast-krzyzowcow-zachodu/#more-44481

  2. mgrabas Says:

    „admin, wt., 2013-11-26 10:46

    Rząd Angoli zdelegalizował islam, wszystkie meczety mają zostać zburzone


    Źródło: 123rf.com

    Była kolonia portugalska Angola, a obecnie państwo w zachodniej Afryce, zdelegalizowała Islam. Jako przyczynę podaje się prześladowania chrześcijan w islamskich krajach Afryki.

    Prezydent Angoli, Jose Eduardo dos Santos, oświadczył, że nastąpił definitywny koniec islamu w rządzonym przez niego kraju. W sumie aż 95% z 20 milionów mieszkańców tego kraju to chrześcijanie. Wyznawcy islamu docierają do tego kraju z państw ościennych.

    Władze Angoli nie żartują i wydano nakaz zamknięcia wszystkich meczetów w tym kraju. Następnym etapem ma być ich wyburzenie. Rządzący Angolą politycy twierdzą, że wiara muzułmańska jest zupełnie sprzeczna z kulturalnym dziedzictwem ich narodu.

    Poza tym radykalny krok argumentuje się specyfiką islamu, która uniemożliwia normalne koegzystowanie wyznawców tej religii w społeczeństwie. Delegalizacja islamu to pierwszy taki krok na świecie podjęty w imię troski o dobro chrześcijańskiego społeczeństwa. To pierwszy kraj świata, który dostrzega nierównowagę między pozycją chrześcijan w krajach islamskich a muzułmanów w krajach o chrześcijańskim rodowodzie.”

    źródło: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rzad-angoli-zdelegalizowal-islam-wszystkie-meczety-maja-zostac-zburzone

  3. mgrabas Says:

    SYJONIZM U ZIELONOŚWIĄTKOWCÓW

    dzisiaj z ciekawości o 10 posłuchałem internetowej transmisji jednego z polskich zgromadzeń zielonoświątkowych i mój wybór padł na Nową Hutę
    byłem ciekawy czy u protestantów ktoś będzie mówić coś o tym, co się teraz dzieje w Polsce i Europie
    posłuchałem ich kazania i nie mogłem uwierzyć jak bardzo mają robione pranie mózgu ci biedacy
    nie mają myśleć źle o sprowadzaniu islamskich uchodźców, nie powinni się temu przeciwstawiać, ale wręcz przeciwnie, mają myśleć, że dzisiejsze państwo Izrael i jego polityka jest zgodna z bożą obietnicą daną Izraelowi

    zielonoświątkowcy w Nowej Hucie mają zrobić zrzutkę, poszukać islamistów i dać im kawę i ciasteczka, a nie myśleć tak jak ten niedobry świat, który broni się przed przemocą

    godzinę wcześniej, o 9 posłuchałem radiowej transmisji z katolickiej mszy z kazaniem, by też przekonać się czy w kazaniu coś będzie mówione o tym jak katolicy mają myśleć i postąpić wobec tego co się teraz dzieje w Polsce i Europie
    wszystko co powiedział ksiądz na interesujący mnie temat, to była troska o to, że islamiści mogą zniszczyć Watykan!

    smutne to, ale i z drugiej strony nie dziwne, przecież ci, którzy pełnią oficjalnie funkcje księży, pastorów, muszą być w końcu posłuszni poprawności politycznej zgodnej z polityką przywódców ich kościołów, z tego oni żyją i z tego zdają sprawę przed swoimi przełożonymi

    jeśli ktoś nie zgadza się z moimi wnioskami, niech sięgnie pamięcią wstecz i przypomni sobie – czy w momencie stawiania Polaków przed wyborem czy Polska ma „wejść” do Unii Europejskiej oni nas przed unią przestrzegali, czy do niej nakłaniali?

    dziś wiemy co znaczy dla Polski i Europy „dobrodziejstwo” unijnej polityki, co ona zrobiła z polskim przemysłem, co zrobiła z polskimi rolnikami itd. i dziś już wiemy czym UE kupiła sobie przychylność kościołów (przywileje, zwolnienia podatkowe, dotacje, zachowanie i pomnażanie ich majątków itd.)

    nigdy, ale to przenigdy, nie usłyszałem oficjalnie powiedzianego przez kościół katolicki w Polsce złego słowa przeciw syjonizmowi Izraela, ani przeciw UE
    a Wy?

    są chlubne wyjątki księży, którzy są wrażliwi na rzeczywistość, ale to są tylko wyjątki, a cała reszta z papieżem Franciszkiem na czele odwraca kota ogonem i realizuje zalecenia swoich potężnych mocodawców, władców tego świata…

    przy okazji, oto czym martwi się Franciszek – brakiem gwarancji trwałości swego urzędu, nietrwałością swojej popularności!

    „(…) Papież Franciszek do swojej rosnącej popularności podchodzi z ogromnym dystansem. Zapytany o nią w wywiadzie dla portugalskiej katolickiej stacji radiowej Radio Renascenca, papież żartobliwie powiedział: – „Także Jezus w pewnym momencie był bardzo popularny i skończył, jak skończył. Nikt nie ma zagwarantowanego doczesnego szczęścia. Popularność przemija. (…) Wiele razy zastanawiam się, jaki będzie mój krzyż, jaki jest mój krzyż (…)” (…)” – źródło: http://www.fakt.pl/wydarzenia/papiez-franciszek-znow-szokuje-wypowiedzial-sie-o-jezusie,artykuly,572702.html

    Bóg i bliźni już nie są w centrum myślenia tych ludzi, ale własna osoba, własna pozycja!

  4. mgrabas Says:

    91 % Polaków nie chce muzułmanów w Polsce

  5. mgrabas Says:

    DLACZEGO „polskie” media NIE mówią o tym? – że grecka straż przybrzeżna znalazła na jednym ze statków z pomocą dla muzułmańskich „uchodźców” kontener pełen broni

    http://www.ibtimes.com/isis-weapons-europe-greek-coast-guard-seizes-islamic-state-ship-smuggling-ammunition-2076983

  6. mgrabas Says:

    „Posted by: Michał Padacz

    Kopacz

    Ewa Kopacz bardziej przejmuje się uchodźcami, niż narodem polskim

    Ewa Kopacz niezwykle troskliwie wypowiada się na temat uchodźców, którzy uciekają do Unii Europejskiej przed czekającymi ich w krajach pochodzenia zagrożeniami. Uważa, że naszym obowiązkiem oraz testem przyzwoitości jest przyjmowanie osób zagrożonych śmiercią.

    „Przyjęcie tych, którzy uciekają przed śmiercią, jest naszym obowiązkiem. My sami korzystaliśmy z solidarności naszych partnerów, gdy mieliśmy swoich emigrantów. Nie możemy o tym zapomnieć, nie możemy być nieczuli.” – powiedziała Kopacz.

    Oczywiście należy udzielać wsparcia ludziom, którzy znajdują się w zagrożeniu, jednak dziwne wydaje się to, że Ewa Kopacz nagle okazuje się czułą osobą i to w dodatku wobec obcych ludzi, natomiast nie dostrzega niedoli i codziennych tragedii społeczeństwa funkcjonującego w ramach systemu, który sama tworzy. Poza tym samo przyjęcie uchodźców nie rozwiązuje problemu, ponieważ nie rozstrzygnie sytuacji na Bliskim Wschodzie. Pomoc na wszelkich płaszczyznach Syrii, Iranowi, Palestynie i wszelkim innym wolnościowym zrzeszeniom w regionie byłaby o wiele więcej warta, w szczególności, gdyby udało się dzięki niej pokonać agresorów doprowadzających Bliski Wschód do obecnego stanu. Ale wtedy III RP musiałaby wystąpić przeciwko swoim demoliberalnym mocodawcom i sojusznikom.

