Iść czy nie iść na „wybory” prezydenckie i dlaczego?

Stanowiska, opinie i refleksje na ten temat – do przemyślenia i ewentualnej dyskusji – w osobnych komentarzach.

Odpowiedzi: 27 to “Iść czy nie iść na „wybory” prezydenckie i dlaczego?”

  1. mgrabas Says:

    „Walerian Dabrowski · 22 kwietnia o 01:31

    Jedyną pokojową możliwością protestu jest pójście masowe na wybory powodujące konsolidację społeczeństwa, zabranie ze sobą kart do głosownia a następnie zliczenie ich. Niepójście czyli bojkot to nic innego jak bierne oddanie walkowerem naszej Polski w ręce okupanta. Wtedy nawet nie muszą fałszować. Oni pójdą wszyscy i w raporcie napiszą np. Głosowali 38.6% uprawnionych, 100% oddało ważne głosy na następujących kandydatów, czyli ich kandydatów ponieważ na ich listach Polaków NIE MA. DOTARŁO?”

    źródło: http://wiadomosci.robertbrzoza.pl/polska-kolonia/kto-wygra-wybory-prezydenckie/?fb_comment_id=fbc_375622589229049_379900842134557_379900842134557#fdedb964cea599


    od mg: mam inne zdanie w kwestii udziału w „wyborach” – moja odpowiedź jest tu: https://7777777blog.wordpress.com/2015/04/19/wolanie-o-ratunek-dla-polski/#comment-53742

  2. mgrabas Says:

    „Jacek Puchnowski:

    (…) A kwitując Pana stwierdzenie o udziale w wyborach jako „aktu zdrady” warto mieć na uwadze, że nawet w „uczciwej demokracji” trzeba jakoś głosować. Może nie tajnie a jawnie, żeby wyeliminować raz na zawsze „kanty wyborcze”. Ale jakoś się określać w sprawach dyskusyjnych, czy decyzyjnych. Więc radykalizacja prowadzi zawsze do „wylewania dziecka z kąpielą”, po czym galopowania mu na ratunek, żeby się całkiem nie utopiło. (…)


    (…) Dziękuję za poparcie bezwzględnej jedności. Może Pana tekst uzmysłowi wszystkim, że w sytuacji, kiedy liczy się tylko głosy ważne, nie wykazując ilości „złych”, które pokazałyby przynajmniej co Naród myśli o wyborze klik partyjnych, nie oddanie głosu nie ma dla nich żadnego znaczenia. Przecież ktoś nie uczestniczący w wyborach, może być nieobecny z różnych „przyziemnych powodów”, a nie protestu. A udział w głosowaniu i oddanie „złego” głosu przynajmniej w sprawozdaniach z wyborów pokaże, że „protestujemy”. Ale jak wyżej Pan przeczytał możemy być uznani za „zdrajców” głosując. Problem bierze się z tego, że Konstytucja nie określa „quorum ważności” wyborów. Gdyby było napisane „wybory są ważne przy udziale ważnych głosów 50% +1 lub minimum 66%” to może mielibyśmy jakiś wpływ. A tak to do wyborów pójdzie parę tysięcy partyjniaków (bez współmałżonków, dzieci, rodzin, kolesiów, przyjaciół), zatrudnianej ich administracji i dokonają WAŻNEGO WYBORU i zasiądą przy korycie. Ale zostało to ustawione tak specjalnie – obecnie ci co nie chodzą na wybory najczęściej mi mówią: „Panie Komandorze, a co to zmieni, nic nie zmieni, będzie stale jak jest, to po co mamy chodzić, nie mamy na kogo głosować, a na tą klikę partyjną nie będę” i kropka.
    Zatem dopóki nie będziemy mogli wybierać prawdziwych przedstawicieli, ale co najważniejsze potem ich z tego rozliczać, możemy sobie pogadywać, rozmawiać, roztrząsać, na SKYP-ie i na spotkaniach – w nieskończoność. Dlatego moja propozycja jest prosta. Nie roztrząsać. spotkać się, powiedzieć sobie „robimy swoje wybory” i dopiero wtedy będziemy poprawiać, zmieniać. Zwyczajnie, aby to robić trzeba mieć MOŻLIWOŚCI DOKONYWANIA ZMIAN, a nie wypisywać najwspanialsze projekty jaka ta Polska powinna być. Mamy mądrych ludzi, jak będzie trzeba to napiszą lepiej od najwspanialszych posłów. (…)”

    źródło: https://7777777blog.wordpress.com/2015/04/19/wolanie-o-ratunek-dla-polski/#comment-53431

  3. mgrabas Says:

    „Stanowisko WPS wobec wyborów prezydenckich 2015

    (…) Za tydzień , 16 marca upływa termin zgłaszania przez komitety wyborcze kandydatów na urząd prezydenta RP. Ostateczną datą weryfikującą nie tyle popularność i poparcie społeczne, co stopień powiązania kandydatów z systemem okrągłostołowym, będzie data 26 marca 2015 r.

    Wówczas pełnomocnicy komitetów wyborczych kandydatów na prezydenta złożą formularze list poparcia uzyskane sposobem, nad którym tak naprawdę nikt nie ma kontroli. Formalna weryfikacja list poparcia przez Państwową Komisję Wyborczą jest jedynie listkiem figowym przykrywającym już na etapie „zbierania” poparcia wstydliwy proces deformacji i manipulacji wolą narodu.

    Układ magdalenkowy, mający na wiele sposobów dostęp do systemu PESEL, nie ma żadnych problemów ze skompletowaniem list poparcia. W gorszej sytuacji są tzw. poza systemowi kandydaci. Ci zmuszeni są do mozolnego kompletowania ok. 120-130 tys. deklaracji poparcia, aby mieć pewność, że PKW spośród nich wybierze minimum 100 tys. niewadliwych formalnie głosów poparcia.

    Gdy dotrzemy do magicznej daty 26 marca 2015 r. wtedy dopiero tak naprawdę zacznie się kampania wyborcza. Ale i wówczas mafijny system magdalenkowy ma wiele sposobów, aby z kampanii zrobić karykaturę, gdyż już obecnie wyrażany jest oficjalny pogląd, że „poważnymi „ kandydatami są tylko dwaj kandydaci – wystawieni przez PO i PiS, a zatem kandydaci w stu procentach partyjni, pomimo, że formalnie komitety wyborcze kandydatów na prezydenta działają w formule komitetów wyborczych wyborców.

    Następna farsa dotyczy systemu finansowania kampanii kandydatów na prezydenta. Niemal wszyscy tzw. systemowi, okrągłostołowi kandydaci, posiadający zaplecze partii parlamentarnych, korzystają z dotacji budżetowych do funduszy partyjnych, czyli de facto pośrednio finansowani są z podatków obywateli. Natomiast kandydaci pozaparlamentarni, a zwłaszcza poza systemowi ( gdyż tu nie zachodzi tożsamość) zdani są na dobrowolną hojność obywateli.

    Całkowita asymetryczność zachodzi w dziedzinie dostępu do mediów. „Żelaźni” kandydaci PO i PiSu oraz ich nieudolne tło w postaci pozostałych kandydatów partii parlamentarnych, to główni aktorzy mediów już nie tylko od dnia formalnego rozpoczęcia kampanii wyborczej, ale znacznie wcześniej. Zaś obecnie, jeszcze przed krótkim, dwutygodniowym okresem tzw. bezpłatnych audycji wyborczych w TVP i PR, obserwujemy niemal całkowite zdominowanie przekazu medialnego przez dwóch kandydatów- B. Komorowskiego i A. Dudę.

    Odrębną sprawą jest format kandydatów. Ich powaga państwowa, doniosłość programów oraz przywódcze cechy osobowościowe. Pomimo, że na dzień 9 marca 2015 zgłoszonych zostało już 21 kandydatów, a należy się spodziewać dalszego parcia na pałac i zgłoszenia się jeszcze kilku kandydatów – to nie przekłada się to na ich rangę, stosowną do wielkich wyzwań przed jakimi stoi Polska i Europa.

    Na koniec należy wspomnieć o sprawie najważniejszej jaką jest stan świadomości narodowej i gotowość Polaków do działań na rzecz odzyskania państwa z rąk magdalenkowej, okrągłostołowej mafii i bezkarnych, gospodarczych i medialnych okupantów zagranicznych. Niestety póki co konsumpcjonizm i atrofia narodowego, suwerenistycznego myślenia oraz praktyka małej stabilizacji za wszelką cenę, dominują w postawach większości Rodaków.

    W tej sytuacji jedynym zachowaniem wyborczym odpowiedzialnie myślących środowisk politycznych jest bojkot zbliżających się wyborów. Ale rozumiany nie jako wycofanie się z życia politycznego i publicznego lecz wręcz przeciwnie- bojkot aktywny, dążący do obnażenia wyłącznie destrukcyjnego charakteru obecnych władz, jak i bezprogramowości oraz antypolskości głównych sił opozycyjnych, które tak jak i obecne władze wywodzą się z układu okrągłostołowego i wpisują się w niebezpieczny proces wasalizacji i marginalizacji Polski.