    źródło: http://3droga.pl/aktualnosci/ewa-kopacz-bardziej-przejmuje-sie-uchodzcami-niz-narodem-polskim/


    od mg: i dlatego społeczeństwo nie ma prawa głosu, w sprawach takich jak decydowanie o tym czy Polska ma otwierać granice dla „uchodźców”, czy ma pozwalać na obecność obcych wojsk w Polsce, czy należeć do UE, czy oddawać połowę swoich zarobków na utrzymywanie „państwa” które wrzuca do kosza petycje z milionami głosów Polaków w sprawach, które są naszym BYĆ ALBO NIE BYĆ!
    i dlatego społeczeństwu organizowane są „wybory”, które nie mogą zmienić systemu partyjno-oligarchicznego, w którym tym „na górze” włos z głowy nie spada za to co nam robią, a my, Polacy, mamy tylko chodzić na „wybory”, płacić podatki i godzić się na „prawo” tworzone przez nich i dla nich

    • mgrabas Says:

      „13/09/2015

      SUPER-ALARM UE zamyka granice, zostanie droga przez Polskę

      Uchodźcy na mapie Europy 60 tys osób przejdzie przez Polskę

      Opublikowany 09.09.2015

      źródło: http://piotrbein.wordpress.com/2015/09/13/super-alarm-ue-zamyka-granice-zostanie-droga-przez-polske/

      • mgrabas Says:

        Imigranci w Polsce – i już pierwsze żądania

        Opublikowany 03.08.2015
        Nikt ich do nas nie zapraszał.
        Przyjeżdżają.
        I już ŻĄDAJĄ. Nie proszą. Stawiają ŻĄDANIA..
        Tego, na co polskie państwo „nie stać” wobec własnych obywateli.

        Węgry – muzułmański imigrant wyrzuca żonę i dziecko na tory – zwala winę na policjantów

        Opublikowany 04.09.2015
        Na filmie widać jak imigrant rzuca na tory muzułmankę z dzieckiem na ręku, kobieta w ostatniej chwili chroni głowę dziecka przed uderzeniem o tory, ale muzułmański mężczyzna nie zwraca na to uwagi i w tym czasie odstawia teatr. Kładzie się na kobiecie, macha rękami, tak jakby ją ochraniał przed węgierskimi policjantami, na koniec bije się sam po głowie.
        A wszystko dlatego, że Węgrzy nie wpuszczają imigrantów do pociągów jadących do Niemiec i Austrii tylko chcą kierować imigrantów do obozów dla uchodźców. Nie po to jednak muzułmańscy imigranci dostali się do Europy, aby siedzieć w jakichś obozach. To musi budzić zdenerwowanie i protesty.

        „imigranci” nie są zainteresowani Polską, chcą dotrzeć dalej, a UE i „polskie” władze chcą ich siłą zatrzymać w Polsce i zamknąć w obozach

        Opublikowany 05.09.2015

        Telewizja Republika – KOPACZ KRĘCI Z UCHODŹCAMI 2015-09-09

        Opublikowany 09.09.2015

        Przemysław Wipler w sejmie ws. NIELEGALNYCH IMIGRANTÓW

        Opublikowany 09.09.2015

        „polski” sejm wyłącza mikrofon dla sprawy „imigrantów” 11.09.2015

        Opublikowany 11.09.2015

        The first Muslim immigrants in Poland/Pierwsi muzułmańscy imigranci w Polsce

        Opublikowany 12.09.2015

      • mgrabas Says:

        „wpis z dnia 14/09/2015

        (…) Formalnie otwarte na islamskich imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu Niemcy zrobiły wczoraj nagłą woltę o 180 stopni. Władze tego kraju poinformowały bowiem o zawieszeniu obowiązywania porozumienia z Schengen i zablokowaniu granicy. (…)

        Zamknięcie granicy z Austrią może nieść dla Polski bardzo poważne konsekwencje. Fala uchodźców i imigrantów prawdopodobnie ruszy teraz na północ, by dostać się do Niemiec przez Czechy i Polskę. Podejrzewam, że chytra Angela Merkel zamknie szczelnie granicę z Polską dopiero wówczas, gdy imigrancka „fala kulminacyjna” będzie się przetaczała przez nasz kraj.

        Rozwiązaniem prewencyjnym, uwzględniającym rację stanu, byłoby w takich okolicznościach natychmiastowe zawieszenie przez Polskę obowiązywania porozumienia z Schengen na długości całej południowej granicy (z Czechami i Słowacją). Niestety, obawiam się, że podporządkowana kanclerz Niemic Ewa Kopacz nie zdecyduje się na tak odważną decyzje. Podejrzewam, że wraz z Terenią Piotrowską (szef MSW – jakby ktoś nie wiedział) będzie „bacznie obserwować sytuację”, a gdy Angela nakaże, to zajmie się organizacją po polskiej stronie opieki, karmienia i lokowania w specjalnie zbudowanych obozach, ośrodkach (a jak trzeba to i po mieszkaniach komunalnych) wszystkich islamskich imigrantów, jacy będą akurat tranzytem w Polsce.

        wpis z dnia 14/09/2015″

        źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/02482-Cwane-Niemcy-blokuja-swoja-granice.htm

    • mgrabas Says:

      Kopacz już w lipcu zgodziła się na 32 tys imigrantów

      Opublikowany 14.09.2015
      A nam gadali o 2 tys. Czy prawdy mamy dowiadywać się z ruskich mediów?

  7. Piotr Bein's blog = blog Piotra Beina Says:

    […] https://7777777blog.wordpress.com/2015/09/10/czy-tez-to-widzicie/ […]

  8. mgrabas Says:

    „Opublikowano 13/09/2015


    Fot. PAP/EPA

    (…) To nie są przypadkowe ruchy imigracyjne. — Widzi to każdy przytomny człowiek o przeciętnej świadomości historycznej. (…)

    Islam nadciąga.

    Po wiedeńskiej porażce poniesionej 332 lata temu, — muzułmanie wkraczają na nasz kontynent z nową siłą.

    Różnica polega na tym, — że Europa jeszcze nigdy nie była taka słaba. Straciła wszelkie odruchy obronne. (…)”

    źródło: http://forumemjot.wordpress.com/2015/09/13/islam-nadciaga-kilka-faktow-o-ktorych-milczy-lewica-czy-zaslepiona-europa-ma-szanse-przetrwac-starcie-cywilizacji-polecam/#more-44494

  9. mgrabas Says:

    „czwartek, 27, listopad 2014 05:52 Anna Wiejak

    20 mln Polaków bez polskich dokumentów. MSZ problemu nie widzi.

    Ponad 20 mln Polaków na świecie nie ma polskich dokumentów mimo że pielęgnuje swoją polskość i utożsamia się z polską kulturą. MSZ nie tylko nie ma pomysłu na zagospodarowanie tego potencjału, ale zachowuje się, jakby dążyło do zerwania wszelkich związków tych ludzi z Macierzą.

    Systematyczne zmniejszanie liczby konsulatów, czy utrudnianie Polakom uczestniczenia w wyborach to zaledwie wierzchołek góry lodowej problemów, jakie stawia przed Polakami mieszkającymi zagranicą polski MSZ. Coraz mniejsza liczba szkół polskich przy ambasadach, brak zaangażowania w życie Polonii i niechęć do kultywowania tradycji oraz przekazywania historii to wyznaczniki podejścia resortu najpierw Radosława Sikorskiego, a obecnie Grzegorza Schetyny do tych najistotniejszych dla życia wspólnotowego kwestii.