    Aktywny bojkot ma na celu delegitymizację okrągłostołowych i kolaborujących z systemem kandydatów oraz poruszenie świadomości Polaków i włączenie większości z nich w proces odzyskiwania Polski. Musimy od nowa zbudować polskie instytucje życia państwowego i narodowego. Musimy powołać Obywatelskie Zgromadzenie Narodowe, wyłonić Polską Radę Stanu i narodowego prezydenta – nie bacząc na plany polityczne pookrągłostołowej mafii.

    Prezes Stowarzyszenia

    Wierni Polsce Suwerennej

    Paweł Ziemiński”

    źródło: http://wiernipolsce1.wordpress.com/informacje/

  4. mgrabas Says:

    „23/04/2015 by opolczykpl

    Zamierzałem bojkotować ten temat, ale przed rzeczywistością trudno jest uciec. Zbliża się farsa „wyborów” prezydęta (prezydenta nie mamy jako zgnojony, zniewolony i rozszabrowany jewrobarak) i ze wszystkich stron zalewany jestem dyskusjami i nawoływaniami do udziału w tej farsie. Istnieją w Polsce dziesiątki, jeśli nie setki niszowych grupek czy samotnych samozwańczych liderów tworzących programy, konstytucje i nawołujących do „zjednoczenia” się Polaków i poparcia go/ich w wyborach (o tym w skrócie napiszę później).
    .

    Argumentów przeciwko udziałowi w tych hucpach jest wiele.
    .
    – Bydełko wyborcze jest ogłupione propagandą żydo-mediów, nie ma zielonego pojęcia o otaczającym świecie i o tym, co w Polsce jest grane i wybiera głównie agenturę okupanta. Tego nie przeskoczymy. Durnie wybiorą żydowskich demagogów i obiecywaczy złotych gór.
    – Farsa jest organizowana przez okupanta i na warunkach okupanta.
    – Farsa wyborcza legitymizuje okupanta.
    – Szansę na dobre wyniki mają tylko partie/organizacje (i ich kandydaci)
    a) mające szeroki dostęp do mass mediów, zwłaszcza do telawiwzorni
    b) mające gwarancję wsparcia przez co najmniej część tych mediów
    c) posiadające rozbudowane zaplecze organizacyjne w całej Polsce
    d) posiadające pieniądze potrzebne na kampanię
    .
    Farsy wyborcze są manipulowane na wiele sposobów głównie przez żydo-madia. Nagłaśniani są w nich wyłącznie kandydaci/partie agenturalne. Nieagenturalne są albo kompletnie ignorowane, albo ośmieszane i oczernianie. Kandydaci/partie nieagenturalne mające nieco większą popularność muszą liczyć się z różnymi prowokacjami i fingowanymi przez służby/media skandalami (np. obyczajowymi czy „korupcyjnymi”). Kolejna manipulacja – przed farsami ogłaszane są różne – zawsze wymanipulowane – sondaże, które mają spory wpływ na niezdecydowanych (a tych wśród bydełka wyborczego mogą być miliony). Często niezdecydowani głosują na kandydatów/partie mające największe szanse na zwycięstwo. Te sondaże to zwykła psychomanipulacja.
    .
    Farsa prezydęcka
    .
    Nawet nieoczekiwane zwycięstwo w farsie „prezydęckiej” niewiele nam da. Prezydęt w III RP to funkcja głównie reprezentacyjna. Bieżącą polityką (realizacją wytycznych płynących z bilderbergowskiej Brukseli, Telawiwu i Waszyngtonu) zajmuje się żont a nie prezydęt. On nie żondzi. Belweder to tylko sukces prestiżowy. Choć przydatny dla żondzoncej agentury – „swój” prezydęt nie zawetuje agenturalnych uchwał knessejmu. Natomiast „konkurencyjny” może to zrobić.
    .
    Farsa knessetowa
    .
    Wprowadzenie nawet 10-20 % nieagenturalnych posłów (w chwili obecnej marzenie ściętej głowy i science fiction) niczego nie zmieni (przypominam los Samoobrony i Andrzeja Leppera). Agenturalne partie i tak przegłosują co zechcą. Konieczne byłoby zdobycie od razu absolutnej większości – ponad 50 %. A jeszcze lepiej „konstytucyjnej” większości – ponad 2/3 foteli – bo wtedy można zmienić konstytucję i ew. odrzucać veto prezydęta. Ale to kompletna abstrakcja.
    .
    Ale puśćmy wodze fantazji. Wymyśliliśmy świetny program, przekonaliśmy do niego mimo braku dostępu do żydo-mediów większość bydełka wyborczego i wygrywamy farsę prezydęcką i knessejmową. Mamy Belweder i tworzymy rząd. Ale to jeszcze niczego nie zmienia. Bo co zrobimy z wieloma instytucjami państwowymi, w których setki tysięcy kretów służy okupantowi. Musimy mieć nie tylko Belweder i 300 posłów. Musimy mieć tysiące mądrych ludzi do obsadzenia nimi wszystkich ważnych funkcji w:
    – mediach (telewizja, radio, gazety)
    – bankach
    – sądownictwie (trybunał konstytucyjny, sąd najwyższy, sądy (karne i cywilne) wojewódzkie i rejonowe)
    – prokuraturze (jak wyżej – od góry do dołu))
    – policji (jak wyżej – od góry do dołu))
    – wojsku (jak wyżej – od góry do dołu))
    – tajnych służbach, służbie granicznej, zdrowia, szkolnictwie, Sanepidzie (aby nas nie wytruli) itd.
    – ministerstwach (ministrowie, wiceministrowie, kierownicy departamentów i ich zastępcy itd.)
    – administracji państwowej (od urzędów centralnych poprzez wojewódzkie po powiatowe i miejskie).
    .
    Jeśli nie obsadzimy swoimi ludźmi wszystkich kluczowych stanowisk w życiu publicznym w państwie musimy liczyć się z sabotowaniem przez agenturę okupanta wszystkich decyzji i posunięć nowego nieagenturalnego rządu. Jakie mamy jednak realne szanse na zgromadzenie pod naszym sztandarem tysięcy mądrych, odpowiedzialnych ludzi mogących sprostać tym wyzwaniom? A co najważniejsze – jakie mamy szanse wygrać wybory z programem Polski opartej o Rosję? Obecnie ZEROWE. Wprawdzie wojny z Rosją nie chce zdecydowana większość Polaków, ale nie oznacza to, że wszyscy oni chcą sojuszu z Rosją. Rusofobia dzięki żydowskiej i kościelnej propagandzie nadal jest w Polsce zjawiskiem masowym. Ani PiSdzielcy, ani POpierdoleńcy nie chcą sojuszu z Rosją. Katolactfo chce Polski przykutej do Watykanu, „wykształciuchy” uważają Polskę za należącą do (anty)kultury zachodu i obecnie tego nie przeskoczymy. Chcąc wygrać farsę wyborczą przy obecnym odmóżdżeniu tej części Polaków, który łazi na wybory trzeba mieć program prozachodni. Tylko wtedy można mieć szansę na sukces.
    Po co więc mamy próbować z naszym programem w tej farsie uczestniczyć? To zwykła strata czasu.
    .
    Największym problemem na drodze do odzyskania Polski jest właśnie odmóżdżone bydełko wyborcze – milionowe rzesze ogłupionego polactfa (nie mylić z Polakami). I niemożność dotarcia do milczącej części Polaków (50 % olewających farsy). Większość z nich polityką w ogóle nie interesuje się i do nich nie dotrzemy. Dopiero pogłębiająca się nędza i głód być może wyprowadzą ich kiedyś na ulicę.
    .
    Zawracanie sobie głowy farsą wyborczą, a zwłaszcza udział w niej to strata czasu i uwiarygadnianie okupanta. I kolaboracja z nim.
    Nie głosuję bo nie kolaboruję. I w farsie wyborczej nie partycypuję. Nie legitymizuję okupanta.