    Wśród Polonii słychać coraz wyraźniejsze głosy, że resort zachowuje się tak, jakby dążył do tego, aby Polacy poza granicami kraju wynarodowili się. Dotyczy to zarówno Polonii sensu stricte, jak i Polaków mieszkających na dawnych ziemiach polskich, obecnie znajdujących się w granicach Białorusi, Litwy czy Ukrainy.

    Wprawdzie rząd przygotował program współpracy z Polonią, który wkrótce zostanie zaprezentowany na posiedzeniu sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą, jednakże ani Polonusi, ani zaangażowani we współpracę z nimi posłowie nie robią sobie nadziei na jakąkolwiek poprawę w tej materii. Woli politycznej nie ma bowiem od wielu lat, a fundusze przekazywane z budżetu państwa z roku na rok topnieją.

    Anna Wiejak
    Fot. Agnieszka Piwar”

    źródło: http://prawy.pl/z-zagranicy2/7651-20-mln-polakow-bez-polskich-dokumentow-msz-problemu-nie-widzi

    • mgrabas Says:

      „wpis z dnia 12/09/2015

      Szok! Rząd Kopacz od ponad pół roku nie potrafi ewakuować z Donbasu 40 Polaków. Za to 12.000 islamskich imigrantów przyjmie na każdych warunkach


      foto: KPRM.gov.pl

      Wiktoria Charczenko, wiceprezes Towarzystwa Kultury Polskiej Donbasu, twierdzi, że w tej chwili w ukraińskim Mariupolu na ewakuację czeka jeszcze czterdzieści osób polskiego pochodzenia, którym polskie MSZ od kilku miesięcy odmawiało jakiegokolwiek wsparcia. Za to już za chwilę rząd Kopacz zacznie ściągać na polecenie Angeli Merkel niechcianych w Niemczech 12 tys. imigrantów, którzy wcale do Polski nie mają ochoty przyjeżdżać. Gdzie jest logika takiego działania?!

      Oto jeden z największych paradoksów platformianej ekipy pod kierownictwem Ewy Kopacz. Nie potrafią (bądź nie chcą) ściągnąć do kraju stosunkowo niewielkich liczebnie grup Polaków, którzy żyją w objętym działaniami wojennymi Donbasie na wschodzie Ukrainy i którzy – co istotne – chcą zaleźć schronienie w Polsce. W zamian za to platformiana władza przyjmie do naszego kraju ok. 12 tysięcy imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, którzy wcale do Polski nie chcą. Widzicie tutaj logikę działań, bo ja nie!

      Prawda jest niestety taka, że Ewa Kopacz to zwykła pacynka w rękach Angeli Merkel. Premier polskiego rządu w swoich działaniach nie jest suwerenna. Podlega bowiem decyzjom kanclerz Niemiec i eurokratom z Brukseli. Śmiem nawet twierdzić, że ona wcale nie reprezentuje interesów Polski i Polaków. Ona reprezentują interesy Berlina, wie bowiem, że za wierną służbę może liczyć w niedalekiej przyszłości na ciepłą synekurę w Brukseli (przykład Donalda Tuska pokazuje jak wiele można osiągnąć, jeśli ma się odpowiednio giętki kręgosłup). To właśnie z tego powodu Ewa Kopacz szykuje w naszym kraju miejsce do życia i pieniądze dla 12.000 islamskich imigrantów, którzy w rzeczywistości chcą do Niemiec, ale wszechwładna Merkel jest temu przeciwna. Polaków ze wschodniej Ukrainy, którzy codziennie zmagać się muszą z wojenną rzeczywistością, olewa zaś wartkim strumieniem politycznej uryny. Czy tak winna postępować premier polskiego rządu?”

      źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/02480-Rzad-zapomina-o-Polakach-a-przyjmuje-islamskich-imigrantow.htm

      • mgrabas Says:

        „Dodano: 16.09.2015 [22:14]

        Dramatyczny apel Polaków z Mariupola: Jesteśmy gotowi sprzątać w Polsce ulice


        foto: twitter.com/EuromaidanPR

        Zarząd Polsko-Ukraińskiego Stowarzyszenia Kulturalnego w Mariupolu przygotowuje list do Kancelarii prezydenta, premiera i senackich oraz sejmowych komisji ds. łączności z Polakami za granicą. Padają w nim dramatyczne słowa: „My, Polacy z Mariupola, nie mamy wygórowanych wymagań, jesteśmy gotowi pracować społecznie za bezpieczny dach nad głową i sprzątać ulice w razie potrzeby na terenie naszej historycznej Ojczyzny” – informuje portal.

        „Słuchając zapewnień, że Polska jest gotowa przyjąć setki uchodźców-Muzułmanów, ubolewamy, że dla nas – katolików, potomków represjonowanych Polaków, dzieci i wnuków przymusem wywiezionych przez NKWD z Podola i terenów byłej II RP na Donbas polskich żołnierzy, nauczycieli, urzędników, nie ma miejsca w naszej historycznej Ojczyźnie…” – cytuje słowa Polaków z Mariupola portal kresy24.pl.

        List będzie reakcją naszych rodaków na słowa Ewy Kopacz, która stwierdziła, że nic nie wie o apelach Polaków z Mariupola. – Dzisiaj o takich sygnałach nic nie wiem. Będziemy kontynuować pomoc, którą do tej pory czynimy. Zarówno w formie stypendiów, ale i w formie pomocy materialnej, którą ślemy w poszczególnych transportach – mówiła w sierpniu tego roku szefowa rządu, a Polacy z Mariupola bezskutecznie pukali do drzwi urzędów.

        „Nasi Rodacy cudem przeżyli ostrzał artyleryjski dzielnicy „Wostocznyj”, byli świadkami tragicznej śmierci ofiar tego wydarzenia. Ludzi ogarnia strach, boją się śmierci z głodu, boją się wojny, boją się nawet wychodzić z domu. Niestety, działania rządu mają często cechę PR-u, zamiast rzeczywistej chęci niesienia pomocy Polakom. Akcje pomocy są raczej autoreklamą, bardziej niż profesjonalnym podejściem do tego problemu. Musimy uzmysłowić polskiemu rządowi, że ma szansę zrehabilitować się choć trochę pod koniec swojej kadencji. Wymagamy szczerej współpracy z ludźmi, którzy znają tych Polaków i Polki oraz ich rodziny osobiście, którzy będą mogli za nich poświadczyć. Zawstydza zarazem fakt postanowienia przyjęcia tak wielkiej liczby imigrantów z innych krajów, obojętnie jak oceniamy taką decyzjępisali w obronie Polaków z Mariupola nasi rodacy z Wielkiej Brytanii.

        Jaka będzie reakcja rządu Kopacz tym razem?”

        źródło: http://niezalezna.pl/70976-dramatyczny-apel-polakow-z-mariupola-jestesmy-gotowi-sprzatac-w-polsce-ulice

        • mgrabas Says:

          „Dodane przez Lipinski
          Opublikowano: Piątek, 03 czerwca 2016 o godz. 17:05:41

          Jak Prawo i Sprawiedliwość oszukało i zdradziło Kresowian

          Fot. Dantesinferno.com

          PiS wiele obiecywał Kresowianom przed wyborami, tymczasem po wyborach ze zdwojoną gorliwością przystąpił do realizacji polityki „poświęcania na ołtarzach” ich najważniejszych postulatów. Aż chce się powtórzyć za Antonim Macierewiczem: „Nie było takiego zaprzaństwa w historii państwa polskiego”.

          Kiedy niedawno poseł Michał Dworczyk z PiS konstatował rozczarowany, że Ukraińcy nie chcą ustąpić nawet o krok w kwestii zwrotu kościoła pw. św. Marii Magdaleny we Lwowie tamtejszym Polakom, nasuwało się na myśl pytanie o przyczyny takiego stanu rzeczy. Sprawa ta poddaje bowiem w wątpliwość kompetencje obecnego kierownictwa państwa na odcinku wschodnim, co jest zarzutem najłagodniejszym, jaki można postawić obecnie rządzącym. Niefrasobliwość można by jeszcze usprawiedliwić, szczególnie gdy PiS nie jest w stanie wydelegować nikogo innego na stanowisko szefa dyplomacji niż osobę pokroju Witolda Waszczykowskiego, na którym kończy się krótka ławka partii. W parze z nieudacznictwem idzie jednak celowe i świadome realizowanie agendy, która dyskwalifikuje PiS jako reprezentanta polskich interesów na Kresach Wschodnich.

          Warszawa – druga stolica Ukrainy

          Ten sam poseł Dworczyk uczestniczył w delegacji polskich parlamentarzystów do Kijowa, której członkiem był m.in. wieloletni działacz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Marcin Święcicki, obecnie przefarbowany na demokratę z PO. Celem wizyty polskich parlamentarzystów, jak się nieoficjalnie okazało, miały być m.in. konsultacje w sprawie uczczenia odpowiednią ustawą dnia 11 lipca – czyli rocznicy „krwawej niedzieli”, podczas której członkowie UPA wymordowali 100 polskich miejscowości. Było to preludium przeprowadzonego przez banderowców ludobójstwa, które pochłonęło życie ponad 100 tys. kresowych Polaków. „Konsultacje” ze stroną ukraińską musiały nabrać charakteru wytycznych podyktowanych Warszawie przez Kijów, gdyż zamianę 11 lipca na 17 września jako dnia oficjalnego święta poświęconego męczeństwu Kresowian zaaprobował sam Jarosław Kaczyński w nieoficjalnym biuletynie partyjnym PiS, jakim jest „Gazeta Polska Codziennie”. 

          Dla kontrastu jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, w czerwcu 2015, późniejszy wiceminister spraw zagranicznych, odpowiedzialny za kontakty z Polonią i Polakami za granicą, Jan Dziedziczak, obiecywał, że „polityka unikania i rozmiękczania tematu Zbrodni Wołyńskiej się kończy”. „Dla nas to sprawa priorytetowa […] Nasze stanowisko jest w tej sprawie jednoznaczne” – mówił wówczas Dziedziczak portalowi Kresy.pl. Równie obiecująco zwodził Kresowian w kampanii przedwyborczej poseł Michał Dworczyk, który zpaewniał na konwencji PiS:

          „Dla nas ludobójstwo na Wołyniu, doły śmierci w podwileńskich Ponarach czy sytuacja polskiej mniejszości na wschodzie nie są i nigdy nie będą kwestią taktyki politycznej. W tych sprawach nasza pryncypialna postawa nie będzie podlegała dyskusji” – zarzekał się Dworczyk.

          Wątpliwości co do tego, że zapowiedzi te były jedynie elementem oszukiwania kresowego elektoratu, rozwiano po wyborach. Politycy partii okazali się bardziej pryncypialni w kwestii bezwarunkowego wsparcia dla Ukrainy, niż w zakresie domagania się respektu dla polskiej wrażliwości historycznej wobec wschodnich sąsiadów. Ryszard Czarniecki bezceremonialnie oświadczył, że: "Polska wciąż jest największym adwokatem i ambasadorem Ukrainy na arenie międzynarodowej. Nie stawia żadnych warunków wstępnych [podkreślenie nasze], gdyż dla Polski Ukraina ma charakter strategiczny…” Z kolei w wywiadzie udzielonym portalowi Kresy.pl, na pytanie o możliwość zastosowania wariantu wycofania polskiej pomocy dla Ukrainy, w  razie gdyby ta nie chciała iść na żadne ustępstwa w obszarach dotyczących pamięci historycznej i praw kresowych Polaków, minister Witold Waszczykowski odpowiada

          „[Taki wariant] nie jest brany pod uwagę, dlatego, że jest dla nas istotne, żeby Ukraina utrzymała się jako państwo niepodległe i demokratyczne, sprzyjające nam i współpracujące z nami” – zaznaczał szef polskiej dyplomacji. Nadchodzące wypadki pokazały, w jakim zakresie Warszawa i Kijów „współpracowały” ze sobą. 

          W ramach polsko-ukraińskiej kooperacji przesądzono los nie tylko projektu ustanawiającego 11 lipca Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Dokonanego przez OUN-UPA  autorstwa Kukiz’15, pilotowanego przez posła Wojciecha Bakuna z Przemyśla, ale też prawdopodobnie los dużo łagodniejszego w wymowie projektu ustawy pilotowanego przez wspomnianego posła PiS, Michała Dworczyka. „Celem ustawy jest z jednej strony oddanie hołdu naszym Rodakom, którzy na Kresach I i II Rzeczpospolitej byli bardzo ciężko doświadczani przez totalitaryzmy: rosyjski, niemiecki oraz przez integralny nacjonalizm ukraiński” – mówił portalowi Kresy.pl polityk PiS, uzasadniając projekt przewidujący ustanowienie 11 lipca Narodowego Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian. 

          Wątpliwości rozwiała jednak ostateczna instancja. W wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” Kaczyński wyjaśnił swojemu żelaznemu elektoratowi, dlaczego 11 lipca – kulminacja „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu, nie będzie świętem państwowym: 

          „Ten dzień łączy w sobie wszystkie zbrodnie popełnione na Polakach na Wschodzie. Jest najbardziej uniwersalny” – mówił o ustanowieniu święta państwowego 17 września, w miejsce zapowiadanego przez Dworczyka 11 lipca, prezes PiS. Wynika z tego, że decyzja o nieustanowieniu święta państwowego w rocznicę kulminacji zbrodni UPA na Polakach to decyzja podjęta przez najwyższe kierownictwo PiS.

          Upokarzanie Kresowian i pamięci o zamordowanych rodakach – zabitych przez UPA tylko dlatego, że byli Polakami – miało miejsce już wcześniej. W odpowiedzi na interpelację poselską nr 384 „w sprawie stanowiska MSZ wobec rozwoju kultu OUN-UPA na Ukrainie” (złożoną przez Roberta Winnickiego), Katarzyna Kacperczyk, podsekretarz stanu w resorcie, wyłożyła stanowisko ministerstwa następująco:

          „W takich okolicznościach [tj. wojny w Donbasie – Kresy.pl] nie można odmawiać Ukrainie prawa do odwoływania się do przykładów patriotycznych postaw ze stosunkowo krótkiej historii tego kraju”. Mimo apeli narodowców (wówczas jeszcze niepodzielonych w Sejmie) na konferencji prasowej Katarzyna Kacperczyk nadal pełni swoją funkcję, co oznacza, że jej stanowisko było czymś więcej niż prywatną opinią. 