    .
    A teraz jeszcze o hasłach zjednoczenia się Polaków…
    .
    Polacy nigdy nie byli jednością. Nawet w najbardziej dramatycznych dla Polski okresach. Gdy trwała I wojna światowa jedni chcieli odbudowywać państwo w oparciu o Rosję, inni w oparciu o Austrowęgry i Niemcy. Podczas II wojny nawet podziemie zbrojne było rozbite – mieliśmy AK, NSZ, BCh, a nawet AL i GL. Które niekoniecznie nawzajem sią kochały.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwardia_Ludowa_WRN#Represje_ze_strony_Narodowych_Si.C5.82_Zbrojnych
    .
    Przy obecnym rozbiciu, skłóceniu i ogłupieniu Polaków zjednoczenie nas jest fizyczną niemożliwością. Twardy elektorat bandy czworga i jej odprysków czy tzw. „niezależnych” kandydatów nie zjednoczy się. PiS-owcy z PO-wcami nigdy nie wystąpią wspólnie przeciwko POPiS-owi. Prawica nie zjednoczy się z lewicą (nie mam ny myśli pseudo-lewicowej SLD kochającej żydo-kapitalizm). Prawdziwa lewica chce nacjonalizacji banków i przynajmniej kluczowych gałęzi gospodarki. Prawica chce suwerennego państwa (choć wielu tzw. „prawicowców” nie widzi potrzeby wyjścia z jewrounii, która suwerenność państwa czyni fikcją) i „wolnego rynku”. Co silne suwerenne państwo także czyni fikcją. Dlaczego? Państwo musi kontrolować gospodarkę i czerpać z niej dochody na utrzymanie aparatu państwowego, rządu, parlamentu, policji, wojska, bezpłatnej oświaty, służby zdrowia, ambasad, służb granicznych itd. Natomiast „wolny rynek” sprawi prędzej czy później, że cała gospodarka wyląduje w obcych rękach i przynosić będzie zyski obcym – a nie państwu.
    .
    Przy demagogii „wolnego rynku” nie zapominajmy czym on faktycznie jest – rzeczywisty „wolny rynek” w obecnych realiach przypominałby wpuszczenie płotek do wielkiego morskiego akwarium z rekinami i powiedzenie im – a teraz możecie konkurować z rekinami o żer. Głównym faktorem tzw. „wolnego rynku” są bandyckie banki mające prawo tworzenia pieniędzy z niczego i puszczenie ich w obieg jako „kredytów”, które „kredytobiorcy” muszą spłacać – wraz z odsetkami. Im – właścicielom banków – nie urzędnikom bankowym jak dyrektorzy czy członkowie rad nadzorczych – ale właścicielom – Rothschildom, Rockefellerom & reszcie żydowskiej banksterskiej spółki pieniędzy nie zabraknie nigdy. Ciągle, dzień w dzień ich banki tworzą nowe pieniądze z powietrza i one wracają do nich w postaci spłat „kredytów”. Mają więc oni dość pieniędzy na powolne wykupowanie wszystkiego. Ponadto na zachodzie istnieje wiele potężnych koncernów (korporacji) które w warunkach „wolnego rynku” i braku regulacji przez państwo „pożrą” wszystkie „płotki”. Ich rzeczywistymi właścicielami – posiadaczami większości akcji – jest żydo-banksterska sitwa. No i jest jeszcze giełda, która jest zwykłym oszustwem i jedną wielką finansową hucpą.
    http://www.prisonplanet.pl/ekonomia/eksperci_przyznaja_iz,p969040278
    Te trzy faktory – żydowskie prywatne banki, ponadnarodowe korporacje w łapskach żydo-banksterów i kontrolowana przez nich giełda czynią „wolny rynek” jednym wielkim oszustwem. Jest to powolne przywłaszczanie sobie majątków narodowych całego żydo-zachodu przez żydo-banksterską sitwę. Propaganda żydowskiego proroka prywatyzacji Goldberga vel Korwina Mikke o „bogactwie i dobrobycie”, jakie nas rzekomo czekają, gdy wprowadzimy „wolny rynek” i wszystko sprywatyzujemy jest jednym wielkim żydowskim oszustwem. „Wolny rynek” to wydanie majątku narodowego na żer żydo-banksterów i ich pociotów i pobratymców. (…)”

    źródło: http://opolczykpl.wordpress.com/2015/04/23/farsy-wyborcze-w-warunkach-tzw-demokracji-parlamentarnej/

  5. mgrabas Says:

    „17.
    RomanK said

    2015-04-24 (piątek) at 18:17:22

    Panie BImbus wie pan gdzie oni maja glosy??? motocyklistow??? rolnikow….rowerzystow :-)))) byle przyszli na „wybory” i byle wierzyli ze maja wybor // niech beda BImbusie… byle przyszli do lokalu wyborczego niech glosuja na siebie samych, na psa..byle w lokalu wyborczym,….:-)))”

    źródło: http://marucha.wordpress.com/2015/04/24/nocne-wilki-nie-przejada-wielkie-zwyciestwo-polskiego-oszoloma/#comment-474398

  6. mgrabas Says:

    BOJKOT Wyborów Prezydenckich 2015 to narodowy obowiązek

  7. mgrabas Says:

    „niedziela, 15 kwietnia 2012

    Masoneria i tzw. polska prawica

    Jak czytam u Gajowego Maruchy już nie tylko bracia Kaczyńscy, Jan Olszewski ale również Antoś Macierewicz kuma się z braćmi fartuszkowymi. Dawno powtarzam: albo nowa siła polityczna i społeczna powstanie w Polsce, albo wybory to decyzja czy się chce być upieczonym, czy ugotowanym!