          Trudno podejrzewać, by rządzący byli aż tak naiwni, aby sądzili, że dopiero silna, odbudowana i pozbierana po wojnie Ukraina, o ile to kiedykolwiek nastąpi, stanie w prawdzie o zbrodniach gloryfikowanych obecnie bohaterów. Nie wyobrażam sobie, by po ewentualnym zakończeniu konfliktu w Donbasie Poroszenko powiedział swoim rodakom: „no, dobra, z tym Banderą i Szuchewyczem to było tylko tak na chwilę, a teraz przyznajmy się przed Polakami, że czciliśmy zbrodniarzy”. 

          We wspomnianym wywiadzie udzielonym portalowi Kresy.pl w grudniu 2015 roku minister Witold Waszczykowski zdaje się bezradnie rozkładać ręce, odpowiadając na pytanie o konsekwencje ze strony Warszawy wobec gloryfikującego zbrodniarzy Kijowa:

          „Taka reakcja dyplomatyczna jest, natomiast dzisiaj nie widzę innych środków poza tym, żeby przypominać, perswadować” – mówił Waszczykowski. W tej sytuacji pytanie, co Waszczykowski zrobi, gdy Kijów jednak nie będzie się przejmować „perswazjami” Warszawy, jest bezzasadne. 

          Minister dla kontrastu popiera bezwarunkowo sankcje nałożone na Rosję, których przyczyną jest właśnie jej stosunek do Ukrainy: 

          „To kwestia poza dyskusją. Sankcje wejdą na następne półrocze, gdyż Rosja nie realizuje porozumienia mińskiego, do którego końca został niespełna miesiąc. Rosja nie wykonała swoich zobowiązań, nie dopuszcza ukraińskich strażników granicznych na granicę Donbasu z FR” – mówił we wspomnianym wywiadzie o sankcjach nałożonych na Rosję minister. Wrażenie, że delegowany przez PiS minister jest bardziej gorliwy w utrzymaniu Donbasu czy powrocie Krymu do Ukrainy niż w kwestii egzekwowania polskiej pamięci historycznej wobec skazanej (podobno) na naszą pomoc Ukrainy jest więcej niż uprawnione

          O ile Waszczykowski nie ukrywa w zasadzie, że kwestia elementarnego interesu Polski wobec Ukrainy, a tym jest – wyjąwszy status polskiej mniejszości i ekspansję polskiego kapitału – materialne utrwalenie martyrologii Polaków żyjących na obecnych ziemiach ukraińskich, nie jest dlań najistotniejsza, to poseł Dworczyk z tym samym finalnym efektem zdaje się przynajmniej pozorować ze względów taktycznych istnienie w PiS-ie jakiejś pro-kresowej agendy. Tymczasem, bezwarunkowe poparcie Ukrainy zawsze będzie skutkowało bezsilnością Warszawy we wzajemnych stosunkach. Obezwładnienie Polski będzie trwało tak długo, jak długo Kijowa nie będzie nic kosztowało heroizowanie zbrodniarzy. Właśnie z takim stanem rzeczy mamy do czynienia za rządów PiS. Skoro Sejm RP jest w stanie podjąć uchwałę w sprawie uwolnienia Nadii Sawczenko, która nie ma przecież żadnych zasług dla Polski, a na antenie Telewizji Republika poseł Dworczyk popiera twarde stanowisko Warszawy w tej sprawie, to Ukraińcy mają pewność, że Polska zawsze się za nimi wstawi bez względu na okoliczności

          W kwestii kultu UPA nie jest tak, że MSZ nie wiedział, co ma miejsce za wschodnią granicą. We wspomnianej styczniowej interpelacji nr 384 Robert Winnicki wymienił po kolei fakty świadczące o aprobacie i wspieraniu przez władze w Kijowie heroizowania zbrodniarzy. Winnicki podaje do wiadomości polskiej dyplomacji tytuły dokumentów wydanych przez władze ukraińskie i wymienia cytaty pełniących najwyższe urzędy polityków ukraińskich. W tym kontekście zasadne wydaje się ponowne skierowanie pytania do ministra Waszczykowskiego o banderyzm na Ukrainie. W grudniu na podobne pytanie postawione przez dziennikarza portalu Kresy.pl Waszczykowski odpowiadał:

          „Ja aż tak nie dostrzegam gloryfikowania banderyzmu na dzisiejszej Ukrainie. Raptem kilka procent osób w ogóle wie, co to był banderyzm”. 

          W interpelacji nr 2407 „w sprawie postawy państwa polskiego wobec wojny na Ukrainie” Robert Winnicki pyta z kolei, czy MSZ zareaguje na zapowiedzi uhonorowania Stepana Bandery w Kijowie poprzez nadanie jego imienia jednej z ulic. Winnicki powołał się na słowa Jana Dziedziczaka: „Ministerstwo Spraw Zagranicznych i podległe mu placówki na Ukrainie z największą uwagą śledzą – i gdy jest to konieczne – reagują na wszelkie przejawy antypolskich stereotypów i tendencji nacjonalistycznych, interweniując u stosownych władz ukraińskich”. 

          W odpowiedzi wiceminister Dziedziczak powołuje się na nieprzesądzoną jeszcze sprawę uhonorowania lidera OUN:

          „Zgodnie z obowiązującą procedurą, ostateczne decyzje w tej sprawie poprzedzą konsultacje społeczne i głosowanie, przeprowadzone przez deputowanych Rady Miejskiej. Mając na uwadze niepewny wynik wspomnianego przedsięwzięcia, Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie widzi na tym etapie konieczności podejmowania jakichkolwiek środków zaradczych w tym względzie”. 

          Czy MSZ podjęło wspomniane „środki zaradcze”, gdy właśnie decyzja o nadaniu jednej z ulic imienia Bandery zapadła? Jak „zaradzić” czemuś, co już się zmaterializowało? Oddajmy jeszcze raz głos Witoldowi Waszczykowskiemu:

          „W każdej wizycie, w każdym wystąpieniu na terytorium Ukrainy zwracamy uwagę na te sprawy” – mówił minister portalowi Kresy.pl. Kompletna nieskuteczność naszej dyplomacji to i tak najłagodniejszy wariant – ktoś nieżyczliwy mógłby pomyśleć, że MSZ-towi tak naprawdę w ogóle na tej sprawie nie zależy.

          Polacy na Litwie – wciąż piąte koło u wozu

          „Polityka zagraniczna jest najbardziej bezwzględną polityką. Tu nie ma miejsca na sentymenty. Jeśli jakiś kraj widzi możliwość wykorzystania słabości innego państwa, robi to bez skrupułów. Polska pozwala na osłabienie naszej pozycji, więc jest to wykorzystywane przez Litwę” – czy zgadzają się Państwo z tymi słowami? Sądzę, że tak. Zaskoczeniem będzie zapewne osoba ich autora. 

          Osobą, która je wypowiedziała, jest Jan Dziedziczak. W 2012 roku jako poseł opozycji dzisiejszy wiceminister spraw zagranicznych z ramienia PiS zdawał sobie sprawę z tego, dlaczego przegrywamy sprawę Polaków na Wileńszczyźnie. Oddajmy jeszcze raz głos Janowi Dziedziczakowi: 

          „…jak się pozwala na osłabienie Polski na arenie międzynarodowej […] to wysyła się w świat jasny sygnał, że Polska zgadza się na wszystko, Polskę można wykorzystywać jak się chce, bo nie broni swoich interesów” – mówił przed paroma laty w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl. 