    Autor: Andrzej Wronka”

    źródło: http://www.andrzejwronka.blogspot.com/2012/04/masoneria-i-tzw-polska-prawica.html

  8. mgrabas Says:

  9. mgrabas Says:

    załóżmy taką hipotetyczną sytuację: w rodzinie są 2 osoby, obie zdecydowały się iść zagłosować na jednego z dwóch kandydatów podanych przez tzw. „państwową komisję wyborczą”; każda z tych dwóch głosujących osób zagłosowała na innego kandydata, dzięki czemu „wybory” odbyły się i uznano je za „ważne”
    proszę sobie teraz odpowiedzieć: co takiego się stało, komu to służy i czy udział w „wyborach” w takiej sytuacji miał sens?
    odpowiedzi na powyższe pytania znajdują się tu: https://7777777blog.wordpress.com/2015/02/14/zadania-domowe-do-odrobienia/#comment-52369
    co więc należy zrobić zanim będzie można pójść na prawdziwe wybory? to jest właśnie jednym z zadań domowych do odrobienia: zrozumieć sytuację i uświadomić ją innym domownikom

  10. mgrabas Says:

    okupant tak długo wygrywa, jak długo, używając środków masowej manipulacji, przekonuje Polaków, że od Polaków zależą wyniki „wyborów” zawsze organizowanych przez okupanta i zawsze na jego warunkach!

    https://7777777blog.wordpress.com/2015/02/14/zadania-domowe-do-odrobienia/comment-page-1/#comment-53593

    okupant przewidział również plan B – dlatego „polski” sejm uchwalił Polakom niewolnicze „prawo” ubezwłasnowolniające Polaków w każdej dziedzinie – na wypadek gdyby Polacy nie chcieli podporządkować się odgórnym nakazom i zakazom antypolskiej władzy udającej Polaków

    • mgrabas Says:

      • mgrabas Says:

        „by rzeczpospolitapolska 11 Maj 2015 · 13:42

        Narodowy BOJKOT hucpy wyborczej nadal aktualny!

        (…)

        Wynik wyborów nie ma żadnego związku z oddanymi głosami. Te wybory ujawniają także inną dramatyczną prawdę, że świadomość polityczna Polaków stoi na bardzo niskim poziomie (film poniżej) – jednak nad tym pracują od 25 lat żydowskie media i opanowana przez żydostwo oświata. Musimy zacząć o tym mówić otwarcie, coraz więcej i coraz głośniej. Naszym największym wrogiem jest wróg wewnętrzny – jest żydowska V kolumna, która po 1989r. opanowała wszystkie sfery funkcjonowania państwa. I jeśli chcemy dokonać jakichś autentycznych zmian w naszej ojczyźnie, oddalić zagrożenie wojną, uruchomić rozwój gospodarczy, zlikwidować bezrobocie, ten syjonistyczny rak musi zostać wycięty z organizmu naszego państwa.

        Nie poznamy prawdziwych wyników wyborów, żydo-reżim nie przyzna się przecież do wyborczej klęski. Fakt, że nie rozstrzygnięto wyborów już w pierwszej turze świadczy o niskiej frekwencji i o tym, że większość głosów z pewnością otrzymali kandydaci tzw. antysystemowi. Z tego też powodu żydo-reżim postanowił obdzielić „antysystemowca” Kukiza aż 20% głosów dając mu zaszczytne trzecie miejsce. Nie przypadkowo zresztą Kukiz stał się politycznym beneficjentem żydo-reżimu. Lansowane przez niego JOW-y (jednomandatowe okręgi wyborcze) – główny i jedyny punkt jego wyborczego programu ! -, ma właśnie zabetonować polityczną scenę, a więc na zawsze oddać władzę dwóm żydowskim, syjonistycznym partiom, PO i PiS – ale to dopiero jesienią, po wyborach parlamentarnych.