          Zupełnie odmienną perspektywę wiceminister Dziedziczak prezentuje jako członek ekipy rządzącej. Krytykowana przez niego wcześniej postawa stała się jego własną, po objęciu stanowiska wiceministra. W odpowiedzi na interpelację nr 1277 „w sprawie stanowiska Ministerstwa Spraw Zagranicznych wobec dyskryminacji Polaków w Republice Litewskiej” zgłoszoną przez Roberta Winnickiego Jan Dziedziczak precyzuje, co jest priorytetem w stosunkach polsko-litewskich:

          Utrzymanie sojuszniczej jedności i solidarności, zwłaszcza w obliczu niekorzystnych zjawisk zachodzących w naszym środowisku bezpieczeństwa, jest kwestią absolutnie priorytetową. Polsce szczególnie zależy na zachowaniu politycznej spójności i niepodważalności sojuszniczych gwarancji bezpieczeństwa, zwłaszcza w kontekście prac poprzedzających szczyt NATO w Warszawie w lipcu 2016 r.” – czytamy w odpowiedzi polityka PiS. Status Polaków na Wileńszczyźnie nie jest kwestią priorytetową, mimo że Jan Dziedziczak, odpowiadający w imieniu MSZ Winnickiemu, zdaje sobie sprawę, iż „Republika Litewska do chwili obecnej nie wywiązała się ze swoich zobowiązań dotyczących ochrony praw Polaków na Litwie”. W tym kontekście cynicznie, a wręcz kłamliwie, brzmią słowa Michała Dworczyka sprzed wyborów, które jeszcze raz warto przypomnieć:

          „Dla nas ludobójstwo na Wołyniu, doły śmierci w podwileńskich Ponarach czy sytuacja polskiej mniejszości na wschodzie nie są i nigdy nie będą kwestią taktyki politycznej. W tych sprawach nasza pryncypialna postawa nie będzie podlegała dyskusji”. 

          Wątpliwości co do interpretacji linii obecnego kierownictwa Ministerstwa Spraw Zagranicznych rozwiewa odpowiedź na interpelację Roberta Winnickiego nr 383 „w sprawie egzekwowania praw Polaków mieszkających w Republice Litewskiej”:

          „W projektowaniu polskiej polityki wobec Litwy Ministerstwo Spraw Zagranicznych musi uwzględnić szerszy kontekst geopolityczny, a także wyraźne pogorszenie się sytuacji bezpieczeństwa, wywołane agresją Rosji na Ukrainę” – odpowiada z kolei inny polityk PiS, Konrad Szymański, sekretarz stanu w MSZ. Jak widać, w optyce obecnej władzy, interesy własnych rodaków na Wileńszczyźnie nie mieszczą się w „szerszym kontekście geopolitycznym”.

          Warto zaznaczyć, że Winnicki nie uzyskał odpowiedzi na ostatnie pytanie z interpelacji nr 383: „Czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych ocenia długofalową politykę Republiki Litewskiej wobec Wileńszczyzny jako dążenie do zmiany stosunków narodowościowych na niekorzyść ludności polskiej czy też ministerstwo tej oceny nie podziela?”. Jeśli bowiem trzeba by było udzielić odpowiedzi twierdzącej, a taka byłaby zgodna ze stanem faktycznym, to jednocześnie w myśl tego, co mówił Jan Dziedziczak w 2012 roku we wspomnianym wywiadzie dla portalu wPolityce.pl, należałoby stawiać w stosunkach z Wilnem kwestię Polaków na Litwie w sposób ultymatywny

          Jak natomiast widzi rozwiązanie tego problemu minister Waszczykowski? Sięgnijmy raz jeszcze do udzielonego portalowi Kresy.pl wywiadu:

          „Razem jesteśmy w NATO, w UE – należy to rozwiązywać w ramach tych instytucji, również w ramach stosunków bilateralnych poprzez spokojną perswazję i domaganie się  realizacji zobowiązań. Natomiast na pewno nie poprzez jakieś ultymatywne stawianie sprawy i szantażowanie Litwy jakimś oddaniem na pastwę rosyjskiego imperializmu. Tu należy znaleźć wyjście pośrednie, które będzie służyło naszym interesom, zarówno w kwestii bezpieczeństwa jak i Polaków mieszkających na Litwie”. O ile więc Waszczykowski zrobi wszystko, by Litwa nie padła łupem rosyjskiego imperializmu, to już tej samej determinacji brakuje, by Polacy na Wileńszczyźnie nie byli oddani na pastwę litewskiego szowinizmu.

          Warto zaznaczyć, że w lutym Wileńskie Forum Rodziców Polskich napisało list otwarty do MSZ, w którym informuje o dramatycznej sytuacji szkolnictwa polskiego na Wileńszczyźnie. O ile Sejm RP uznawał za stosowne wstawianie się za takimi osobami jak ukraińska pilot Nadia Sawczenko, która była więziona w Rosji, to tego typu wsparcia nie zainicjowano na forum parlamentu Rzeczypospolitej, choć większość sejmowa zdominowana przez PiS mogłaby taki dokument przegłosować.

          Białoruś – profity za polakożerstwo

          Złudzeń co do priorytetowego traktowania Polaków na Kresach nie ma także na odcinku białoruskim. Interpelacja Roberta Winnickiego nr 1275 „w sprawie utrzymywania przez polskiego podatnika telewizji Biełsat skierowanej do Białorusinów” zawiera 13 pytań do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ostatnie  nich dotyczy wyprodukowanego Telewizję Biełsat filmu szkalującego Żołnierzy Wyklętych. Winnicki pytał też, czy kierowany przez Agnieszkę Romaszewską kanał będzie nadal finansowany przez ministerstwo, a więc przez podatników. Odpowiedzi w imieniu MSZ udzielił wiceminister Jan Dziedziczak:

          „W 2016 r. planowane jest utrzymanie wsparcia TV Biełsat na dotychczasowym poziomie” – odpowiedział polityk PiS, świadom tego, że telewizja Romaszewskiej obraża pamięć Żołnierzy Niezłomnych.

          Okazało się również, że Polacy na Białorusi to dla obecnej władzy kwestia co najwyżej trzeciorzędna. Jak przyznał wiceminister Dziedziczak:

          „W 2015 r. MSZ przekazało na wsparcie TV Biełsat kwotę 17 mln zł. W 2016 r. planowane jest utrzymanie wsparcia TV Biełsat na dotychczasowym poziomie” – czytamy w odpowiedzi na interpelację Winnickiego. Zarazem ministerstwo przeznaczyło w 2015 roku 24 razy  [słownie dwadzieścia cztery razy] mniej środków finansowych na media polskie na Białorusi, niż otrzymuje od polskiego podatnika telewizja Biełsat, czyli 700 tys. złotych wobec wspomnianych 17 mln na telewizję Agnieszki Romaszewskiej:  „W latach 2014-2015 kompleksowy program wsparcia mediów polskich na Białorusi realizowała Fundacja Wolność i Demokracja w ramach projektu modułowego pn. „Polska Platforma Medialna na Białorusi”. Na realizację przedmiotowego projektu MSZ udzieliło wsparcia finansowego w łącznej kwocie 1,4 mln zł, z czego 700 tys. zł przeznaczono na dotację w roku 2015 r.” – oznajmia resort kierowany przez PiS.

          Jedno z pytań Winnicki poświęcił stosunkowi Agnieszki Romaszewskiej, dyrektorki Biełsatu, do Waldemara Tomaszewskiego – lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie:

          „Jakie jest oficjalne stanowisko Ministerstwa Spraw Zagranicznych wobec poglądu dyrektor telewizji Biełsat Agnieszki Romaszewskiej-Guzy, która w wywiadzie dla portalu Polityce.pl mówi, iż „ważne jest odsunięcie Tomaszewskiego [Waldemara – lidera Akcji Wyborczej Polaków na Litwie]?” – pytał poseł. 