        I jest bardzo prawdopodobne, że żydo-reżim będzie dążył do takiej właśnie zmiany (JOW-y będą zapisane w konstytucji), ponieważ nie jest już w stanie wykreować nowej żydowskiej partii, a dąży do zapewnienia sobie władzy nad Polakami w przyszłości i to już tej najbliższej. Żydowska, syjonistyczna retoryka zaczyna coraz bardziej drażnić Polaków, a naturalnym odruchem jest odrzucenie tego, co obce i złe.
        Jest jeszcze coś, co łączy trójkę wygranych kandydatów. Wszyscy oni udzielili wsparcia żydo-rebelii na Ukrainie i wszyscy oni są antyrosyjscy, a więc bezpośrednio popierają politykę Międzynarodowego Żyda z Waszyngtonu.

        Przed nami druga tura wyborów. Żydo-reżim czuje się komfortowo, bo jest oczywiste, że frekwencja może być już niższa, a więc i skala oszustwa nie będzie nastręczała większych trudności.
        Kto wygra drugą turę? A jakie to ma znaczenie, która syjonistyczna kreatura zostanie prezydentem? Interes Międzynarodowego Żyda, czyli polityka pro żydo-banderowska i antyrosyjska będą realizowane zgodnie z wytycznymi Waszyngtonu, a cała reszta bez zmian.

        Tym razem już chyba nikt, kto pozostaje przy zdrowych zmysłach nie będzie oponował przeciw BOJKOTOWI żydowskiej hucpy wyborczej?

        Dariusz Kosiur

        PS

        Fałszerstwa i oszustwa wyborcze, referendalne oraz zacieranie śladów przestępstw są wpisane w prawo żydo-systemu III RP

        Na tej podstawie zniszczono dokumentację referendum akcesyjnego Polski do UE, w którym sfałszowano – zawyżono – wielkość frekwencji!!!

        ROZPORZĄDZENIE MINISTRA KULTURY z dnia 3 czerwca 2003 r. w sprawie sposobu przekazywania, przechowywania i udostępniania dokumentów z przeprowadzonego referendum ogólnokrajowego

        § 3. 1. Po upływie 30 dni od podjęcia przez Sąd Najwyższy uchwały o ważności referendum komisarz wyborczy nakazuje organom, o których mowa w § 2 ust. 1, zniszczenie następujących dokumentów z referendum:

        1) spisów wyborców (obu egzemplarzy);
        2) kart do głosowania (wykorzystanych i niewykorzystanych);
        3) przekazanych na zasadach określonych w § 2 ust. 1 drugich egzemplarzy:

        a) protokołów głosowania w obwodzie,
        b) protokołów wyników głosowania,
        c) protokołów o wyniku referendum.
        2. Sposób zniszczenia dokumentów określa dyrektor właściwej delegatury Krajowego Biura Wyborczego. Zniszczenie następuje po porozumieniu z dyrektorem właściwego archiwum państwowego.
        3. Dokumenty z referendum znajdujące się w posiadaniu obwodowych komisji do spraw referendum nie-wymienione w ust. 1 nie podlegają zniszczeniu i są przekazywane dyrektorowi właściwej rzeczowo i terytorialnie delegatury Krajowego Biura Wyborczego.

        za: http://prawo.legeo.pl/prawo/rozporzadzenie-ministra-kultury-z-dnia-3-czerwca-2003-r-w-sprawie-sposobu-przekazywania-przechowywania-i-udostepniania-dokumentow-z-przeprowadzonego-referendum-ogolnokrajowego/

        warto przeczytać: http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,12838190,12838190,Wazne_Dotyczy_waznosci_traktatu_akcesyjnego_.html

        (…)”

        źródło: http://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/05/11/narodowy-bojkot-hucpy-wyborczej-nadal-aktualny/

        • mgrabas Says:

          Ważne. Dotyczy ważności traktatu akcesyjnego.

          przycinek.usa 21.05.04, 20:14

          I sugestii o sfalszowaniu referendum.

          „Haki na lewych Europejczyków” – Marcin Masny 21.05.2004

          Prąc za wszelką cenę do likwidacji państwa polskiego obecny układ rządzący
          popełnił w swym zadufania kilka grubych błędów. Można je będzie wykorzystać
          do zakwestionowania euroakcesji …