          Dla Jana Dziedziczaka tego typu wypowiedzi nie stanowią najmniejszego problemu, mimo że przedstawia się on jako gorliwy zwolennik wspierania Polaków na Wileńszczyźnie. Polityk PiS odpowiada bowiem Winnickiemu następująco:

          „Uprzejmie informuję, że MSZ RP nie uważa za niezbędne komentowanie wypowiedzi dziennikarzy, takiego typu, jakie przywołano w interpelacji Pana Posła” – czytamy na stronach sejmowych. Dziedziczak nie czuje się zatem w obowiązku, by zdyscyplinować Romaszewską, było nie było podległego mu państwowego urzędnika i wziąć  w obronę przywódcę Polaków na Litwie. Kilka dni przed udzieleniem odpowiedzi Dziedziczak wizytował Wileńszczyznę, gdzie zapewniał naszych rodaków: 

          „Tematów jest bardzo wiele, bardzo wiele rzeczy trzeba poprawić i nasz rząd deklaruje, że zrobi wszystko, aby Wam pomóc”.

          Jak ta „pomoc” wygląda w praktyce, można się przekonać na własne oczy. Na Ministerstwie Spraw Zagranicznych pod kierownictwem PiS-u nie robi też wrażenia bezceremonialna szczerość dyrektorki Telewizji Biełsat. Robert Winnicki zapytał bowiem w tej samej interpelacji:

          „Czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamierza finansować z pieniędzy polskiego podatnika instytucję kierowaną przez Agnieszkę Romaszewską-Guzy, która w trakcie sprawowania swojej funkcji powiedziała w wywiadzie dla polskojęzycznego portalu na Litwie – ZW.lt, że „w zamian za pomoc nie należy niczego konkretnego wymagać” od wspieranej przez państwo polskie białoruskiej opozycji wobec władz w Mińsku?”. 

          Jest to kolejna wypowiedź, o odniesienie się do której i o wyciągnięcie konsekwencji z której zwrócił się do rządu Winnicki. Bezskutecznie. Okazuje się, że postawa antypolska jest naganna, chyba że ktoś pełni funkcję telewizji finansowanej przez polskiego podatnika, o czym wie MSZ. 

          „Dobra Zmiana” w dyplomacji

          Jednym z oddelegowanych na odcinek białoruski przez rząd PiS jest świeżo upieczony dyplomata, Marcin Wojciechowski. Ten były dziennikarz „Gazety Wyborczej”, niedoszły ambasador w Kijowie, a na dodatek relatywista wołyński, został I Radcą Ambasady RP w Mińsku, odpowiedzialnym za kontakty z mediami.

          Nominację na stanowisko ambasadora RP na Ukrainie zablokował już nowy rząd. Waszczykowski mówił o redaktorze Wojciechowskim następująco:

          „Oczywiście wobec kandydatury polskiego ambasadora na Ukrainie protestowałem jeszcze jako poseł PiS w poprzedniej kadencji Sejmu, również w ramach komisji do spraw zagranicznych”. Jak widać, w procesie przesiadania się z fotela posła opozycyjnego na fotel szefa MSZ nawet Witoldowi Waszczykowskiemu mogą się zmienić poglądy na osobę dziennikarza „Gazety Wyborczej”.  

          PiS jednak szybko się zrehabilitował nie tylko wobec redaktora Wojciechowskiego, ale także wobec ukraińskich sojuszników. Na stanowisko ambasadora w Kijowie powołany został Jan Piekło, który w zakresie gorliwości w reprezentowaniu ukraińskiego punktu widzenia może śmiało konkurować z redaktorem Wojciechowskim, o ile go nie przewyższa

          Za co PiS otrzymuje poparcie. Podsumowanie

          Gwoli uczciwości trzeba wspomnieć też o nowej Karcie Polaka, która daje więcej przywilejów niż dotychczas. Jest to jednak zmiana tylko pozornie in plus. Pilotujący projekt poseł Michał Dworczyk z PiS sam zresztą przyznaje, że przyczyni się na do depolonizacji Kresów.  

          W ten sposób za polskie pieniądze rękami niepodległego państwa polskiego zrealizujemy testament rosyjskich carów i bolszewików, by wypchnąć polskość raz na zawsze na zachód od Bugu. Z tym jednak, co może warto „docenić”, obecna władza się przynajmniej nie kryje. 

          Rządy „Dobrej Zmiany” poza nielicznymi i doraźnymi działaniami to systematyczne, umyślne i celowe spychanie kwestii Kresów Wschodnich na dalsze miejsca w hierarchii priorytetów w agendzie polityki zagranicznej. Przytoczone powyżej fakty, cytowane wypowiedzi samych polityków PiS-u, wnikliwie przepytywanych, pozwalają na formułowanie bardzo zdecydowanych i surowych dla obecnej władzy wniosków. W długotrwałej strategii rządów PiS kwestia zachowania polskości w przyszłych pokoleniach na Wschodzie nie odgrywa żadnej znaczącej roli. Antypolskie wypowiedzi prominentnych dyplomatów, polityków czy dziennikarzy są nie tylko ignorowane, ale wręcz nagradzane czy to stanowiskami, czy to zastrzykiem publicznych pieniędzy.

          Nie da się ukryć, że w związku z powyższym takie działania rządu PiS noszą znamiona zdrady. Jedynym sposobem na wyegzekwowanie właściwej postawy, zgodnej z polskim interesem, jest wycofanie poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości i zakomunikowanie pochodzącym spoza systemu siłom opozycyjnym, że Kresy Wschodnie oczekują na ofertę polityczną z ich strony. Doświadczenie nauczyło nas wszystkich, że popieranie w ciemno i za darmo danego środowiska politycznego tylko za posługiwanie się retoryką patriotyczną, nic nie daje. „Czyny, nie słowa” – pamiętacie Państwo, kto posługiwał się tym hasłem?

          Tomasz Jasiński

          źródło: http://www.kresy.pl/publicystyka,analizy?zobacz%2Fjak-prawo-i-sprawiedliwosc-oszukalo-i-zdradzilo-kresowian

  10. mgrabas Says:

    źródło: http://wirtualnapolonia.com/2015/09/16/jaro-gawin/

    • mgrabas Says:

      „Posted by Administrator on wrz – 3 – 2015

      Władze Gdańska zdecydowały, że uchodźcy z Afryki będą mogli ubiegać się o mieszkania komunalne. Tymczasem w samym Gdańsku jest 1830 rodzin oczekujących na mieszkanie komunalne… Poczekają znacznie dłużej? (…)”

      źródło: http://ndie.pl/gdansk-mieszkania-komunalne-dla-uchodzcow-nie-polakow/


      „autor: Ewa Andruszkiewicz źródło: Naszemiasto.pl 2015-09-06, Aktualizacja: 2015-09-07 10:16

      Mieszkania komunalne na Chełmie. 48 rodzin będzie mogło się wprowadzić [ZDJĘCIA]

      źródło: http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/mieszkania-komunalne-na-chelmie-48-rodzin-bedzie-moglo-sie,3498733,artgal,t,id,tm.html

      • mgrabas Says:

        „Tomasz Molga 14 września 2015

        Właściciel Amrit Kebab nie chce uchodźców w Polsce. „Widzę te twarze i wstyd mi. Narobią tylko bałaganu”


        Jako syryjski imigrant mógłby być przykładem sukcesu, jednak Ghaze Abdulloh nie chce, aby Polska przyjmowała i pomagała tysiącom przybyszów. • arch. Ghaze Abdulloh, YouTube

        Nawet niektórzy Syryjczycy są przeciwni pomaganiu migrantom. – Prawdziwi uchodźcy to może jedna piąta tego tłumu. Większość chce łatwego życia na zasiłku, który obiecała Angela Merkel – mówi Ghaze Abdulloh, właściciel znanych w Warszawie restauracji Amrit Kebab.