          Konstytucja czy traktaty
          No i właśnie Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Do dziś nie opublikowano ani Traktatu Akcesyjnego, ani choćby jednej strony prawa unijnego po polsku. Nieopublikowany Traktat (a dokładniej Akt Przystąpienia) zawiera z kolei art. 23, który sprzeczny jest zasadami prawa umów, także międzypaństwowych. O tym pisałem już przed ponad rokiem. Nieliczni politycy w sejmie próbują te fakty w mniej lub bardziej udany sposób wykorzystać w działaniach prawnych dla zakwestionowania akcesji. Jedno z kół poselskich poszło też w kierunku badania zgodności traktatów europejskich z polską konstytucją i polskim porządkiem prawnym. W zamówionej przez koło RKN ekspertyzie niemiecko-polski adwokat przyznał, że istnieje kolizja między porządkiem traktatowym a polskim porządkiem krajowym. Porządek traktatowy, w interpretacji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, przyznaje tymże traktatom pierwszeństwo przed konstytucjami krajowymi. Ekspert pisze: „Począwszy od orzeczenia ETS z 17 grudnia 1970 r. w sprawie Internationale Handelsgesellschaft mbH przeciwko Einfuhr- und Vorratsstelle für Getreide und Futtermittel (11/70) obowiązuje zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego w stosunku do norm konstytucyjnych państw członkowskich, gdy zaistnieje konflikt norm. W świetle protokołu w sprawie stosowania zasad subsydiarności i proporcjonalności należy ją postrzegać jako stawiającą konstytucje jako akty podrzędne wobec prawa wspólnotowego.”
          Nasz porządek wewnętrzny nadal przyznaje pierwszeństwo konstytucji. W gruncie rzeczy jest to pytanie o suwerenność Polski. Jeśli bowiem konstytucja nie jest najwyższym aktem prawnym w Polsce, to nie jesteśmy od 1 maja suwerennym państwem. Taka jest zresztą opinia poważnych konstytucjonalistów. Może coś wyjaśni skarga konstytucyjna LPR-u.
          Skoordynowane działania wykorzystujące te błędy obecnej władzy będą możliwe dopiero po przejęciu władzy przez ludzi spoza układu.
          Minister złamał prawo
          Jest jeszcze jeden bardzo poważny hak na Unię. Chodzi mianowicie o ważność
          referendum. W tamtą pamiętną niedzielę działo się wiele cudów. Późnym popołudniem na przykład gwałtownie wzrosła frekwencja. Niektórzy członkowie komisji opowiadają też o różnych zdziwieniach, gdy wieczorem liczyli głosy słuchając jednocześnie radia. Ponoć w prywatnym gronie prezydencko-eseldowscy politycy podawali sobie w nocy 13 proc. jako liczbę dorzuconych kart. Być może zresztą nawet nikt nie wysilał się, żeby dorzucać karty. Już wcześniej przecież zapadła decyzja, że dokumentacja referendum zostanie zniszczona.
          Ustawa sprzed ponad roku o ogólnokrajowym referendum w art. 31 mówitak: „Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, na wniosek Państwowej Komisji Wyborczej, złożony po porozumieniu z Naczelnym Dyrektorem Archiwów Państwowych, określi, w drodze rozporządzenia, sposób przekazywania, przechowywania i udostępniania dokumentów z przeprowadzonego referendum.” Tenże minister, a konkretnie Waldemar Dąbrowski, miłośnik skrzypiec Wieniawskiego i samolotów Jana Kulczyka, wydał odpowiednie rozporządzenie, a w par. 3. 1 napisał.: „Po upływie 30 dni od podjęcia przez Sąd Najwyższy uchwały o ważności referendum komisarz wyborczy nakazuje (…) zniszczenie następujących dokumentów z referendum:
          1) spisów wyborców (obu egzemplarzy);
          2) kart do głosowania (wykorzystanych i niewykorzystanych);
          3) przekazanych na zasadach określonych w § 2 ust. 1 drugich egzemplarzy:
          a) protokołów głosowania w obwodzie,
          b) protokołów wyników głosowania,
          c) protokołów o wyniku referendum.”
          Otóż minister kultury wydając to rozporządzenie złamał prawo. Ustawa z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach w ogóle nie przewiduje możliwości niszczenia dokumentów archiwalnych, tylko co najwyżej ich brakowanie. Zgodnie z zawartą w ustawie definicją akurat dokumentacja referendum powinna być przechowywana wieczyście. Art. 52. ust. 1 zaś mówi wyraźnie: „1. Kto, posiadając szczególny obowiązek ochrony materiałów archiwalnych, uszkadza je lub niszczy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.” Polecam zainteresowanym lekturę tej ustawy. Politykom zaś spoza agentury kładę na sercu sprawę postawienia lewicowego ministra kultury przed Trybunałem Stanu.

          Marcin Masny”

          źródło: http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,12838190,12838190,Wazne_Dotyczy_waznosci_traktatu_akcesyjnego_.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s