        Co Pan czuje widząc relacje telewizyjne o uchodźcach i imigrantach?

        Ghaze Abdulloh: Jestem zakłopotany. Zapewniam, że większość z nich nie musiała uciekać z własnych domów z powodu wojny. Rozpoznaję tam Erytrejczyków, Marokańczyków. Owszem, są też Syryjczycy. Cały czas dostaję SMS-y i wiadomości na Facebooku. W rodzaju: „Jedziemy do Niemiec, pomieszkać u Angeli”

        Zatrudniłby Pan kogoś z imigrantów czy uchodźców u siebie w restauracji?

        W mojej restauracji ludzie ciężko pracują, bo kanapkę kebab trzeba umieć zrobić w 9 sekund. Karmimy 5 tys. ludzi dziennie. A ci imigranci nie chcą ciężkiej pracy. Dostaję więc mnóstwo pytań w rodzaju, jak przedostać się z Polski do Niemiec. Jak urządzić się w Niemczech. Zapewniam was wszystkich, że Polska nie jest celem tej migracji.

        Słyszał pan o Syryjczykach, którzy w Polsce otrzymali pomoc, ale woleli uciec do Niemiec?

        Polacy są oburzeni dlatego to wytłumaczę. Akurat znam jedną z tych rodzin. To moja znajoma, która napisała na Facebooku, że nareszcie jest w Niemczech. Ona nie będzie mieszkać w polskiej parafii, bo jej ojciec jest znanym biznesmenem w Damaszku, a mieszkają w najdroższej dzielnicy Baktuma. Tacy ludzie korzystają z pomocy – by jako syryjscy uchodźcy uzyskać prawo stałego pobytu w UE i swobodnie podróżować. Mówię to po to, aby przekonać Polaków, że pomoc udzielana pod wpływem emocji, bez zastanowienia i każdemu, trafi do niewłaściwych osób.

        Jest jakiś sposób, aby w fali imigrantów wyłowić tych naprawdę poszkodowanych przez wojnę?

        Raczej nie. Z tego co słyszałem, ci ludzie nie chcą już poddawać się kontroli i rejestracji na granicy, niszczą swoje paszporty. Ja na przykład poznałbym Marokańczyka po akcencie, a taki pogranicznik już nie. Z kolei jak byłem w Turcji, to facet na ulicy proponował mi kupno syryjskiego paszportu za 1000 euro. Z drugiej strony, nikt nie będzie oficjalnie rozmawiał ze służbami Asada, które powiedzmy sobie, dość dobrze orientują się kto ucieka przez granicę. I znowu pokażę wam coś z Facebooka. Jest taki chłopak, który niedawno jako żołnierz twierdził, że służy Bogu, a teraz się ironicznie pisze, że służy Niemcom podając hot-dogi.


        Ghaze Abdulloh, przekonuje, że wśród rzekomych uchodźców znajdą się tacy jak ten•Facebook

        Wielu ekspertów przekonuje, że Polska mogłaby skorzystać na przyjęciu uchodźców i imigrantów, bo Syryjczycy są wykształceni, a swoją przedsiębiorczością mogą wiele wnieść nawet do naszej gospodarki.

        Tak mówi ktoś, kto nie rozumie realiów. Jeśli syryjski stomatolog straci dom na wojnie, to przeprowadzi się do Libanu, Turcji czy Jordanii i nie musząc uczyć się języka, będzie zarabiał dwa razy więcej niż polski dentysta. Ci, którzy szturmują granice, to w większości słabo wyedukowani ludzie z pustyni. Zobaczcie jaki bałagan zostawiają za sobą. Wstyd mi. Przykro mi to mówić jako dumnemu Syryjczykowi. Oni usłyszeli, że Niemcy przyjmują wszystkich, więc porzucają dobytek i jadą po łatwe życie. Co oni wniosą? Koran pod pachą.

        Skąd ta pewność?

        Trzy dni temu byłem w Damaszku, jadłem kolację ze znajomymi w restauracji. Na ulicach widać normalne życie. W nadmorskich hotelach Latakii ludzie tańczą na basenie przy najnowszych przebojach. Dlaczego tam nie widać wielkiej ucieczki?

        Łatwo powiedzieć, akurat tam nie toczy się wojna.

        Fala migracji liczona w setkach tysięcy ruszyła dopiero wtedy, gdy rozeszła się wieść, że Niemcy i Europa przyjmą każdego uchodźcę. Po drugie mafia handlująca ludźmi dogadała się z gangami z Kosowa. Tak powstał ten nowy szlak przez Turcję, Grecję, Bałkany na Węgry. Dlaczego większość to mężczyźni? Trudy wyprawy ciężko wytrzymać. Mężczyźni liczą na to, że po pierwszych zasiłkach będą w stanie opłacić podróż swoim żonom i dzieciom. Jeśli na osobę Niemcy oferują 500 euro zasiłku, to łatwo policzyć ile dostanie mąż, żona z dwójką dzieci. W Polsce imigrant nie zarobi 9 tys. złotych miesięcznie.


        Moi pracownicy noszą polskie, narodowe barwy to gest dla kraju, który dał mi szansę – mówi Ghaze Abdulloh•YouTube.com / Amrit Kebab

        Chyba że jak pan założy knajpę i będzie smażył kebab, falafel…

        Dobre sobie. Chyba pan nie wie, ile kosztują inwestycje w gastronomię?

        Czytałem, że przyjeżdżając do Polski miał pan garść dolarów.

        Jeśli 200 tys. ktoś nazywa garścią… Miałem inną motywację. Zakochałem się w mojej żonie Justynie, chciałem tutaj żyć i pracować. Żeby zainwestować w Amrit Kebab sprzedałem mieszkanie w Syrii i pożegnałem się z rodziną, która 50 lat prowadzi biznesy restauracyjne w Damaszku. Nie chciałem otwierać, jak inni, jakiejś brudnej budki kebabem z mrożonego mięsa. Celowałem w coś w rodzaju McDonalds’a. Chciałem zmienić wizerunek kebabu w Polsce, do dziś pokutuje opinia, że to słabe jedzenie podawane z okienka. Gdyby od początku był serwowany w formie restauracyjnej, inaczej byłby postrzegany.

        Nie ma Pan współczucia dla migrantów skoro 10 lat temu sam pan nim był?

        Zdecydowałem się na rozmowę, aby uzmysłowić Polakom, że ten kraj angażuje się w coś, co go nie dotyczy. Niezależnie od motywacji ci ludzie nie chcą do Polski i stąd uciekną, co tylko będzie prowokować dalsze problemy. Ponadto nie wszyscy ci imigranci muszą szturmować europejskie granice, bo ich domy spłonęły, nie wszyscy są skrzywdzeni wojną. Tak naprawdę nie wiemy komu pomagamy. I dlatego bardziej rozumiem tych ludzi, którzy obawiają się, że przybysze narobią tu bałaganu.

        Przeczytaj, jak finansista z Libanu, który pracuje w Polsce, odpowiada na ten wywiad.

        Jest reakcja szefa Amrit Kebab na wywiad: Podtrzymuję wszystkie słowa.”

        źródło: http://natemat.pl/154119,wlasciciel-amrit-kebab-widze-te-twarze-i-wstyd-mi-narobia-balaganu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s